Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon do włosów. Pokaż wszystkie posty
TRICO BOTANICA ENERGIA || EFEKTY PO MIESIĄCU STOSOWANIA

12/28/2018

TRICO BOTANICA ENERGIA || EFEKTY PO MIESIĄCU STOSOWANIA

Ostatnio na moim blogu pojawia się dużo wpisów związanych z pielęgnacją włosów, głównie pod kątem wypadania. Nie żebym została "włosomaniaczką", nie, nie mam na to aż tyle czasu. Po ciąży, moje włosy się osłabiły, więc nikogo nie powinno dziwić, że szukam ratunku. Wypadanie włosów często oprócz czynników zależnych od nas, ma również podłoże genetyczne. Kurację, której wyniki chcę Wam przedstawić, testowała moja mama, która po latach farbowania i trwałej ondulacji, tak jak i ja, walczy o polepszenie stanu włosów.


Trico Botanica Energia to linia produktów stymulujących prawidłowy wzrost włosów. Ekstrakty z rozmarynu, żeń-szenia, cytryny oraz roślinne komórki macierzyste są bazą dla skutecznych formuł pomagających zapobiegać utracie włosów oraz wzmacniać włosy osłabione.W skład gamy wchodzą szampon i lotion do skóry głowy. Produkty nie zawierają parabenów, barwników, SLS i petrolatum.

TRICO Botanica|| ENERGIA NATURALNYCH SKŁADNIKÓW

Seria Trico Botanica Energia, przeznaczona jest do włosów osłabionych, które mają tendencję do nadmiernego wypadania. W skład serii wchodzi szampon oraz serum, oba preparaty oparte są na naturalnych składnikach. Zawierają ekstrakty roślinne, między innymi,  z pobudzającego ukrwienie, żeń-szenia czy silnie antyoksydacyjnego rozmarynu. Szampon zamknięty jest w małej, zgrabnej plastikowej buteleczce zaopatrzone w zamknięcie typu "klikany dziubek". Dozowanie produktu nie stwarza problemów, nawet gdy kosmetyk dobija dna. Nuta zapachowa jest przyjemna, nieco ziołowa,  wyczuwalny jest rozmaryn oraz cytryna.  Szampon jest faktycznie łagodny, w porównaniu do popularnych, drogeryjnych szamponow pieni się umiarkowanie. Mimo, iż produkt nie zawiera SLS, nie płacze włosów i nie utrudnia ich rozczesania, a jak wiecie, wiele naturalnych szamponów ma do tego tendencję.  Jest to kosmetyk zdecydowanie łagodny dla skóry głowy, moja mama często po produktach drogeryjnych odczuwa świąd, szampon TRICO Botanica ENERGIA, dobrze myje a jednocześnie nie podrażnia. Jak za każdym razem, zawsze bardziej interesuje mnie działanie serum/wcierki, już kiedyś wspominałam, że moim zdaniem preparaty tego typu są kluczowe jeśli chodzi o przeciwdziałania wypadaniu włosów. Serum zamknięte jest w butelce wykonanej z ciemnego szkła, które przeciwdziała rozpadowi substancji czynnych. Swego czasu wszystkie surowce farmaceutyczne były przechowywane właśnie w takich ciemnych butelkach. Do produktu dołączona jest pipeta, dzięki której precyzyjnie odmierzymy potrzebna ilość produktu. Serum pachnie podobnie jak szampon, nieco ziołowo.

Zasada stosowania preparatów jest prosta, szamponem myjemy głowę, fajnie jeśli zostawimy go na chwilkę zanim spłuczemy. Kolejnym krokiem jest serum, aplikować można od razu z pipetki na skórę głowy lub na dłonie a następnie wcierać w skalp.  Początkowo, tak jak zaznacza producent, odczuwalne jest delikatne mrowienie,  jest to efekt rozszerzania naczynek, znak, że serum działa. Żeby Was nie przestraszyć dodam, ze mrowienie szybko mija. Ważne, aby aplikację serum połączyć z masażem, czy to poduszkami palców czy, tak jak moja mama specjalnym masażerem. Wcierkę można aplikować po umyciu włosów, przed stylizacją lub na suche włosy np.wieczorem.

TRICO Botanica ENERGIA || czy daje zadowalające efekty?

