Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty
SYLVECO PEELING WYGŁADZAJĄCY || CZY WARTO SIĘ SKUSIĆ?

3/24/2017

SYLVECO PEELING WYGŁADZAJĄCY || CZY WARTO SIĘ SKUSIĆ?

Peeling to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji, zarówno twarzy jak i ciała. Dlaczego? Przede wszystkim dla mnie, jest to bardzo przyjemny i relaksujący zabieg, po którym, w większości, od razu widać i czuć różnicę. Ponad to, warto dodać, że regularne usuwanie obumarłego naskórka motywuje skórę do działanie, efektem czego jest gładka, promienna i czysta cera. Na tak zadbanej twarzy, niemal każdy podkład wygląda ładnie. Wybór dostępnych na rynku peelingów jest ogromny. Możemy zdecydować się na mechaniczny lub enzymatyczny, grubo lub drobnoziarnisty, zawierający kwasy czy enzymy roślinne. Przyznacie, że wybór jest spory. 

O PEELINGU ENZYMATYCZNY I MASECZCE PORZECZKOWAEJ ORGANIQUE | HIT CZY KIT?

5/09/2016

O PEELINGU ENZYMATYCZNY I MASECZCE PORZECZKOWAEJ ORGANIQUE | HIT CZY KIT?

W ostatnim miesiącu często bywałam w Lublinie, gdzie stacjonarnie możecie zaopatrzyć się w kosmetyki Organique. Osobiście markę znam i bardzo cenię, dlatego nie mogłam odpuścić i skusiłam się na małe zakupy. Jeśli jesteście ciekawe czy było warto zapraszam dalej!



Leniuchuję przed pracą, czyli co robię gdy nie muszę się śpieszyć

1/17/2014

Leniuchuję przed pracą, czyli co robię gdy nie muszę się śpieszyć

Lubię takie dni, w których nie muszę się śpieszyć. W sumie która z nas nie lubi ;) Dziś mam na popołudnie więc cały ranek mam dla siebie. Może powinnam pójść gotować jakiś obiad...ale K. jest cały dzień w pracy. Może powinnam zabrać się za sprzątanie? Ha! Zrobiłam to wczoraj. Dzieci nie mam i póki co nie planuję zmieniać swojego statusu społecznego. Cóż zatem mam do roboty? Dziś się relaksuję...i jak to mówi moja mama- przeprowadzam "renowację" :)


W takie dni jak dziś nie śpieszę się z piciem kawy, jem dobre, bogate śniadanko (dziś jajko sadzone- obowiązkowo z płynnym żółtkiem- pyszności), później myję twarz....i się zaczyna. Na pierwszy rzut idzie peeling. Mój ulubiony to Organique Enzymatic peeling & herbal, czyli enzymatyczny peeling ziołowy, pisałam o nim <TU>. Cały czas uważam, że jest to jeden z lepszych peelingów jaki miałam okazję stosować. Jest drogi, nie ma co czarować. Kupiłam go sobie "na urodziny" jakiś rok temu. Dawno- a jak widzicie zużycie jest nieco większe niż 1/2 opakowania. Wydajność powala- przynajmniej mnie. Lubię go z kilku względów- przede wszystkim działanie- dogłębne i dokładne. Usuwa wszystko co zbędne bez jakichkolwiek podrażnień.


Po peelingu zawsze przychodzi czas na maseczkę, przyznam szczerze, że w wakacje miałam zryw i robiłam maseczki tak średnio 2-3 razy w tygodniu. Wiadomo, miałam więcej czasu dla siebie...i chyba bardziej mi się chciało ;) Obecnie maseczkę robię systematycznie raz na tydzień, czasem dwa razy w tygodniu ;) Ostatnio moim sercem zawładnęła fenomenalna maseczka firmy Organique Alge mask anti acne, czyli maseczka algowa przeznaczona do cery problematycznej/trądzikowej. W moim przypadku maska sprawdza się genialnie! Po pierwsze maseczka cudownie relaksuje, daje uczucie chłodzenia. Na plus zaliczam również to, że maseczka nie powoduje u mnie ściągnięcia czy nadmiernego przesuszenia. Po zdjęciu maski twarz jest odmieniona, serio. Koloryt jest wyrównany, pory zmniejszone i naprawdę mniej zauważalne, nadmiar sebum jest usunięty. Buzia jest gładka, promienna i przygotowana na przyjęcie porcji kremu :) Polecam serdecznie, uwierzcie mi, że będziecie zachwycone!


