Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż do policzków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż do policzków. Pokaż wszystkie posty
NABYTEK STYCZNIA: INGLOT FREEDOM SYSTEM; HD SCULPTING POWDER

2/05/2015

NABYTEK STYCZNIA: INGLOT FREEDOM SYSTEM; HD SCULPTING POWDER

Długo wzbraniałam się przed zakupem paletek magnetycznych Inglota, aczkolwiek najnowsze pudry do konturowania HD, które atakują nas z każdej strony zrobiły swoje. Skusiłam się. Pudry są śliczne, kolory na pierwszy rzut oka sprawiają, że aż chce się je mieć w swojej "kolekcji". Swoja drogą, lubię naszą rodzimą markę, choć uważam, że niektóre produkty mają słabe. Co z pudrami do konturowania HD Sculpting Powder?



LILY LOLO; DOLL FACE JESZCZE RÓŻ CZY JUŻ ROZŚWIETLACZ?

9/18/2014

LILY LOLO; DOLL FACE JESZCZE RÓŻ CZY JUŻ ROZŚWIETLACZ?

Witam. Mam na imię Ania i jestem rózomaniaczką. Tak powinnam się przedstawić na spotkaniu anonimowych kosmetycznych wariatek ;) oczywiście gdyby takie organizacje istniały ;) Uwierzcie mi, że róże do policzków to temat, wokół którego nie jestem w stanie pozostać obojętna! Uwielbiam Wasze wpisy, w których pokazujecie różowe cudeńka, uwielbiam róże- oglądać i kupować. Nikogo więc nie powinno zdziwić, że gdy firma Costasy.pl zaproponowała mi przetestowanie kilku produktów Lily Lolo od razu zaznaczyłam, ze marzy mi się róż do policzków. Wybór padł na Doll Face, który na stronie producenta wygląda bajecznie! Idealny, słodki, cukierkowy a do tego lekko błyszczący- tego w mojej kolekcji jeszcze nie było!


MAKIJAŻ Z VERONA COSMETICS

3/13/2014

MAKIJAŻ Z VERONA COSMETICS

Korzystając z wolnego dnia, postanowiłam w końcu zabrać się za zaległe recenzje. Dzięki pięknej pogodzie udało mi się w końcu zrobić całkiem przyzwoite zdjęcia, które w miarę możliwości mojego aparatu, dość dobrze oddają kolory. Dzisiejszy post będzie poświęcony produktom do makijażu marki Ingrid Cosmetics, które wpadły w moje łapki przy okazji spotkania bloggerek w Zamościu oraz Kazimierzu Dolnym. Na pierwszy ogień pójdą kosmetyki, z którymi wiązałam największą nadzieję- róż do policzków Satin Touch w odcieniu  nr. 12 oraz TRIO cieni do powiek nr.44 Przyznam szczerze, że bardzo długo zbierałam się do napisania tej recenzji, głównie dlatego, że mam nieco mieszane odczucia co do produktów. Przede wszystkim- przynajmniej moim zdaniem- opakowania, zarówno różu jak i cieni, pozostawiają wiele do życzenia. Plastikowe, leciutkie, mało atrakcyjne, podatne na uszkodzenia...Cóż, nie jest to to co lubię. Szata graficzna również nie zachwyca i jeśli mam być szczera, nie wiem czy z własnej woli sięgnęłabym po nie w sklepie.


WIOSNA W PARYŻU? TYLKO Z ISADORA TWIST-UP BLUSH&GO!

3/08/2014

WIOSNA W PARYŻU? TYLKO Z ISADORA TWIST-UP BLUSH&GO!

Wiosna. Zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Czemu? Po pierwsze, jestem zodiakalnym byczkiem...więc koniec kwietnia to mój czas... w tym roku będzie to moja (dosłownie) 25 wiosna ;) "Ćwierćwiecze"- jak to brzmi ;) Poza tym wiosna jest czasem gdy wszystko budzi się do życia, pojawiają się kolory- bajeczna, świeża zieleń- zdecydowanie mój ulubiony kolor. Cieplejsze promyki słońca przyjemnie pieszczą lico a ja zazwyczaj patrzę na świat bardziej optymistycznie. Nie zapominajmy, że wiosna to również rewolucja w naszych szafach...oraz w makijażu!




O moim najnowszym nabytku; The Balm Downboy- róż idealny?

11/02/2013

O moim najnowszym nabytku; The Balm Downboy- róż idealny?

