Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podkład. Pokaż wszystkie posty
FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

12/06/2018

FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

Marka Fenty Beauty by Rihanna na dobre zagościła w Polsce, produkty dostępne są od września 2018 r. w perfumerii Sephora. Jak to zwykle bywa, już na początku września zalała nas fala recenzji, najczęściej pozytywnych, produktów Rihanny. W pewnym momencie, miałam wrażenie, że gdzie nie zajrzę, czy to na blogi czy kanały na youtube wszędzie widzę produkty Fenty, Fenty, Fenty! Zewsząd dochodziły do mnie salwy pochwalne, w szczególności zachwytom nad podkładem nie było końca. Postanowiłam i ja spróbować.


FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || PHOTOSHOP W BUTELCE?


Zacznijmy od opakowania, które budzi troszkę kontrowersji, jednym się podoba, inne uważają je za kiczowate. Podkład zamknięty jest bowiem w wąskiej buteleczce z chromowanego szkła, która zaopatrzona jest w mało elegancką, kiczowatą, białą, plastikową nakrętkę. Nakrętka owa, budzi niesmak wśród wielbicielek "ładnych rzeczy". Ja się z tym poniekąd zgadzam, gdyż płacąc prawie 140 zł oczekujemy czegoś więcej, tym bardziej, że marka promuje się na ekskluzywną.


Soft Matte Longwear Foundation, to podkład długotrwały, o matowym wykończeniu, jak zapewne już wiecie, produkt dostępny jest aż w 40 odcieniach, więc zdecydowanie każda z nas znajdzie swój odcień idealny. Uważam, że jest to jego niebywały atut, ja zdecydowałam się na numer 120, jest to bardzo jasny, moim zdaniem neutralny, dobrze wyważony beż. Nie ma w nim przesadnych żółtych tonów, dzięki czemu, jeśli chodzi o odcień, jest dla mnie idealny w okresie zimowym. Podkład reklamowany jest jako Photoshop w butelce, ma zmiękczać, wygładzać, niczym słynne filtry z Instagrama. Pro Filt'r to podkład kryjący ( krycie można budować) o matowym wykończeniu.


APLIKACJA, EFEKT I TRWAŁOŚĆ 


Podkład ma, powiedziałabym, standardową konsystencję, nie jest zbyt wodnisty czy lejący jednak nie jest to produkt gęsty. Ot, przeciętniaczek. Jak w przypadku większości podkładów, tak i w tym przypadku, postawiłam na aplikację za pomocą zwilżonej gąbeczki, aktualnie Wibo, która sprawdza mi się świetnie. Przede wszystkim uważam, że nie jest to podkład łatwy w aplikacji, trzeba pracować z nim szybko, najlepiej nakładać go partiami. Gdy źle go rozłożycie, zostawicie smugi, które zastygną, niestety, będzie Wam bardzo ciężko to naprawić. Produkt jest faktycznie długotrwały, po zastygnięciu i przypudrowaniu utrzyma się na twarzy dobre 12 godzin, w tym czasie możecie rozmawiać przez telefon, przytulać się czy nosić szalik, możecie być pewne, że nic się z nim nie stanie. Po około 8 godzinach wymaga odciśnięcia w strefie T. Podkład bardzo dobrze łączy się ze skórą, fajnie dopasowuje i wtapia. Z odległości buzia wygląda znakomicie, koloryt jest wyrównany, cera wydaje się być idealna i nieskazitelna. Pro Filt'r daje efekt matu, jednak nie jest to mat bezwzględny i płaski. Produkt wyjątkowo dobrze utrzymuje resztę makijażu, róż, bronzer czy rozświetlacz, wszystko pozostaje na swoim miejscu do końca dnia.


Po zastygnięciu podkład oksyduje, trzeba koniecznie wziąć to pod uwagę podczas doboru koloru. Osobiście uważam to, za duży minus, powiedzmy ekskluzywnego, produktu. Biorąc pod uwagę cenę, nie wyobrażam sobie zamawiania go w ciemno przez internet, trzeba przejść się do Sephoty, poprosić o próbkę i na spokojnie obejrzeć go w domu, w naturalnym świetle.

A JEDNAK NIE JEST TAK RÓŻOWO...


Mimo wielu zalet, podkład nie trafi do grona moich bezwzględnych ulubieńców. Owszem cenię go za długotrwałość i to jak wygląda z daleka, jednak mam wobec niego kilka uwag. Przede wszystkim, mam wrażenie, że jest to produkt wymagający i aby wyglądał ładnie, muszę dołożyć wielu starań. Po pierwsze, dobra baza wygładzająca tam gdzie mam zmarszczki i linie mimiczne, rozświetlająca na resztę twarzy. Po drugie, solidna pielęgnacja i peeling aby usunąć suche skórki, podkład potrafi, w moim przypadku,wejść w zmarszczki i podkreślić nierówności skóry oraz rozszerzone pory. Mam również wrażenie, że początkowo, zwłaszcza z bliska wygląda ciężko i sucho, dlatego zawsze stosuję mgiełki, które znoszą nieco ten efekt. Na zakończenie dodam, że niestety ale czasem potrafi w strefie T, zrobić niezłe ciacho, choć nie dzieje się tak zawsze.



