FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

12/06/2018

FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

Marka Fenty Beauty by Rihanna na dobre zagościła w Polsce, produkty dostępne są od września 2018 r. w perfumerii Sephora. Jak to zwykle bywa, już na początku września zalała nas fala recenzji, najczęściej pozytywnych, produktów Rihanny. W pewnym momencie, miałam wrażenie, że gdzie nie zajrzę, czy to na blogi czy kanały na youtube wszędzie widzę produkty Fenty, Fenty, Fenty! Zewsząd dochodziły do mnie salwy pochwalne, w szczególności zachwytom nad podkładem nie było końca. Postanowiłam i ja spróbować.


FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || PHOTOSHOP W BUTELCE?


Zacznijmy od opakowania, które budzi troszkę kontrowersji, jednym się podoba, inne uważają je za kiczowate. Podkład zamknięty jest bowiem w wąskiej buteleczce z chromowanego szkła, która zaopatrzona jest w mało elegancką, kiczowatą, białą, plastikową nakrętkę. Nakrętka owa, budzi niesmak wśród wielbicielek "ładnych rzeczy". Ja się z tym poniekąd zgadzam, gdyż płacąc prawie 140 zł oczekujemy czegoś więcej, tym bardziej, że marka promuje się na ekskluzywną.


Soft Matte Longwear Foundation, to podkład długotrwały, o matowym wykończeniu, jak zapewne już wiecie, produkt dostępny jest aż w 40 odcieniach, więc zdecydowanie każda z nas znajdzie swój odcień idealny. Uważam, że jest to jego niebywały atut, ja zdecydowałam się na numer 120, jest to bardzo jasny, moim zdaniem neutralny, dobrze wyważony beż. Nie ma w nim przesadnych żółtych tonów, dzięki czemu, jeśli chodzi o odcień, jest dla mnie idealny w okresie zimowym. Podkład reklamowany jest jako Photoshop w butelce, ma zmiękczać, wygładzać, niczym słynne filtry z Instagrama. Pro Filt'r to podkład kryjący ( krycie można budować) o matowym wykończeniu.


APLIKACJA, EFEKT I TRWAŁOŚĆ 


Podkład ma, powiedziałabym, standardową konsystencję, nie jest zbyt wodnisty czy lejący jednak nie jest to produkt gęsty. Ot, przeciętniaczek. Jak w przypadku większości podkładów, tak i w tym przypadku, postawiłam na aplikację za pomocą zwilżonej gąbeczki, aktualnie Wibo, która sprawdza mi się świetnie. Przede wszystkim uważam, że nie jest to podkład łatwy w aplikacji, trzeba pracować z nim szybko, najlepiej nakładać go partiami. Gdy źle go rozłożycie, zostawicie smugi, które zastygną, niestety, będzie Wam bardzo ciężko to naprawić. Produkt jest faktycznie długotrwały, po zastygnięciu i przypudrowaniu utrzyma się na twarzy dobre 12 godzin, w tym czasie możecie rozmawiać przez telefon, przytulać się czy nosić szalik, możecie być pewne, że nic się z nim nie stanie. Po około 8 godzinach wymaga odciśnięcia w strefie T. Podkład bardzo dobrze łączy się ze skórą, fajnie dopasowuje i wtapia. Z odległości buzia wygląda znakomicie, koloryt jest wyrównany, cera wydaje się być idealna i nieskazitelna. Pro Filt'r daje efekt matu, jednak nie jest to mat bezwzględny i płaski. Produkt wyjątkowo dobrze utrzymuje resztę makijażu, róż, bronzer czy rozświetlacz, wszystko pozostaje na swoim miejscu do końca dnia.


Po zastygnięciu podkład oksyduje, trzeba koniecznie wziąć to pod uwagę podczas doboru koloru. Osobiście uważam to, za duży minus, powiedzmy ekskluzywnego, produktu. Biorąc pod uwagę cenę, nie wyobrażam sobie zamawiania go w ciemno przez internet, trzeba przejść się do Sephoty, poprosić o próbkę i na spokojnie obejrzeć go w domu, w naturalnym świetle.

A JEDNAK NIE JEST TAK RÓŻOWO...