Efekty stosowania zaczynają być widoczne po około miesiącu. Po pierwsze włosy mniej wypadają, widać to zarówno na szczotce jak i w odpływie. Moja mama ma naturalnie ciemne włosy, które od kilku lat rozjaśnia, dlatego mocno zauważalne było zagęszczenie linii włosów przez drobniutkie, cieniutkie i co najlepsze...czarne baby hair, również zakola pokryły się ciemnymi włoskami. Co więcej, na krótkich włosach pewne sprawy łatwiej dostrzec, otóż kuracja przyspiesza ogólne dorastania włosów, gdyż mama wyjątkowo szybko musiała ponownie odwiedzić fryzjera żeby utrzymać fryzurę w ryzach.


Po doświadczeniach mojej rodzicielki, myślę, że gdy skończę swoją kurację bardzo chętnie wypróbuję kosmetyki TRICO Botanica ENERGIA, zwłaszcza ciekawi mnie wcierka. Są to kosmetyki naturalne, o przyjaznym składzie, w dobrej cenie i o łatwej dostępności.

Dajcie znać czy znacie bohaterów mojego dzisiejszego wpisu! Jakie preparaty Wy polecacie na wypadanie włosów?

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

12/23/2018

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

Ciąża to magiczny stan, dla mnie, cudowny, wspominam ją z łezką w oku. W moim przypadku, oprócz początkowych mdłości i zgagi pod koniec, wszystko układało się genialnie, również stan mojej cery i włosów. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i bujna fryzura jak łatwo przyszła, tak i poszła. Jakiś czas temu, pisałam wstępny wpis na temat kuracji preparatem Trychoxin, dziś przychodzę z pełną relacją.


TRYCHOXIN, STWORZONY PRZEZ SPECJALISTÓW 


W woli przypomnienia, kosmetyki Trychoxin tworzone są z myślą o włosach słabych, wypadających, również w przypadku łysienia androgenowego. Preparaty tworzone są przez specjalistów z zakresu dermatologii, farmacji oraz trychologow. Oparte są na składnikach, które działają na trzech płaszczyznach.  Po pierwsze, zapobiegają nadmiernemu wypadaniu włosów, po drugie, wspomagają ich odrost,  po trzecie, wzmacniają ich zakotwiczenie.


TRYCHOXIN || SZAMPON, AMPUŁKI


W skład zestawu, wchodzi szampon oraz ampułki. Szampon zamknięty jest w podręcznej, wąskiej butelce, która zaopatrzona jest w wygodną pompkę, która dożyję odpowiednią ilość produktu. Osobiście bardzo doceniam takie rozwiązania, są wygodne i estetyczne. Szampon ma bardzo przyjemny zapach, lekki i świeży, myślę, że przypadnie do gustu również mężczyznom. Produkt dobrze myje, oczyszcza włosy jak i skórę głowy, ważne, że nie wywołuje podrażnień ani swędzenia.



Serum w ampułkach jest produktem wyjątkowo interesującym. Po pierwsze, że względu na bardzo obiecujący skład, po drugie, wygląda. Eleganckie, wąskiej fiolki, które zaopatrzone są w bardzo wygodny atomizer oraz podziałów, stanowią ciekawa alternatywę, dla standardowych ampułek, które znałam np. z firmy Vichy. Te od Trychoxin, są zdecydowanie wygodniejsze użyciu. Atomizer wygodnie rozpala mgiełka preparatu, którą następnie wmasowujemy w skórę głowy. Masaż jest w tym przypadku bardzo ważny i zdecydowanie nie można o nim zapominać. Serum faktycznie nie powoduje przetłuszczania ani nie obciąża włosów. Stosujemy je co drugi dzień, raczej po myciu, przed modelowaniem. 

TRYCHOXIN ||EFEKTY PO 4 TYGODNIACH


Po czterech tygodniach stosowania, pojawiły się pierwsze zauważalne efekty. Na wstępie zaznaczę jednak, że byłam bardzo skrupulatna i systematyczna w stosowaniu oraz w prowadzeniu masażu skóry głowy. Przede wszystkim, włosy mniej wypadają, po jednorazowym myciu nie zapycham już odpływu. Dodatkowo zauważyłam zagęszczenie linii czoła, czyli jak to potocznie nazywamy, wysyp baby hair. Włosy są mocniejsze, nie kruszą się na długości, mam wrażenie, że stały się bardziej elastyczne. Połączenie szamponu i serum, dało rewelacyjne efekty.