Myślę, że jest to podkład kapryśny i w moim przypadku, wymagający. Osobiście lepiej sprawdza mi się np. podkład Too Faced Peach Perfect Foundation, który również jest matujący i długotrwały. Dodatkowo sądzę, że posiadaczki cery suchej czy dojrzałej nie będą z niego zadowolone, gdyż podkład potrafi wyglądać ciężko, wchodzić w rozszerzone pory czy załamania. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, myślę, że najrozsądniejszym wyjściem, będzie próbka, najlepiej solidna. Wówczas przekonacie się, po pierwsze jaki kolor wybrać, po drugie, zdecydujecie, czy formuła Wam odpowiada. Ja drugi raz bym się na niego nie zdecydowała.

Jestem ciekawa jak Wy oceniacie podkład Fenty Beauty? Dajcie znać czy przypadł Wam do gustu czy, tak jak Ja, jesteście nim nieco rozczarowane. 

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

11/18/2018

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

Black Friday już niebawem ( ostatni piątek listopada), czas na zestawienie, moim zdaniem, najbardziej uniwersalnych, kultowych i wartych zakupu kosmetyków dostępnych w Sephora. Wszystkie produkty są wysokiej jakości, dają cudowny efekt na twarzy, mają szykowne opakowania i zdecydowanie warte są każdej złotówki! Postanowiłam pokazać Wam moje top 10 kosmetyków dostępnych w perfumerii Sephora, które solidnie sprawdziłam, uwielbiam, sięgam po nie z ogromna przyjemnością a z jeszcze większa do nich wracam. Nie przedłużając, zaczynamy!

1. Paleta Too Faced Sweat Peach Glow

Kosmetyk, który jest moim numerem jeden od chwili, gdy tylko wpadł w moje ręce. Powiem szczerze, gdy pierwszy raz zobaczyłam go w Sephora, nie byłam nim zainteresowana, kolory wydały mi się za ciepłe. Nic bardziej mylnego! Paleta idealna do jasnej karnacji, wydaje się być typowo letnia, jednak ja używam jej cały czas, mimo że za oknem szaruga. Kolory są idealnie wyważone, sprawiają, że policzki są tak całuśne, że ciężko oderwać od nich wzrok.

2. Photo Finish Radiance Primer

Aktualnie jestem wręcz zakochana w tej bazie, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż zawsze wybierałam te mocno matujące. Photo Finish Radiane Primer, to baza rozświetlająco-wygładzająca z kwasem hialuronowym. Ma ona wiele zalet, oprócz wygładzania, dawania subtelnego, eleganckiego glow, świetnie nawilża a jednocześnie kontroluje wydzielanie sebum. Bazę można nakładać solo, pod podkład lub zmieszać z fluidem, zmieniając tym samym jego wykończenie na bardziej świetliste. Produkt niezwykle wydajny i komfortowy w noszeniu, diametralnie poprawia wygląd podkładów, nawet te najbardziej oporne fluidy wyglądają na niej świetnie.


3. Rozświetlacz w płynie Becca Shimmering Skin Perfector

Wszędzie głośno o pudrowych rozświetlaczach marki Becca, natomiast jakoś mało mówi się o ich płynnych odpowiednikach...a szkoda, bo są rewelacyjne i warte uwagi. Mój jest w kultowym odcieniu Moonstone, piękne blade złoto. Kolor, który pasuje większości a szczególnie polubią go te z Was, które mają jasną karnację. Na twarzy daje efekt eleganckiego i szykownego rozświetlenia. Produkt idealnie łączy się z różnymi podkładami, nie odcina się a przepięknie wtapia się w cały make-up.


4. Too Faced Shadow Insurance Original | baza pod cienie

Rzecz błaha, mogłoby się wydawać- nieistotna, a jednak jak potrzebna! Odkąd używam tej bazy pod cienie, doszłam do wniosku, że nawet słabe produkty zyskują na jakości. Baza jest genialna, po pierwsze, przedłuża trwałość cieni, wydobywa głębię pigmentu, sprawia, że produkty się nie rolują, nie bledną a makijaż wytrzymuje cały dzień. Bazę docenią zwłaszcza posiadaczki przetłuszczających się powiek oraz oczu, których budowa sprzyja rolowaniu się cieni.

5. Korektor o wysokim poziomi krycia Sephora Collection | 20 Cream

Produkt niepozorny. O ile w większości, omijam produkty marek własnych, tak ten korektor to prawdziwy hit! Świetna pigmentacja, idealna, kremowa konsystencja, szeroki wachlarz kolorów, dobra wydajność i łatwość aplikacji. Korektor bardzo dobrze zakrywa cienie pod oczami, rozświetla i optycznie wygładza skórę. Cenię go za trwałość, fakt iż nie przesusza okolicy oka oraz nie podkreśla zmarszczek, sprawia, że sięgam po niego dzień w dzień.


6. NARS Sheer Glow | rozświetlający podkład kryjący

Czy podkład może być jednocześnie rozświetlający i kryjący? Jak najbardziej tak! z NARS Sheer Glow to możliwe. Fluid o przyjemnej, dość lekkiej konsystencji, dobrym, średnim kryciu, które można budować, dający efekt rozświetlonej i promiennej cery. Sprawdzi się świetnie w przypadku skóry suchej jak i mieszanej, nie podkreśla zmarszczek ani rozszerzonych porów, tworzy woal, który optycznie wygładza cerę. To wszystko zamknięte w eleganckiej, szklanej buteleczce. Czego chcieć więcej? Moim zdaniem jest to must have, który warto upolować podczas promocji. 