Mimo wielu zalet, podkład nie trafi do grona moich bezwzględnych ulubieńców. Owszem cenię go za długotrwałość i to jak wygląda z daleka, jednak mam wobec niego kilka uwag. Przede wszystkim, mam wrażenie, że jest to produkt wymagający i aby wyglądał ładnie, muszę dołożyć wielu starań. Po pierwsze, dobra baza wygładzająca tam gdzie mam zmarszczki i linie mimiczne, rozświetlająca na resztę twarzy. Po drugie, solidna pielęgnacja i peeling aby usunąć suche skórki, podkład potrafi, w moim przypadku,wejść w zmarszczki i podkreślić nierówności skóry oraz rozszerzone pory. Mam również wrażenie, że początkowo, zwłaszcza z bliska wygląda ciężko i sucho, dlatego zawsze stosuję mgiełki, które znoszą nieco ten efekt. Na zakończenie dodam, że niestety ale czasem potrafi w strefie T, zrobić niezłe ciacho, choć nie dzieje się tak zawsze.



Myślę, że jest to podkład kapryśny i w moim przypadku, wymagający. Osobiście lepiej sprawdza mi się np. podkład Too Faced Peach Perfect Foundation, który również jest matujący i długotrwały. Dodatkowo sądzę, że posiadaczki cery suchej czy dojrzałej nie będą z niego zadowolone, gdyż podkład potrafi wyglądać ciężko, wchodzić w rozszerzone pory czy załamania. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, myślę, że najrozsądniejszym wyjściem, będzie próbka, najlepiej solidna. Wówczas przekonacie się, po pierwsze jaki kolor wybrać, po drugie, zdecydujecie, czy formuła Wam odpowiada. Ja drugi raz bym się na niego nie zdecydowała.

Jestem ciekawa jak Wy oceniacie podkład Fenty Beauty? Dajcie znać czy przypadł Wam do gustu czy, tak jak Ja, jesteście nim nieco rozczarowane. 

MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

11/22/2018

MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

Odkąd moja urocza córeczka przyszła na świat, wszystko stanęło na głowie. Nie mam już tyle czasu co kiedyś, nie mogę pozwolić sobie na godzinne przesiadywanie przy toaletce, bawienie się makijażem czy próbowanie w ciemno nowości. Dziecko, które mało śpi w ciągu dnia ( w nocy z resztą też) potrafi wiele namieszać. Musiałam nauczyć się malować szybko i sprawnie, jednak oprócz wprawnej ręki, ważne jest aby sięgać po sprawdzone kosmetyki. Uwierzcie mi, takie pewniaki ułatwiają życie, do tego porządek na biurku, wszystko w zasięgu ręki i nawet przy markotnym dziecku, jesteście w stanie zrobić ładny make-up.


DOBRA BAZA TO PODSTAWA! || BAZA, PODKŁAD, KOREKTOR

Podstawą mojego makijażu, oprócz pielęgnacji, jest dobra i sprawdzona baza pod makijaż. Nie ukrywam, że mam ich kilka, jednak w sytuacji gdy zależy mi na czasie, moja ręka automatycznie zmierza w kierunku tej od Smashbox. Photo Finish Radiance Primer, to wyjątkowy produkt, baza rozświetlajaco-wygładzająca z kwasem hialuronowym, świetnie przygotowuje cerę. Daje efekt lekkiego glow, znosi zmęczenie, rozświetla, wygładza a jednocześnie reguluje wydzielanie sebum. Zauważyłam, że praktycznie każdy podkład wygląda na niej świetnie. Kolejnym istotnym produktem w szybkim makijażu, jest dobry podkład. Musicie wybrać taki, którego jesteście pewne na 100 %, warto wcześniej, gdy macie więcej wolnego czasu wypróbować kilka fluidów, zobaczyć jaki efekt dają na Waszej cerze, jak się zachowują i jak długo się utrzymują.


Ja w pogotowiu mam 3 podkłady, których używam zamiennie, w zależności jaki efekt chce uzyskać. Mowa o drogeryjnym kremie BB Bourjois w odcieniu 01, Dior Backstage Face & Body Foundation w odcieniu 1N oraz Estee Lauder Double Wear Light w odcieniu 0.5. Każdy z tych produktów zachowuje się inaczej na mojej buzi oraz ma inne wykończenie. Po krem BB sięgam gdy nie zależy mi na powalającej trwałości, raczej kiedy moje wyjście ogranicza się do sklepu lub gdy zwyczajnie, chcę wyglądać jak człowiek chodząc po domu. Dior Face & Body to mój ulubieniec od ładnych kilku miesięcy, podkład który jest, a którego kompletnie nie widać. Szybki w aplikacji, lekki, świetnie dopasowujący się do cery a przy tym zastygający o dobrej trwałości. Wybieram go gdy stan mojej cery jest dobry a ja mam ochotę na  coś lekkiego i długotrwałego. Jestem go pewna, bo wiem, że zawsze wygląda świetnie! Ostatni typ, czyli Estee Louder Double Wear Light, to podkład cięższy, o lepszym kryciu, które można budować. Wybieram go, gdy szykuje się nam jakieś wyjście.


