Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

9/08/2018

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

Aż ciężko mi uwierzyć, że sierpień dobiegł końca, nie tylko ze względu na pewien symboliczny koniec wakacji, ale też przez wzgląd na to, że za kilka dni, może tydzień pożegnam się z ciążowym brzuszkiem...a jeszcze chwilę temu wydawało mi się, że wrzesień jest tak odległym, wręcz abstrakcyjnym terminem. Nie wiem jak Wy, ale mnie wrzesień zawsze nastraja jesiennie a w tym roku, wybaczcie, ale lata i upałów mam już serdecznie dość. Bycie w trzecim trymestrze ciąży w miesiącach letnich okazało się jednak męczące i mimo wszystko z tęsknotą czekałam na odrobinę lżejszego, chłodniejszego powietrza.

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018

Jak to u mnie bywa, tak i tym razem, postarałam się zebrać, zarówno kosmetyki do makijażu jak i do pielęgnacji, dodatkowo, choć rzadko to robię, pokażę Wam również fajne książki i serial, który katowałam cały ubiegły miesiąc. W pielęgnacji zmieniło się u mnie kilka rzeczy, wykończyłam krem do twarzy, pod oczy a nawet kilka toników, dzięki czemu odkryłam fajne kosmetyki. Jeśli chodzi o makijaż, wiem, że większość z Was stawiała na minimalizm, u mnie, tak naprawdę bywało różnie. Lubię się malować i gdy tylko mam ku temu okazję- robię to! 

PALETY DO KONTUROWANIA || SMASHBOX THE CALI CONTOUR PALETTE , TOO FACED SWEET PEACH GLOW

Latem uwielbiam błyszczeć, uważam, że nie ma nic piękniejszego niż lekko opalona skóra i pięknie wymodelowane policzki. Nie wyobrażam sobie lata bez bronzera i rozświetlacza, jeśli używam różu to albo w odcieniu brzoskwiniowym albo czegoś zgaszonego, brudnego. Latem nie lubię chłodnych odcieni, uważam, że przynajmniej u mnie, odcinają się i nie wyglądają atrakcyjnie. Wszystko musi być spójne, z lekkim glow. Taki efekt zapewniały mi dwie, bajeczne i genialne palety, które warte są każdej złotówki. Mowa o Too Faced Sweet Peach Glow oraz Smashbox The Cali Contour Palette. Powiem szczerze, że nie wiem, którą z nich lubię bardziej, obie są moim zdaniem cudowne a efekt, który uzyskujemy zwala z nóg. Wszystko jest w nich idealne, od odcieni, wykonania, jakości, przez trwałość po dobór kolorów. 




ŚWIETNY TUSZ DO RZĘS, GENIALNA KREDKA DO OCZU || BOURJOIS ESTE LAUDER 


Tak jak i w tamtym miesiącu, tak i w sierpniu postawiłam na kosmetyki wodoodporne, miałam ku temu dwa powody. Po pierwsze, mam problem z łzawieniem oczu, zwłaszcza w upały na mocnym słońcu czy wietrze, efekt był taki, że w zewnętrznych kącikach miałam rozmazane, czarne plamy po kredce i zwykłej maskarze, irytowało mnie to strasznie. Tusz z Bourjois Volume Reveal pięknie podkręca i wydłuża moje rzęsy, szczoteczka jest zgrabna, łatwa "w obsłudze", nie za duża, nie za mała a lustereczko, które uznawałam za fanaberie producenta służy mi dzień w dzień. Tusz nie kruszy się ani nie tworzy grudek, jak maja w zwyczaju czynić maskary wodoodporne. Jeśli szukacie dobrej maskary wodoodpornej, nie zastanawiajcie się dłużej, śmiało stawiajcie na Volume Reveal od Bourjois.




Po drugie, z racji ograniczania używania cieni do powiek, postawiłam na kreskę i zagęszczenie linii rzęs, zaczęłam malować górną linię wodną. Przetestowałam kilka kredek, teoretycznie wodoodpornych, i niestety, ale te, na które trafiałam odbijały się na dolnej linii a następnie nieestetycznie wypływały i brudziły wewnętrzny kącik oka. Wyglądało to dramatycznie i niechlujnie. Kredka Este Lauder zmieniła wszystko, nie będę się nad nią długo rozwodzić, napiszę jedynie, że jest wręcz nie do ruszenia. Po wielu próbach znalazłam kredkę idealną, która spełnia wszystkie moje oczekiwania. Jest to produkt, bez którego, niestety, nie wyobrażam sobie już makijażu. Piszę niestety, gdyż jej cena jest kosmiczna, bez promocji kosztuje około 100 zł ale muszę powiedzieć, że nie żałuję i uważam, że jest to bardzo dobra inwestycja.