Gdy już uporam się z rekonstrukcją buźki, zabieram się za włosy! Oczywiście jest maseczka, którą trzymam solidne 30 minut. Wybór maseczki jest raczej przypadkowy, ostatnio wykańczam Alterrę granat & aloes. Co o niej sądzę? Po pierwsze chciałabym żeby się w końcu skończyła...bo chcę wypróbować coś nowego :P Maska Alterry sprawdza się u mnie poprawnie ale bez szaleństw- masce Klorane masło mangowe nie dorasta do pięt! Włosy są miękkie jednak średnio od połowy długości zaczynają się puszyć i wykręcać we wszystkie strony. Gdy używałam jej razem z szamponem So Bio regenerującym efekty były o niebo lepsze- bo i szampon sam w sobie był genialny.



 A Wy jak lubicie spędzać poranki gdy macie trochę więcej czasu?  Macie bardziej kreatywne zajęcia niż ja? ;)

Pozdrawiam
Ania

Jest moc! BingoSpa; Mocny peeling błotny do twarzy- kwas glikolowy, mlekowy i kwasy owocowe

12/27/2013

Jest moc! BingoSpa; Mocny peeling błotny do twarzy- kwas glikolowy, mlekowy i kwasy owocowe

Jesień i zima to dla mnie okres, w którym dużą wagę przykładam do usuwania naskórka. Po pierwsze, skóra po lecie wymaga gruntownej "reperacji" a że słońce już nie grzeje można sobie pozwolić na małe "złuszczanko". W tym roku do "mocniejszych działań" namówiłam również mamę i podarowałam jej między innymi produkt firmy BingoSpa o długiej nazwie- mocny peeling błotny do twarzy z kwasem glikolowym, mlekowym i kwasami owocowymi.


Peeling zamknięty jest charakterystycznym dla produktów BingoSpa, dość szerokim, wygodnym w odkręcaniu  plastikowym słoiczku. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, czytelna a dodatkowo- co ważne produkt jest opisany. Po otwarciu słoiczka...cóż widok nie jest zbyt zachęcający, jednak można było się tego spodziewać. Peeling, jak sama nazwa wskazuje, oparty jest na błocie z Morza Martwego (10%), które w połączeniu z mielonymi pestkami owoców takich jak daktyle, migdały oraz orzechy daje (wizualnie) szarawo- brązowawe połączenie. Dodatek kwasów, zarówno owocowych jak i glikolowego i mlekowego skutkuje nieco metalicznym połyskiem i dość charakterystycznym zapachem. Pierwsze słowa mojej mamy- cóż to jest?! Przyznam, że chwilę jej zajęło przekonanie się do nałożenia tej mało atrakcyjnej papy na twarz.

Peelingu zdecydowanie nie polecam osobom z cerą wrażliwą czy z ropnymi wypryskami, gdyż jest  on faktycznie mocny. I tu producent nie kłamał. Peeling błotny BingoSpa to zdzierak jakich mało. Połączenie kwasów, przemielonych łupin/pestek i błota z Morza Martwego daje konkretne i stosunkowo dogłębne usuwanie obumarłych warstw naskórka. Stosując produkt nie należy przykładać zbyt mocnego nacisku podczas masowania twarzy. Moja mama najczęściej nakłada peeling na twarz, czeka chwilkę- dając kwasom zadziałać a następnie, bardzo delikatnymi, kolistymi ruchami masuje twarz. Efekt jest zadziwiająco dobry, skóra jest miła w dotyku, gładka, nieco rumiana a co najważniejsze pozbawiona wszelkich suchych skórek (efekt stosowania Redermic R firmy LRP). Dodatkowo zauważyłyśmy, że po zabiegu, rozszerzone pory faktycznie ulegają zwężeniu a twarz przez pewien czas mniej się świeci.