Szał zakupów. To jest to! Chyba wszystkie uwielbiamy planować, przeglądać nowe propozycje kosmetyczne...aż w końcu trafiamy na tą perełkę, na widok której serce aż piszczy- kup! Tak było i w tym przypadku. Cudowny róż Downboy firmy The Balm wkradł się do mojej głowy cichaczem, rozpalił do czerwoności...i wraz z kilkoma innymi gagatkami doprowadził do tego, że aktualnie przebywam na zakupowym odwyku ;) Troszkę mnie to smuci, gdyż w mojej głowie piętrzą się kolejne "chciejsctwa", jednak biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio poszalałam muszę dać sobie na wstrzymanie ;)

Przyznam, że szata graficzna kosmetyków The Balm totalnie mnie zauroczyła. Pokuszę się o stwierdzenie, że są nawet bardziej fikuśne i przyciągające wzrok niż kosmetyki firmy Benefit. Kartonik skrywa...kolejny kartonik o tej samej szacie graficznej, która na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z słodkim, cukierkowym rumieńcem, którym oblewały się twarze dam w latach 50'. Taki jest właśnie Downboy- słodki, czysty, klasyczny różowy róż do policzków! Żadne morele, brzoskwinie czy brudne róże. Kolor ma w sobie "to coś" czego od dawna szukałam. Jest piękny w swej prostocie. Idealny dla blondynki czy brunetki. Na policzkach daje efekt młodzieńczego i świeżego blasku. Jak rumieńce małego, rozkosznego bobaska :)



Ze spraw typowo technicznych muszę Wam powiedzieć, że produkt bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoją, wbrew pozorom, mocną pigmentacją. Tak, trzeba uważać żeby nie przesadzić, jednak moim zdaniem nie trzeba się go bać. Róż genialnie współpracuje i daje się pięknie blendować! Kurcze, nie ma porównania do różu np. Inglota. Aplikacja Downboy'a jest szybka i przyjemna a ewentualne niedociągnięcia łatwo rozetrzecie grubszym pędzlem np. do pudru. Produkt The Balm w porównaniu np do MACa jest zdecydowanie mniej zbity. Ma to swoje plusy i minusy- gdy zbyt mocno i natarczywie "zanurzycie" (?) w nim pędzel może pylić a także ilość różu na pędzlu będzie zdecydowanie za duża. Swoją drogą zawsze pamiętajcie o strzepnięciu nadmiaru produktu. Gdy wypracujecie sobie swoją "technikę" zobaczycie, że taka mniej zbita konsystencja ułatwi i skróci czas wykonywania makijażu- otóż wystarczy delikatnie dotknąć pędzelkiem produktu a idealna ilość różu sama wskoczy na włosie :) Początkowo nie mogłam powierzyć- że niby tylko tyle? eeee...no jak? a właśnie tak :)


Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule- The Balm i Downboy to zdecydowanie mój różowy ideał! Ba! Pragnę więcej, więc kto wie, może kiedyś skuszę się na kolejne produkty The Balm. Dla zainteresowanych powiem, że róż kosztował mnie około 54 zł (za 9,9 g) co uważam za cenę jeszcze "do przyjęcia". Mało kto zwraca uwagę na gramaturę co uważam za błąd. Często kosmetyki są w taki sposób formowane/ pakowane aby sprawiały wrażenie "pokaźnych" np. Benefit tu mamy prawie 10 g wydajnego, ślicznego i szalenie łatwego w użyciu produktu. Jestem na tak :)

Co sądzicie o kosmetykach The Balm? Lubicie? znacie? Macie swoich ulubieńców?

MAC Warm Soul...prawdziwa ciepła dusza :)

5/01/2013

MAC Warm Soul...prawdziwa ciepła dusza :)

Róż MAC Warm Soul udało mi się kupić pod koniec stycznia, kedy to razem z przyjaciółmi wybraliśmy się na podbój stolicy. Pierwsze kroki jakie zrobiłam będąc w Złotych Tarasach prowadziły wprost do stoiska MAC :)
Ileż tam było pięknych kosmetyków, jestem pewna, że gdyby nie ograniczony budżet wykupiłabym pół sklepu...o ile nie cały ;)

Mineralny róż Warm Soul jest pięknym produktem, który zachwyca swoim niepowtarzalnym, wielowymiarowym kolorem. Tak sobie myślę, że chyba właśnie za to cenię i uwielbiam MACa. Ich kosmetyki są niepowtarzalne i moim zdaniem duplikaty nie sięgają MACowi do pięt. Niby róż jak róż, jednak na policzkach daje niesamowity efekt. Jest to połączenie brudnego różu i ciepłych brzoskwiniowych tonów z domieszką opalizujących na złoto drobinek. W zależności od oświetlenia kolor zmiania się z ciepłej brzoskwinki w różowo-brzoskwiniowy. Wisienką na torcie są przepiękne drobinki, które dodają całości nieodpartego uroku :)
Taki ciepły kameleon.