Jestem bardzo ciekawa, czy efekt się utrzyma czy nowe włoski jak szybko urosły tak i szybko wypadną. Kuracja powinna trwać 3 miesiące, pierwszy za mną, zostały jeszcze dwa. Po pierwszych pozytywnych efektach, postanowiłam już na własną rękę ją kontynuować a mikołajki to dobry czas na prezenty, również te od siebie dla siebie. Koszt ampułek, bo na nich mi najbardziej zależy waha się w granicy około 120 zł, myślę że jest to cena jak najbardziej przystępna i adekwatna do jakości preparatu.

Dajcie znać co sądzicie o kuracji i jakie preparaty na wypadanie włosów u Was się sprawdziły! 

EDYCJA LIMITOWANA L'BIOTICA BIOVAX || JAŚMIN INDYJSKI I MLEKO KOKOSOWE

7/31/2018

EDYCJA LIMITOWANA L'BIOTICA BIOVAX || JAŚMIN INDYJSKI I MLEKO KOKOSOWE

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wszelkie edycje limitowane, wręcz nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie. Tak było również w przypadku produktów marki L'biotica, którą znam i od dawna bardzo lubię. Zdecydowałam się na duet przeznaczony do włosów osłabionych i wypadających, który bazuje na jaśminie indyjskim oraz mleku kokosowym. Nie muszę chyba dodatkowo wspominać, że latem łapię fazę na wszystko co kokosowe, więc wybór był prosty!

Czego oczekuję od szamponów | masek?

Przyjęło się mówić, że u kobiet w ciąży włosy rosną jak na drożdżach, otóż od każdej reguły są wyjątki i chyba jestem własnie takim wyjątkiem. O ile nie mogę narzekać na stan mojej cery, tak włosy chyba były i będą u mnie taką przysłowiową "piętą achillesową". Są cienkie, pozbawione objętości, mają tendencję do wypadania, kruszenia się a codzienne używanie suszarki nie wpływa korzystnie na stan nawilżenia końcówek. Wszystko to sprawia, że w codziennej pielęgnacji szukam kosmetyków delikatnych, które nie będą wzmagały przetłuszczania u nasady, fajnie jeśli ograniczają wypadanie, dodają objętości, a w przypadku masek, regenerują i nieco wygładzają końcówki. 

Puste obietnice czy istny skarb?

Seria jaśmin indyjski i mleko kokosowe przeznaczona jest do włosów osłabionych, wypadających i zniszczonych. Szampon micelarny, dzięki swej łagodnej formule, ma za zadanie skutecznie oczyszczać a jednocześnie zapewniać odpowiedni poziom nawilżenia, zarówno włosów jak i skóry głowy. Producent obiecuje poprawę elastyczności, włosy mają być odżywione, świeże i lekkie. Dodatkowo, dzięki zawartym w preparacie proteinom, szampon ma zmniejszać skłonność do wypadania oraz zapewniać naturalny, świeży połysk. Maska jest uzupełnieniem kuracji, jej zadanie to przede wszystkim intensywna regeneracja bez efektu przeciążenia, włosy mają pozostać lśniące, elastyczne i sprężyste. Dodatkowym atutem ma być bajeczny, nieoczywisty zapach.



Serię stosuję już od około miesiąca, nie ukrywam, że szampon już praktycznie wykończyłam, więc myślę, że moja opinia będzie szczera i adekwatna. Zacznę od końca, czyli od zapachu, faktycznie jest niesamowity! Mogę być stronnicza, bo uwielbiam kokos, jednak w tym przypadku, chyba każda z nas polubi tą piękną, subtelną i niezwykle naturalną woń. Zapach sprawia, że stosowanie zarówno szamponu jak i maski jest niebywałą przyjemnością, powiem więcej, zapach rzeczywiście utrzymuje się na włosach dość długo. Szampon pieni się dobrze, oczyszcza faktycznie skutecznie a jednocześnie jest bardzo delikatny, dodam, że jest to moja pierwsza przygoda z szamponem micelarnym. Po umyciu włosy są sypkie, przyjemne w dotyku oraz wygładzone, dodatkowo mam wrażenie, że szampon pozostawia na nich delikatny film ochronny, jednak nie wzmacnia przy tym przetłuszczania. Jak dla mnie bajka! Kolejna kwestia, to obietnica zmniejszenia wypadania, przyznam szczerze, że nie zauważyłam zmian. 


