O moim najnowszym nabytku; The Balm Downboy- róż idealny?

Szał zakupów. To jest to! Chyba wszystkie uwielbiamy planować, przeglądać nowe propozycje kosmetyczne...aż w końcu trafiamy na tą perełkę, na widok której serce aż piszczy- kup! Tak było i w tym przypadku. Cudowny róż Downboy firmy The Balm wkradł się do mojej głowy cichaczem, rozpalił do czerwoności...i wraz z kilkoma innymi gagatkami doprowadził do tego, że aktualnie przebywam na zakupowym odwyku ;) Troszkę mnie to smuci, gdyż w mojej głowie piętrzą się kolejne "chciejsctwa", jednak biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio poszalałam muszę dać sobie na wstrzymanie ;)

Przyznam, że szata graficzna kosmetyków The Balm totalnie mnie zauroczyła. Pokuszę się o stwierdzenie, że są nawet bardziej fikuśne i przyciągające wzrok niż kosmetyki firmy Benefit. Kartonik skrywa...kolejny kartonik o tej samej szacie graficznej, która na pierwszy rzut oka kojarzy mi się z słodkim, cukierkowym rumieńcem, którym oblewały się twarze dam w latach 50'. Taki jest właśnie Downboy- słodki, czysty, klasyczny różowy róż do policzków! Żadne morele, brzoskwinie czy brudne róże. Kolor ma w sobie "to coś" czego od dawna szukałam. Jest piękny w swej prostocie. Idealny dla blondynki czy brunetki. Na policzkach daje efekt młodzieńczego i świeżego blasku. Jak rumieńce małego, rozkosznego bobaska :)



Ze spraw typowo technicznych muszę Wam powiedzieć, że produkt bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoją, wbrew pozorom, mocną pigmentacją. Tak, trzeba uważać żeby nie przesadzić, jednak moim zdaniem nie trzeba się go bać. Róż genialnie współpracuje i daje się pięknie blendować! Kurcze, nie ma porównania do różu np. Inglota. Aplikacja Downboy'a jest szybka i przyjemna a ewentualne niedociągnięcia łatwo rozetrzecie grubszym pędzlem np. do pudru. Produkt The Balm w porównaniu np do MACa jest zdecydowanie mniej zbity. Ma to swoje plusy i minusy- gdy zbyt mocno i natarczywie "zanurzycie" (?) w nim pędzel może pylić a także ilość różu na pędzlu będzie zdecydowanie za duża. Swoją drogą zawsze pamiętajcie o strzepnięciu nadmiaru produktu. Gdy wypracujecie sobie swoją "technikę" zobaczycie, że taka mniej zbita konsystencja ułatwi i skróci czas wykonywania makijażu- otóż wystarczy delikatnie dotknąć pędzelkiem produktu a idealna ilość różu sama wskoczy na włosie :) Początkowo nie mogłam powierzyć- że niby tylko tyle? eeee...no jak? a właśnie tak :)


Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule- The Balm i Downboy to zdecydowanie mój różowy ideał! Ba! Pragnę więcej, więc kto wie, może kiedyś skuszę się na kolejne produkty The Balm. Dla zainteresowanych powiem, że róż kosztował mnie około 54 zł (za 9,9 g) co uważam za cenę jeszcze "do przyjęcia". Mało kto zwraca uwagę na gramaturę co uważam za błąd. Często kosmetyki są w taki sposób formowane/ pakowane aby sprawiały wrażenie "pokaźnych" np. Benefit tu mamy prawie 10 g wydajnego, ślicznego i szalenie łatwego w użyciu produktu. Jestem na tak :)

Co sądzicie o kosmetykach The Balm? Lubicie? znacie? Macie swoich ulubieńców?

48 komentarzy:

  1. Faktycznie, kolor jest mocny- niektórymi różami mogę malować się i po dziesięć razy na jeden polik i i tak nie widać zmian. Cena troooszkę duża, ale jeżeli ma się pewność, że produkt jest idealny, to chyba warto :) Jestem ciekawa jak wygląda na Twojej twarzyczce :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie w kosmetyczce nie ma różu :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Opakowanie rzeczywiście jest cudowne :) Różu z tej firmy jeszcze nie miałam, póki co czaję się na ich rozświetlacz.

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny orzeźwiający róż :) The Balm bardzo luię za pigmentację, ich produkty pudrowe są bardzo drobno zmielone, używanie ich to przyjemność

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam kilka dni temu ten róż, użyłam raz i muszę oddać, jest nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że
      Ci nie podszedł, ja jestem z niego bardzo zadowolona

      Usuń
  6. kolor prezentuje się świetnie :> ciekawa jestem jak wygląda na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie wrzucę jakiś makijaż póki co mam pierwszą zmianę więc nie ma sensu robić byle jakich zdjęć:/

      Usuń
  7. Opakowanie jest prześliczne, takie stylowe ;) Odcień też mi się podoba, bo jest taki delikatny i jasny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolor ma prześliczny, ale chyba za słodki dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od natężenia koloru, łatwo daje się stopniować a na twarzy wcale nie wygląda przesadnie słodko

      Usuń
  9. ja się przymierzam do kupna czegoś z The Balm. Już mam Betty, ale myślę też o Mary. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kuszą wszystkie ich produkty...no może oprócz bronzera bahama mama jakoś wydaje mi się za ciemny

      Usuń
  10. Niesamowity kolorek w kuszącym opakowaniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale piękny róż właśnie za takim się rozglądałam :) a do tego to opakowanie - będzie super nawet kiedy róż się zużyje nie trzeba go wyrzucać

    OdpowiedzUsuń
  12. Próbowałam znaleźć jego tańszego odpowiedniki, kolor na prawdę wywołuje u mnie 'o jaa' i byłabym skłonna go kupić ale jeszcze chyba do tego nie dojrzałam, a raczej moja kieszeń ... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zbierałam się bardzo długo aż w końcu się skusiłam i póki co nie żałuję :)

      Usuń
  13. nie wiem czy kolor by mi pasował, ale pigmentacja i wygląd pudełeczka świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jest przepiękny :) na pewno go sobie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny:-) a możesz zdradzić gdzie kupiłaś to cudo? :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. kolor różu bardzo mi się podoba, z chęcią bym używała ten produkt :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że nie pokazałaś jak wygląda na buzi. Może podrzucisz też foto?

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny jest ten kolor, sama na taki od dawna poluję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. piękny róż, jednak cena trochę odstrasza moją kieszeń z ograniczonym budżetem ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hahaha "chciejstwa" skad ja to znam!!!
    Idealnie powiedziane. Roz fantastyczny jednak nie na moja kieszen,

    Lubie takie posciki ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ładny ale strasznie podobny do well dressed, który już mam w swojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O kurcze też jestem teraz totalnie zauroczona. Cudowny design opakowania, który działa na wyobraźnię, a kolor różu dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpowiedzi
    1. Jak tylko uda mi się upolować lepsze światło zrobię zdjęcia i wrzucę- może nawet koło piątku :)

      Usuń
  24. Z tej marki mam rozświetlacz i go szczerze wielbię :D Kusi mnie jeszcze baza pod cienie, a co do innych produktów to prezentują się świetnie, ale jakoś nie kuszą mnie ze względu na opakowanie. Wolałabym żeby były w innych kasetkach niż kartonowe.

    OdpowiedzUsuń
  25. kuszą mnie te kosmetyki, jednak cena powstrzymuje, ale szukam idealnego różu, więc kto wie, bardzo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam podobny odcień różu z Miyo. Choć jakości pewnie nawet nie ma co porównywać, to dzięki niemu wiem, że takie kolory nie do końca mi pasują. A szkoda, bo są tak przyjemne dla oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. I cena w The Balm jest zdecydowanie na plus;)
    Urocze mają opakowania!

    OdpowiedzUsuń
  28. Opakowanie jest wspaniałe, a faktycznie pigmentacją mnie zaskoczyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  29. The Balm ma świetne opakowania produktów ;) Co do kolorku jestem na tak, dla mnie bladziocha by pasował, co by nie przesadzić tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Śliczny odcień, chętnie na niego zapoluję, gdy zużyję mój aktualny róż :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Przestrzegam przed allegrowiczem kosmetyki2014, który sprzedaje podróbki produktów the balm i urban basic. Po zdjęciach widać, że produkty nie mają numerów fabrycznych, opakowania są złej jakości a kolory nie są takie same jak w przypadku produktów oryginalnych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.