Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily lolo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily lolo. Pokaż wszystkie posty
MINERALNY MAKIJAŻ IDEALNY NA WIOSNĘ CZY LATO || FOKUS NA MARKĘ LILY LOLO

6/05/2018

MINERALNY MAKIJAŻ IDEALNY NA WIOSNĘ CZY LATO || FOKUS NA MARKĘ LILY LOLO

Bardzo często, nieświadomie a może podświadomie, wykonując makijaż, sugeruję się pogodą za oknem. Czy Wy też tak macie? Kiedy aura zmienia się na wiosenną a później letnią, zupełnie odchodzę od ciężkiego makijażu, zwłaszcza podkładów. Ostatnie dni sprawiają, że zupełnie straciłam ochotę na płynne produkty, korzystam z uroków (jeszcze) wiosennego słońca i dlatego, przerzuciłam się na kosmetyki mineralne. 

O BŁYSZCZYKU, KTÓREGO NAZWA IDEALNIE ODDAJE TO CO NAS CZEKA- LILY LOLO; WHISPER

9/22/2014

O BŁYSZCZYKU, KTÓREGO NAZWA IDEALNIE ODDAJE TO CO NAS CZEKA- LILY LOLO; WHISPER

Czasami gdy czytam wymyślne nazwy produktów zastanawiam się kto to wszystko siedzi i wymyśla. Swoja drogą, czasami sprawa wygląda podobnie jeśli chodzi o nazwy dań w restauracjach- nazwa długa na dwie linijki a tak naprawdę chodzi o zwykłego schaboszczaka ;) Błyszczyk o nazwie Whisper- szept. Jaki powinien być? Delikatny, lekki, ulotny; jak mgiełka, cichy i erotyczny- tak w mojej głowie wygląda szept. Czy tak jest?

LILY LOLO; DOLL FACE JESZCZE RÓŻ CZY JUŻ ROZŚWIETLACZ?

9/18/2014

LILY LOLO; DOLL FACE JESZCZE RÓŻ CZY JUŻ ROZŚWIETLACZ?

Witam. Mam na imię Ania i jestem rózomaniaczką. Tak powinnam się przedstawić na spotkaniu anonimowych kosmetycznych wariatek ;) oczywiście gdyby takie organizacje istniały ;) Uwierzcie mi, że róże do policzków to temat, wokół którego nie jestem w stanie pozostać obojętna! Uwielbiam Wasze wpisy, w których pokazujecie różowe cudeńka, uwielbiam róże- oglądać i kupować. Nikogo więc nie powinno zdziwić, że gdy firma Costasy.pl zaproponowała mi przetestowanie kilku produktów Lily Lolo od razu zaznaczyłam, ze marzy mi się róż do policzków. Wybór padł na Doll Face, który na stronie producenta wygląda bajecznie! Idealny, słodki, cukierkowy a do tego lekko błyszczący- tego w mojej kolekcji jeszcze nie było!


SMOKY BROWN LILY LOLO- WERSJA DZIENNA, DELIKATNA

7/17/2014

SMOKY BROWN LILY LOLO- WERSJA DZIENNA, DELIKATNA

O tym, że cień Smoky Brown od Lily Lolo to istny kameleon pisałam w ostatnim poście. Kontynuując temat chcę Wam pokazać jak wspaniale sprawdza się w bardzo delikatnym makijażu dziennym. Jest to makijaż, który katuję od ładnych dwóch miesięcy- noszę go dzień w dzień do pracy. Jest szybki, uniwersalny, elegancki a zarazem letni, młodzieńczy i świeży. Piękno tkwi w prostocie!


LILY LOLO; CIEŃ MINERALNY SMOKY BROWN, CZYLI KOLEJNY MINERALNY ULUBIENIEC

7/16/2014

LILY LOLO; CIEŃ MINERALNY SMOKY BROWN, CZYLI KOLEJNY MINERALNY ULUBIENIEC

Cienie mineralne Lily Lolo nie są nowością w mojej kosmetyczce, o czym możecie przekonać się w tym wpisie. Swego czasu wybierałam bardzo delikatne i naturalne odcienie, bałam się koloru. Na szczęście tamten etap jest już za mną i dziś śmiało mogę powiedzieć, że nie boję się mocniejszych akcentów. Ba! nawet je lubię a bezapelacyjnym ulubieńcem ostatnich tygodni jest cień mineralny Smoky Brown od Lily Lolo.


