Mimo szczerych chęci nie daję rady regularnie pisać postów typu "ulubieńcy" czy "denko" danego miesiąca ;) Mam defekt i już ;) Ostatnie trzy miesiące minęły mi strasznie szybko a jednocześnie bardzo intensywnie. Ostatnie wakacyjne wyjazdy przed rozpoczęciem stażu no i w końcu nowy, nieznany wcześnie etap życia po drugiej stronie "pierwszego stołu". Przez te trzy miesiące zyskałam nowych, fantastycznych ulubieńców, z których będzie mi chyba ciężko zrezygnować. Są to kosmetyki, których ostatnimi czasy używam wręcz maniakalnie.
W przeciągu ostatnich trzech miesięcy szczególnie upodobałam sobie róże do policzków- otóż mam aż 3 faworytów! Róż do policzków the Balm Downboy. Piękny, czysty, soczysty róż w różu...cukrzyca murowana ;) Daje efekt zdrowej, wypoczętej i promiennej cery! Dokładnie pisałam o nim <TU>.
Róż MAC Warm Soul. Wróciłam do niego po chwilowej przerwie. Róż ponownie zauroczył mnie swoim wielowymiarowym, ciepłym kolorem. Gdy nie mam czasu lub rano kiedy maluję się przy marnym świetle Warm Soul pełni rolę bronzera, różu jak i rozświetlacza. Jego wielkim atutem jest niesamowita trwałość oraz wydajność...mam wrażenie, że wcale go nie ubywa ;)
Ostatnim różowym ulubieńcem jest róż w kremie Inglot nr. 84, uwaga- aplikowany pędzelkiem! Jest to kolejny flash-back do przeszłości, gdyż róż nie jest wcale nowością w mojej kosmetyczce. Kupiłam go ładne pół roku temu, jednak aplikowany palcami spisywał się średnio w efekcie czego wylądował gdzieś na dnie kosmetyczki. Wróciłam do niego jednak aplikuję go pędzelkiem z RT expert face brush...i efekt jest genialny- piękny, naturalny rumieniec :)
Bronzer The Body Shop 02. Kupiony bardzo dawno temu, wróciłam do niego z kilku względów. Między innymi...i przede wszystkim kolor, który pasuje do mnie "jak ulał". W te wakacje opaliłam się raczej umiarkowanie, więc i szybko zbladłam. 02 pozbawiony jest pomarańczowo- marchewkowych tonów, na buzi wygląda ładnie- schludnie, nie jest wulgarny ani tandetny.Polecam wszystkim bladolicym.
Spośród wszystkich moich pomadek zdecydowanie najczęściej sięgałam po L'Oreal Caresse w odcieniu 02, którą kupiłam w wakacje przy okazji wizyty w Super-Pharm. Cały czas uważam, że był to bardzo dobry wybór, sięgam po nią zawsze gdy nie mam większego pomysłu na makijaż. Jest to kolor bezpieczny, którym nawet bez lusterka nie zrobicie sobie krzywdy ;) <TU>
Z kosmetyków typowo pielęgnacyjnych do gustu przypadło mi dosłownie kilka produktów. Krem pod oczy Olivelia, o którym również już pisałam <TU>. W ramach szybkiego przypomnienia powiem, że jest to produkt oparty na oliwie z oliwek i oleju z awokado. Krem jest bezzapachowy co poprawia bezpieczeństwo stosowania- szczególnie w przypadku alergików. Olivelia to niezwykle przyjemny i wydajny kremik, który serdecznie polecam!
Kolejnym produktem jest tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco...tak, tak, to już moja kolejna buteleczka! Znalazłam jest stacjonarnie w LBN i nie mogłam się oprzeć, zastanawiałam się czy skusić się na wersje rumiankową, jednak chyba wręcz się z nim zżyłam ;) Więcej informacji <TU>
I jak- skusiłam Was jakimś produktem?
Jacy są Wasi ulubieńcy?
Pozdrawiam A.