Jeśli szukacie mocnego, dobrze działającego peelingu produkt marki BingoSpa jest jak najbardziej dla Was! Muszę również dodać, że korelacja ceny do gramatury i wydajności jest wzorowa. Za 100 g bardzo wydajnego produktu płacimy jedynie 18 zł. Polecam serdecznie :)




Peeling enzymatyczny z ziołami; Organique

10/06/2013

Peeling enzymatyczny z ziołami; Organique

Dziś mam dla Was dawno obiecaną recenzję. 27 kwietnia poszalałam na zakupach! a co! w końcu urodziny ma się raz w roku i jest to bardzo dobra wymówka/ pretekst żeby przerwać kosmetyczny detoks ;)
Chęć wypróbowania kosmetyków Organique chodziła za mną od bardzo długiego czasu. Wiadomo, że nie są to rzeczy najtańsze, dlatego też do zakupów podeszłam dość rozsądnie. Peeling kupiłam w promocji (maseczka gratis) więc myślę, że nie wyszłam na tym tak źle.




Konsystencja jest raczej gęstawa, aksamitna i przy tym wyjątkowo przyjemna. Zapach również jest ładny, delikatny ale dość ulotny co osobiście uważam za plus. Osobiście nie przepadam za zbyt naperfumowanymi kosmetykami, wiadomo im więcej "perfum", tym większy potencjał alergizujący. Peeling aplikuje się wzorowo, świetnie się rozsmarowuje przez co jest bardzo wydajny. Lubię go stosować podczas kąpieli lub rano, przed nałożeniem makijażu i wyjściem z domu.


Dużym plusem jest jego działanie. Jest to produkt dobrze spełniający swoje funkcje, który jednocześnie jest bardzo delikatny i łaskawy dla skóry. Nie zauważyłam pieczenia czy podrażnień jednak muszę powiedzieć, że odczuwam przejściowe, delikatne mrowienie w okolicy płatków nosa. Uprzedzę Was również, żeby uważać i nie nakładać peelingu np. po domowym wyciskaniu, gdyż w miejscu zranienia skóry szczypie okropnie. Mam cerę naczynkową i niektóre peelingi powodują u mnie przejściowe rozszerzenie naczynek i niestety w przypadku peelingu ziołowego z Organique taka sytuacja miała miejsce- standardowo w okolicy płatków nosa :/ Peeling znakomicie oczyszcza twarz i usuwa martwy naskórek, pozostawiając buzię gładką i aksamitną w dotyku. Dodatkowo ładnie ujednolica koloryt, miałam wrażenie, że na moją skórę działał nieco wybielająco/ rozjaśniająco. Po użyciu owego peelingu kremy wchłaniają się idealnie! Muszę również przyznać, że stosowany przed makijażem genialnie przygotowuje buzię! Nie ma mowy o suchych skórkach dzięki czemu podkład wygląda nienagannie.



Podsumowując, muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona! Chyba nigdy nie spotkałam tak dobrego peelingu enzymatycznego. Ma on ładny zapach, miłą i jedwabistą konsystencję a przede wszystkim DZIAŁA! Naprawdę działa :) Peeling pozostawia buzię ładnie oczyszczoną, delikatną i aksamitną w dotyku. Genialnie radzi sobie nawet z bardzo uciążliwymi skórkami. Żyć nie umierać, a raczej brać i nie patrzeć na cenę ;) !

Peeling od URIAGE: Gommage integral

4/08/2013

Peeling od URIAGE: Gommage integral

Witajcie!