Maska, jako uzupełnienie kuracji to strzał w dziesiątkę. Bardzo przyjemna konsystencja, która nie spływa z włosów, piękny zapach o czym wspomniałam wcześniej i bardzo fajne działanie. Maskę aplikuję na osuszone ręcznikiem włosy, nakładam termo-czepek i relaksuję się przez około 15 minut...czasem dłużej, czasem krócej, wszystko zależy od tego ile aktualnie mam czasu. Po zmyciu maski, od razu czuć różnicę, włosy są przyjemne w dotyku, mięciutkie, śliskie i sypkie. Tak samo sprawa wygląda już po wymodelowaniu, nie ma mowy o przeciążeniu, włosy dalej są odbite i uniesione u nasady a na długości są pięknie wygładzone, lśniące i aksamitne w dotyku. Trzeba przyznać, że maska rewelacyjnie wygładza ale jest na tyle delikatna, że nie potęguje przetłuszczania.

Przyjaciel na lata czy chwilowy romans?

Słowem podsumowania, osobiście, nie jestem zaskoczona, gdyż poniekąd liczyłam na to, że będę zadowolona z produktów. Cóż mogę powiedzieć, jak większość kosmetyków L'biotica Biovax, tak i ten duet sprawuje się świetnie. Jak wspominałam na początku, markę znam i bardzo cenię, uważam, że robią genialne produkty do włosów. Myślę, że wszystkie negatywne komentarze wynikają ze złego doboru kosmetyku do potrzeb naszych włosów, sama również lata temu źle trafiłam, jednak nie skreśliłam firmy z czego bardzo się cieszę. Mam również nadzieję, że owa edycja limitowana przerodzi się w regularną serię, gdyż produkty, zwłaszcza maska idealnie wpasowała się w moje potrzeby i spełniła oczekiwania.

Dajcie znać czy znacie i przede wszystkim, czy lubicie kosmetyki Biovax! Co szczególnie przypadło Wam do gustu i co polecacie!

FLOS-LEK ELASTABion W || KURACJA DO WŁOSÓW WYPADAJĄCYCH

6/23/2016

FLOS-LEK ELASTABion W || KURACJA DO WŁOSÓW WYPADAJĄCYCH

Moja walka, z wypadaniem włosów toczy się już bardzo długo, a wszystko zaczęło się po fatalnym farbowaniu. Włosy osłabiły się to tego stopnia, że lecą jak szalone. Próbowałam wielu szamponów, odżywek. Miała nawet epizod z olejowaniem...ale przyznam szczerze, że to nie moja bajka. Moje włosy mają swoje lepsze i gorsze okresy, dodam, że stres i nieprzespane noce działają na mnie jak wiatr na dmuchawce ;) Od jakiegoś czasu testuję nowość firmy FlosLek- kurację ELASTABion W, w skład której wchodzi wzmacniająca maska do włosów oraz szampon zapobiegający wypadaniu włosów. Jeśli jesteście ciekawe efektów, zapraszam dalej!



TIMOTEI MIRACULOUS REPAIR | RATUNEK DLA ZNISZCZONYCH WŁOSÓW

4/05/2016

TIMOTEI MIRACULOUS REPAIR | RATUNEK DLA ZNISZCZONYCH WŁOSÓW

Jeśli śledzicie mojego bloga, wiecie, że w codziennej pielęgnacji włosów stawiam na produkty drogeryjne. Przez kilka lat przez moje ręce przewinęło się sporo rożnych produktów, w tym naturalnych, które po pierwszym "dobrym wrażeniu" okazywały się małymi horrorami. Ostatnio dałam sobie spokój z naturalnym szamponami i stawiam na kosmetyki, które nie robią z mojej głowy stogu siana.


TIMOTEI PRECIOUS OILS| DROGOCENNE OLEJKI | NA RATUNEK SUCHYM WŁOSOM

1/20/2016

TIMOTEI PRECIOUS OILS| DROGOCENNE OLEJKI | NA RATUNEK SUCHYM WŁOSOM

Od pewnego czasu w mojej łazience goszczą produkty marki Timotei, o których mogłyście poczytać tu. Jakiś czas temu, moja wesoła gromadka, powiększyła się o serię DROGOCENNE OLEJKI. Jest to seria stworzona z myślą o włosach normalnych lub suchych, a w jej skład wchodzi szampon, odżywka oraz mgiełka. Wszystkie produkty wzbogacone są między innymi olejkiem arganowym oraz migdałowym.