LILY LOLO, FLAWLESS SILK- JEDWABISTY PUDER WYKOŃCZENIOWY

6/17/2014

LILY LOLO, FLAWLESS SILK- JEDWABISTY PUDER WYKOŃCZENIOWY

Przygody z kosmetykami mineralnymi Lily Lolo, które testuję dzięki uprzejmości Costasy, ciąg dalszy. Po rewelacyjnym podkładzie, wspaniałych pomadkach przyszedł czas na puder wykończeniowy. FLAWLESS SILK, w wolnym tłumaczeniu "jedwabisty bez skazy". Sceptykom od razu powiem, że będzie to post iście chwalebny, bo Flawless Silk faktycznie zasługuje na salwy zachwytu.

LILY LOLO- PODKŁAD MINERALNY W ODCIENIU BLONDIE, CZYLI CO KOCHA MOJA SKÓRA!

5/26/2014

LILY LOLO- PODKŁAD MINERALNY W ODCIENIU BLONDIE, CZYLI CO KOCHA MOJA SKÓRA!

Tak jak wiosną i latem zrzucamy ciężkie buty i zakładamy zwiewne sukienki, tak gdy słonko zaczyna przygrzewać zawsze zamieniam standardowe, płynne podkłady na coś super lekkiego. Odkąd odkryłam podkłady mineralne nie wyobrażam sobie lata z tradycyjnym fluidem na twarzy. Dziś chciałabym pokazać Wam produkt, który jest ze mną (stosunkowo) od niedawna- podkład mineralny Lily Lolo w odcieniu Blondie.


ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA? JASNE! POMADKA LILY LOLO ROMATIC ROSE

5/22/2014

ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA? JASNE! POMADKA LILY LOLO ROMATIC ROSE

Gdy kilka dni temu powiedziałam mojej dobrej koleżance, że swego czasu w mojej kosmetyczce nie znalazłaby nawet jednej szminki E. zrobiła wielkie oczy. Ale jak to? Tam. Jeszcze kilka lat temu byłam zwolenniczką błyszczyków...bo ponoć do pomadek trzeba dojrzeć. Śmiało mogę powiedzieć, że dojrzałam i dziś nie wyobrażam sobie życia bez szminek. Lili Lolo. Brytyjska marka, którą znają chyba wszystkie z Was! Piękne kolory, naturalne składniki i jakość. Te trzy słowa przychodzą mi do głowy gdy myślę o firmie.  do Od kilku tygodni z moich ust nie znika pomadka o wdzięcznej nazwie Romantic Rose


POMADKA LILY LOLO INTENSE CRUSH, CZYLI O TYM ŻE MARZENIA CZASEM SIĘ SPEŁNIAJĄ

4/27/2014

POMADKA LILY LOLO INTENSE CRUSH, CZYLI O TYM ŻE MARZENIA CZASEM SIĘ SPEŁNIAJĄ

Przyszła wiosna, czas więc przerzucić się na coś lżejszego! Zrzucić buciory, katany...i ciężkie podkłady :) Zanim napiszę co sądzę o podkładach, na pierwszy ogień chcę Wam pokazać mój (stosunkowo) najnowszy nabytek- naturalną pomadkę firmy Lily Lolo w obłędnym kolorze INTENSE CRUSH. Kosmetyki Lily Lolo odkryłam ładny rok temu, były to początki mojego "blogowania" (z pewną niechęcią) wrzucam link do wpisów ;) <podkład> i <cienie> oraz <korektor>. Nie ukrywam, że pomadka ponownie rozbudziła moją ciekawość kosmetyków Lily Lolo, znowu mam ochotę zgłębiać "tajemnice" minerałów.

Moja makijażowa rutyna

4/17/2013

Moja makijażowa rutyna

Witajcie!