Pigmentacja moim zdaniem jest genialna, kolor można w bardzo łatwy sposób stopniować aż do uzyskania pożądanego efektu. Teraz przychodzi czas na sprawę kluczową, otóż Warm Soul jest niesamowicie trwały! Dziewczyny, jest to produkt, który utrzymuje się na twarzy bardzo długo. Czasem jest tak, że podkład dawno spłynął a róż nadal trwa nienaruszony na swoim miejscu.
Na zakończenie muszę wspomnieć również o bajecznym wyglądzie opakowań. Mnie urzekają zawsze gdy na nie patrzę, prosta elegancjua i kropka!





Warm Soul uwielbiam i nikomu nie oddam. Były to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze! 
Już bieram pieniądze na następny wyjazd na MAC-owe zakupy, mam w planach róż Well Dressed i paint pot :) Jednak zobaczymy czy tylko na tym się skończy ;)

Pozdrawiam Ania!
Moja makijażowa rutyna

4/17/2013

Moja makijażowa rutyna

Witajcie!

Dziś chciałam podzielić się z Wami moim makijazowym standardem. Otóż jak zauważyłyście dość rzadko pojawiają się u mnie wpisy a'la tuturial makijażowy.
Z czego to wynika?
Cóż nie ukrywam, że nie jestem jakąś wielką ekspertką w dziedzinie wizażu,  doboru kolorów czy techniki malowani bajecznych kresek ;)
Każdy mój dzień...oprócz weekendów wygląda tak samo, śniadanie, kawa, suszenie włosów i szybki makijaż. Dodam, że jestem śpiochem i nie wyobrażam sobie wstawania godzinę wcześniej tylko po to, żeby zrobić piękny makijaż. Nie powiem, lubię poeksperymentować jednak mało kiedy mam czas.
Na tygodniu używam bezpiecznych brązów, czasem pokuszę się o niebieska kredkę ewentualnie o jakiś różowy akcent.

Z góry uprzedzam, że post zawiera baaardzo dużo zdjęć ;) Generalnie makijaż nie zajmuje mi dłużej niż 15 minut, dziś postanowiłam dodać troszkę koloru i zdecydowałam się na cień Inglota nr. 312 mat.
O moich pędzlach zrobię osobna notkę, uprzedzam, że nie mam jakiejś zawrotnej kolekcji ;)

Na początku zakrywam wszystkie niedoskonałości korektorem z Flos-Leku (zielonym) oraz MAC-iem Pro-longwear. Stosuje go również jako bazę pod cienie (genialny!). Pod oczy stosuję rozświetlający korektor z Inglota.





 Jako podkładu użyłam minerałków z Lily Lolo w odcieniu China Doll, który uwielbiam i jest dla mnie zbawieniem gdy stosuję kwasy. Róż do policzków jaki zastosowałam to Cherry Blossom. Jest to ciepły odcień brzoskwini z odrobiną różu. Twarz wykonturowałam bronzerem z TBS kolor 01  (edycja limitowana a'la plaster miodu)
Rozświetlacz to mój ukochany MAC Soft&Gentle, którego za nic na świecie nie oddam :D











Brwi podkreślam cieniem z Inglota nr. 363 wykończenie matowe. Używam w tym celu pędzla z Sephory (średniak). Z natury mam bardzo jasna oprawę oczu dlatego wyjście bez podkreślenia brwi i rzęs nie wchodzi w grę.

Tym samym cieniem z Inglota maluję kreskę a następnie podkreślam załamanie powieki, mając nadzieję, że optycznie powiększam oko ;)
Na środek powieki nakładam piękny, matowy cień, również z Inglota, o którym wspominałam wcześniej. Całość łączę :)
Na koniec dodaję oku nieco blasku za pomocą cienia z Sephory o wdzięcznej nazwie Peach beige. Cień nakładam w wewnętrznym kąciku.








Na koniec rzęsy tuszuję czarnym cieniem z Essence multi action. Powiem szczerze, że jest to calkiem dobry produkt w cenie 9.90 zł ;)






Jak się Wam podoba efekt końcowy?  Patrząc na zdjęcia, stwierdzam, że muszę poeksperymentować z kolorami. Nie ukrywam, że najlepiej czuję się własnie w neutralnych odcieniach. Nie są one zbyt wymagające, nawet jeśli coś pójdzie nie tak łatwo owy ewentualny defekt  zamaskować.