TIMOTEI RÓŻA Z JERYCHA | MOC I BLASK

7/20/2015

TIMOTEI RÓŻA Z JERYCHA | MOC I BLASK

Od pewnego czasu temat pielęgnacji włosów jest mi wyjątkowo bliski. O ile stwierdzenie, że dopadło mnie tzw. "włosomaniactwo" byłoby przesadzone, tak to, że zaczęłam się bardziej moimi włosami interesować będzie adekwatne. Od pewnego czasu próbuję zużyć pewien "naturalny" szampon, o którym kiedyś pisałam. Początkowo, nie powiem, było nam razem dobrze, jednak po kilku tygodniach zauważyłam, że produkt jednak przesusza moje i tak zmaltretowane pukle. Postanowiłam coś zmienić i postawiłam na serię TIMOTEI Z RÓŻĄ Z JERYCHA MOC I BLASK.


NOWOŚCI W MOJEJ ŁAZIENCE - PETAL FRESH ORGANICS SZAMPON I ODŻYWKA GRAPE SEED & OLIVE OIL

3/12/2015

NOWOŚCI W MOJEJ ŁAZIENCE - PETAL FRESH ORGANICS SZAMPON I ODŻYWKA GRAPE SEED & OLIVE OIL

Petal Fresh to marka dość dobrze znana za oceanem a od pewnego czasu dostępna również u nas, w Rossamnie. Jakiś czas temu pewien wredny chochlik podkusił mnie, żeby ufarbować włosy... Nie będę komentować tego co mam aktualnie na głowie bo chyba szkoda moich nerwów, powiem tyle, że bez dobrej odżywki się nie obejdzie. Petal Frest to kosmetyki organiczne, zawierające w sobie całą litanię naturalnych składników, producent deklaruje ochronę i oczyszczanie bez siarczanów, GMOs, ftalanów, parabenów, surowych dla włosów konserwantów, zbalansowane pH oraz że jest to produkt nadający się dla wegan. Brzmi obiecująco!



CHANTAL; SESSIO SERIA DO WŁOSÓW BLOND, ROZJAŚNIANYCH I SIWYCH

7/22/2014

CHANTAL; SESSIO SERIA DO WŁOSÓW BLOND, ROZJAŚNIANYCH I SIWYCH

Dziś mam dla Was poniekąd "gościnną" opinię, jako, że sama włosów nie farbuję zestaw Sessio do włosów rozjaśnianycyh, siwych i blond powędrował do mojej mamy. Chantal. Marka, o której nigdy wcześniej nie słyszałam i do której zarówno ja jaki i mama podeszłyśmy z niespotykaną u nas ostrożnością. 


REGENERACJA WŁOSÓW Z PILOMAX, SERIA DO WŁOSÓW JASNYCH

5/06/2014

REGENERACJA WŁOSÓW Z PILOMAX, SERIA DO WŁOSÓW JASNYCH

Weekend majowy już za nami trzeba wracać do swoich obowiązków, zatem dziś przygotowałam recenzję, do której napisania zbierałam się już od pewnego czasu. Od jakiegoś miesiąca walczę o objętość, regenerację i nawilżenie włosów. Przyznam szczerze, że o ile wcześniej nie zwracałam aż takiej uwagi na pielęgnację kłaczków tak teraz zaczęłam się do niej przykładać. Nie ukrywam, nie jestem typową "włosomaniaczką" dla mnie sukcesem jest nałożenie maski choć 2 razy w tygodniu. O wieczornym olejowaniu zapominam...i nie ukrywam, że jestem do niego jakoś sceptycznie nastawiona. Pamiętam moją przygodę z nakładaniem olejku arganowego- rezultatów nie widziałam. Moja obecna pielęgnacja praktycznie w całości opiera się na produktach Pilomaxu seria regeneracja. Moje trio to: szampon, maska i odżywka bez spłukiwania.  