Mając dziecko nie śpię za wiele, więc nie wyobrażam sobie dnia bez dobrego korektora. Od jakiegoś czasu uwielbiam produkt Maybelline Fit Me! w kolorze 20 oraz 10. Korektor jest dobrze kryjący, ma przyjemna konsystencję a co najważniejsze, nie przesusza i nie wchodzi w zmarszczki. Lekko przypudrowany, utrzymuje się na mojej twarzy wiele godzin, kolory 20 oraz 10, mają lekko żółte oraz brzoskwiniowe tony, dzięki czemu w mgnieniu oka niwelują niechciane zasinienia. Przyznam się, że od pewnego czasu odchodzę od mocno jasnych, porcelanowych, rozświetlających korektorów, zauważyłam, że do niwelowania moich cieni, lepiej sprawdzają się produkty o lekko żółtym czy brzoskwiniowym odcieniu.


Jeśli chodzi o utrwalenie makijażu, od jakiegoś czasu, odruchowo sięgam po puder MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Produkt lekki, świetnie utrwala makijaż ale go nie obciąża, dobrze zgrywa się z różnymi podkładami a dzięki temu, że jest tak drobno zmielony, sprawdza się również pod oczy.  Tańszą, ale równie fajna opcją, jest puder rozświetlający firmy Inglot, który dość długo leżał nieużywany w szufladzie, jednak od pewnego czasu wrócił do łask. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że odkryłam i zakochałam się w nim na nowo, gdyż daje piękny efekt obudzonej, wygładzonej i promiennej cery.



NIE MASZ CZASU? POSTAW NA SZYBKIE MODELOWANIE TWARZY || TOO FACED SWEET PEACH GLOW PALETTE


Przyznam szczerze, że o ile mogę darować sobie cienie i wymyślne malowanie oczu, tak nie wyobrażam sobie pozostawić " płaską " twarz. Uważam, że tuż po dobrej "bazie", modelowanie twarzy jest kluczem do dobrego, zdrowszego wyglądu. Odkąd muszę liczyć się z czasem, stawiam na produkty kompaktowe, takim rozwiązaniem jest dla mnie paleta firmy Too Faced Sweet Peach Glow. Produkt zawiera róż, bronzer oraz rozświetlacz, które utrzymane są w takiej samej tonacji, co jest szalenie istotne gdy się śpieszycie. Nie muszę zastanawiać się, który róż będzie pasował do użytego bronzera, tak samo sprawa ma się z rozświetlaczem. Jest to duże ułatwienie, wszystkie produkty macie w jednej paletce, dzięki czemu pomija się etap szukania i wertowania toaletki. Kolory, myślę, że są dość uniwersalne, nie jest to do końca ciepła  paleta. Lubię ją przede wszystkim za piękny, rozświetlony efekt, który dają zawarte w niej pudry, twarz nabiera blasku i zdrowego wyglądu. Na uwagę zasługuje róż, który ma lekko brzoskwiniowy odcień, dzięki czemu genialnie zdejmuje z twarzy zmęczenie. Sweet Peach Glow, jest dla mnie również kosmetykiem wielofunkcyjnym, w codziennym makijażu, nie ograniczam użycia jej jedynie do modelowania twarzy a również wykorzystuję ją, do lekkiego podkreślenia oka. Taki zabieg trwa dosłownie chwilę ale dzięki niemu oko nabiera głębi i wyrazu. 



OPRAWA OKA || ETAP, KTÓREGO NIE MOŻNA POMINĄĆ


Kolejnym istotnym etapem, który zajmuje mało czasu a zmienia wiele, jest podkreślenie brwi oraz rzęs. O ile, nie macie henny lub makijażu permanentnego, nie zapominajcie o brwiach, są one rama twarzy,, elementem, który rzuca się w oczy i diametralnie zmienia każdy makijaż. Gdy mam mało czasu, odpuszczam precyzyjne malowanie, stawiam na delikatne podkreślenie naturalnych włosków. Z pomocą przychodzi mi żel do brwi firmy Inglot oraz paletka pudrów od Bell. Śmiało mogę powiedzieć, że są to produkty genialne i niezawodne, żel z Inglota nadaje kolor oraz utrzymuje włoski w odpowiednim położeniu, pudry z Bell maja tak dobrane odcienie oraz pigmentacje, że praktycznie "brwi robią się same".  