ZGRANE DUETY || PODKŁAD BELL NUDE LIQUID POWDER I NYX PRO FOUNDATION MIXER 

Drogeryjnym podkładem idealnym okazał się dla mnie Bell Nude Liquid Powder Intense Cover. Jest to stosunkowa nowość, którą strasznie trudno kupić, czy to stacjonarnie czy przez internet. Napaliłam się na niego okropnie i po prostu musiałam go mieć, tak się złożyło, że jedynym dostępnym kolorem był 01 Porcelain, który jest dla mnie zdecydowanie za jasny, pobiegłam więc od razu do Douglasa i dokupiłam mixer z NYX Pro Foundation Mixer w odcieniu 05 Olive. Takim sposobem, stałam się posiadaczką duetu idealnego!


Podkład jest genialny, jak za takie pieniądze, otrzymujemy kosmetyk bardzo dobrej jakości, który nie ustępuje produktom z wyższych półek. Jego wykończenie, przynajmniej na mojej cerze, określiłabym początkowo na matowe, które później zmienia się na satynowe, bardzo naturalne. Krycie jest dobre, nawet bardzo dobre, można je oczywiście budować. Na twarzy podkład wygląda bajecznie gładko i elegancko, nie wchodzi w zmarszczki i zapewnia mi komfort podczas dnia. Zdecydowanie jest on upiększający. Uwielbiam jego formułę i to, jak z całkowicie płynnego produktu staje się lekko pudrowy. Również sama aplikacja jest bardzo przyjemna, osobiście lubię nakładać go palcami i doklepać gąbeczką, aktualnie Wibo.


PODKŁAD DIOR BACKSTAGE FACE & BODY FOUNDATION ORAZ BAZA SMASHBOX PHOTO FINISH RADIANCE PRIMER

Drugim duetem idealnym, okazało się połączenie podkładu Dior Backstage Face & Body Foundation, mój w odcieniu 1N, oraz bazy rozświetlającej firmy Smashbox Photo Finish Radiance Primer. Odkąd pamiętam, zawsze stawiałam na bazy wygładzające lub mocno matujące, na Photo Finish Radiance Primer, zdecydowałam się po recenzji Asi, o której kanale pisałam w ostatnich ulubieńcach. Nie zawiodłam się, baza jest rewelacyjna, nie wzmaga przetłuszczania, pięknie utrzymuje podkłady, daje subtelny, elegancki glow.


Szczególnie lubię ją łączyć z podkładem Dior Backstage, choć może powinnam napisać, że to podkład, nakładany właśnie na nią wygląda nienagannie. Przyznam, że gdy aplikuję go solo lub na bazę matującą, efekt aż tak mnie nie zachwyca. Co do samego podkładu, myślę, że niebawem pojawi się obszerna recenzja, gdyż jest to produkt, który zdecydowanie na nią zasługuje. Podkład jest leciutki, bardzo płynny, świetnie się aplikuje aczkolwiek trzeba nauczyć się z nim pracować. Osobiście, polecam nakładać go palcami, szybko rozprowadzić na skórze a następnie wklepać wszystko gąbeczką, łatwo wówczas dołożyć kolejną warstwę i zbudować krycie  Podkład szybko zastyga, jest wodoodporny i uwierzcie mi, że przetrwa niejedne upały. Największym plusem jest dla mnie naturalne wykończenie, podkład przepięknie stapia się ze skórą, nie daje efektu maski, wygląda jak Wasza druga, ładniejsza, lepsza skóra.

ULUBIONY PUDER || MAC MINERALIZE SKINFINISH 

Podczas upałów, o dziwo, zrezygnowałam z mocno matujących pudrów na rzecz produktu MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Jest to bardzo subtelny i aksamitny, drobno zmielony puder wykańczający i utrwalający. Lubię go za jego lekkość i formułę, która nie wchodzi i nie podkreśla zmarszczek, przez co spokojnie można stosować go do utrwalenia okolicy pod oczami. Puder nie tworzy skorupy ani ciastka na twarzy, nie zbiera się w liniach mimicznych a jednocześnie przedłuża trwałość podkładów. Dogaduje się chyba z każdym podkładem, który mam w swojej toaletce. Jest to mój pewniak, który nawet w gorące, sierpniowe dni mnie nie zawiódł.


