HITY & KITY KWIECIEŃ 2014

Zabierając się za pisanie tej notki aż złapałam się za głowę jak szybko minął mi kwiecień! Na czym? Nie mam pojęcia! Praca- dom, praca- dom i tak w kółko. Mimo, że tekst pisałam na bieżąco to brakło mi czasu (i oświetlenia- mam okno na wschód) do zrobienia możliwej jakości zdjęć. Kwiecień była dla mnie miesiącem "odgrzewania starych kotletów" a zarazem poznawania nowych, nieznanych mineralnych cudeniek. Mam nadzieję, że mój ukochany maj okaże się bogatszy w nowe doświadczenia. Postanowiłam zacząć pracować nad sobą i nie chodzi tu jedynie o wykupienie karnetu na siłownię. Doszłam do wniosku, że koniecznie muszę wyrwać się z codziennej rutyny, zacząć lepiej gospodarować czasem. Powiem Wam, że takie przestawienie się z beztroskiego, studenckiego trybu życia okazało się dla mnie wyjątkowo bolesne a uczucie to potęguje niechęć do obecnej posady.





..::: HITY :::..


FitoMed; płyn lawendowy do twarzy

Swego czasu używałam wersję z ekstraktem z oczaru do cery mieszanej/tłustej,który strasznie przypadł mi do gustu. Gdy kilka tygodni/miesiąc temu miałam możliwość przedłużyć współpracę z firmą FitoMed bez wahania zdecydowałam się na "przetestowanie" wersji lawendowej. Dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć, że płyn jest świetny! Przede wszystkim moją buzie wspaniale koi- po fatalnym podrażnieniu przez maseczkę to właśnie FitoMed doprowadził moją buzię "do porządku". Uwielbiam i gdy tylko skończę z ogromna przyjemnością sięgnę po kolejny...może tym razem różany :)

Lily Lolo, pomadka naturalna : Intense Crush

Pomadka jest świetna! używam jej praktycznie non-stop, idealnie zgrywa się z moim codziennym makijażem. Nie jest zbyt krzykliwa za to subtelnie "łapie" oko i dopełnia całość. Intense Crush wspaniale pielęgnuje usta- nawilża i odżywia. No i najważniejsze- jest to produkt w pełni naturalny. Nie ma się co oszukiwać- lepiej zjadać pomadki mniej napakowane chemią.

Lily Lolo, błyszczyk :Whisper

Błyszczykowi poświęcę oczywiście oddzielny post...gdyż jest fantastyczny! Cudownie kremowy, delikatny, naturalny! Bajeczny smak i zapach a przy tym piękny efekt na ustach. Cóż chcieć więcej?

Paleta cieni The Balm Nude

Paletka jest ze mną już ładnych kilka tygodni...o ile nie miesięcy...a dopiero w kwietniu się za nią zabrałam ;) Podobnie jak w przypadku błyszczyka poświęcę jej osobną notkę a dziś wspomnę jedynie o tym, że faktycznie warto w nią zainwestować! Ma kilka minusów, o których jakoś nie słyszę na blogach/youtube aczkolwiek cały produkt zaliczam do hitów. Piękne kolory i genialna pigmentacja sprawiają, że inne paletki poszły w odstawkę.

PiloMax; włosy jasne seria regenerująca: szampon, maska i odżywka bez spłukiwania

Kilka dni temu poświęciłam czas i dokładnie opisałam całą serię, więc nie chcąc się powtarzać odsyłam Was do <wpisu>. W kilku zdaniach- seria cały czas jest moim numerem 1 a moje włosy bardzo ją polubiły. Największy plus całej gamy to działanie bez efektu strączkowania i obciążania moich cienkich i delikatnych włosów. Uwierzcie mi, że wiele masek/ odżywek bez spłukiwania "odrzucam" właśnie przez to, że obciążają i "zlepiają" moje włosy. Cały czas uważam, że najfajniejsza z całego zestawu jest odżywka bez spłukiwania. Dobrze chroni, wygładza i nawilża- nie mogę jej niczego złego zarzucić.


..::: KITY:::..