C
o do makijażu oka, gdy nie mam czasu totalnie schodzi na rugi plan, jednak gdy powiedzmy, wiem że me dziecię wytrzyma dodatkowe 2 minuty, aplikuję na powiekę genialny cień w kredce od Sephora. Lubię cienie w kremie czy też w kredce, cenię je właśnie za tą szybkość i łatwość aplikacji. Kilka ruchów, roztarcie palcem, nieco bronzera w załamaniu i gotowe. Jeszcze tylko tusz i mogę wychodzić.


Tusz do rzęs jest sprawą bardzo indywidualną, ja przerobiłam wiele maskar, które u innych dawały świetne efekty, natomiast u mnie się nie sprawdzały, dlatego nie będę polecała niczego konkretnego. Ja mam swoje trzy ulubione tusze, które na moich rzęsach wyglądają dobrze, jednak najczęściej sięgam  po Too Faced Better Than Sex Mascara, aktualnie w wersji wodoodpornej. Wcześniej nie widziałam potrzeby wydawania fortuny na maskarę, jednak odkąd ją mam, rozumiem jej fenomen. Jest to tusz, który zdecydowanie potrafi podrasować i wyciągnąć wiele, nawet z lichych rzęs.




Jestem ciekawa jak wygląda Wasz szybki makijaż! Dajcie koniecznie znać, po co sięgacie najczęściej, gdy zależy Wam na czasie!

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

11/18/2018

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

Black Friday już niebawem ( ostatni piątek listopada), czas na zestawienie, moim zdaniem, najbardziej uniwersalnych, kultowych i wartych zakupu kosmetyków dostępnych w Sephora. Wszystkie produkty są wysokiej jakości, dają cudowny efekt na twarzy, mają szykowne opakowania i zdecydowanie warte są każdej złotówki! Postanowiłam pokazać Wam moje top 10 kosmetyków dostępnych w perfumerii Sephora, które solidnie sprawdziłam, uwielbiam, sięgam po nie z ogromna przyjemnością a z jeszcze większa do nich wracam. Nie przedłużając, zaczynamy!

1. Paleta Too Faced Sweat Peach Glow

Kosmetyk, który jest moim numerem jeden od chwili, gdy tylko wpadł w moje ręce. Powiem szczerze, gdy pierwszy raz zobaczyłam go w Sephora, nie byłam nim zainteresowana, kolory wydały mi się za ciepłe. Nic bardziej mylnego! Paleta idealna do jasnej karnacji, wydaje się być typowo letnia, jednak ja używam jej cały czas, mimo że za oknem szaruga. Kolory są idealnie wyważone, sprawiają, że policzki są tak całuśne, że ciężko oderwać od nich wzrok.

2. Photo Finish Radiance Primer

Aktualnie jestem wręcz zakochana w tej bazie, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż zawsze wybierałam te mocno matujące. Photo Finish Radiane Primer, to baza rozświetlająco-wygładzająca z kwasem hialuronowym. Ma ona wiele zalet, oprócz wygładzania, dawania subtelnego, eleganckiego glow, świetnie nawilża a jednocześnie kontroluje wydzielanie sebum. Bazę można nakładać solo, pod podkład lub zmieszać z fluidem, zmieniając tym samym jego wykończenie na bardziej świetliste. Produkt niezwykle wydajny i komfortowy w noszeniu, diametralnie poprawia wygląd podkładów, nawet te najbardziej oporne fluidy wyglądają na niej świetnie.


3. Rozświetlacz w płynie Becca Shimmering Skin Perfector

Wszędzie głośno o pudrowych rozświetlaczach marki Becca, natomiast jakoś mało mówi się o ich płynnych odpowiednikach...a szkoda, bo są rewelacyjne i warte uwagi. Mój jest w kultowym odcieniu Moonstone, piękne blade złoto. Kolor, który pasuje większości a szczególnie polubią go te z Was, które mają jasną karnację. Na twarzy daje efekt eleganckiego i szykownego rozświetlenia. Produkt idealnie łączy się z różnymi podkładami, nie odcina się a przepięknie wtapia się w cały make-up.