Dziś chciałam podzielić się z Wami moim makijazowym standardem. Otóż jak zauważyłyście dość rzadko pojawiają się u mnie wpisy a'la tuturial makijażowy.
Z czego to wynika?
Cóż nie ukrywam, że nie jestem jakąś wielką ekspertką w dziedzinie wizażu,  doboru kolorów czy techniki malowani bajecznych kresek ;)
Każdy mój dzień...oprócz weekendów wygląda tak samo, śniadanie, kawa, suszenie włosów i szybki makijaż. Dodam, że jestem śpiochem i nie wyobrażam sobie wstawania godzinę wcześniej tylko po to, żeby zrobić piękny makijaż. Nie powiem, lubię poeksperymentować jednak mało kiedy mam czas.
Na tygodniu używam bezpiecznych brązów, czasem pokuszę się o niebieska kredkę ewentualnie o jakiś różowy akcent.

Z góry uprzedzam, że post zawiera baaardzo dużo zdjęć ;) Generalnie makijaż nie zajmuje mi dłużej niż 15 minut, dziś postanowiłam dodać troszkę koloru i zdecydowałam się na cień Inglota nr. 312 mat.
O moich pędzlach zrobię osobna notkę, uprzedzam, że nie mam jakiejś zawrotnej kolekcji ;)

Na początku zakrywam wszystkie niedoskonałości korektorem z Flos-Leku (zielonym) oraz MAC-iem Pro-longwear. Stosuje go również jako bazę pod cienie (genialny!). Pod oczy stosuję rozświetlający korektor z Inglota.





 Jako podkładu użyłam minerałków z Lily Lolo w odcieniu China Doll, który uwielbiam i jest dla mnie zbawieniem gdy stosuję kwasy. Róż do policzków jaki zastosowałam to Cherry Blossom. Jest to ciepły odcień brzoskwini z odrobiną różu. Twarz wykonturowałam bronzerem z TBS kolor 01  (edycja limitowana a'la plaster miodu)
Rozświetlacz to mój ukochany MAC Soft&Gentle, którego za nic na świecie nie oddam :D











Brwi podkreślam cieniem z Inglota nr. 363 wykończenie matowe. Używam w tym celu pędzla z Sephory (średniak). Z natury mam bardzo jasna oprawę oczu dlatego wyjście bez podkreślenia brwi i rzęs nie wchodzi w grę.

Tym samym cieniem z Inglota maluję kreskę a następnie podkreślam załamanie powieki, mając nadzieję, że optycznie powiększam oko ;)
Na środek powieki nakładam piękny, matowy cień, również z Inglota, o którym wspominałam wcześniej. Całość łączę :)
Na koniec dodaję oku nieco blasku za pomocą cienia z Sephory o wdzięcznej nazwie Peach beige. Cień nakładam w wewnętrznym kąciku.








Na koniec rzęsy tuszuję czarnym cieniem z Essence multi action. Powiem szczerze, że jest to calkiem dobry produkt w cenie 9.90 zł ;)






Jak się Wam podoba efekt końcowy?  Patrząc na zdjęcia, stwierdzam, że muszę poeksperymentować z kolorami. Nie ukrywam, że najlepiej czuję się własnie w neutralnych odcieniach. Nie są one zbyt wymagające, nawet jeśli coś pójdzie nie tak łatwo owy ewentualny defekt  zamaskować.

Podkład mineralny Lily Lolo

12/17/2012

Podkład mineralny Lily Lolo

Hej Dziewczyny!

 Przygotowałam dla Was recenzję podkładu mineralnego firmy Lily Lolo :)

Podkład mineralny Lili Lolo
Kosmetyki zamówiłam już jakiś czas temu, jednak nie chciałam wyciągać pochopnych wniosków, dlatego czekałam trochę z recenzją owego podkładu.

Pierwszym problemem związanym z zakupem był oczywiście problem z kolorem, niby na stronie, z której zamawiałam produkt, jest siatka kolorystyczna, jednak tak na prawdę zamówiłam go trochę w ciemno.