7. Podkład Dior Backstage Face & Body Foundation

Podkład, który skradł moje serce. Jeśli tak jak ja, cenicie sobie naturalność, lekkość a zarazem szukacie produktu długotrwałego- to jest to! Fluid ma lejącą konsystencję, daje lekkie krycie, które na upartego można budować. Najbardziej cenę go za efekt "drugiej lepszej skóry", gdyż jest to podkład którego nie widać a sprawia, że buzia wygląda o niebo lepiej. Idealny na wiosnę i lato, przetrwa nawet wysokie temperatury i zapewni wam niesłychany komfort, również w upały.

8. Podkład Estee Louder Double Wear

Długo zastanawiałam się czy umieścić go w zestawieniu i doszłam do wniosku, że trzeba, bo jest to klasyk, który warto mieć. Podkład kultowy, zastygający, o przedłużonej trwałości. Krycie, wbrew powszechnej opinii, nie jest wcale tak mocne, jedna warstwa nie zakrywa wszystkiego, jednak można je spokojnie zbudować do pełnego. Fluid ślubny, na imprezy i specjalne okazje, przetrwa wszystko, powódź i trzęsienie ziemi, całonocne tańce mu nie straszne. Czy ma wady? Owszem, po pierwsze  jest ciężki i może przesuszać, dobra pielęgnacja i baza to podstawa, dodatkowo trzeba się go nauczyć, oswoić, wypracować swoją technikę aplikacji i utrwalania, a wówczas będziecie z niego mega zadowolone!


9. Too Faced Natural Eyes | paleta cieni do powiek

Nieco zapomniana, wręcz przyćmiona przez słynne "czekoladki", a tak przepiękna! Zarówno opakowanie, design, detale, formuła cieni jak i same odcienie, wszystko jest w niej cudowne. Paleta może wydać się nudna, jednak moim zdaniem, wcale tak nie jest, mamy tu bowiem pięknie wyważone odcienie brązu, beżu jak i kilka "smaczków", które zmienią nudny makijaż w coś niesamowitego. Przede wszystkim, jest to produkt z klasą, i taki makijaż nią stworzycie, elegancki, szykowny i wyważony. 


10. Benefit Hoola oraz Hoola Lite

Produkty kultowe, wszystkim dobrze znane, które po prostu trzeba mieć. Klasyczna Hoola, to bronzer w raczej neutralnym odcieniu mlecznej czekolady. Wiele osób twierdzi, że jest to kolor chłodny, ja osobiście się z tym nie zgodzę, na mojej jasnej cerze, potrafi czasem wpadać w ciepłe tony. Hoola Lite, to jego jaśniejsza wersja, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, pomyślałam, to jakiś żart, jak bronzer może być tak jasny. A własnie, że może i sprawdza się świetnie! Dlaczego umieszczam je razem w zestawieniu? Uważam, że razem tworzą wspaniały duet! Hoola Lite służy mi za kontur, który następnie większym pędzlem ocieplam przy użyciu klasycznej wersji. Efekt jest mega!



Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki z Sephory! Jestem bardzo ciekawa co polecacie!


ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

9/08/2018

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

Aż ciężko mi uwierzyć, że sierpień dobiegł końca, nie tylko ze względu na pewien symboliczny koniec wakacji, ale też przez wzgląd na to, że za kilka dni, może tydzień pożegnam się z ciążowym brzuszkiem...a jeszcze chwilę temu wydawało mi się, że wrzesień jest tak odległym, wręcz abstrakcyjnym terminem. Nie wiem jak Wy, ale mnie wrzesień zawsze nastraja jesiennie a w tym roku, wybaczcie, ale lata i upałów mam już serdecznie dość. Bycie w trzecim trymestrze ciąży w miesiącach letnich okazało się jednak męczące i mimo wszystko z tęsknotą czekałam na odrobinę lżejszego, chłodniejszego powietrza.

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018

Jak to u mnie bywa, tak i tym razem, postarałam się zebrać, zarówno kosmetyki do makijażu jak i do pielęgnacji, dodatkowo, choć rzadko to robię, pokażę Wam również fajne książki i serial, który katowałam cały ubiegły miesiąc. W pielęgnacji zmieniło się u mnie kilka rzeczy, wykończyłam krem do twarzy, pod oczy a nawet kilka toników, dzięki czemu odkryłam fajne kosmetyki. Jeśli chodzi o makijaż, wiem, że większość z Was stawiała na minimalizm, u mnie, tak naprawdę bywało różnie. Lubię się malować i gdy tylko mam ku temu okazję- robię to! 