Jak wiecie jakiś czas temu nawiązałam współpracę z firmą Uriage, która przesłała mi do wypróbowania kilka produktów. W większości były to próbeczki, które staram się sukcesywnie zużywać i powiem szczerze, że mam już kilka swoich typów :)
Dziś jednak chciałabym się zająć peelingiem 



Co twierdzi producent?
URIAGE Peeling do twarzy i ciała to peeling o podwójnym działaniu złuszczającym. Delikatnie oczyszcza i usuwa martwe komórki naskórka, pozostawiając uczucie komfortu i nawilżenia. Jest przeznaczony do skóry normalnej i suchej. Przygotowuje do nałożenia preparatów nawilżających i samoopalaczy.  
Składniki aktywne Peelingu URIAGE do ciała i twarzy :
  • Woda Termalna Uriage, 
  • 5% gliceryna, 
  • 0,2% AHA z kwiatu Hibiskusa, 
  • makrosfery z witaminą E i C, 
  • mikrokuleczki złuszczające.
Skład:
Aqua, Uriage Thermal Spring Water, Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Acrylates Copolymer, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, PEG-80 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Lactose, Parfum, Sodium Hydroxide, Sodium Chloride, DMDM Hydantoin, Cellulose, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract,
Propyl Methylcellulose, Ascorbyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, CI 42090.




Moja opinia:
Konsystencja jest bardzo przyjemna nieco przypomina żel o delikatnym niebieskawym zabarwieniu. Nie jest zbyt rzadka dzięki czemu peeling nie spływa nam ani z dłoni ani z twarzy. Zapach jest wyjątkowo miły, lekki, nieco słodkawy jednak z orzeźwiającymi nutami.
Produkt posiada bardzo ciekawą strukturę, mianowicie zawiera on większe i mniejsze ziarenka. Duże widać na zdjęciach i to już gołym okiem, natomiast drugie ziarenka są do tego stopnia malutkie, że ich nie dostrzegamy. Wyczujemy je dopiero podczas stosowania peelingu.
Aplikacja oraz sam proces stosowania peelingu są bardzo miłymi czynnościami. Produkt ładnie się rozsmarowuje i nie wysycha więc nie ma potrzeby dodatkowego zwilżania dłoni podczas zabiegu.
Działanie jest bardzo dobre, peeling genialnie złuszcza martwy naskórek. Co ważne wcale nie trzeba mocno trzeć wręcz odradzałabym zbyt intensywny masaż. Drobinki ścierające są dość mocne i powiedziałabym konkretne ;)
Po zabiegu skóra jest dogłębnie oczyszczona i pozbawiona wszelkich suchości. Peeling genialnie radził sobie z najbardziej uporczywymi skórkami (podczas kuracji kwasami)
Produkt bardzo dobrze przygotowuje skórę na przyjęcie następnych kosmetyków kremu/podkładu/samoopalacza itp.


Fajną sprawą jest również fakt, że peeling możemy również stosować do ciała. Tu działanie jest genialne, nie próbowałam lepszych peelingów do ciała. Skóra jest miła w dotyku, aksamitna i bardzo dobrze oczyszczona. Produkt nie pozostawia na skórze tłustego filmu.
Jednak nie dajcie się zwieść temu niebieskiemu przyjemniaczkowi  osoby z poważnymi wypryskami powinny się zastanowić czy w niego sięgnąć gdyż może on rozdrapać ropne wypryski przez co roznosimy bakterie!

Na zakończenie dodam, że pojemność to 250 g natomiast cena waha się w granicy 50 zł.


Podsumowując uważam, że jest to bardzo dobry produkt. Genialnie sprawdzi się zarówno jako peeling do twarzy jak i do ciała. Zastosowanie dwóch rodzajów ziarenek złuszczających jest bardzo dobrym rozwiązaniem gdyż uzyskujemy w ten sposób połączenie peelingu drobnoziarnistego z domieszką gruboziarnistego. Działanie jest bardzo dobre, skóra jest oczyszczona, miła w dotyku i bardzo dobrze przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne.
Produkt nie należy do najtańszych, jednak biorąc pod uwagę gramaturę oraz bardzo dobrą wydajność wydaje mi się, że jest całkiem opłacalny.