ZAPACH, KTÓRY PRZYWOŁUJE WSPOMNIENIA || THE BODY SHOP 

Na krem pielęgnacyjny z The Body Shop miałam ochotę już dawno, ot tak, z ciekawości chciałam coś wypróbować, gdyż nigdy z ich pielęgnacją nie miałam styczności a i opinie w sieci czytałam bardzo różne. Pomyślałam, raz kozie śmierć, spróbuję. Padło na duet, Vitamin E Moisture Cream krem do twarzy oraz Vitamin E Eye Cream krem pod oczy. Seria z witaminą E bazuje na oleju z kiełków pszenicy oraz na kwasie hialuronowym, preparaty, które wchodzą w jej skład, mają przede wszystkim nawilżać, regenerować i zmiękczać skórę. Na dzień dzisiejszy, śmiało mogę powiedzieć, że oba kosmetyki spełniają swoje zadanie. Krem pod oczy, pozbawiony jest dodatków zapachowych, co uważam za plus jeśli tak jak ja, macie wrażliwe oczy. Nie ma tu ryzyka podrażnienia. Ma on miłą, delikatną konsystencję, nie jest zbyt gęsty, ani przesadnie wodnisty, bardzo dobrze się aplikuje, wchłania, nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy a przede wszystkim dobrze nawilża wrażliwą okolicę oka. Sprawdza się idealnie jako baza korektor, nic się na nim nie roluje ani nie waży. Jeśli chodzi o krem do twarzy, ja zdecydowałam się na wersję lekką, gdyż mam cerę mieszaną i zależało mi na dobrym i szybkim wchłanianiu. Nie zawiodłam się! Produkt jest dla mnie bajeczny! Wchłania się w mgnieniu oka, pozostawia skórę gładką i promienną. Jeśli chodzi o stopień nawilżania, moje potrzeby zaspokaja w 100 %, nie błyszczę się po nim ani nie kleję, skóra jest nawilżona, elastyczna i napięta, co ważne, mogę wręcz ekspresowo nakładać makijaż. W przypadku tego produktu, choć stosunkowo rzadko to robię, powiem jeszcze jedno, warto go kupić również przez zapach, jest cudowny! Kremowy, maślany...taki jak kiedyś! Zdecydowanie przywołuje wspomnienia dzieciństwa,  wieczorną kąpiel, czystą pościel i kremy, które były kiedyś! Uwielbiam ten zapach i myślę, że własnie przez to, zdecyduję się na kolejne produkty z tej serii.

ŚWIETNY KOSMETYK ZA GROSZE || EVREE TONIK HAMAMELISOWY 

Ostatnim kosmetykiem, którego nie chcę nazwać jedynie pielęgnacyjnym a raczej wielofunkcyjnym, jest tonik Evree Hamamelisowy. Docelowo, preparat przeznaczony jest do skóry mieszanej i tłustej, ma za zadanie minimalizować widoczność porów, przywracać równowagę i redukować niedoskonałości. Dla mnie, jest to przede wszystkim wspaniały kosmetyk odświeżający i scalający makijaż. Śmiało mogę napisać, że na dzień dzisiejszy, nie wyobrażam sobie bez niego makijażu. Lubię nim spryskać twarz, zarówno przed nałożeniem pielęgnacji, po nałożeniu podkładu i pudru, sprawdza się również genialnie do zwilżenia gąbeczki czy pędzla. Jest niezastąpiony również w ciągu dnia, gdyż pięknie odświeża makijaż i przynosi fajne ukojenie.

ULUBIONA KSIĄŻKA I SERIAL

W sierpniu pochłonęłam dwie książki oraz katowałam serial Vikingowie. Pierwszą pozycją jest coś lekkiego, jak mówi mój mąż, romansidło. Nicholas Sparks "We Dwoje", to piękna opowieść, którą warto przeczytać. Nie będę zdradzała szczegółów ale serdecznie zachęcam!

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.
Za namową męża sięgnęłam po książkę Katarzyny Bondy "Sprawa Niny Frank", przyznam szczerze, że zawsze byłam wierna lekkim romansom, jednak Bonda i jej opowieść zrobiła na mnie genialne wrażenie, przez co nabrałam ochoty na więcej!


Dajcie znać co Wam przypadło do gustu w sierpniu. Znacie prezentowane dziś kosmetyki? Może i Wy macie wśród nich swoich ulubieńców?

ULUBIEŃCY CZERWCA ORAZ LIPCA || TOO FACED, LILY LOLO, BELL, BENEFIT, THE BODY SHOP

8/08/2018

ULUBIEŃCY CZERWCA ORAZ LIPCA || TOO FACED, LILY LOLO, BELL, BENEFIT, THE BODY SHOP

W moim życiu ostatnio bardzo dużo się dzieje, razem z mężem powoli przygotowujemy się na ogromny przewrót, który szykuje się w pierwszej połowie września. Dziecko ponoć wywraca świat do góry nogami, zwłaszcza to pierwsze. Od kilku miesięcy jestem już na zwolnieniu, początkowo sądziłam, że nadrobię wszystkie blogowe zaległości, będę miała czas dla siebie...jednak nic bardziej mylnego. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie wiecie, że w naszym domu zamieszkała Roksi, wyjątkowo towarzyski berneńczyk, aktualnie 6 miesięczny, który skupia na sobie uwagę wszystkich. Dzisiaj, zapraszam Was na post o ulubieńcach kosmetycznych minionych miesięcy, nie będzie tego dużo, jednak sądzę, że będą to kosmetyki warte uwagi.