 China Doll należy do gamy kolorów neutralnych, blady/jasny (jest to odcień drugi co do jasności w gamie neutralnych)


Lili Lolo podkład mineralny









Lili Lolo China Doll


 PLUSY:
  • jest to produkt w 100% ze składników naturalnych
  • zawiera filtry UV
  • jako, że jest to podkład w formie pudru logiczne, że nie zawiera parafiny.
    Muszę, przyznać, że jest to główny powód, dla którego go kupiłam. Podkład ABSOLUTNIE NIE zapycha porów, co jest w mojej opinii genialne.
  • NIE uwidacznia rozszerzonych porów ani nie podkreśla ewentualnych suchych skórek.
  • bardzo ładnie się rozprowadza na skórze, aplikacja jest szybka i przyjemna.
  • nie zostawia żadnych smug, nierówności
  • idealnie wpasowuje się w skórę, po chwili od aplikacji staje się całkowicie niewidoczny, genialnie zgrany z naszą karnacją
  • krycie możemy stopniować,gdyż zależy ono od ilości nałożonych warstw, po pierwszej warstwie określiłabym je jako lekkie
  • bardzo szeroka gama kolorystyczna
  • produkt jest miałko sproszkowany przez co jest strasznie wydajny, dodatkowo jest bardzo leciutki, nie obciąża cery.
  • trwałość jest dobra, utrzymuje się na twarzy około 6 godzin, co jak dla mnie jest zupełnie wystarczające.
Lili lolo China Doll gruba warstwa

Lili Lolo podkład roztarty, jedna warstwa


MINUSY:
  • niestety cena 69,90 zł



Podsumowując, wydaje mi się, że jest to bardzo dobry produkt mimo dość sporej ceny.
Osobiście zdecydowałam się na jego zakup, gdyż jestem w trakcie kuracji z TriAcnealem i co pewien czas, jak ja to mówię, przechodzę "wylinkę" i standardowe, płynne podkłady jak tylko mogą, podkreślają suche skórki a wiadomo, że nie wygląda to dobrze.

Lily Lolo jest w takich sytuacjach niezastąpiony.
Buzia wygląda promiennie, świeżo, koloryt jest wyrównany.
Dodatkowo urzekło mnie w nim to, że nie zapycha a także nie podkreśla porów.
Lili Lolo China Doll

Osobiście jestem całkowicie zachwycona tym produktem :)


Czy kupię go ponownie? TAK
Ocena: 5/5
Cienie mineralne Lily Lolo.

11/19/2012

Cienie mineralne Lily Lolo.

Hej!

Witam Was serdecznie :)

Dzisiaj postanowiłam napisać małe co nieco  na temat cieni mineralnych firmy Lily Lolo.

Cienie mineralne Lily Lolo

Pierwszym zamówionym przeze mnie cieniem był  CREAM SODA.
Kolejne kolorki, które zamówiłam to HUSH i PARMA VIOLET.




Aplikacja: niewielką ilość produktu wysypujemy na wieczko i pędzelkiem nabieramy odpowiednią ilość a następnie lekko otrzepujemy nadmiar.
Co do aplikacji, moim zdaniem nie są problematyczne, nie zauważyłam jakiegoś przesadnego osypywania pod oczami
 (wiadomo, są to cienie sypkie więc coś może nam opaść, jednak znam wiele cieni prasowanych, które osypują się w sposób tragiczny)

Cienie są bardzo drobno przemielone, ładnie napigmentowanie i naprawdę bardzo bardzo wydajne :) !

Cień Lily Lolo Cream Soda

Muszę powiedzieć, że CREAM SODA jako cień bazowy spisuje się genialnie. Bardzo ładnie ujednolica koloryt powieki, maskuje drobne żyłki czy inne przebijające przebarwienia.

Cień Lily Lolo-HUSH
Pozostałe kolorki są matowe, również o bardzo ładnym wykończeniu.
HUSH to śliczny, delikatny pudrowy, przydymiony róż, idealny do makijażu dziennego. Jest to kolorek bardzo uniwersalny, podejrzewam, że sprawdzi się zarówno dla osób z jasną jak i ciemniejszą karnacją.
Ja osobiście nie przepadam za różami na oczach, gdyż wydaje mi się, że wyglądam w nich  nieco tandetne, jednak ten kolor przekonał mnie w 100% :)

PARMA VIOLET w opakowaniu wygląda na ciemniejszy, jednak na oku po roztarciu jest również delikatny. Początkowo troszkę bałam się go zamówić, jednak zaryzykowałam i również, podobnie jak HUSH, cień okazał się strzałem w dziesiątkę!
Na oku kolor wygląda ślicznie, dobrze roztarty daje wrażenie eleganckiego i szykownego makijażu.

