Sobotnie lenistwo i nowy ulubieniec :)

Hej Dziewczyny :)

Przy okazji odrobiny wolnego czasu postanowiłam napisać w końcu nowego posta ;)
Ostatnio zupełnie nie mam czasu na opisywanie moich "kosmetycznych spostrzeżeń" niestety studia na farmacji są bardzo absorbujące.

Jakiś czas temu zamówiłam kilka produktów z firmy Lily Lolo, mianowicie kilka cieni, podkład i...korektor.
Jak to Ja, długo myślałam nad podkładem- to miał być zakup docelowy, potem w oko wpadły mi cienie a korektor był jedynie "dodatkiem", gdyż brakowało mi kilka złotych do bezpłatenj przesyłki ;)

Tak jak do podkładu i cieni cały czas się przekonuję, tak korektor od razu podbił moje serce!

Mowa tu o mineralnym korektorze pod oczy (maskującym cienie pod oczami) o wdzięcznej nazwie PEPO.

Lily lolo PEPO

Zdaniem producenta:

Żółty, kamuflujący, matowy korektor to idealny wybór dla osób, które chcą zamaskować fioletowe, ciemne cienie pod oczami. Kolor żółty harmonizuje się z fioletem i niebieskimi tonami (żółty znajduje się po przeciwległej stronie względem fioletu na palecie kolorów), dzięki czemu PeepO natychmiast rozjaśni Twoje spojrzenie i sprawi, że cienie pod oczami staną się mniej widoczne. Nakładaj go cienkimi warstwami przed aplikacją podkładu.
 
Uwaga – intensywnie napigmentowany, wybierz PeepO jeśli Twoje cienie pod oczami są wyraźnie fioletowe.
 
nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów
bezzapachowy
lekka, jedwabista konsystencja i beztłuszczowa formuła
naturalne składniki
matowe wykończenie
100% naturalny
może być używany przez wegan i wegatarian


Lily Lolo PEPO


Moja opinia


Cena: 39.90 zł za 4g produktu

Postać: Korektor jest bardzo miałko przemielonym proszkiem o bardzo miłej, pudrow-aksamitnej  konsystencji. Bardzo przyjemnie się go aplikuje, korektor nie wchodzi w zmarszczki.

Wydajność: Produkt jest naprawdę bardzo wydajny, stosuję go już ponad miesiąc i nie zauważyłam praktycznie żadnego zużycia.

Krycie: Korektor ma bardzo intensywny, żółty kolor, pigmentacja jest bardzo dobra dlatego wystarczy niewielka ilość produktu żeby zakryć cienie pod oczami.
Bardzo podoba mi się to, że możemy stopniować intensywność krycia- nakładamy go warstwami aż do uzyskania pożądanego efektu.


Dodatkowo, korektor jest bezwonny, nie wysusza okolicy oka, utrzymuje się dość długo jak na produkt sypki.

Początkowo przeraził mnie jego intensywnie żółty kolor, jednak już po pierwszej aplikacji oniemiałam! Naprawdę nie ma się czego bać!
Korektor idealnie dopasowuje sie do karnacji, juz po chwili wtapia się w skórę i genialnie tłumi fioletowe/ niebieskie tony "worków" .

Lily Lolo korektor pod oczy

Podsumowując, muszę przyznać, że jest to najlepszy korektor pod oczy jaki kiedykolwiek stosowałam. W moim odczuciu przebił nawet MAC PRO LONGWER CONCEALER, który w moim przypadku nałożony pod oczy nieco wchodzi w mini zmarszczki.

Co do ceny, niektórym może wydać się drogi, jednak zapewniam Was, że jest to inwestycja długoterminowa. Sądząc po jego niesamowitej wydajności, starczy mi na bardzo bardzo długo.

Następnym plusem jest jego naturalny skład, nie zapycha porów, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż mam niesamowitą tendencję do wągrów.

Ocena: 5/5

Lubicie ten korektor a może macie jakieś doświadczenia z innymi produktami  Lily Lolo?
 Możecie coś polecić?

Pozdrawiam A.

3 komentarze:

  1. Hej:) A jak ciemną masz karnację?? Zastanawiam się nad zakupem tego korektora, ale nie wiem czy nie bęzie dla mnie za ciemny (maluję sie Lumiere Medium Neutral VV, który wbrwe pozorom nie jest tak ciemny na jaki wygląda :)).

    Pozdrawiam i zapraszam - http://littleblacksplash.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jaśniutką karnację i absolutnie nie jest za ciemny :)
      Ładnie wtapia się w cerę, oczywiście nakładany z umiarem puchatym pędzelkiem :)

      Usuń
    2. Więc będzie pasował:) Dzięki

      Usuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.