O niekończącym się malinowym koszmarze

12/02/2013

O niekończącym się malinowym koszmarze

Gdy udało mi się wygrać malinowy szampon firmy Balea byłam w siódmym niebie! Blogosfera co rusz huczy o produktach Balea, czasem wychwalane są wręcz pod niebiosa. Bo pachną obłędnie, bo idealnie się sprawdzają, bo wydajne, bo bez tego, bez tamtego....no brać i nie patrzeć na cenę! Nic dziwnego, że gdy dotarła do mnie przesyłka cieszyłam się jak głupia...potem umyłam włosy...yyyyy....co jest?!


Szampon ma bardzo ładną, różowiutką buteleczkę, która mieści aż 300 ml iście różowego produktu. Wygodny klips zamykający jest bardzo porządny, czasem musiałam użyć siły by go otworzyć. Szampon ma raczej rzadką, nieco wodnistą konsystencję aczkolwiek ciężko mieszał się z wodą na dłoni, uciekał na boki i spływał do brodzika. Po pierwszym umyciu włosów (bez rozcieńczania) moje włosy przypominały szczotkę ryżową. Były sztywne, elektryzowały się a dodatkowo stały się ciężkie w stylizacji... Kolejne próby utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak nie jest to szampon dla mnie. Postanowiłam rozcieńczać go wodą...ale jak wspomniała wyżej, było to dość trudne gdyż szampon zamiast się rozcieńczyć spływał z dłoni. Muszę również napisać o pewnego rodzaju "efekcie błędnego koła", który zauważyłam podczas stosowania szamponu Balea- otóż tuż po myciu włosy były przesuszone natomiast wieczorem już widziałam, że uległy przetłuszczeniu u nasady. Suma summarum, włosy musiałam myć każdego dnia, co jeszcze bardziej wysuszało końce :/ Do szamponu dołączyłam maskę Biovax z proteinami mleka...efekty dalej pozostawiały wiele do życzenia. Największym błędem, który popełniłam było postanowienie, że szampon wykończę. Malinowy koszmar zdawał się nie mieć końca, 300 ml okazało się bardzo wydajne! Malinowa Balea bez dwóch zdań wysuszyła moje włosy, które niestety trochę się wykruszyły :/


Dziś "reperuję" skutki tego epizodu przy użyciu szamponu z olejkiem arganowym marki So' Bio, o którym pisałam <TU>. Czy skuszę się na jakiś szampon Balea ponownie? Zdecydowanie nie. Balea to nie moja bajka.

Co sądzicie- wiem, że wpis jest może i kontrowersyjny, jednak mnie faktycznie Balea kompletnie nie odpowiadała. Jakie są Wasze doświadczenia z kosmetykami Balea? Macie swoich ulubieńców?
BingoSpa i mój pierwszy szampon bez SLS/ SLES

9/17/2013

BingoSpa i mój pierwszy szampon bez SLS/ SLES

Wiele razy powtarzałam, że nie boje się SLS/ SLES w szamponach do włosów. Stanowiska nie zmieniam, nie o to chodzi. Chciałam się przekonać, czy faktycznie czuć jakąś różnicę w stanie/ kondycji włosów , gdy stosuje się produkty, które owego składnika nie zawierają. Dzięki uprzejmości firmy BingoSpa miałam możliwość przekonać się na własnej skórze jak to jest. Gdy zobaczyłam w ofercie "do testów" morelowy szampon do włosów bez SLS postanowiłam- to ta chwila ;)



Szampon zamknięty jest w małej, odkręcanej (co nie jest najwygodniejszym rozwiązaniem)  buteleczce...przyznam, że trochę mnie to rozbawiło, gdyż relacja ceny do objętości jest...do przemilczenia. Za szampon o pojemności 100 ml płacimy 12 zł. Dużo, mało- oceńcie same, ja jakoś nigdy nie byłam przekonana do wydawania znacznych pieniędzy na szampony. Nawiązują do opakowania, muszę powiedzieć, że dużym minusem jest ogromny otwór, przez który dozujemy szampon.
Produkt BingoSpa ma bardzo przyjemny zapach, w którym nie wyczułam "chemicznych" nut. Utrzymuje się on na włosach przez pewien czas, co jest akurat przyjemne. Konsystencja jest przyzwoita, raczej rzadka i niestety szampon ma tendencje do "płynięcia" przez palce. W kwestii pienienia się, produkt całkowicie mnie zaskoczył, gdyż szłam pod prysznic z nastawieniem braku jakiejkolwiek piany a tu bum. Gdybym nie wiedziała czym myje głowę to chyba nigdy w życiu bym nie zgadła, że był to szampon bez SLS ponieważ pienił się wspaniale a to zapewne za sprawą związku, który znajdziemy na początku składu (Lauramidopropyl betaine). Jest to substancja należąca do amfoterycznych środków powierzchniowo czynnych, czyli w zależności od pH ma charakter kwasowy lub zasadowy. Nie jest toksyczna, jednak jak wszystkie związki chemiczne w zbyt dużych dawkach może powodować alergie kontaktowe...czyli poniekąd zamienił stryjek, siekierkę na kijek ;) 