PALETY DO KONTUROWANIA || SMASHBOX THE CALI CONTOUR PALETTE , TOO FACED SWEET PEACH GLOW

Latem uwielbiam błyszczeć, uważam, że nie ma nic piękniejszego niż lekko opalona skóra i pięknie wymodelowane policzki. Nie wyobrażam sobie lata bez bronzera i rozświetlacza, jeśli używam różu to albo w odcieniu brzoskwiniowym albo czegoś zgaszonego, brudnego. Latem nie lubię chłodnych odcieni, uważam, że przynajmniej u mnie, odcinają się i nie wyglądają atrakcyjnie. Wszystko musi być spójne, z lekkim glow. Taki efekt zapewniały mi dwie, bajeczne i genialne palety, które warte są każdej złotówki. Mowa o Too Faced Sweet Peach Glow oraz Smashbox The Cali Contour Palette. Powiem szczerze, że nie wiem, którą z nich lubię bardziej, obie są moim zdaniem cudowne a efekt, który uzyskujemy zwala z nóg. Wszystko jest w nich idealne, od odcieni, wykonania, jakości, przez trwałość po dobór kolorów. 




ŚWIETNY TUSZ DO RZĘS, GENIALNA KREDKA DO OCZU || BOURJOIS ESTE LAUDER 


Tak jak i w tamtym miesiącu, tak i w sierpniu postawiłam na kosmetyki wodoodporne, miałam ku temu dwa powody. Po pierwsze, mam problem z łzawieniem oczu, zwłaszcza w upały na mocnym słońcu czy wietrze, efekt był taki, że w zewnętrznych kącikach miałam rozmazane, czarne plamy po kredce i zwykłej maskarze, irytowało mnie to strasznie. Tusz z Bourjois Volume Reveal pięknie podkręca i wydłuża moje rzęsy, szczoteczka jest zgrabna, łatwa "w obsłudze", nie za duża, nie za mała a lustereczko, które uznawałam za fanaberie producenta służy mi dzień w dzień. Tusz nie kruszy się ani nie tworzy grudek, jak maja w zwyczaju czynić maskary wodoodporne. Jeśli szukacie dobrej maskary wodoodpornej, nie zastanawiajcie się dłużej, śmiało stawiajcie na Volume Reveal od Bourjois.




Po drugie, z racji ograniczania używania cieni do powiek, postawiłam na kreskę i zagęszczenie linii rzęs, zaczęłam malować górną linię wodną. Przetestowałam kilka kredek, teoretycznie wodoodpornych, i niestety, ale te, na które trafiałam odbijały się na dolnej linii a następnie nieestetycznie wypływały i brudziły wewnętrzny kącik oka. Wyglądało to dramatycznie i niechlujnie. Kredka Este Lauder zmieniła wszystko, nie będę się nad nią długo rozwodzić, napiszę jedynie, że jest wręcz nie do ruszenia. Po wielu próbach znalazłam kredkę idealną, która spełnia wszystkie moje oczekiwania. Jest to produkt, bez którego, niestety, nie wyobrażam sobie już makijażu. Piszę niestety, gdyż jej cena jest kosmiczna, bez promocji kosztuje około 100 zł ale muszę powiedzieć, że nie żałuję i uważam, że jest to bardzo dobra inwestycja.



ZGRANE DUETY || PODKŁAD BELL NUDE LIQUID POWDER I NYX PRO FOUNDATION MIXER 

Drogeryjnym podkładem idealnym okazał się dla mnie Bell Nude Liquid Powder Intense Cover. Jest to stosunkowa nowość, którą strasznie trudno kupić, czy to stacjonarnie czy przez internet. Napaliłam się na niego okropnie i po prostu musiałam go mieć, tak się złożyło, że jedynym dostępnym kolorem był 01 Porcelain, który jest dla mnie zdecydowanie za jasny, pobiegłam więc od razu do Douglasa i dokupiłam mixer z NYX Pro Foundation Mixer w odcieniu 05 Olive. Takim sposobem, stałam się posiadaczką duetu idealnego!


Podkład jest genialny, jak za takie pieniądze, otrzymujemy kosmetyk bardzo dobrej jakości, który nie ustępuje produktom z wyższych półek. Jego wykończenie, przynajmniej na mojej cerze, określiłabym początkowo na matowe, które później zmienia się na satynowe, bardzo naturalne. Krycie jest dobre, nawet bardzo dobre, można je oczywiście budować. Na twarzy podkład wygląda bajecznie gładko i elegancko, nie wchodzi w zmarszczki i zapewnia mi komfort podczas dnia. Zdecydowanie jest on upiększający. Uwielbiam jego formułę i to, jak z całkowicie płynnego produktu staje się lekko pudrowy. Również sama aplikacja jest bardzo przyjemna, osobiście lubię nakładać go palcami i doklepać gąbeczką, aktualnie Wibo.


PODKŁAD DIOR BACKSTAGE FACE & BODY FOUNDATION ORAZ BAZA SMASHBOX PHOTO FINISH RADIANCE PRIMER

Drugim duetem idealnym, okazało się połączenie podkładu Dior Backstage Face & Body Foundation, mój w odcieniu 1N, oraz bazy rozświetlającej firmy Smashbox Photo Finish Radiance Primer. Odkąd pamiętam, zawsze stawiałam na bazy wygładzające lub mocno matujące, na Photo Finish Radiance Primer, zdecydowałam się po recenzji Asi, o której kanale pisałam w ostatnich ulubieńcach. Nie zawiodłam się, baza jest rewelacyjna, nie wzmaga przetłuszczania, pięknie utrzymuje podkłady, daje subtelny, elegancki glow.


Szczególnie lubię ją łączyć z podkładem Dior Backstage, choć może powinnam napisać, że to podkład, nakładany właśnie na nią wygląda nienagannie. Przyznam, że gdy aplikuję go solo lub na bazę matującą, efekt aż tak mnie nie zachwyca. Co do samego podkładu, myślę, że niebawem pojawi się obszerna recenzja, gdyż jest to produkt, który zdecydowanie na nią zasługuje. Podkład jest leciutki, bardzo płynny, świetnie się aplikuje aczkolwiek trzeba nauczyć się z nim pracować. Osobiście, polecam nakładać go palcami, szybko rozprowadzić na skórze a następnie wklepać wszystko gąbeczką, łatwo wówczas dołożyć kolejną warstwę i zbudować krycie  Podkład szybko zastyga, jest wodoodporny i uwierzcie mi, że przetrwa niejedne upały. Największym plusem jest dla mnie naturalne wykończenie, podkład przepięknie stapia się ze skórą, nie daje efektu maski, wygląda jak Wasza druga, ładniejsza, lepsza skóra.

ULUBIONY PUDER || MAC MINERALIZE SKINFINISH 

Podczas upałów, o dziwo, zrezygnowałam z mocno matujących pudrów na rzecz produktu MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Jest to bardzo subtelny i aksamitny, drobno zmielony puder wykańczający i utrwalający. Lubię go za jego lekkość i formułę, która nie wchodzi i nie podkreśla zmarszczek, przez co spokojnie można stosować go do utrwalenia okolicy pod oczami. Puder nie tworzy skorupy ani ciastka na twarzy, nie zbiera się w liniach mimicznych a jednocześnie przedłuża trwałość podkładów. Dogaduje się chyba z każdym podkładem, który mam w swojej toaletce. Jest to mój pewniak, który nawet w gorące, sierpniowe dni mnie nie zawiódł.


ZAPACH, KTÓRY PRZYWOŁUJE WSPOMNIENIA || THE BODY SHOP 

Na krem pielęgnacyjny z The Body Shop miałam ochotę już dawno, ot tak, z ciekawości chciałam coś wypróbować, gdyż nigdy z ich pielęgnacją nie miałam styczności a i opinie w sieci czytałam bardzo różne. Pomyślałam, raz kozie śmierć, spróbuję. Padło na duet, Vitamin E Moisture Cream krem do twarzy oraz Vitamin E Eye Cream krem pod oczy. Seria z witaminą E bazuje na oleju z kiełków pszenicy oraz na kwasie hialuronowym, preparaty, które wchodzą w jej skład, mają przede wszystkim nawilżać, regenerować i zmiękczać skórę. Na dzień dzisiejszy, śmiało mogę powiedzieć, że oba kosmetyki spełniają swoje zadanie. Krem pod oczy, pozbawiony jest dodatków zapachowych, co uważam za plus jeśli tak jak ja, macie wrażliwe oczy. Nie ma tu ryzyka podrażnienia. Ma on miłą, delikatną konsystencję, nie jest zbyt gęsty, ani przesadnie wodnisty, bardzo dobrze się aplikuje, wchłania, nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy a przede wszystkim dobrze nawilża wrażliwą okolicę oka. Sprawdza się idealnie jako baza korektor, nic się na nim nie roluje ani nie waży. Jeśli chodzi o krem do twarzy, ja zdecydowałam się na wersję lekką, gdyż mam cerę mieszaną i zależało mi na dobrym i szybkim wchłanianiu. Nie zawiodłam się! Produkt jest dla mnie bajeczny! Wchłania się w mgnieniu oka, pozostawia skórę gładką i promienną. Jeśli chodzi o stopień nawilżania, moje potrzeby zaspokaja w 100 %, nie błyszczę się po nim ani nie kleję, skóra jest nawilżona, elastyczna i napięta, co ważne, mogę wręcz ekspresowo nakładać makijaż. W przypadku tego produktu, choć stosunkowo rzadko to robię, powiem jeszcze jedno, warto go kupić również przez zapach, jest cudowny! Kremowy, maślany...taki jak kiedyś! Zdecydowanie przywołuje wspomnienia dzieciństwa,  wieczorną kąpiel, czystą pościel i kremy, które były kiedyś! Uwielbiam ten zapach i myślę, że własnie przez to, zdecyduję się na kolejne produkty z tej serii.

ŚWIETNY KOSMETYK ZA GROSZE || EVREE TONIK HAMAMELISOWY 

Ostatnim kosmetykiem, którego nie chcę nazwać jedynie pielęgnacyjnym a raczej wielofunkcyjnym, jest tonik Evree Hamamelisowy. Docelowo, preparat przeznaczony jest do skóry mieszanej i tłustej, ma za zadanie minimalizować widoczność porów, przywracać równowagę i redukować niedoskonałości. Dla mnie, jest to przede wszystkim wspaniały kosmetyk odświeżający i scalający makijaż. Śmiało mogę napisać, że na dzień dzisiejszy, nie wyobrażam sobie bez niego makijażu. Lubię nim spryskać twarz, zarówno przed nałożeniem pielęgnacji, po nałożeniu podkładu i pudru, sprawdza się również genialnie do zwilżenia gąbeczki czy pędzla. Jest niezastąpiony również w ciągu dnia, gdyż pięknie odświeża makijaż i przynosi fajne ukojenie.