W przeciągu ostatnich trzech miesięcy szczególnie upodobałam sobie róże do policzków- otóż mam aż 3 faworytów! Róż do policzków the Balm Downboy. Piękny, czysty, soczysty róż w różu...cukrzyca murowana ;) Daje efekt zdrowej, wypoczętej i promiennej cery! Dokładnie pisałam o nim <TU>.
Róż MAC Warm Soul. Wróciłam do niego po chwilowej przerwie. Róż ponownie zauroczył mnie swoim wielowymiarowym, ciepłym kolorem. Gdy nie mam czasu lub rano kiedy maluję się przy marnym świetle Warm Soul pełni rolę bronzera, różu jak i rozświetlacza. Jego wielkim atutem jest niesamowita trwałość oraz wydajność...mam wrażenie, że wcale go nie ubywa ;)
Ostatnim różowym ulubieńcem jest róż w kremie Inglot nr. 84, uwaga- aplikowany pędzelkiem! Jest to kolejny flash-back do przeszłości, gdyż róż nie jest wcale nowością w mojej kosmetyczce. Kupiłam go ładne pół roku temu, jednak aplikowany palcami spisywał się średnio w efekcie czego wylądował gdzieś na dnie kosmetyczki. Wróciłam do niego jednak aplikuję go pędzelkiem z RT expert face brush...i efekt jest genialny- piękny, naturalny rumieniec :)
Bronzer The Body Shop 02. Kupiony bardzo dawno temu, wróciłam do niego z kilku względów. Między innymi...i przede wszystkim kolor, który pasuje do mnie "jak ulał". W te wakacje opaliłam się raczej umiarkowanie, więc i szybko zbladłam. 02 pozbawiony jest pomarańczowo- marchewkowych tonów, na buzi wygląda ładnie- schludnie, nie jest wulgarny ani tandetny.Polecam wszystkim bladolicym.
Kolejnym produktem jest tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco...tak, tak, to już moja kolejna buteleczka! Znalazłam jest stacjonarnie w LBN i nie mogłam się oprzeć, zastanawiałam się czy skusić się na wersje rumiankową, jednak chyba wręcz się z nim zżyłam ;) Więcej informacji <TU>
I jak- skusiłam Was jakimś produktem?
Jacy są Wasi ulubieńcy?
Pozdrawiam A.
Ten róż w kremie Inglota jest śliczny! Szkoda że sama jakoś nie mogę się przekonać do formuł kremowych :(( ale warm soul też ostatnio wygrzebałam z kosmetyczki i zużywam konkretnie :) piękny kolor, ale już mnie nudzi i męczy :P
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że ja wszystkie róże zużywam "pulsacyjnie", trochę tego, tamtego ;)
UsuńPomadka w bardzo moim guście :)
OdpowiedzUsuńRóż z Inglota mnie zaciekawił, jeszcze kremowego nigdy nie miałam :)
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować, bardzo fajny w aplikacji.
UsuńJa sobie wczoraj zamówiłam żel rumiankowy Sylveco, ciekawa jestem jak się spisze ;)
OdpowiedzUsuńA z Twoich ulubieńców nie znam żadnego :)
Może następnym razem skuszę się na rumiankowy
Usuńale ładniutkie te róże :))
OdpowiedzUsuńOj wiem, wiem :P
UsuńNie miałam nigdy żadnego z tych kosmetyków, ale podoba mi się ta pomadka :)
OdpowiedzUsuńspodobały mi się róże, ja jednak mam trzy i zużywam je w ślimaczym tempie
OdpowiedzUsuńJa mam zdecydowanie za dużo...i też idą mi w ślimaczym tempie
UsuńRóż z M.A.C.-a jest cudny, ja uwielbiam róże mam ich nie mała ilość ale też mam swojego ulubieńca :)
OdpowiedzUsuńAga...tak jak ja- mam ich zdecydowanie za dużo
Usuńtego Inglota jestem bardzo ciekawa :)
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować, jest bardzo przyjemny :)
UsuńO tej pomadce z Loreala tez juz myślałam czy jej nie kupic ;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam pomadki L'Oreal Caresse :>
OdpowiedzUsuńno i rże absolutnie piękne
to mówiłam ja, różomaniaczka :D
Jako kolejna różomaniaczka- potwierdzam ;)
UsuńJa już jakiś czas szukam dobrego kremu pod oczy, chętnie skoczę do Twojej wcześniejszej recenzji ;)
OdpowiedzUsuńPolecam- strasznie przyjemny produkt!