4. Too Faced Shadow Insurance Original | baza pod cienie

Rzecz błaha, mogłoby się wydawać- nieistotna, a jednak jak potrzebna! Odkąd używam tej bazy pod cienie, doszłam do wniosku, że nawet słabe produkty zyskują na jakości. Baza jest genialna, po pierwsze, przedłuża trwałość cieni, wydobywa głębię pigmentu, sprawia, że produkty się nie rolują, nie bledną a makijaż wytrzymuje cały dzień. Bazę docenią zwłaszcza posiadaczki przetłuszczających się powiek oraz oczu, których budowa sprzyja rolowaniu się cieni.

5. Korektor o wysokim poziomi krycia Sephora Collection | 20 Cream

Produkt niepozorny. O ile w większości, omijam produkty marek własnych, tak ten korektor to prawdziwy hit! Świetna pigmentacja, idealna, kremowa konsystencja, szeroki wachlarz kolorów, dobra wydajność i łatwość aplikacji. Korektor bardzo dobrze zakrywa cienie pod oczami, rozświetla i optycznie wygładza skórę. Cenię go za trwałość, fakt iż nie przesusza okolicy oka oraz nie podkreśla zmarszczek, sprawia, że sięgam po niego dzień w dzień.


6. NARS Sheer Glow | rozświetlający podkład kryjący

Czy podkład może być jednocześnie rozświetlający i kryjący? Jak najbardziej tak! z NARS Sheer Glow to możliwe. Fluid o przyjemnej, dość lekkiej konsystencji, dobrym, średnim kryciu, które można budować, dający efekt rozświetlonej i promiennej cery. Sprawdzi się świetnie w przypadku skóry suchej jak i mieszanej, nie podkreśla zmarszczek ani rozszerzonych porów, tworzy woal, który optycznie wygładza cerę. To wszystko zamknięte w eleganckiej, szklanej buteleczce. Czego chcieć więcej? Moim zdaniem jest to must have, który warto upolować podczas promocji. 


7. Podkład Dior Backstage Face & Body Foundation

Podkład, który skradł moje serce. Jeśli tak jak ja, cenicie sobie naturalność, lekkość a zarazem szukacie produktu długotrwałego- to jest to! Fluid ma lejącą konsystencję, daje lekkie krycie, które na upartego można budować. Najbardziej cenę go za efekt "drugiej lepszej skóry", gdyż jest to podkład którego nie widać a sprawia, że buzia wygląda o niebo lepiej. Idealny na wiosnę i lato, przetrwa nawet wysokie temperatury i zapewni wam niesłychany komfort, również w upały.

8. Podkład Estee Louder Double Wear

Długo zastanawiałam się czy umieścić go w zestawieniu i doszłam do wniosku, że trzeba, bo jest to klasyk, który warto mieć. Podkład kultowy, zastygający, o przedłużonej trwałości. Krycie, wbrew powszechnej opinii, nie jest wcale tak mocne, jedna warstwa nie zakrywa wszystkiego, jednak można je spokojnie zbudować do pełnego. Fluid ślubny, na imprezy i specjalne okazje, przetrwa wszystko, powódź i trzęsienie ziemi, całonocne tańce mu nie straszne. Czy ma wady? Owszem, po pierwsze  jest ciężki i może przesuszać, dobra pielęgnacja i baza to podstawa, dodatkowo trzeba się go nauczyć, oswoić, wypracować swoją technikę aplikacji i utrwalania, a wówczas będziecie z niego mega zadowolone!


9. Too Faced Natural Eyes | paleta cieni do powiek

Nieco zapomniana, wręcz przyćmiona przez słynne "czekoladki", a tak przepiękna! Zarówno opakowanie, design, detale, formuła cieni jak i same odcienie, wszystko jest w niej cudowne. Paleta może wydać się nudna, jednak moim zdaniem, wcale tak nie jest, mamy tu bowiem pięknie wyważone odcienie brązu, beżu jak i kilka "smaczków", które zmienią nudny makijaż w coś niesamowitego. Przede wszystkim, jest to produkt z klasą, i taki makijaż nią stworzycie, elegancki, szykowny i wyważony. 


10. Benefit Hoola oraz Hoola Lite

Produkty kultowe, wszystkim dobrze znane, które po prostu trzeba mieć. Klasyczna Hoola, to bronzer w raczej neutralnym odcieniu mlecznej czekolady. Wiele osób twierdzi, że jest to kolor chłodny, ja osobiście się z tym nie zgodzę, na mojej jasnej cerze, potrafi czasem wpadać w ciepłe tony. Hoola Lite, to jego jaśniejsza wersja, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, pomyślałam, to jakiś żart, jak bronzer może być tak jasny. A własnie, że może i sprawdza się świetnie! Dlaczego umieszczam je razem w zestawieniu? Uważam, że razem tworzą wspaniały duet! Hoola Lite służy mi za kontur, który następnie większym pędzlem ocieplam przy użyciu klasycznej wersji. Efekt jest mega!



Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki z Sephory! Jestem bardzo ciekawa co polecacie!


RECEPTA NA ŁYSIENIE TYPU MĘSKIEGO || BIOTEBAL MEN

11/12/2018

RECEPTA NA ŁYSIENIE TYPU MĘSKIEGO || BIOTEBAL MEN

Nadmierne wypadanie włosów, dotyczy nie tylko kobiet, ale, może i przede wszystkim mężczyzn. Najczęściej związane jest ono z poziomem hormonów i nazywane jest łysieniem "typu męskiego" lub androgenowym. Mam wrażenie, że w przypadku mężczyzn, wypadanie włosów i związane z tym łysienie, traktowane jest jak coś naturalnego. Nie mówi się o tym a Panowie, w większości, nie chcą pokazywać, że jednak się tym przejmują. W dzisiejszych czasach, coraz więcej mężczyzn dba o swój wygląd, gdy zaczyna dotykać ich problem nadmiernego wypadania włosów, również, tak jak my kobiety, szukają ratunku.

BIOTEBAL MEN || SZAMPON ORAZ SERUM

Seria BIOTEBAL MEN, została opracowana przy udziale lekarzy dermatologów oraz trychologów, którzy na co dzień zajmują się sprawami związanymi z dbaniem o włosy i skórę głowy. W skład serii wchodzą dwa preparaty, szampon oraz serum, oba pieczołowicie dopracowane do męskich potrzeb. Zarówno szampon jak i serum, oparte są na innowacyjnej formule Inno-Bimexinum, która powstrzymuje wypadanie włosów, wzmacnia oraz zagęszcza włosy. Formuła ta, wpływa na fazę wzrostu włosa wydłużając ją, dodatkowo zawarty w preparatach Kopexil, zmniejsza ilość pustych mieszków włosowych. Zarówno w składzie szamponu jak i serum znajduje się biotyna, która wzmacnia i odżywia włosy, a także reguluje pracę gruczołów łojowych, co ogranicza przetłuszczanie. Kolejnym składnikiem wpływającym na skuteczność serii, jest ekstrakt z palmy sabałowej, jest to roślina od dawna wykorzystywana w prewencji rozrostu gruczołu krokowego, jednak niech Was to nie zwiedzie. Roślina ta, wykazuje właściwości antyandrogenne, przez co ogranicza wypadanie włosów.


Jak pokazują badania, stosowanie kuracji przez minimum 3 miesiące, znacząco zmniejsza wypadanie włosów, poprawia ich wygląd i kondycję. 
Szampon i serum to produkty, które idealnie się uzupełniają, serum jest zdecydowanie bardziej skoncentrowane i wydaje mi się, że jest kluczowe jeśli chodzi o sukces całej kuracji.  Oba produkty mają przyjemny, lekki zapach. Szampon skutecznie oczyszcza włosy, nie podrażania ani nie powoduje alergii, nie jest to jednak preparat w stylu 3w1 (twarz, ciało, włosy), nad czym mój mąż bardzo ubolewał. Serum stosujemy na umyte, wilgotne włosy, po spryskaniu skóry głowy należy prowadzić masaż przez około 2-3 minuty, co oprawia ukrwienie i odżywienie włosów.

TEORIA A PRAKTYKA || CZY SERIA FAKTYCZNIE DZIAŁA 

Odpowiedź na pytanie, czy seria Biotebal Men, faktycznie działa, zależeć będzie od kilku czynników. Pierwszy, to systematyczność stosowania. Ośmielę się napisać, że jest to kwestia, niemalże kluczowa, jeśli chcemy uzyskać satysfakcjonujące nas efekty. W przypadku tego typu problemu, zawsze trzeba wziąć poprawkę na uwarunkowania genetyczne. Nie będzie nigdy tak, że szampon czy serum całkowicie wyeliminuje problem, jednak ważne jest to, że preparaty faktycznie zmniejszyły intensywność wypadania włosów, wzmocniły je i poprzez lepsze odżywienie i ukrwienie skóry głowy, pobudziły uśpione cebuli do wzrostu.


W efekcie kuracji zauważyliśmy u męża nowe, cienkie włoski w okolicy linii czoła a także zdecydowanie zmniejszyło się ogólne wypadanie włosów. Na szczególna uwagę zasługuje serum, wygodne w stosowanie, z fajnym, podręcznym aplikatorem. 