Działanie...powiem tak- swoją podstawową funkcję spełnił- oczyścił włosy. Skóry głowy nie podrażnił, jednak ja nie mam do takich zachowań tendencji. Duży plus za zawartość oleju z pestek moreli, arganowego i migdałowego. Na moje kłaczki podziałały (chyba)  przyzwoicie, gdyż włosy ładnie się błyszczały. Tu kończą się zalety. Szampon okropnie splatał włosy, masakra, miałam taki "flashback" do przeszłości gdy miałam włosy do pasa i bez odżywki nie szło ich rozczesać. Jeszcze wilgotne włosy dawały wrażenie szorstkawych (?), bynajmniej dziwnych w dotyku. Ciężko poddawały się stylizacji a po wysuszeniu jakoś opornie się układały...a raczej nie chciały się układać. Owszem, po wysuszeniu były miękkie...jednak jakoś dziwnie sianowete.

Szampon bez SLS/SLES wypróbowałam, jednak nie odnalazłam w nim "tego czegoś", na pewno nie za taką cenę. Nie twierdzę, że jest zły, ot taki przeciętniak, który nie wywołał u mnie przypływu entuzjazmu. Ciekawość zaspokoiłam, mogę "odfajkować" w notesiku ;)



Joanna argan oil; szampon do włosów suchych i zniszczonych cz. II

8/06/2013

Joanna argan oil; szampon do włosów suchych i zniszczonych cz. II

O serii Argan Oil było głośno już kilka miesięcy temu. Zgodnie z przysłowiem co się odwlecze to nie uciecze, dziś i ja postanowiłam podzielić się z Wami moimi odczuciami na temat szamponu z owej arganowej serii. Produkt otrzymałam jakiś czas temu, podczas spotkania blogerek w Lublinie. 


Co twierdzi producent?                                                                                                                            


Produkt zamknięty jest w dość wygodnej butli o pojemności 200 ml. Szata graficzna wyjątkowo przyciąga wzrok, szczególnie motyw olejku arganowego, który jest tu wyraźnie zaznaczony. Producent już na pierwszy rzut oka daje nam pewna obietnicę potencjalnego działania, jednak patrząc na skład zauważamy, że olej arganowy znajduje się niestety ale praktycznie na burym końcu. Producent twierdzi, iż jest to seria przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych, jednak ja z włosami normalnymi z tendencja do przetłuszczania mogłam go spokojnie stosować.
Konsystencja szamponu jest standardowa, produkt nie spływa z dłoni co jest w moich oczach plusem. Produkt jest raczej transparentny, na dłoni ma lekko miodowy kolor. Zapach bardzo przyjemny, powiedziałabym wręcz wabiący. Lekko słodki ale nie duszący, zdecydowanie miły dla nosa. Samo działanie szamponu oceniam jako...standardowe. Produkt dobrze myje i czyści włosy, nie powoduje ich puszenia czy plątania. Włosy zyskują po nim ładny blask. Natomiast nie zauważyłam jakiegoś znaczącego odżywiania czy nawilżania. Producent obiecuje nam witalność, regenerację zniszczonych struktur czy ochronę przed puszeniem się...powiem tak, regeneracji, witalności ;) nie odczułam.


Wydaje mi się, że jest to zwykły, przeciętny szampon. Z moimi włosami nie zrobił niczego szczególnego. Ładnie pachniał, pienił się i spełniał swoja funkcję. Jeśli szukacie ot takiego, najnormalniejszego w świecie szamponu to zważywszy na koszt produktu (ok 6-7 zł) wydaje mi się, że można zainwestować.

Copyright © 2017 AnnaBlog