Ulubieńcy w pielęgnacji

W mojej pielęgnacji niewiele ostatnio się zmienia, więc ta część wpisu będzie dość...hmm...nazwijmy to zwięzła. Jakiś czas temu pisałam pełna recenzję kosmetyków Resibo, chcę więc jeszcze raz podtrzymać moje zdanie i pokazać Wam bardzo fajny krem pod oczy. Produkt o przyjemnej konsystencji i wyjątkowo bogatym, naturalnym składzie, który cudownie nawilża, łagodzi i lekko napina skórę wokół oczu. 

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, w upały zrezygnowałam z bardzo tłustych maseł czy olejków i zostałam jedynie przy produkcie z The Body Shop, mianowicie maśle do ciała o zapachu brzoskwiniowym. Odpowiada mi w nim przede wszystkim działanie, konsystencja, to, że nie zostawia na moim ciele lepiącej się warstwy no i piękny zapach, który nie przeszkadza również mojemu mężowi. Masło polecam kupować podczas promocji, gdyż regularna cena jest zabójcza. 

Letnią nowością w mojej pielęgnacji, jest mleczko firmy Lirene, które zawiera mieniące się drobinki. Jest to produkt do stosowania typowo na dzień, gdyż nie wyobrażam sobie natrzeć się takimi drobinami na noc i wpakować się w pościel. Mleczko bardzo szybko się wchłania, wręcz do sucha a zatopione w nim drobinki nadają skórze ładnego blasku. Początkowo sądziłam, że bardzo szybko się go pozbędę, jednak efekt zrobił na mnie wrażenie, nie jest to co prawda olejek z Nuxe, jednak myślę, że w wersji niskobudżetowej śmiało można się na nie skusić. Polecam zwłaszcza jaśniejszym karnacjom, nie wiem czy dla ciemniejszych dziewczyn drobinki i blask, który zostawiają nie będą za mało widoczne.



Ulubieńcy w makijażu

Jeśli chodzi o makijaż, podejrzewam, że tak jak i u Was, był on dość minimalistyczny. Latem ograniczam się do podkładu mineralnego Lily Lolo w odcieniu Warm Peach, ewentualnie jeśli sięgam po płynne konsystencje to są to raczej lekkie formuły typu krem BB lub delikatny podkład, często mieszany z kremem nawilżającym. O podkładzie mineralnym Lily Lolo, pisałam jakiś czas temu pełna recenzję i nie chciałabym się tu zbytnio nad nim rozwodzić. Uważam, że jest to kosmetyk bardzo dobry, zwłaszcza latem a prawidłowa aplikacja zapobiega efektowi pudrowości.




Pozostając w temacie minerałów, chcę zwrócić Waszą uwagę na piękny, wypiekany róż do policzków, również marki Lily Lolo, w odcieniu Tickled Pink. W tym przypadku urzekł mnie kolor, na lekko opalonej buzi wygląda zjawiskowo, jest bardzo lekki, subtelny, różowo-brzoskwiniowy, istnie wakacyjny! Na policzkach daje delikatną poświatę, jednocześnie pięknie rozświetla, jak dla mnie jest to produkt 2w1, róż i rozświetlacz w jednym. Sprawia, że buzia wygląda promiennie a policzki są słodkie i całuśne. Jeśli chodzi o Lily Lolo, przeprosiłam się również z błyszczykiem Whisper, w pięknym, naturalnym odcieniu zgaszonego różu. Produkt na ustach wygląda nieco mlecznie ale ja latem uwielbiam taki mokry, naturalny efekt.


Odkąd złapałam troszkę słońca, nie rozstaję się z bronzerem od Benefit i jest to klasyczna Hoola, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Bardzo lubię go używać zwłaszcza latem, gdy jestem już nieco opalona. Zimą czy jesienią wybieram inne produkty, ewentualnie aplikuję go bardzo ostrożnie, gdyż mam jasną karnację i w pospiechu lubię z nim przesadzić, natomiast latem jest to dla mnie kolor niemal idealny. Czemu niemal, otóż jakiś czas temu, poniekąd dzięki Asi, o której w dalszej części wpisu, odkryłam genialne trio do konturowania twarzy. Moje "odkrycie", dla niektórych z Was, będzie pewnie śmieszne, gdyż w końcu zdecydowałam się na równie słynną co Hoola, paletkę z Too Faced Sweet Peach Glow Kit. Muszę przyznać, że jest sztos! Jestem w niej totalnie zakochana i szczerze żałuję, że zdecydowałam się na nią dopiero teraz. Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam ja w perfumerii i pomyślałam sobie, o co tyle szumu, wtedy zupełnie mnie nie zainteresowała. Kolory wydały mi się nie moje, zbyt ciepłe i błyszczące. Dziś wiem, że właśnie o to w niej chodzi! O ten piękny, elegancki blask.  Odcienie, wbrew pozorom i chyba ogólnemu przekonaniu, wcale nie są takie ciepłe, bronzer jest idealny dla jasnej karnacji, zwłaszcza, gdy złapiemy troszkę słońca, umiejętnie nałożony doda młodzieńczości, lekkości i dziewczęcej promienności. Połączenie wszystkich trzech pudrów, nadaje buzi letniego blasku, właśnie tą paletka uzyskamy ten pożądany słoneczny, letni glow!