Pozdrawiam Ania!

Maseczka peelingująca od Dermedic

3/29/2013

Maseczka peelingująca od Dermedic

Witajcie!

Jako, że rozpoczęłam już odpoczynek = w końcu pojechałam do domku ;) Mam troszkę więcej czasu dla siebie i postanowiłam w końcu troszkę bardziej zadbać o swoją skórę twarzy. Ostatnio jakoś zupełnie nie miałam głowy do maseczek itp. zabiegów pielęgnacyjnych. Cała moja uwaga skupiona była na dłoniach, które są w opłakanym stanie :/ Nic nie pomaga, nawet maść z wit.A jakoś ostatnio nie daje rady :/ skóra cały czas szczypie i zaczyna się łuszczyć :/


Ale wracając do tematu, przygotowałam dla Was recenzję maseczki do twarzy z firmy Dermedic
Postanowiłam, że zabiegi rozpocznę od pożądnego złuszczenia martwego naskórka. Zamiast standardowego mechanicznego peelingu, postanowiłam wypróbować maseczkę aktywnie peelingującą z 6% kwasami AHA.


Co twierdzi producent:

Maseczka polecana dla skóry z objawami starzenia fizjologicznego oraz fotostarzenia w postaci: zmarszczek i przebarwień, skóra zmęczona i poszarzała. Peeling enzymatyczny zawiera kompleks składników aktywnych intensywnie peelingujących skórę. Kompleks kwasu glikolowego i L-argininy działa na skórę rozjaśniająco,usuwa martwe komórki i zanieczyszczenia, spłyca zmarszczki i drobne nierówności. Specjalnie opracowana formuła stopniowo uwalnia składniki aktywne w tempie dobrze tolerowanym przez skórę. Intensywnie nawilża,wygładza i przyspiesza odnowę naskórka.
Stosowanie
Nanieść równą warstwę maseczki na oczyszczoną i suchą skórę twarzy. Nie wcierać. Pozostawić na ok. 15-20 minut (skóra wchłonie odpowiednią ilość składników peelingujących). Pozostałość delikatnie usunąć płatkiem kosmetycznym. Bezpośrednio po aplikacji maseczki może wystąpić szczypanie, pieczenie i/lub lekkie zaczerwienienie skóry. Jest to spodziewana i chwilowa reakcja a nie objaw uczulenia. W razie dłużej niż 20 minut utrzymujących się objawów zmyć preparat delikatnie wodą z mydłem. Maseczkę najlepiej stosować na noc. W okresie zwiększonego nasłonecznienia wskazane jest stosowanie dodatkowe kremu z filtrem UV. Maseczka przeznaczona do stosowania 1-2 razy w tygodniu.


Gramatura: 2* 5g



Moja opinia:

Konsystencja jest bardzo przyjemna co zdecydowanie ułatwia i umila aplikację. Wydajność jest bardzo dobra, ja swoją część saszetki podzieliłam i dzięki temu starczyła mi na dwa użycia (mama wykorzystała wszystko na raz..a co! ;) )
Zapach jest całkiem przyjemny,co ważne nie jest chemiczno-metaliczny jak zwykle ma to miejsce w preparatach z kwasami. Mnnie osobiście bardzo to odpowiadało, bo akurat zapachu "kwasów" nie lubię.
W moim przypadku nie wystąpiło żadne pieczenie/szczypanie/mrowienie itp. jednak zależy to od skóry, gdyż każda z nas może zareagować inaczej.
Działanie jest poprawne, buzia stała się milsza i gładsza w dotuku. Maseczka ładnie usunęła martwy naskórek i przygotowała moją twarz na przyjęcie następnych kosmetyków. Nie zauważyłam u siebie ani wygładenia zmarszczek czy też jakiegoś znaczącego wybielenia/ ujednolicenia kolorytu (nie mam z tym wiekszych problemów).





Opinia mojej mamy:

Zabawna historia ;)
Moja mamusia czyta wszystko, od deski do deski i często tym sposobem zniechęca się, czy to do leków czy kosmetyków. Fakt opis maseczki może odstraszać szczególnie osoby, które nie miały styczności z kwasami i nie wiedzą "o co kaman" ;)
Mama zbierała się do maseczki jak pies do jeża, aż w końcu się odważyła i stwierdziła, że nie było tak źle. 20 minut pełnego napięcia wczuwania się czy przez przypadek coś nie szczypie ;)
Nie wystąpiło u niej żadne pieczenie, szczypanie czy zaczerwienienie. Maseczkę zmyła wodą, nie dała się namówić na pozostwaienie jej na noc na twarzy.

Efekty były o wiele lepsze niż w moim przypadku!
Po pierwsze buzia wyglądała ewidentnie lepiej, koloryt został nieco wyrównany, martwy naskórek usunięty. Twarz stała się milsza i gładsza w dotyku co zauważyłam nie tylko ja czy mama ale nawet ciacia, która przyszła na wieczorne ploty.
Maseczka bardzo dobrze przygotowała skórę na przyjęcie serum i kremu, które wchłonęły się o wiele szybciej i nie pozostawiły delikatnej warstewki, którą mama uznawała "że tak ma być i już" ;)
Zmarszczek nie spłyciła ale na to nie liczyłam, tym bardziej po jednaorazowej "dawce" kwasów.



Podsumowując, bardzo spodobał mi się ten produkt. Jest to dobra alternatywa dla standardowych peelingów enzymatycznych. Skóra stała się bardziej napięta i gładsza. Wydaje mi się, że produkt można szczególnie polecić tym z Was, które na codzień nie stosują kwasów a chciałyby co pewnien czas pożądnie złuszczyć naskórek. Może być to również pierwszy krok do wprowadzenia takiej "kwaśnej" pielęgancji.

Ocena: 5 / 5
Czy kupię ponownie? TAK
Czy mama kupi ponownie? Powiedziała, że TAK (alternatywa dla stałej pielęgnacji kwasami)



Znacie maseczki Dermedic ? Lubicie? 
Wklejam adres strony internetowej gdzie możecie sobie poczytać o produktach Dermedic.




Pozdrawiam Ania!



Peelingi 3 na półce stały...

3/12/2013

Peelingi 3 na półce stały...


Peelingi trzy na półce stały...aż w końcu dna doczekały ;)

Skoro peelingi się skończyły, przyszła pora na ich podsumowanie. Jak widzicie, są to "reprezentanci" trzech poszczególnych rodzajów pellingów , jakie dostępne są na rynku kosmetycznym. 


  1. Lirene- peeling enzymatyczny
  2. Perfecta- peeling gruboziarnisty
  3. Yves Rocher- peeling drobnoziarnisty
Ad.1 Lirene- peeling enzymatyczny
Gramatura: 75 ml
Cena: ok 15 zł



Peeling enzymatyczny Lirene

Produkt ma bardzo przyjemną konsystencję (najrzadszą wśród wszystkich tu omawianych peelingów). Zapach jest dość delikatny, podejrzewam, że nie powinien nikomu przeszkadzać.
Dużą wadą, jest moim zdaniem brak dokładnej instrukcji na tubce, początkowo nie wiedziałam, czy nakładać go na wilgotną twarz i na jak długi czas.