Różowa perełka od ASTORa

2/13/2013

Różowa perełka od ASTORa

Witajcie!

Dzisiaj postanowiłam napisać Wam o moim ostatnim nabytku, który zdążył już skraść moje "kosmetyczne serce". nie wiem czy zdążyłyście już zauważyć, ale mam hopla na punkcie róży i bronzerów. Zdecydowanie są to moje ulubione kosmetyki do makijażu. Nie wyobrażam sobie wyjścia bez muśnięcia policzków choćby odrobiną różowego pyłu :)


 Jakiś czas temu,jeszcze podczas sesji, przy okazji zakupów i promocji w Rossmannie, poprosiłam moją mamę o małą przysługę. Mianowicie o róż, który "chodził " za mną już od dłuższego czasu. Mama spełniła moją małą zachciankę i tak róż czekał na mnie w domku jakieś dobre 3 tygodnie ;)


Mój kolor to nr. 001 Rosy Pink, jest to typowy "różowy" róż ;)



Jak widzicie, produkt zamknięty jest w bardzo eleganckiej, czarnej kasetce. Muszę przyznać, że opakowanie jest wyjątkowo wygodne, po otwarciu "do końca", róż nieco unosi się do góry, prezentując następny poziom, w którym znajdziemy pędzelek.
Nad pędzelkiem nie będę się rozpisywać, jak na mój gust, jest raczej marnej jakości i na pewno nie będę go używać, jednak jest to miły akcent, szczególnie dla osób, które nie mają zbyt dużej ilości pędzli.
Dodatkowo, na odwrocie poziomu z różem, znajduje się małe, przydatne lustereczko.




Róż składa się z trzech rożnych odcieni, które nałożone na twarz bardzo ładnie opalizują i tworzą spójna całość.

Pierwszy z nich jest matowy, dwa kolejne mają delikatne, rozświetlające drobinki, które dodają całemu produktowi uroku. Pigmentacja jest umiarkowana, najbardziej intensywny jest ostatni "paseczek", natomiast zmieszane wszystkie razem, dają bajeczną i subtelną całość.
Bardzo podoba mi się to, że nie zrobimy sobie nim krzywdy. Jedna warstwa, daje na twarzy bardzo delikatny i świeży rumieniec :)
Buzia nabiera promiennego, młodzieńczego wyglądu. Efekt można oczywiście budować, w zależności od naszych upodobań.

Na koniec, wspomnę jeszcze o trwałości produktu, która moim zdaniem jest bardzo poprawna i zaspokaja moje potrzeby. Fakt, nie jest ona aż tak genialna, jak w przypadku MAC Warm Soul i pod koniec dnia, róż nieco się ściera oraz blednie, jednak moim zdaniem, ma do tego prawo.






Podsumowując, wydaje mi się, że 3 tonowy róż od Astor Skin Match jest wyjątkowo udanym produktem. Zarówno kolor, trwałość jak i efekt, który daje na twarzy są zachwycające.
Zdecydowanie stał się on moim nowym ulubieńcem.
Szczerze polecam.

Ocena: 5/5
Czy kupie ponownie? TAK


Znacie ten róż? Lubicie?
Co sądzicie o innych kolorach, bo przyznam, że mam straszną ochotę na odcień 002 ;)


Pozdrawiam A.
Warszawskie zakupy i spełnienie kosmetycznego marzenia :)

1/19/2013

Warszawskie zakupy i spełnienie kosmetycznego marzenia :)

Hej Dziewczyny!

         Jak wiecie jakiś czas temu wybrałam się z moim chłopakiem i znajomymi do Warszawy, chłopaki załatwiali swoje sprawy a my z dziewczynami poszalałyśmy w Złotych Tarasach!



             Najbardziej cieszyłam się z zakupów w MAC-u!

         Było to moje marzenie, na które dłuższego czas zbierałam pieniądze, nie kupiłam wszystkiego o czym myślałam, bo ceny przerosły moje oszczędności ;) 
Aczkolwiek, przyjemność trzeba dozować i jestem pewna, że gdy uzbieram kasę, wybiorę się jeszcze raz do Wawy, może koło wiosny :)

róż Warm soul, pomadka creme cup, cień Satin Taupe




Zakupy w MAC-u:

  • szminka CREME CUP
  • cień SATIN TAUPE
  • róż do policzków WARM SOUL

Będąc w Złotych weszłam również do Super-Pharmu, aczkolwiek nic specjalnie nie wpadło mi w oko. Trafiłam chyba na słabe promocje, jedyne mazidło, na które się skusiłam, to obiecany mamie krem pod oczy. Zdecydowałam się na firmę Dermedic
Wklejam zdjęcie (nie mojego autorstwa)



Powiem Wam, że wczoraj rozmawiałam z mamą na temat owego kremu i ( uwaga!) mama jest nim zachwycona!
Stwierdziła, że jest to jeden z fajniejszych kremów, jakie miała możliwość wypróbować :)

Zastanawiam się nad utworzeniem cyklu 50+ , co sądzicie o takim pomyśle?