ABY WŁOS CI Z GŁOWY NIE SPADŁ || TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW

11/07/2018

ABY WŁOS CI Z GŁOWY NIE SPADŁ || TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW

Cienkie i słabe włosy zawsze były moją zmorą, jednak teraz, po ciąży, przede wszystkim przez spadek hormonów, włosy wypadają mi garściami. Czy da się coś w tym temacie zrobić? Jedni mówią przeczekać, drudzy, suplementować i działać. Osobiście uważam, że trzeba dać sobie czas ale jednocześnie starać się wzmacniać i już od pierwszych symptomów, przeciwdziałać wypadaniu. Dziś chciałam zaprezentować Wam, serię kosmetyków Trychoxin, która stworzona jest z myślą, o osobach z problemem nadmiernego wypadania włosów.


Trychoxin || kuracja dla włosów słabych i wypadających

Trychoxin to kompleksowe rozwiązanie oparte na trzech fazach działania dla zdrowych włosów. Pierwsza faza to zapobieganie nadmiernemu wypadaniu włosów, poprzez zawarty w preparacie kwas oleanolowy. Związek ten ma działanie antyandrogenne, zmniejsza on rozkład dihydrotestosteronu, hormonu odpowiedzialnego za tzw łysienie androgenowe ( typu męskiego). Kolejny etap, to pobudzanie włosów do odrostu, poprzez zastosowanie związków, które dotleniają i odżywiają cebulkę włosa. W tym celu, preparat wzbogacono o biotynę, witaminę PP, argininę i apigeninę. Efektem tego etapu, jest pojawianie się tzw. baby hair, czyli nowych włosków, najłatwiej dostrzec je, jak wiadomo, na linii włosów. Trzecia faza, to wzmocnienie zakotwiczenia włosów. Etap bardzo istotny, cóż bowiem nam po baby hair, które zaraz wypadną. W tym celu zastosowano Peptide biotynylo-GHK oraz ekstrakt z imbiru. 


PEŁNA KURACJA || SZAMPON I AMPUŁKI TRYCHOXIN

W skład zestawu, wchodzą: szampon oraz ampułki, jak łatwo można  się domyślić, oba o podobnym składzie, uzupełniają się na wzajem. Osobiście uważam, że stosowanie samego szamponu przeciw wypadaniu włosów mija się z celem. Szampon nie ma długiego kontaktu ze skórą, nawet jeśli zostawimy go na minutę czy dwie, sam nie zapobiegnie wypadaniu a jedynie wspomoże działanie ampułek/serum. Szampon ma bardzo praktyczne opakowanie, które dodatkowo zaopatrzone jest w wygodną pompkę, która dozuje odpowiednią ilość produktu.


Ampułki są szklane, wyposażone w atomizer oraz miarkę, dzięki czemu wiemy ile produktu mamy zużyć. Producent zaleca stosować jedną ampułkę na dwa dni, po sześciu dniach robimy jeden dzień przerwy i powtarzamy kurację. Ampułki wcieramy w skórę głowy i wykonujemy masaż, aby jeszcze bardziej wzmocnić efekt i ułatwić składnikom czynnym działanie. Warto dodać, że kupując opakowanie ampułek, otrzymujemy kurację na cztery tygodnie, do pełnego efektu należy stosować ją przez 3 miesiące co jest równoznaczne z 3 opakowaniami.


Nie chciałam pisać artykułu na zasadzie kopiuj-wklej, z ogromną ilością cytatów, dlatego serdecznie zachęcam Was do odwiedzenia strony producenta. Znajdziecie tam wiele bardzo przydatnych i rzetelnych informacji, szczegółowy opis preparatu oraz składników czynnych. Warto dodać, iż preparat został opracowany przy udziale specjalistów, również trychologów.


Ja dopiero zaczynam kurację, za kilka tygodni możecie spodziewać się dokładnej relacji i oceny działania preparatu. Mam nadzieję, że produkt mnie nie rozczaruje.

Dajcie znać czy znacie preparat Trychoxin i co o nim sądzicie. Jestem ciekawa jak Wy radzicie sobie z nadmiernym wypadaniem włosów!