Działanie jest dość przeciętne i bardzo, bardzo delikatne, przyznam, że początkowo zastanawiałam się czy ten peeling w ogóle działa ;)
Zdecydowany plus to brak podrażnień, nawet gdy przetrzymałam go na twarzy ponad 20 minut ;)
Kolejny plus, o którym muszę wspomnieć, to fakt, że buzia stawała się po nim zdecydowanie gładsza i milsza w dotyku a kremy zdecydowanie lepiej i szybciej się wchłaniały. Dodatkowo, miałam wrażenie, że koloryt cery delikatnie się wyrównywał, przynajmniej na jakiś czas.
Podejrzewam, że sprawdzi się on u osób z cerą naczynkową, wrażliwą i skłonna do podrażnień. W przypadku dużych problemu z suchymi skórkami, radzę poszukać czegoś silniejszego, gdyż u mnie efekty były średnie, aczkolwiek uważam, że jest to bardzo poprawny produkt.


Ad.2 Perfecta- peeling gruboziarnisty
Gramatura: 60 ml
Cena: ok 12 zł
Perfecta peeling gruboziarnisty

Peeling kupiłam bardzo dawno temu i byłam strasznie zadowolona z siebie, gdy udało mi się go zużyć.
Na początku, muszę powiedzieć, był to całkowicie nietrafiony zakup. Produkt, teoretycznie, przeznaczony jest dla cery mieszane i tłustej ...jednak jak dla mnie, jest to jedna wielka bzdura!
Drobinki są strasznie ostre i nie wyobrażam sobie, żeby osoby z problemami trądzikowymi katowały swoja twarz tak agresywnym produktem.
Fakt, likwidował suche skórki w mgnieniu oka, jednak przy okazji podrażniał moją buzię a co gorsze, rozdrapywał wszystkie możliwe strupki czy wypryski.
Efekt był fatalny, bo "rozniosłam" sobie wypryski po całej twarzy.
Plus, to zdecydowanie zapach i przyjemna konsystencja.
W sumie produkt zużyłam na piety ;)

Ad.3 Yves Rocher- peeling drobnoziarnisty
Gramatura: 75 ml
Cena: zapłaciłam ok 26 zł
Yves Rocher Nettete Vegetale peeling drobnoziarnisty

Co do tego produktu miałam mieszane odczucia, jest w nim kilka cech, które mi odpowiadały, jednak cały czas "to nie to".
Pierwsza rzecz, która wręcz uderza mnie po nozdrzach to mało przyjemny zapach ;)
Niestety, należę do osób wrażliwych na zapachy, przez co wiele produktów mi nie odpowiada.
Konsystencja jest dość gęsta, co troszkę mnie zdziwiło, jednak produkt łatwo się rozprowadza i rozsmarowuje. Kolor nie zachęca, przypomina raczej...kupę ;)
Uwaga! Zawsze "ześlizguje" mi się z palców i marnuje się w umywalce ;)
Samo działanie nie jest złe, drobinki są delikatne i bardzo malusie, nie ma tu obaw przed rozdrapywaniem strupków czy wyprysków. Co do usuwania suchych skórek, powiem tak, peeling jest bardzo delikatny i mimo moich wysiłków, nie likwiduje ich tak jak bym sobie tego życzyła.



Podsumowując, muszę przyznać szczerze, że żaden z nich, nie powalił mnie na kolana. Powiem więcej, jestem w 100% pewna, że nigdy już do nich nie wrócę i zdecydowanie będę szukała dalej "mojego ideału"
Z owej trójki, najbardziej odpowiadały mi peeling enzymatyczny Lirene, nie był om jakimś fenomenem, jednak cechy takie jak: delikatność, brak podrażnień, zapach i fakt, że buzia stawała się po nim zdecydowanie gładsza i milsza w dotyku, przeważyły na jego korzyść.

Oceny:
Lirene: 4- /5  
Perfecta: 1,0 /5
Yves Rocher: 3,0 /5



Znacie te peelingi? Lubicie czy podzielacie moje zdanie?
Możecie polecić jakiś dobry i skuteczny peeling?




 Pozdrawiam Ania!





W roli głównej: Garnier-Peeling eliminujący zaskórniki.

2/05/2013

W roli głównej: Garnier-Peeling eliminujący zaskórniki.

Hej!