Kolejne sklepy, które odwiedziłam w Wawie to Ryłko i Top Secret, gdzie obkupiłam się w sylwestrową kreację i buty, z których jestem bardzo zadowolona!

Szpilki Ryłko, sukienka Top Secret


Wstyd się przyznać, ale są to moje pierwsze szpilki, notabene, kupione w wieku prawie 24 lat! (o zgrozo! :D )
Sukienka wydaje mi się być dość elegancka, podejrzewam, że obskoczę w niej nie jedne chrzciny, czy obronę magisterki :)

               Na koniec weszłam do Bereshki i skusiłam się na śliczną bluzeczkę, która dobiła mój budżet :)

bluzeczka 



Macie jakieś swoje ulubione MAC-owe produkty?

Osobiście myślałam jeszcze nad zakupem paint pot-a, wiele dziewczyn poleca je jako bazy  pod cienie.

Pozdrawiam A.
Różowo mi, czyli przegląd moich różów do policzków

11/07/2012

Różowo mi, czyli przegląd moich różów do policzków

Hej!

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi " różowymi skarbkami". Każda z nas ma zapewne swój ulubiony kosmetyk, bez którego nie wyobraża sobie makijażu. Takimi moimi ulubionymi kosmetykami są róże i bronzery. Uwielbiam je! :)

Róże: Inglot, The Body Shop, Yves Rocher, Lily Lolo

1. Yves Rocher w kolorze średnia morela.

Genialny zarówno dla jasnej jak i ciemniejszej karnacji, bardzo ładnie wtapia się w skórę i idealnie z nią współgra. Pigmentację określiłabym jako umiarkowaną, przy czym moim zdaniem, jest to jak najbardziej plus tego produktu. Kolor możemy z łatwością stopniować aż do uzyskania pożądanego efektu. Róż pozbawiony jest drobinek.


Yves Rocher róż średnia morela



2.The Body Shop nr 03

Jest to bardzo ładny zimny kolor, który określiłabym jako brudno-różowy a w zależności od słońca wpadający w fioletowe tony . Róż jest bezzapachowy, pozbawiony drobinek o typowo matowym wykończeniu. Pigmentacja jest moim zdaniem delikatna, dobry dla osób zaczynających przygodę z różami gdyż ciężko z nim przedawkować. Produkt jest dość dobrze sprasowany, dzieki czemu jest bardzo wydajny.

TBS nr 03

3.Lily Lolo Cherry Blossom

Lily Lolo Cherry Blossom


Sypki róż mineralny w ślicznym brzoskwiniowym kolorze z maluteńkimi drobinkami, które mienią się na różowo. Najcieplejszy ze wszystkich posiadanych przeze mnie róży.
Niektóre z Was mogą przestraszyć się drobinek, ale muszę Wam powiedzieć, że są one bardzo urokliwe, dodają buzi świeżości i ładnego blasku.
Stosuję go bardzo często, zwłaszcza gdy się śpieszę i nie mam czasu nakładać rozświetlacz.
Pigmentacja idealna, nie jest zbyt mocna ani za słaba, przy czym produkt jest bardzo wydajny.





4.Inglot Freedom System AMC 67

Róż kupiłam w tamtym roku, kiedy kolor koralowy stał się hitem. Niestety była to kompletna pomyłka kolorystyczna. Kolor zupełnie nie mój, pigmentacja jest dość mocna dlatego należy z nim uważać, bo bardzo łatwo można przedobrzyć.
Co do wydajności niestety nie mogę powiedzieć za dużo, gdyż stosuję go sporadycznie.

Inglot Freedo System 67


Kolory ww róży
Jakie są Wasze ulubione róże? Możecie polecić coś ciekawego i odpowiedniego dla jasnej karnacji??
Macie swoich pupili?

Moim marzeniem jest (ostatnio bardzo populatna ) Hervana i róż z MAC-a Well Dressed, macie jakieś róże na swojej "WISH LIST" ??

Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog