LILY LOLO- PODKŁAD MINERALNY W ODCIENIU BLONDIE, CZYLI CO KOCHA MOJA SKÓRA!

Tak jak wiosną i latem zrzucamy ciężkie buty i zakładamy zwiewne sukienki, tak gdy słonko zaczyna przygrzewać zawsze zamieniam standardowe, płynne podkłady na coś super lekkiego. Odkąd odkryłam podkłady mineralne nie wyobrażam sobie lata z tradycyjnym fluidem na twarzy. Dziś chciałabym pokazać Wam produkt, który jest ze mną (stosunkowo) od niedawna- podkład mineralny Lily Lolo w odcieniu Blondie.


WHITE FLOWER'S, SÓL DO KĄPIELI Z MORZA MARTWEGO- MÓJ PIERWSZY KROK W PIELĘGNACJI STÓP

Przyszły upały czas więc zrzucić ciężkie buciory i ubrać sexi klapeczki... czy aby na pewno sexi? Nie wiem jak Wy ale ja od kiedy zdałam sobie sprawę, że jednak ciepłe dni coraz bliżej postanowiłam zatroszczyć się nieco bardziej o stan stóp. Niestety, powiem Wam, że szorstkie i popękane pięty czy modzele zwracają uwagę. Bo niby lakier jest, klapki są...a jednak nie wszystko gra. Swoją drogą, pielęgnacja stóp powinna wejść naw w nawyk. Czemu? Nawet nie wyobrażacie sobie ile osób boryka się z modzelami i zrogowaceniami, pomijając kwestie estetyczne- modzele bolą! Co możemy zrobić dla naszych stóp? Moczyć, zmiękczać, złuszczać i kremować. Dziś pokarzę Wam fantastyczną sól, którą ja osobiście wykorzystuję właśnie do moczenia stóp- WHITE FLOWER'S sól z morza martwego.



ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA? JASNE! POMADKA LILY LOLO ROMATIC ROSE

Gdy kilka dni temu powiedziałam mojej dobrej koleżance, że swego czasu w mojej kosmetyczce nie znalazłaby nawet jednej szminki E. zrobiła wielkie oczy. Ale jak to? Tam. Jeszcze kilka lat temu byłam zwolenniczką błyszczyków...bo ponoć do pomadek trzeba dojrzeć. Śmiało mogę powiedzieć, że dojrzałam i dziś nie wyobrażam sobie życia bez szminek. Lili Lolo. Brytyjska marka, którą znają chyba wszystkie z Was! Piękne kolory, naturalne składniki i jakość. Te trzy słowa przychodzą mi do głowy gdy myślę o firmie.  do Od kilku tygodni z moich ust nie znika pomadka o wdzięcznej nazwie Romantic Rose


PROJEKT DENKO LUTY-MARZEC-KWIECIEŃ 2014

Wpisy typu "projekt denko" lubię...czytać u kogoś. Z pisaniem nie jest już tak różowo, z reguły sprawa wygląda następująco: wrzucam wszystko do "denkowego wora", wrzucam, wrzucam i wrzucam...mija tydzień, kolejny, miesiąc...aż w końcu wór zaczyna pękać w szwach co drażni lubiącego porządek K. aż w końcu przychodzi ten dzień! " Ania wywal w końcu te śmieci!!!" no i wtedy siadam i tworzę "projekt denko" ;)

PRODUKT APTECZNY: OEPAROL HYDROSENSE; PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU

Dokładny demakijaż jest tak naprawdę niemałym wyzwaniem, szczególnie jeśli chodzi o demakijaż oczu. Wymaga od nas dużo cierpliwości, delikatności a nawet pokuszę się o stwierdzenie- wytrwałości. W moim odczuciu znalezienie dobrego płynu micelarnego jest zadaniem żmudnym, czasochłonnym... ale czy kosztownym? Większość osób z wrażliwymi oczami powtarza jak mantrę- różowa Bioderma. Koniec. Kropka. A co powiedzieć tym z nas, które nie mają z rożnych względów ochoty wydawać na płyn micelarny około 50 zł? Cierpcie! O nie. Nie warto! Jak się okazuje na rynku jest wiele fantastycznych preparatów, które jakością nie odbiegają od osławionej w sieci Biodermy. Jeden z takowych specyfików chcę Wam dziś pokazać.


HITY & KITY KWIECIEŃ 2014

Zabierając się za pisanie tej notki aż złapałam się za głowę jak szybko minął mi kwiecień! Na czym? Nie mam pojęcia! Praca- dom, praca- dom i tak w kółko. Mimo, że tekst pisałam na bieżąco to brakło mi czasu (i oświetlenia- mam okno na wschód) do zrobienia możliwej jakości zdjęć. Kwiecień była dla mnie miesiącem "odgrzewania starych kotletów" a zarazem poznawania nowych, nieznanych mineralnych cudeniek. Mam nadzieję, że mój ukochany maj okaże się bogatszy w nowe doświadczenia. Postanowiłam zacząć pracować nad sobą i nie chodzi tu jedynie o wykupienie karnetu na siłownię. Doszłam do wniosku, że koniecznie muszę wyrwać się z codziennej rutyny, zacząć lepiej gospodarować czasem. Powiem Wam, że takie przestawienie się z beztroskiego, studenckiego trybu życia okazało się dla mnie wyjątkowo bolesne a uczucie to potęguje niechęć do obecnej posady.



3 KROKI Z CLINIQUE...STRATA PIENIĘDZY CZY INTERES ŻYCIA?

Na zestaw 3 kroków z Clinique czaiłam się bardzo długo. Wszystko zaczęło się od Basi ze znanego wszystkim kanału na YT, która produkty Clinique zachwalała- szczególnie płyn złuszczający. Gdy jakiś czas temu nadarzyła się okazja postanowiłam- biorę! Zdecydowałam się- oczywiście po konsultacji z Panią z Sephory na wersję nr. 2 czyli cera mieszana w stronę suchej. W skład zestawu wchodzi mydełko, płyn złuszczający i emulsja nawilżająca. Nie będę przepisywać dokładnie całej "filozofii zestawu" gdyż cały opis możecie znaleźć  <TU>. Ogólne zasady to stosowanie produktów 2 razy dziennie, teoretycznie po około 2 tygodniach powinnyśmy widzieć rezultaty. Czy i ja je zobaczyłam? 

REGENERACJA WŁOSÓW Z PILOMAX, SERIA DO WŁOSÓW JASNYCH

Weekend majowy już za nami trzeba wracać do swoich obowiązków, zatem dziś przygotowałam recenzję, do której napisania zbierałam się już od pewnego czasu. Od jakiegoś miesiąca walczę o objętość, regenerację i nawilżenie włosów. Przyznam szczerze, że o ile wcześniej nie zwracałam aż takiej uwagi na pielęgnację kłaczków tak teraz zaczęłam się do niej przykładać. Nie ukrywam, nie jestem typową "włosomaniaczką" dla mnie sukcesem jest nałożenie maski choć 2 razy w tygodniu. O wieczornym olejowaniu zapominam...i nie ukrywam, że jestem do niego jakoś sceptycznie nastawiona. Pamiętam moją przygodę z nakładaniem olejku arganowego- rezultatów nie widziałam. Moja obecna pielęgnacja praktycznie w całości opiera się na produktach Pilomaxu seria regeneracja. Moje trio to: szampon, maska i odżywka bez spłukiwania.  

PRODUKT APTECZNY: IWOSTIN SENSITIA; ŻEL DO MYCIA HYPOALERGICZNY

Jakiś czas temu pisałam na temat Emulsji nawilżającej do pielęgnacji ciała a dziś będzie o żelu pod prysznic z tej samej serii. IWOSTIN Sensitia, żel do mycia hypoalergiczny jest produktem dedykowanym osobom ze skórą suchą, wrażliwa, alergiczną i skłonna do podrażnień. Ja zdecydowałam się na zakup jakieś ładne 2 miesiące temu, gdy pierwszy raz w życiu dopadła mnie alergia...i to po kosmetyku "ekologicznym", "naturalnym", nie zawierającym znienawidzonych przez wiele z Was parabenów. Ot, taki paradoks ;)