Oprócz twarzy muśniętej słońcem, mój letni makijaż, tak w skrócie, to przede wszystkim brwi oraz rzęsy. Należę do osób, które gdy złapią troszkę słońca na twarzy...tracą brwi i rzęsy ;) Moje włoski po prostu tak bardzo jaśnieją, że staja się praktycznie niewidoczne. Rozwiązania są dwa, albo henna albo codzienne malowanie, każdy normalny wybrałby hennę a ja, z racji notorycznych zajęć, gości czy wyjazdów do rodzinnego domu, nie mam czasu umówić się do kosmetyczki. Tym sposobem poznałam nową perełkę, jest nią paleta do brwi marki Bell, którą, przyznam się bez bicia, podpatrzyłam u Asi. Moja jest w odcieniu 3. Produkt jest świetny, dwa cienie, jeden ciemniejszy, drugi jaśniejszy oraz dość pokaźnych rozmiarów wosk. Wszystko kompaktowe, w eleganckim opakowaniu z dużym lusterkiem i w cenie 20 zł. Czego chcieć więcej? Cienie są idealnie napigmentowane, miękkie, dobrze się z nimi pracuje dzięki czemu brwi podkreślam w ekspresowym tempie, kolory nie wpadają w ciepłe, rude tony, których u siebie nie lubię. Wosk jest dość tłusty, przez co wystarczy nałożyć go odrobinę aby utrzymać i wygładzić włoski. Gdy już dorobię się brwi, czas na rzęsy, w tym sezonie, z racji ciąży i upałów postawiłam na produkty wodoodporne. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale wręcz płynę, spływa ze mnie wszystko, również tusze, których wcześniej używałam.



Po wielu mniej udanych zakupach, zdecydowałam się na kredkę z Estee Lauder Double Wear Waterproof Eyeliner w odcieniu 02 Espresso. Cóż mogę o niej napisać, jest to produkt wart grzechu, kredka broni się sama, jest po prostu nie do zdarcia. Idealna na górną linię wodną i do zagęszczania rzęs, co najważniejsze, nie odbija się na dolnej linii a właśnie na tym mi zależało i dlatego ją kupiłam. Cudowna, mięciutka formuła, nie podrażnia, początkowo łatwo daje się rozetrzeć, jednak trzeba się śpieszyć, gdyż produkt zastyga. Ostatnim kosmetykiem do makijażu, który wyjątkowo przypadł mi do gustu, jest tusz z Too Faced Better Than Sex Mascara w wersji wodoodpornej. Czytając opinie na jego temat, długo zastanawiałam się nad zakupem, bo nie będę ukrywać, że recenzje ma różne. Z tego co widzę albo się go bardzo lubi albo uważa za totalny bubel. Nie wiem od czego to zależy, może od doświadczenia w makijażu, rodzaju rzęs, budowy oka, ciężko mi powiedzieć. Mnie tusz odpowiada, ładnie podkreśla moje dość krótkie rzęsy, nie zostawia grudek, dobrze podkręca i wydłuża a przy tym nie spływa, zwłaszcza w kącikach zewnętrznych (czasem łzawią mi oczy).


Na koniec muszę podzielić się z Wami moim odkryciem na YouTube, otóż jakoś na początku czerwca odkryłam profil Asi, która jest makijażystką i kosmetologiem. Dawno nikt nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia, wciągnęłam się w jej kanał, dosłownie na maksa. Uwielbiam jej podejście, sposób w jaki się wypowiada a przede wszystkim profesjonalizm i to bojące od Asi ciepło. Polecam, myślę, że również przepadniecie!

Dajcie znać jakie kosmetyki przypadły Wam do gustu, może znacie moich ulubieńców, co o nich sądzicie. Będę też wdzięczna za podesłanie ciekawych profili na youtube czy blogu, może dzięki Wam odkryję kolejną perełkę?