AA maseczka matująco-regenerująca

W kwietniu nie miałam zupełnie czasu na maseczki...a gdy dosłownie kilka dni temu znalazłam chwilę i zrobiłam sobie relaksujący poranek okazało się, że maseczka matujaco-regenerująca AA totalnie podrażniła moja buźkę. Po zmyciu specyfiku z twarzy w lustrze zobaczyłam czerwonego potworka ;) Oprócz podrażnienia nie zauważyłam innych efektów, buzia wcale nie uległa zmatowieniu czy regeneracji. Nigdy więcej.

CLINIQUE 3-kroki; wersja 2 cera mieszana w stronę suchej

Tak jak wspomniałam wcześniej w kwietniu odkopałam kiedyś nabyty bardzo popularny i przez wiele z Was zachwalany zestaw 3 kroków z Clinique. Dla przypomnienia w skład zestawu wchodzi mydełko, tonik złuszczający i emulsja nawilżająca. Po doradach Pani z Sephory skusiłam się na 2 czyli cera mieszana w stronę suchej. Zdecydowanie w tej cenie oczekiwałam czegoś lepszego niż...przeciętnego mydełka, alkoholowego toniku i fatalnej emulsji nawilżającej. Niestety słynne trio ląduje w kitach.


Czekam na Wasze hity&kity kwietnia- ciekawa jestem co Wy dorzucicie do owych "worków" ;)

43 komentarze:

  1. Fakt Clinique jest do bani - krem to porażka a tonik, no coż miałam lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maseczki z AA lubię, ale te nawilżające.

    OdpowiedzUsuń
  3. Maskę z Pilomaxu uwielbiam, świetnie się u mnie sprawdza. A ta paleta cały czas za mną chodzi, tylko obawiam się, że jak kupię to będzie leżała nieużywana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślisz, że płyn lawendowy nadałby się też do cery suchej? Bo narobiłaś mi na niego ochotę ;) Co do Clinique mam te same wrażenia, dobrze, że używałam zestawu koleżanki, bo strasznie byłoby mi szkoda na takiego przeciętniaka, zwłaszcza na tonik, z którego aż zionie alkoholem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak najbardziej możesz spróbować. Dla mnie jest to przede wszystkim świetny płyn kojący...no i jeszcze pachnie lawendą ;)

      Usuń
  5. rzeczywiscie po takiej połce jaka jest clinique spodziewałam się czegos lepszego niż zakwalifikowanie go do kitów, ale skoro to jego miejsce to naprawde szkoda.
    po za tym jestem ciekawa tych pomadek z lily lolo ;D i czekam na wiecej slow o paletce ;)
    musze pomyslec nad takimi postami u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie jak najszybciej zebrać i zrobić wpis o paletce bo naprawdę warto w nią zainwestować!

      Usuń
  6. Ja pamiętam jak mnie kiedyś podrażniła maseczka z Eveline...to był pierwszy i ostatni raz jak położyłam na twarz jakikolwiek ich produkt :P Co do zestawu Clinique, sama nie miałam, ale patrząc na Twoją opinię tylko potwierdza się fakt, że nie wszystko co najdroższe zawsze będzie najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Najbardziej szkoda wydanych pieniędzy :/

      Usuń
  7. U mnie seria AA totalnie się nie sprawdza w żadnym wypadku. Clinique różnie z tym bywa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dla mnie ta maseczka okazała się straszną porażką :/

      Usuń
  8. Oj rozumiem Cię, bo ja czuję się dokładnie tak samo. Moja organizacja czasu jest fatalna! Wszystko odkładam na później przez co na prawdę trudno mi ogarnąć wiele rzeczy. Mam karnet na siłownię, ale przez to, że tak ciężko z czasem bo przeważnie za długo śpię, nie chodzą na nią wystarczająco często aby widać było efekty. Mam nadzieję, że Tobie pójdzie lepiej :)