Od dłuższego czasu zbierałam się z napisaniem tej recenzji, ale jakoś zawsze brakowało mi dnia. Wiadomo egzaminy, zaliczenia i te sprawy ;)

Dzisiaj przyszła pora na podsumowanie produktu firmy Garnier, mianowicie peelingu eliminującego zaskórniki z serii Czysta skóra ACTIVE

Peeling kupiłam już pewien czas temu , przyznam, że nie był to przemyślany zakup. Był mi potrzebny peeling, a że czas gonił, więc wzięłam pierwszy lepszy, który wpadł mi w oko.







„Dane techniczne”

Gramatura: 150 ml
Cena: ok 15 zł

Konsystencja jest przyjemna, określiłabym ją, jako jedwabistą i kremową. Granulki ścierające nie są szczególnie ostre,  peeling nie powinien Was podrażnić ani rozdrapać niezagojonych wyprysków.

Zapach przypomina mi...krem do golenia dla mężczyzn!
Serio! 
Gdy otworzyłam go w domu troszkę się przeraziłam, bo pierwsze co pomyslałam, to że kupiłam kosmetyk dla mężczyzn ;)

Produkt ładnie się rozpowadza, dobrze się pieni, dodatkowo na uwagę zasługuje jego duża wydajność.
Rzeczą, która przykuła moją uwagę, jest uczucie chłodzenia, które utrzymuje się jeszcze pewien czas po zmyciu peelingu. Jest to oczywiście efekt zawartości mentolu.






Moja opinia:

Cały czas zastanawiam się, czy jest to peeling, czy raczej żel do mycia twarzy, o dodatkowych właściwościach ścierających.


Producent podaje, że produkt należy stosować codziennie, nakładając go na zwilżoną skórę twarzy, następnie wmasować w skórę, szczególnie strefy T. Na koniec, logiczne, że należy spłukać go wodą.


Postanowiłam, że zastosuję się do wskazań producenta, jednak wytrzymałam około 2 tygodni, po czym musiałam go, na pewien czas, odstawić,gdyż nadmiernie wysuszył moją skórę.

Muszę powiedzieć, że podczas tego czasu, peeling przyczynił się do wysuszenia niektórych "nieprzyjaciół" ,ale jednocześnie nie oszczędził bardziej delikatnych partii skóry.


W następnym podejściu do produktu, stosowałam go tak, jak "zwykły" peeling 1-2 razy w tygodniu, jednak nie przyniosło to jakiś większych efektów.


Postanowiłam zatem, że trzeba jednak zwiększyć częstotliwość i zaczęłam stosować go "terapią pulsacyjną" co drugi-trzeci dzień. Przyznam szczerze, że tu odniosłam największy sukces, jeśli chodzi o wypośrodkowanie działania osuszającego i ścierającego.



Czy zauważyłam zmniejszenie porów? 
Powiem tak, zaraz po zmyciu go z twarzy, faktycznie skóra wydaje się dogłębnie oczyszczona, pory są nieco zwężone, jednak efekt nie trwa długo.

Czy oczyścił/odblokował pory?
Może nieznacznie.







Podsumowując, produkt nie zrobił na mnie większego, pozytywnego wrażenia, mimo iż jest on bardzo delikatny i  ma bardzo mały potencjał podrażniający.
Podejrzewam, że produkt jest zwyczajnie nieodpowiedni dla mojej skóry. Owszem, ładnie osuszył " nieprzyjaciół ", przy systematycznym stosowaniu usuwa martwy naskórek, jednak jednocześnie, wysuszył inne partie skóry, czego nie oczekiwałam.

Na zakończenie dodam, że jak na mój gust, nazwa jest myląca i zupełnie nietrafiona!
Szukałam peelingu a kupiłam osuszający żel do mycia twarzy z dodatkiem delikatnych, ścierających drobinek.

Ocena: 2,5/5
Czy kupię ponownie? NIE



Próbowałyście owego pseudo-peelingu? Lubicie a może podzielacie moje zdanie?
Pozdrawiam A.




Copyright © 2017 AnnaBlog