UsuńNie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale róże - wszystkie - wyglądają obłędnie :) Mam tylko jedną sztukę i muszę kiedyś powiększyć kolekcję :)
OdpowiedzUsuńOjejuuu ja mam zdecydowanie za dużo ;)
UsuńBardzo zaciekawiłaś mnie tym różem inglota. Do tej pory kompletnie nie mogłam się przekonać do róży w kremie, ale może właśnie źle je aplikowałam :)
OdpowiedzUsuńZdradź mi, proszę, gdzie w Lublinie znalazłaś żele sylveco!
Real stoisko zielarskie :)
UsuńO, dziękuję :)
Usuńzakochałam się w twojej szmince ! właśnie w taką chcę się zaopatrzyć :) a przy różach zwróciłam uwagę na pędzelek - świetny :)
OdpowiedzUsuńŚwietny i strasznie praktyczny!
UsuńUwielbiam te róże w kremie Inglota!! Mam 2 a nr 84 również jest mojej kolekcji i również jest moim ulubieńcem ^__^
OdpowiedzUsuńTeż mam ostatnio fioła na punkcie różu do policzków :-) Śliczny jest ten z The Balm, Inglot też mi się ogromnie podoba!!
OdpowiedzUsuńMój ulubiony żel do twarzy! :) Właśnie kończę pierwsze opakowanie, wystarczyło mi na ponad 2,5 miesiąca :D
OdpowiedzUsuńTeraz chyba skuszę się na rumiankowy, jestem go ciekawa :)
Ja następnym razem skusze się na rumiankowy :)
Usuńpiękny ten MACowy różobronzer ;)
OdpowiedzUsuńRT faktycznie fajnie nakłada kremowe konsystencje. W sumie dając mu taką nazwę mieli całkowitą rację ;)
OdpowiedzUsuńkremik pod oczy mnie zainteresował, bo własnie jestem na etapie intensywnych poszukiwań godziwego. Ja zakochałam się ostatnio w takim jednym rózu z Bell, tyle że ja nie lubię cukrzycowych a delikatnie rozświetlające ;-)
OdpowiedzUsuńTen róż z The Balm ma taki piękny kolor, zakochałam się! Chyba zaczynam na niego odkładać.
OdpowiedzUsuńodkładaj, odkładaj bo warto!
UsuńPomadka ma przepiękny kolor!
OdpowiedzUsuńPrzypadła mi do gusty pomadka. Nigdy nie uzywalam rozy z maca, jednak slyszalam o nich wiele dobrego:)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem warto w nie zainwestować bo są świetne jakościowo!
UsuńMnie skusiłaś pomadką, a na róż od theBalm czaję się już od jakiegoś czasu
OdpowiedzUsuńFajni Ci Twoi ulubieńcy , najbardziej do oka wpadł mi róż MACa ;)
OdpowiedzUsuńPiękne róże :)
OdpowiedzUsuńPomadka L`oreala i róż the Balm mi się marzą ;D
OdpowiedzUsuńulubieńców masz wspaniałych:)
OdpowiedzUsuńwooo ta szmineczka z Loreal jest cudowna ale droga :((( a jakis zamiennik czy cos ? http://wlosomaniakaroli.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPonoć Eliksir z Wibo ma podobny kolorek
Usuńuwielbiam ten tymiankowy żel do twarzy! gdzie go znalazłaś w Lublinie? podziel się :)
OdpowiedzUsuńReal stoisko zielarskie
Usuńpomadka fajna:)
OdpowiedzUsuńInglotowy róż cudowny ;)
OdpowiedzUsuńróż z thebalm *.*
OdpowiedzUsuńNie znam żadnego z tych produktów, ale ta pomadka wygląda kusząco :)
OdpowiedzUsuńróż bez dwóch zdań :)
OdpowiedzUsuńhah kurde.. zadnmej z tych rzeczy nie oganriam ;o
OdpowiedzUsuń