ULUBIONA KSIĄŻKA I SERIAL

W sierpniu pochłonęłam dwie książki oraz katowałam serial Vikingowie. Pierwszą pozycją jest coś lekkiego, jak mówi mój mąż, romansidło. Nicholas Sparks "We Dwoje", to piękna opowieść, którą warto przeczytać. Nie będę zdradzała szczegółów ale serdecznie zachęcam!

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.
Za namową męża sięgnęłam po książkę Katarzyny Bondy "Sprawa Niny Frank", przyznam szczerze, że zawsze byłam wierna lekkim romansom, jednak Bonda i jej opowieść zrobiła na mnie genialne wrażenie, przez co nabrałam ochoty na więcej!


Dajcie znać co Wam przypadło do gustu w sierpniu. Znacie prezentowane dziś kosmetyki? Może i Wy macie wśród nich swoich ulubieńców?

RIMMEL LASTING FINISH BRETHABLE || PODKŁAD I KOREKTOR

6/23/2018

RIMMEL LASTING FINISH BRETHABLE || PODKŁAD I KOREKTOR

Co jakiś czas, na drogeryjnych półkach, pojawiają się takie produkty, obok których nie sposób przejść obojętnie. Dodajmy do tego dobrą reklamę, zamieszanie na blogach i na youtube...i sukces gotowy. Klientki zdobyte, złapane na haczyk. Czy coś w tym złego? Uważam, że nie, jeśli produkt zapowiada się ciekawie, jest łatwo dostępny a co najważniejsze, w dobrej cenie. Takim sposobem, podczas ostatniej promocji w Rossmanie, stałam się szczęśliwą posiadaczką podkładu i korektora Rimmel Lasting Finish Breathable. Jeśli jesteście ciekawe, jak kultowy duet sprawdził się u mnie, zapraszam dalej!

Rimmel Lasting Finish Breathable | podkład oddychający

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wzorowany na podkładzie Clinique, owiany już sławą aplikator. Jednym odpowiada, innym nie do końca. Ja jestem raczej w tej kwestii neutralna, nie ukrywam, że preferuję podkłady ze standardową pompką. Nie jestem makijażystką i stosuję go tylko na sobie, więc nie brzydzi mnie dotykanie twarzy taką gąbką, jednakże uważam, że taka forma sprawdza się bardziej w przypadku gęściejszych podkładów. 


Podkład ma dość płynną, lejącą konsystencję, nakładany aplikatorem nie spływa z twarzy, co innego gdy wylejecie go na dłoń, wówczas trzeba być ostrożnym. Początkowo sądziłam, że tak wodnista konsystencja daje dużo czasu, otóż nic bardziej mylnego. Mam wrażenie, że po wstępnym nałożeniu aplikatorem, trzeba zagęszczać ruchy, żeby nie zostały smugi czy odcięcia. Sprawa rozwiązuje się, gdy nakładacie go z dłoni, np. za pomocą gąbeczki. Efekt, który uzyskujemy, w dużej mierze zależy od sposobu aplikacji oraz od tego, czym wypracowujemy go w skórę. Mniejsze krycie osiągniemy używając pędzla, większe stosując gąbeczkę. Osobiście preferuję stosować do niego gąbeczkę, mam wówczas większą kontrolę i pewność, że podkład nie zostawi na twarzy smug.


Rimmel Lasting Finish Breathable to podkład z kategorii delikatnych, wodnistych, o kryciu lekkim maksymalnie do umiarkowanego. Osobiście mam problem z budowaniem krycia na nosie, nie wiem czym jest to spowodowane, ale jest to jedyny obszar gdzie nie jestem w stanie zbudować go w sposób estetyczny. Generalnie, jego formuła sprawia, że cera wygląda po prostu naturalnie, lekko, zdrowo i promiennie. Co tu dużo mówić, podkład nie jest wyczuwalny na twarzy, nie ściąga, nie daje uczucia dyskomfortu. Początkowo sądziłam, że przy tak delikatnej formule, szybko zniknie z twarzy, jednak jego trwałość, jak na taką konsystencję jest zadowalająca. Wiecie, taka w sam raz.


Ideał? Nie do końca


Może się wydawać, że jest to drogeryjny podkład idealny, niestety, w tym przypadku diabeł tkwi...w kolorze. Jeśli macie bardzo jasną karnacje, wątpię, żeby któryś z odcieni był dla Was idealny. Powiem więcej, podkład oksyduje i trzeba mieć to na uwadze. Ja mam odcień 103 i niestety ale  w normalnych warunkach, muszę rozbielać go mixerem z NYX. Co to znaczy w normalnych warunkach? 3/4 roku ;) Podkład kupiłam dawno, kilka miesięcy temu a dopiero teraz, kiedy jestem opalona mogę aplikować go solo, prosto z butli.

Rimmel Lasting Finish Breathable - korektor

Jak kupować, tow duecie! Ostatnio stwierdziłam, że jestem wręcz uzależniona od testowania korektorów. Cały czas szukam swojego ideału...i przyznam szczerze, że chyba jestem na dobrej drodze! Produkt posiada gąbkę, coś w stylu sławnego korektora Maybelline, jednak ta jest mniejsza i bardziej precyzyjna, co mi osobiście bardzo odpowiada. Jego konsystencja, tak jak i podkładu, jest lekka, oddychająca, wiosenna. Ogromną zaletą produktu, jest w moim przypadku, bardzo jasny kolor. Wiem, że wiele osób narzeka, że odcień 001 jest bardzo jasny, a ja jestem wreszcie zadowolona! Korektor ślicznie rozjaśnia okolicę pod oczami, fajnie i wystarczająco kryje cienie, do tego nie wchodzi w zmarszczki. Delikatnie przypudrowany nie zbiera się, nie migruje ani nie tworzy ciacha. 




Podsumowując, myślę, że Rimmel wypuścił na rynek dwa produkty warte uwagi. Mnie osobiście strasznie podoba się korektor, głównie ze względu na kolor. Nie powiem, doceniam również jego trwałość, formułę i to w jaki sposób zachowuje się podczas dnia. Sięgam po niego bardzo często, żeby nie powiedzieć codziennie! Co do podkładu, czuję niedosyt, przede wszystkim, ze względu na kolor. Chętnie widziałabym go w roli podkładu na co dzień, takiego pewniaka każdego dnia. Niestety, fakt, że w większości muszę go rozjaśniać, skutecznie eliminuje go z tego grona. Mam nadzieje, że uda mi się go zużyć podczas letnich miesięcy, może jeszcze we wrześniu, jednak później nie mam złudzeń, jesli będę chciała go wyzerować, mixer z NYX znowu pójdzie w ruch.

Dajcie znać co sądzicie o tym duecie. Jak to jest u Was? Lubicie czy wręcz przeciwnie?

MINERALNY MAKIJAŻ IDEALNY NA WIOSNĘ CZY LATO || FOKUS NA MARKĘ LILY LOLO

6/05/2018

MINERALNY MAKIJAŻ IDEALNY NA WIOSNĘ CZY LATO || FOKUS NA MARKĘ LILY LOLO

Bardzo często, nieświadomie a może podświadomie, wykonując makijaż, sugeruję się pogodą za oknem. Czy Wy też tak macie? Kiedy aura zmienia się na wiosenną a później letnią, zupełnie odchodzę od ciężkiego makijażu, zwłaszcza podkładów. Ostatnie dni sprawiają, że zupełnie straciłam ochotę na płynne produkty, korzystam z uroków (jeszcze) wiosennego słońca i dlatego, przerzuciłam się na kosmetyki mineralne. 

ZAKUPY OSTATNICH MIESIĘCY, CZYLI KILKA NOWOŚCI KOSMETYCZNYCH || NACOMI, SMASHBOX, GOLDEN ROSE

4/19/2018

ZAKUPY OSTATNICH MIESIĘCY, CZYLI KILKA NOWOŚCI KOSMETYCZNYCH || NACOMI, SMASHBOX, GOLDEN ROSE

Nie wiem jak Wy, ale ja generalnie staram się trzymać z daleka od drogerii i sklepów z kosmetykami, przychodzi jednak taka chwila, kiedy zwyczajnie chce mi się spróbować czegoś nowego! I koniec! Dziś wpis zbiorczy z nowościami, które wpadły w moje ręce od początku roku. Będą to kosmetyki zarówno pielęgnacyjne jak i do makijażu. Dużo czy nie? Oceńcie same! Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam dalej!

FOKUS NA MARKĘ || MAKIJAŻ Z ORIFLAME GIORDANI GOLD

3/03/2018

FOKUS NA MARKĘ || MAKIJAŻ Z ORIFLAME GIORDANI GOLD

Oriflame, marka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Nie ukrywam, że przeze mnie zapomniana i to na wiele lat. Ostatnio miałam ich produkty na początku studiów...czyli jakieś dobre 5-6 lat temu. Jakiś czas temu skusiłam się na mały zakup. Dziś, postanowiłam napisać Wam, co sądzę o kilku kosmetykach z oferty, które aktualnie posiadam i używam. Czy są warte uwagi i pieniędzy? Czy nie wywołują alergii? Odpowiedzi na te pytania szukajcie w dalszej części wpisu! Zapraszam!

3 X TAK!  | ULUBIEŃCY OSTATNIEGO MIESIĄCA

2/09/2016

3 X TAK! | ULUBIEŃCY OSTATNIEGO MIESIĄCA

Bardzo dawno nie robiłam wpisu z ulubionymi kosmetykami, kolorowymi czy też pielęgnacyjnymi. Korzystając z wolnej chwili chciałam pokazać Wam mały "przedsmak" ulubieńców, czyli moich trzech faworytów ostatniego...hmm...miesiąca, tygodnia...półrocza.


PODKŁADY, PO KTÓRE W OSTATNIM CZASIE SIĘGAM NAJCZĘŚCIEJ | BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM I INGLOT HD PERFECT COVERUP FOUNDATION

6/19/2015

PODKŁADY, PO KTÓRE W OSTATNIM CZASIE SIĘGAM NAJCZĘŚCIEJ | BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM I INGLOT HD PERFECT COVERUP FOUNDATION

Moja historia z podkładami zaczęła się dość późno...i raczej od niewypału. Dziś nauczona doświadczeniem nie daję sobie wciskać za ciemnych kolorów a co do jakości...cóż, same wiecie, że różnie to bywa. Ostatnio moimi ulubieńcami są Bourjois CC oraz Inglot HD Perfect Coverup Foundation. Zapraszam!


PODKŁAD MAXFACTOR FACEFINITY, ALL DAY FLAWLESS

2/20/2015

PODKŁAD MAXFACTOR FACEFINITY, ALL DAY FLAWLESS

Facefinity nie jest żadną nowością w szafie MaxFactor. Wiele razy przechodziłam obok niego obojętnie, nie ukrywam, że przez wzgląd na cenę, która jak na mój gust do najniższych nie należy (około 55-60 zł). Traf chciał, że nałożyły się na siebie dwa czynniki- promocja w Rossmanie i filmik Maxineczki. Dzień później podkład Facefinity All Day Flawless stał już na półce w mojej łazience. Później się zaczęło!


O PODKŁADZIE, KTÓRY WYWARŁ NA MNIE PIORUNUJĄCE "PIERWSZE WRAŻENIE". SORAYA EXPERT MATT MAKE-UP MATUJĄCY

10/24/2014

O PODKŁADZIE, KTÓRY WYWARŁ NA MNIE PIORUNUJĄCE "PIERWSZE WRAŻENIE". SORAYA EXPERT MATT MAKE-UP MATUJĄCY

Do podkładów firm typu AA, Lirene czy właśnie Soraya mam raczej bardzo ostrożne podejście. Ot, swego czasu kilka razy się zawiodłam dlatego właśnie omijam je szerokim łukiem. Moje pierwsze skojarzenie- "podkłady dla ginmazjalistek". Wybaczcie, ale do wczoraj właśnie tak patrzyłam na produkty do makijażu wyżej wymienionych firm. Czyste szufladkowanie. Co wpłynęło na zmianę tego nastawienia? Przeprowadzka, spakowanie "kolorówki" do pudła, zostawienie pudła z makijażem...u koleżanki 100 km od aktualnego miejsca, w którym przebywam. Fajnie, nie? Jedyne kosmetyki kolorowe, które przyjechały ze mną do Ostrowca pochodziły z spotkania bloggerek, które miało miejsce jakoś pod koniec września.


LILY LOLO- PODKŁAD MINERALNY W ODCIENIU BLONDIE, CZYLI CO KOCHA MOJA SKÓRA!

5/26/2014

LILY LOLO- PODKŁAD MINERALNY W ODCIENIU BLONDIE, CZYLI CO KOCHA MOJA SKÓRA!

Tak jak wiosną i latem zrzucamy ciężkie buty i zakładamy zwiewne sukienki, tak gdy słonko zaczyna przygrzewać zawsze zamieniam standardowe, płynne podkłady na coś super lekkiego. Odkąd odkryłam podkłady mineralne nie wyobrażam sobie lata z tradycyjnym fluidem na twarzy. Dziś chciałabym pokazać Wam produkt, który jest ze mną (stosunkowo) od niedawna- podkład mineralny Lily Lolo w odcieniu Blondie.


PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS F; DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY...CZY TRAFIŁ W MÓJ GUST?

4/22/2014

PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS F; DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY...CZY TRAFIŁ W MÓJ GUST?

Moja przygoda z podkładami zaczęła się dopiero jakieś 3 może 4  lata temu. Pamiętam jak dziś, że na pierwsze dobieranie podkładu wybrałam się do Inglota, wróciła dumna z torebeczką w dłoni...i się zaczęło. Podkład okazał się koszmarny! Źle współgrał z moja cerą, podkreślał każde załamanie i każdą suchą skórkę, wchodził w pory i fatalnie ważył się już po jakiejś godzinie. Od tamtej chwili trwa moje "never ending story" w poszukiwaniu podkładu idealnego. Na dzień dzisiejszy uzbierała się spora gromadka produktów, których z różnych względów nie jestem w stanie zużyć...aczkolwiek nie poddaję się i ciągle walczę :) Moim stosunkowo nowym nabytkiem jest, zachwalany na wielu blogach, podkład z firmy PharmacerisDelikatny fluid intensywnie kryjący o długotrwałym efekcie.


O MACowym ROZCZAROWANIU, CZYLI KIEDY CZUJEMY NIEDOSYT PO WYDANIU 100 ZŁ

4/05/2014

O MACowym ROZCZAROWANIU, CZYLI KIEDY CZUJEMY NIEDOSYT PO WYDANIU 100 ZŁ

Po pierwsze uważam, że kobiety, które pracują w salonach takich jak MAC powinny znać się na rzeczy. Wydaje mi się, że przedstawiłam swoje oczekiwania jasno i rzeczowo; określiłam rodzaj cery- mieszana, czyli świecę się w strefie T, bardzo jasna karnacja ale to chyba same powinny dostrzec. Szukałam podkładu, który nie będzie ciężki bo moja cera nie wymaga mocnego krycia. Chciałam coś co ładnie ujednolici i wyrówna koloryt a jednocześnie zastrzegłam, że nie chce niczego rozświetlającego...bo zwyczajnie takie podkłady mi nie służą. Po zebranym wywiadzie miła Pani zaproponowała mi podkład mineralny MAC Mineralize Moisture SPF 15 Foundation. 


Copyright © 2017 AnnaBlog