Cień Lily Lolo Parma Violet
Współpracuje się z nimi bardzo przyjemnie, łatwo można je rozblendować i stopniować gradient koloru.
Co do samego koloru i trwałości- nałożone na bazę utrzymują się cały dzień w- co fajne- niezmienionym kolorze.

Pojemność : 2g CREAM SODA
                    1,5 g HUSH, PARMA VIOLET

Cienie mineralne Lily Lolo
1-HUSH
2-CREAM SODA
3-PARMA VIOLET

 Lubicie produkty Lily Lolo?
Macie jakieś doświadczenia z tymi produktami albo możecie polecić coś wartego uwagi?

Pozdrawiam A.






Sobotnie lenistwo i nowy ulubieniec :)

11/10/2012

Sobotnie lenistwo i nowy ulubieniec :)

Hej Dziewczyny :)

Przy okazji odrobiny wolnego czasu postanowiłam napisać w końcu nowego posta ;)
Ostatnio zupełnie nie mam czasu na opisywanie moich "kosmetycznych spostrzeżeń" niestety studia na farmacji są bardzo absorbujące.

Jakiś czas temu zamówiłam kilka produktów z firmy Lily Lolo, mianowicie kilka cieni, podkład i...korektor.
Jak to Ja, długo myślałam nad podkładem- to miał być zakup docelowy, potem w oko wpadły mi cienie a korektor był jedynie "dodatkiem", gdyż brakowało mi kilka złotych do bezpłatenj przesyłki ;)

Tak jak do podkładu i cieni cały czas się przekonuję, tak korektor od razu podbił moje serce!

Mowa tu o mineralnym korektorze pod oczy (maskującym cienie pod oczami) o wdzięcznej nazwie PEPO.

Lily lolo PEPO

Zdaniem producenta:

Żółty, kamuflujący, matowy korektor to idealny wybór dla osób, które chcą zamaskować fioletowe, ciemne cienie pod oczami. Kolor żółty harmonizuje się z fioletem i niebieskimi tonami (żółty znajduje się po przeciwległej stronie względem fioletu na palecie kolorów), dzięki czemu PeepO natychmiast rozjaśni Twoje spojrzenie i sprawi, że cienie pod oczami staną się mniej widoczne. Nakładaj go cienkimi warstwami przed aplikacją podkładu.
 
Uwaga – intensywnie napigmentowany, wybierz PeepO jeśli Twoje cienie pod oczami są wyraźnie fioletowe.
 
nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów
bezzapachowy
lekka, jedwabista konsystencja i beztłuszczowa formuła
naturalne składniki
matowe wykończenie
100% naturalny
może być używany przez wegan i wegatarian


Lily Lolo PEPO


Moja opinia


Cena: 39.90 zł za 4g produktu

Postać: Korektor jest bardzo miałko przemielonym proszkiem o bardzo miłej, pudrow-aksamitnej  konsystencji. Bardzo przyjemnie się go aplikuje, korektor nie wchodzi w zmarszczki.

Wydajność: Produkt jest naprawdę bardzo wydajny, stosuję go już ponad miesiąc i nie zauważyłam praktycznie żadnego zużycia.

Krycie: Korektor ma bardzo intensywny, żółty kolor, pigmentacja jest bardzo dobra dlatego wystarczy niewielka ilość produktu żeby zakryć cienie pod oczami.
Bardzo podoba mi się to, że możemy stopniować intensywność krycia- nakładamy go warstwami aż do uzyskania pożądanego efektu.


Dodatkowo, korektor jest bezwonny, nie wysusza okolicy oka, utrzymuje się dość długo jak na produkt sypki.