THINK PINK || SHINYBOX PAŹDZIERNIK 2018

11/05/2018

THINK PINK || SHINYBOX PAŹDZIERNIK 2018

Odkąd w moim życiu pojawiła się Gabi, dni lecą mi niesamowicie szybko...w sumie jakie dni, tygodnie mijają w takim tempie, że nawet się nie zorientowałam, a tu kończy się październik! O końcu miesiąca przypomniał mi niedawno kurier, który przyniósł mi najnowsze pudełeczko ShinyBox. Hasłem przewodnim październikowej edycji są słowa Think Pink, do tego różowa wstążka i już wiadomo o co chodzi. Październik jest bowiem miesiącem walki z rakiem piersi. Jeśli jesteście ciekawe, co zespół znanego dobrze pudełka, przygotował dla Nas tym razem, zapraszam do czytania!


COŚ PIĘKNEGO to najnowsze pudełko ShinyBox <3 Razem z nim zabierzemy Cię do porywającego świata pełnego niesamowitych inspiracji, kosmetycznych marzeń i bajecznych niespodzianek! Jesteś ich ciekawa i masz ochotę na coś pięknego? Jeśli tak, wrześniowy box stworzony jest wprost dla Ciebie!
Czasem sobie myślę, że nic mnie nie zaskoczy, po kilku średnich pudełkach, nie nastawiałam się na wiele. Tym razem jednak, zespól ShinyBox faktycznie mnie zaskoczył. W pudełku znalazłam kilka ciekawych nowości, kosmyki firm, o których nie miałam jak dotąd pojęcia, produkty są jednak przede wszystkim przydatne, z długimi datami ważności. W pudełku znalazłam produkt firmy BIOTANIQUE naturalny krem odżywczy, który był dołączony również do poprzedniego boxa. Jedni mogą powiedzieć, nuda, ja się bardzo cieszę, gdyż tamten zdążyłam już zużyć. Krem jest świetny, ma śliczny zapach, lekka konsystencję, bardzo szybko się wchłania zapewniając jednocześnie fajne nawilżenie i odżywienie.


Dwa preparaty do twarzy, pierwszy to krem firmy Naturativ 360 AOX Face Cream. Krem opisywany jest jako anti- ageing, -oxydation, -redness, -pollution. Skład kremu jest bardzo naturalny, znajdziemy tu ekstrakt z miłorzębu japońskiego, kwiatów kocanki i cytryny, dodatkowo zawiera on oleje z wiesiołka, winogron i lnianki siewnej. Drugi kosmetyk do twarzy to LIQ CC SERUM, przeciwzmarszczkowy koncentrat rozświetlający 15% witamina C + tokoferol+ magnez, konsystencja lekka. Przeznaczony do cery normalnej i mieszanej, cera dojrzała i młoda. Jest to nic innego, jak serum z wysoką zawartością witaminy C...a ja uwielbiam takie kosmetyki! Przyznam, że serum jest dla mnie totalną nowością, nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej firmie i nie ukrywam, że jestem mega ciekawa efektów.


W pudełku znalazłam również wygładzający krem do rąk Delia, który wzbogacony jest d-pantenolem. Na dzień dzisiejszy mogę już powiedzieć, że ma on bardzo przyjemny zapach, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Apecontrol firmy Olim Labs, to preparat w formie tabletek, który ma za zadanie hamować apetyt i dodawać energii. Jako magister farmacji powiem jedynie, że radzę uważać osobom z nadciśnieniem, gdyż preparat pobudza termogenezę, może podnosić ciśnienie krwi.



Dwa bardzo fajne i przydatne produkty, to mydełko naturalne AMBER AQUA BALTIC, które pięknie pachnie i interesująco wygląda. Wytwarzane jest ręcznie, zawiera wyciąg z bursztynu, dzięki czemu pielęgnuje i nawilża ciało. Fajnym dodatkiem jest również naturalny balsam do ust BEE NATURAL, który oparty jest na wosku pszczelim. Kolejną nowością jest dla mnie odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych ETERNAL SRAY LEAVE-IN marki IL SALONE MILANO. Nie ukrywam, że jest to dla mnie zupełna nowość, której jestem bardzo ciekawa. Odzywka ma wzmacniać kolor, nadawać włosom blask, tworzyć ochronę przed promieniami UV, wzmacniać oraz pomagać w modelowaniu.




Jedynym kosmetykiem kolorowym październikowego ShinyBox, jest pomadka MOOV Liquid LipsMatter Show-off. Nazwa mega długa i rudna do zapamiętania a jest to tak właściwie matowa pomadka w płynie, kolor bardzo mi się podoba- intensywny róż, nieco wpadający w fuksję, Produkt dostępny w Kontigo.



Dajcie znać co sadzicie o październikowej edycji, który kosmetyk najbardziej przypadł Wam do gustu?



Copyright © 2017 AnnaBlog