    Ten płyn lawendowy chodzi za mną od dawna i jak tylko wykończę swoje dwa hydrolaty to na pewno po niego sięgnę. Kosmetyki Lily Lolo widziałam w swoim TK Maxxie i chyba się troszkę obkupię skoro są takie dobre :) I bardzo się ucieszyłam, że nie kupiłam tego zestawu CLinique! Wczoraj dosłownie go oglądałam i miałam iść do drogerii jutro i kupić :P Ufff!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, normalnie jak bym widziała siebie :/ ze wstawaniem tez mam problem- przed 8 rano nie ma mowy żebym się sama z siebie zwlekła z łózka. Po pracy wracam koło 16.30 zanim zjem i się ogarnę jest 17-17.30 i uwierz mi, że ostatnie o czym marzę to siłownia ;)

      Wiesz, wiele osób chwali sobie Clinique- mnie nie podszedł, tym bardziej, że nie jest to tani zestaw :/

      Usuń
  9. Podzielam Twoje zdanie o tej serii Clinique, niestety :(
    A na lawendowy płyn nabrałam ochoty :) Uwielbiam ten zapach

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam żadnego kitu ani hity z Twoich:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten płyn lawendowy fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię maseczki AA i nic złego mi nie robią :) Tonik z serii 3 kroki wysuszył mi skórę na wiór! Nie sądziłam, ze to jest możliwe. A miałam tylko maleńką buteleczkę.
    Nie lubię za to Pilomwaxu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo zaciekawiłaś mnie tym płynem lawendowym do twarzy, nie znam ani tej marki, ani tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam dużo pozytywnych opinii na temat lawendowego płyny i strasznie mnie kusi jego zakup :) Żadnego z powyższych produktów nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. z chęcią wypróbuję dwa z Twoich hitów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ten płyn lawendowy brzmi super, lubię takie naturalne toniki do twarzy, świetnie się u mnie sprawdzają, a lawendy jeszcze nie miałam, dopisuję do listy kosmetyków do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u ciebie spisze się równie dobrze jak u mnie :)

      Usuń
  17. Seria 3 kroki to dla mnie tradżedia dekady, naprawdę :-/
    Narobiłaś mi ochoty na płyn lawendowy do twarzy z Fitomedu :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mialam dokladnie to samo po uzyciu tej maseczki z AA. Masakra

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam płyn oczarowy z Fitomedu i faktycznie jest świetny, kolejny w kolejce chciałabym wypróbować różany. Maseczki z AA będę zatem unikać, ostatnio zresztą i tak przerzuciłam się na glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam podobnie z kwietniem. I z marcem... ;-) Jakoś dziwnie znikły.

    Zainteresowałaś mnie tym płynem lawendowym. Ostatnio poszukuję zapachu lawendy, lubię kosmetyki naturalne, odrywam na nowo Fitomed i mam właśnie taką skórę.

    OdpowiedzUsuń
  21. clinique nie miałam ale póki co wiele negatywnych opinii o nim czytałam

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem ciekawa tej odżywki bez słukiwania, co na pozór mówisz działa rewelacyjnie w porównaniu do innych,które obciążają włosy.

    Popadłaś w rutynę, zaszalej, wyskocz gdzieś wybaw się. Może Ci pomoże żeby się troszke wyrwa.
    Maseczki AA nie używałam - widzę nie mam czego żałwoać ;)

    Pozdrawiam ślicznie

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja tak byłam napalona na te trzy kroki ale po przeczytaniu twojej recenzji wybiłam sobie je z głowy:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię kosmetyki z FITOMED - mam z nimi styczność od niedawna,ale już zdążyły podbić moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj koniecznie ich płyny- sa świetne :)

      Usuń
  25. a chciałam kupić sobie tą serię z Clinique ale nie doszłam do Sephory i już nie dojdę ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. nie uzywałam żadnego z tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  27. Swoich ulubieńców prezentowałam, największym za to niewypałem chyba była odżywka Sessio do włosów przetłuszczajacych się, przez dużą zawartość protein robiła z moimi włosami sianko...

    Produkty do ust LL też mnie kuszą!

    OdpowiedzUsuń
  28. ja tam z 3 kroków jestem zadowolona :) to jest płyn złuszczający, a nie tonik ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Również zostałam oczarowana oczarem, a teraz namówiłaś mnie na lawendę;)
    Co do Clinique to nie miałam z nim do czynienia ale przynajmniej wiem, że nie mam czego żałować;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widzę dziewczyny, że płyn lawendowy strasznie Was zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.