Początkowo przeraził mnie jego intensywnie żółty kolor, jednak już po pierwszej aplikacji oniemiałam! Naprawdę nie ma się czego bać!
Korektor idealnie dopasowuje sie do karnacji, juz po chwili wtapia się w skórę i genialnie tłumi fioletowe/ niebieskie tony "worków" .

Lily Lolo korektor pod oczy

Podsumowując, muszę przyznać, że jest to najlepszy korektor pod oczy jaki kiedykolwiek stosowałam. W moim odczuciu przebił nawet MAC PRO LONGWER CONCEALER, który w moim przypadku nałożony pod oczy nieco wchodzi w mini zmarszczki.

Co do ceny, niektórym może wydać się drogi, jednak zapewniam Was, że jest to inwestycja długoterminowa. Sądząc po jego niesamowitej wydajności, starczy mi na bardzo bardzo długo.

Następnym plusem jest jego naturalny skład, nie zapycha porów, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż mam niesamowitą tendencję do wągrów.

Ocena: 5/5

Lubicie ten korektor a może macie jakieś doświadczenia z innymi produktami  Lily Lolo?
 Możecie coś polecić?

Pozdrawiam A.

Różowo mi, czyli przegląd moich różów do policzków

11/07/2012

Różowo mi, czyli przegląd moich różów do policzków

Hej!

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi " różowymi skarbkami". Każda z nas ma zapewne swój ulubiony kosmetyk, bez którego nie wyobraża sobie makijażu. Takimi moimi ulubionymi kosmetykami są róże i bronzery. Uwielbiam je! :)

Róże: Inglot, The Body Shop, Yves Rocher, Lily Lolo

1. Yves Rocher w kolorze średnia morela.

Genialny zarówno dla jasnej jak i ciemniejszej karnacji, bardzo ładnie wtapia się w skórę i idealnie z nią współgra. Pigmentację określiłabym jako umiarkowaną, przy czym moim zdaniem, jest to jak najbardziej plus tego produktu. Kolor możemy z łatwością stopniować aż do uzyskania pożądanego efektu. Róż pozbawiony jest drobinek.


Yves Rocher róż średnia morela



2.The Body Shop nr 03

Jest to bardzo ładny zimny kolor, który określiłabym jako brudno-różowy a w zależności od słońca wpadający w fioletowe tony . Róż jest bezzapachowy, pozbawiony drobinek o typowo matowym wykończeniu. Pigmentacja jest moim zdaniem delikatna, dobry dla osób zaczynających przygodę z różami gdyż ciężko z nim przedawkować. Produkt jest dość dobrze sprasowany, dzieki czemu jest bardzo wydajny.

TBS nr 03

3.Lily Lolo Cherry Blossom

Lily Lolo Cherry Blossom


Sypki róż mineralny w ślicznym brzoskwiniowym kolorze z maluteńkimi drobinkami, które mienią się na różowo. Najcieplejszy ze wszystkich posiadanych przeze mnie róży.
Niektóre z Was mogą przestraszyć się drobinek, ale muszę Wam powiedzieć, że są one bardzo urokliwe, dodają buzi świeżości i ładnego blasku.
Stosuję go bardzo często, zwłaszcza gdy się śpieszę i nie mam czasu nakładać rozświetlacz.
Pigmentacja idealna, nie jest zbyt mocna ani za słaba, przy czym produkt jest bardzo wydajny.





4.Inglot Freedom System AMC 67

Róż kupiłam w tamtym roku, kiedy kolor koralowy stał się hitem. Niestety była to kompletna pomyłka kolorystyczna. Kolor zupełnie nie mój, pigmentacja jest dość mocna dlatego należy z nim uważać, bo bardzo łatwo można przedobrzyć.
Co do wydajności niestety nie mogę powiedzieć za dużo, gdyż stosuję go sporadycznie.

Inglot Freedo System 67


Kolory ww róży
Jakie są Wasze ulubione róże? Możecie polecić coś ciekawego i odpowiedniego dla jasnej karnacji??
Macie swoich pupili?

Moim marzeniem jest (ostatnio bardzo populatna ) Hervana i róż z MAC-a Well Dressed, macie jakieś róże na swojej "WISH LIST" ??

Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog