Różowa perełka od ASTORa

Witajcie!

Dzisiaj postanowiłam napisać Wam o moim ostatnim nabytku, który zdążył już skraść moje "kosmetyczne serce". nie wiem czy zdążyłyście już zauważyć, ale mam hopla na punkcie róży i bronzerów. Zdecydowanie są to moje ulubione kosmetyki do makijażu. Nie wyobrażam sobie wyjścia bez muśnięcia policzków choćby odrobiną różowego pyłu :)


 Jakiś czas temu,jeszcze podczas sesji, przy okazji zakupów i promocji w Rossmannie, poprosiłam moją mamę o małą przysługę. Mianowicie o róż, który "chodził " za mną już od dłuższego czasu. Mama spełniła moją małą zachciankę i tak róż czekał na mnie w domku jakieś dobre 3 tygodnie ;)


Mój kolor to nr. 001 Rosy Pink, jest to typowy "różowy" róż ;)



Jak widzicie, produkt zamknięty jest w bardzo eleganckiej, czarnej kasetce. Muszę przyznać, że opakowanie jest wyjątkowo wygodne, po otwarciu "do końca", róż nieco unosi się do góry, prezentując następny poziom, w którym znajdziemy pędzelek.
Nad pędzelkiem nie będę się rozpisywać, jak na mój gust, jest raczej marnej jakości i na pewno nie będę go używać, jednak jest to miły akcent, szczególnie dla osób, które nie mają zbyt dużej ilości pędzli.
Dodatkowo, na odwrocie poziomu z różem, znajduje się małe, przydatne lustereczko.




Róż składa się z trzech rożnych odcieni, które nałożone na twarz bardzo ładnie opalizują i tworzą spójna całość.

Pierwszy z nich jest matowy, dwa kolejne mają delikatne, rozświetlające drobinki, które dodają całemu produktowi uroku. Pigmentacja jest umiarkowana, najbardziej intensywny jest ostatni "paseczek", natomiast zmieszane wszystkie razem, dają bajeczną i subtelną całość.
Bardzo podoba mi się to, że nie zrobimy sobie nim krzywdy. Jedna warstwa, daje na twarzy bardzo delikatny i świeży rumieniec :)
Buzia nabiera promiennego, młodzieńczego wyglądu. Efekt można oczywiście budować, w zależności od naszych upodobań.

Na koniec, wspomnę jeszcze o trwałości produktu, która moim zdaniem jest bardzo poprawna i zaspokaja moje potrzeby. Fakt, nie jest ona aż tak genialna, jak w przypadku MAC Warm Soul i pod koniec dnia, róż nieco się ściera oraz blednie, jednak moim zdaniem, ma do tego prawo.






Podsumowując, wydaje mi się, że 3 tonowy róż od Astor Skin Match jest wyjątkowo udanym produktem. Zarówno kolor, trwałość jak i efekt, który daje na twarzy są zachwycające.
Zdecydowanie stał się on moim nowym ulubieńcem.
Szczerze polecam.

Ocena: 5/5
Czy kupie ponownie? TAK


Znacie ten róż? Lubicie?
Co sądzicie o innych kolorach, bo przyznam, że mam straszną ochotę na odcień 002 ;)


Pozdrawiam A.

21 komentarzy:

  1. Wygląda interesująco, najbardziej lubię takie różowe róze;) może pokażesz na licu ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dziś uda mi się wrzucić makijaż z tym różem :)

      Usuń
  2. Nie miałam przyjemności go używać, ale wygląda ślicznie:) Musi się świetnie prezentować na twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda bardzo ładnie , kolorki są fajne delikatne ale wyraźiste. Nie znałam wcześniej tego różu;)

    OdpowiedzUsuń
  4. już go widziałam u dziewczyn, bardzo ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prezentuje się bardzo ładnie, czekam na efekt końcowy na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda na prawdę ślicznie!
    Chchiałam go kupić, ale u nas go nie było, a do Rosska mam słaby dostęp. nic to - wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy produkt, nie miałam go, ale chyba pomyślę nad jego zakupem, podobają mi się te kolorki :)
    również chętnie zobaczę ja na Twojej buźce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się tylko środkowy kolor, pozostałe są takie "babcine". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto woli ;)
      Polecam odcień 002, ładny brzoskwiniowo-koralowy :)

      Usuń
  9. Prześliczny, na pewno jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten róż ma ładne kolorki :) Ja chwilowo używam różu z Bourjois - jest tak wydajny, że zapewne będę go używać jeszcze przez dłuuugi czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. wygląda świetnie! nigdy nie miałam takiego 3 tonowego różu ..
    moim ulubieńcem jest jak narazie róż z Bourjois, ale może ten kiedyś też wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę się kiedyś skusić na róż z Bourjois,bo wstyd się przyznać, ale nigdy ich nie próbowałam a słyszałam wiele dobrego.

      Usuń
  12. ja również uwielbiam róże, bez nich mój makijaż jest niekompletny ;p słyszałam, że to świetny produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja akurat ma róż z Yves Rocher i jestem bardzo zadowolona, ale ten też się fajnie prezentuje.. może następnym razem ;)
    PS. Używałaś kiedyś pedzel kabuki? Zastanawiam się nad kupieniem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Yves Rocher jestem fanką średniej morelki, o której kiedyś pisałam.
    Co do tego pędzla kabuki, muszę powiedzieć, że nie próbowałam, jakoś nie mam żadnego pędzla z YR.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolory jak najbardziej do mnie przemawiają! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.