FOKUS NA MARKĘ || LETNI CZAS Z ORIFLAME

6/21/2018

FOKUS NA MARKĘ || LETNI CZAS Z ORIFLAME

Korzystając z chwili wolnego, postanowiłam pokazać Wam kilka sprawdzonych i myślę, że dość ciekawych produktów z Oriflame. Od jakiegoś czasu, regularnie przeglądam ich katalogi i zamawiam kosmetyki, nie ukrywam, że jedne są trafione, inne, nieco mniej. Dziś zajmiemy się tymi fajnymi, na które, uważam, że warto się skusić. Jeśli jesteście ciekawe, co przypadło mi do gustu, zapraszam dalej.
 

ULUBIEŃCY MAJA || CLINIQUE, BUNA, ORGANIQUE, THE BALM, SEMILAC I WIELU INNYCH

6/09/2018

ULUBIEŃCY MAJA || CLINIQUE, BUNA, ORGANIQUE, THE BALM, SEMILAC I WIELU INNYCH

Maj, to zdecydowanie, mój ulubiony miesiąc w roku a w tym roku, maj, jeśli chodzi o pogodę, nas wyjątkowo rozpieścił. Udało mi się nabrać troszkę rumieńców, nie jestem już tak blada jak ściana, wyszły wiosenne piegi i buzia wygląda zupełnie inaczej! Maj okazał się dla mnie takim preludium do lata, wakacji i urlopu. Zmieniłam nieco upodobania kosmetyczne, głównie chodzi o makijaż. Postawiłam na naturalność, kosmetyki mineralne i delikatne różowo-brzoskwiniowe odcienie. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki przypadły mi do gustu, zapraszam dalej!

3 * TAK || SZYBKIE HITY OSTATNICH TYGODNI

5/19/2018

3 * TAK || SZYBKIE HITY OSTATNICH TYGODNI

Przepełniona optymizmem, zrelaksowana i wreszcie wyspana, pijąc poobiednią kawę zapraszam Was na szybkie hity ostatnich tygodni. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki przypadły mi do gustu zapraszam dalej.


KILKA KOSMETYCZNYCH ODKRYĆ OSTATNICH TYGODNI || ORIFLAME, YVES ROCHER, LE FROSCH

3/29/2018

KILKA KOSMETYCZNYCH ODKRYĆ OSTATNICH TYGODNI || ORIFLAME, YVES ROCHER, LE FROSCH

Jeśli śledzicie mojego bloga, możecie łatwo zauważyć, że nie publikuję zbyt często a tym bardziej co miesiąc tzw. "ulubieńców". Dlaczego? Powód jest banalny. Początkowo, gdy zaczynałam "blogowa przygodę", wzięłam sobie za punkt honoru, że tak jak inne dziewczyny, będę co miesiąc pokazywała ulubieńców. Mój zapał minął po kilku miesiącach, gdyż takie wymuszanie na sobie- hmmm...co by tu pokazać, bo przecież trzeba zrobić "ulubieńców", zaczęło mnie męczyć. A ja nie lubię niczego robić pod przymusem i presją. Tak więc, gdy coś się u mnie zmienia, coś nowego wpada mi w oko i co najważniejsze- sprawdza się- tworzę wpis! Jeśli jesteście ciekawe, co tym razem przypadło mi do gustu, zapraszam dalej!

4 HITY OSTATNICH TYGODNI || YVES ROCHER, MAYBELLINE, MAC, ZIAJA

1/20/2018

4 HITY OSTATNICH TYGODNI || YVES ROCHER, MAYBELLINE, MAC, ZIAJA

Ostatnie tygodnie mijają mi ekspresowo, najpierw Święta, sylwester, powrót po lenistwie, do tego praca zawodowa na pełny etat i dużo zmian po 12 godzin. To wszystko sprawiają, że chwilami nie wiem za co się zabrać. Mimo tej gonitwy, znalazłam chwilę na umilenie sobie dnia i stworzenie fajnego makijażu oraz przetestowanie kilku nowości- kolorowych i pielęgnacyjnych. Przychodzę dziś z kilkoma faworytami ostatnich tygodni. Ciekawe? Zapraszam dalej!

ULUBIEŃCY LISTOPADA || PERFUMY, MAKIJAŻ, PIELĘGNACJA

12/02/2017

ULUBIEŃCY LISTOPADA || PERFUMY, MAKIJAŻ, PIELĘGNACJA

Listopad już za nami, więc zapraszam dziś na ulubieńców. W dalszej części wpisu, pokarzę Wam, które kosmetyki, kolorowe jak i te do pielęgnacji, najbardziej przypadły mi do gustu. Pojawią się również perfumy, jedne droższe, drugie na każdą kieszeń, Jeśli jesteście ciekawe,zapraszam dalej.




WIOSENNE PEREŁKI || ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY

6/21/2017

WIOSENNE PEREŁKI || ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY

Ostatnie miesiące były dla mnie czasem zmian- przeprowadzka na drugi koniec kraju, szukanie pracy a później przystosowanie się do nowych realiów. Jak to zwykle bywa, początkowo wszystko szło jak po gruzie. Nie wiem czy to stres czy zmiana miejsca i inna woda...ale moja raczej bezproblemowa cera zdecydowanie się zbuntowała. Dzisiejsi ulubieńcy, to produkty, które pomogły mi przywrócić ją do formy, trochę kolorówki i bajeczny lakier na poprawę nastroju! Zapraszam!



3 X TAK!  | ULUBIEŃCY OSTATNIEGO MIESIĄCA

2/09/2016

3 X TAK! | ULUBIEŃCY OSTATNIEGO MIESIĄCA

Bardzo dawno nie robiłam wpisu z ulubionymi kosmetykami, kolorowymi czy też pielęgnacyjnymi. Korzystając z wolnej chwili chciałam pokazać Wam mały "przedsmak" ulubieńców, czyli moich trzech faworytów ostatniego...hmm...miesiąca, tygodnia...półrocza.


Ulubieńcy ostatnich miesięcy

12/03/2013

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Mimo szczerych chęci nie daję rady regularnie pisać postów typu "ulubieńcy" czy "denko" danego miesiąca ;) Mam defekt i już ;) Ostatnie trzy miesiące minęły mi strasznie szybko a jednocześnie bardzo intensywnie. Ostatnie wakacyjne wyjazdy przed rozpoczęciem stażu no i w końcu nowy, nieznany wcześnie etap życia po drugiej stronie "pierwszego stołu". Przez te trzy miesiące zyskałam nowych, fantastycznych ulubieńców, z których będzie mi chyba ciężko zrezygnować. Są to kosmetyki, których ostatnimi czasy używam wręcz maniakalnie.


W przeciągu ostatnich trzech miesięcy szczególnie upodobałam sobie róże do policzków- otóż mam  aż 3 faworytów! Róż do policzków the Balm Downboy. Piękny, czysty, soczysty róż w różu...cukrzyca murowana ;) Daje efekt zdrowej, wypoczętej i promiennej cery! Dokładnie pisałam o nim <TU>.

Róż MAC Warm Soul. Wróciłam do niego po chwilowej przerwie. Róż ponownie zauroczył mnie swoim wielowymiarowym, ciepłym kolorem. Gdy nie mam czasu lub rano kiedy maluję się przy marnym świetle Warm Soul pełni rolę bronzera, różu jak i rozświetlacza. Jego wielkim atutem jest niesamowita trwałość oraz wydajność...mam wrażenie, że wcale go nie ubywa ;)

Ostatnim różowym ulubieńcem jest róż w kremie Inglot nr. 84, uwaga- aplikowany pędzelkiem! Jest to kolejny flash-back do przeszłości, gdyż róż nie jest wcale nowością w mojej kosmetyczce. Kupiłam go ładne pół roku temu, jednak aplikowany palcami spisywał się średnio w efekcie czego wylądował gdzieś na dnie kosmetyczki. Wróciłam do niego jednak aplikuję go pędzelkiem z RT expert face brush...i efekt jest genialny- piękny, naturalny rumieniec :)

Bronzer The Body Shop 02. Kupiony bardzo dawno temu, wróciłam do niego z kilku względów. Między innymi...i przede wszystkim kolor, który pasuje do mnie "jak ulał". W te wakacje opaliłam się raczej umiarkowanie, więc i szybko zbladłam. 02 pozbawiony jest pomarańczowo- marchewkowych tonów, na buzi wygląda ładnie- schludnie, nie jest wulgarny ani tandetny.Polecam wszystkim bladolicym.



Spośród wszystkich moich pomadek zdecydowanie najczęściej sięgałam po L'Oreal Caresse w odcieniu 02, którą kupiłam w wakacje przy okazji wizyty w Super-Pharm. Cały czas uważam, że był to bardzo dobry wybór, sięgam po nią zawsze gdy nie mam  większego pomysłu na makijaż. Jest to kolor bezpieczny, którym nawet bez lusterka nie zrobicie sobie krzywdy ;) <TU>


Z kosmetyków typowo pielęgnacyjnych do gustu przypadło mi dosłownie kilka produktów. Krem pod oczy Olivelia, o którym również już pisałam <TU>. W ramach szybkiego przypomnienia powiem, że jest to produkt oparty na oliwie z oliwek i oleju z awokado. Krem jest bezzapachowy co poprawia bezpieczeństwo stosowania- szczególnie w przypadku alergików. Olivelia to niezwykle przyjemny i wydajny kremik, który serdecznie polecam!

Kolejnym produktem jest tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco...tak, tak, to już moja kolejna buteleczka! Znalazłam jest stacjonarnie w LBN i nie mogłam się oprzeć, zastanawiałam się czy skusić się na wersje rumiankową, jednak chyba wręcz się z nim zżyłam ;) Więcej informacji <TU>

I jak- skusiłam Was jakimś produktem?
Jacy są Wasi ulubieńcy?

Pozdrawiam A.
Ulubieńcy lipca 2013

8/02/2013

Ulubieńcy lipca 2013

Stwierdzam, że "ulubieńcy" i "denko" są to dwa newralgiczne tematy, z którymi zawsze się nie wyrabiam. W tym miesiącu postanowiłam się spiąć i nie odkładać owego wpisu na później. Bez zbędnych wstępów, przedstawiam Wam kosmetyki, które w ostatnich-powiedzmy- dwóch miesiącach stały się moimi ulubieńcami.


1. Balsam do rąk Pat&Rub - gdyby nie cena, gościłby w mojej łazience non-stop. recenzja: <KLIK>

2. Krem do twarzy "Różowy" firmy KremIdealny- recenzja <KLIK>. Ubolewam ale już widzę dość pokaźne dno. Mimo to uważam, że produkt jest wart swojej ceny. Jestem pewna, że jeszcze do niego wrócę.

3. Balsam do ciała Ziaja kozie mleko- całkowite zaskoczenie! oczywiście pozytywne. Kupiłam kiedyś "z braku laku". Szczerze- przyciągnęła mnie cena. Dziś uważam, że jest to świetny produkt, który pozostawia skórę mięciutką i bardzo przyjemną w dotyku. Z całą pewnością odkupię!

4.Maska do włosów jasnych Pilowmax- już szykuję jej recenzję, więc nie będę się rozpisywać. Powiem tyle- zmotywowała mnie do nakładania czegokolwiek na włosy! ;)

5. Paletka cieni HEAN- o dziwo, bardzo mi odpowiada. Pigmentacja może nie jest tak genialna jak w przypadku cieni MAC jednak w cenie ok 13 zł uważam, że robi swoje i to dobrze. <KLIK>

6. Lakier do paznokci Paese nr.105 oraz Alkemika nr. 115 - zauroczyły mnie swoimi kolorami, konsystencją i wytrzymałością.


7. Mgiełka do twarzy oczarowa Fito-med- powiem Wam szczerze, że nie wyobrażam sobie upałów bez owej mgiełki do twarzy. Jak na mój gust, jest genialnym odświeżeniem w upalne dni. <KLIK>

8. Usta:
  • błyszczyk Pat&Rub
  • balsam L'biotica
  • pomadka Maybelline nr.
9. Kremowe mleczko kokosowe do mycia twarzy Essential Care- Produkt trafił do moich lipcowych ulubieńców, mimo iż nie stosowałam go przez cały miesiąc ;) To mówi chyba samo za siebie. Już szykuję jego recenzję i muszę Wam powiedzieć, że już dziś bardzo ubolewam, że gramatura produktu to 30 ml ;)


Tak jak w tamtym miesiącu, cały czas w makijażu stawiam na paseczkowy rozświetlacz z Inglota, bronzer TBS oraz róż Oh la la Lily Lolo.

Jak Wasi ulubieńcy?

  
Ulubieńcy ostatnich miesięcy cz.II - pielegnacja

6/13/2013

Ulubieńcy ostatnich miesięcy cz.II - pielegnacja

Kolejna porcja ulubieńców, tym razem pielęgnacyjnych. Nie będzie ich zbyt dużo, jednak mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. 



Żel pod prysznic DOVE, mój ulubiony zapach. Taka "never ending story" uwielbiam żele DOVE za ich kremowa konsystencję i bajeczne zapachy! 
Balsam w kostce, Orientana-konwalia i zielona herbata- uwielbiam za działanie i cudowny zapach! recenzja pojawi się już za kilka dni.
Peeling enzymatyczny Organique-recenzja pojawi się już wkrótce więc nie będę zdradzał szczegółów. Powiem tylko tyle, że wart swojej ceny :)
Mgiełka tonizująca oczarowa Fito-med- bardzo pozytywny i przyjemny produkt, recenzja <TU>
Mój krem No.4, tradycyjny tłusty, regenerujący Fito-med - produkt, który tym razem ratuje z opresji moje stopy, lubię nakładać go wieczorem w dość pokaźnej ilości. Ładnie natłuszcza, regeneruje przesuszoną skórę pięt, dodatkowo wcieram go w skórki paznokci- ładnie zmiękcza. <TU>









To by było na tyle, ulubieńców kilku gdyż w tym miesiącu byłam wyjątkowo "stała" w kosmetycznych uczuciach ;)
 Co sadzicie o wymienionych produktach? Znacie? Lubicie?



Copyright © 2017 AnnaBlog