SYLVECO PEELING WYGŁADZAJĄCY || CZY WARTO SIĘ SKUSIĆ?

Peeling to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji, zarówno twarzy jak i ciała. Dlaczego? Przede wszystkim dla mnie, jest to bardzo przyjemny i relaksujący zabieg, po którym, w większości, od razu widać i czuć różnicę. Ponad to, warto dodać, że regularne usuwanie obumarłego naskórka motywuje skórę do działanie, efektem czego jest gładka, promienna i czysta cera. Na tak zadbanej twarzy, niemal każdy podkład wygląda ładnie. Wybór dostępnych na rynku peelingów jest ogromny. Możemy zdecydować się na mechaniczny lub enzymatyczny, grubo lub drobnoziarnisty, zawierający kwasy czy enzymy roślinne. Przyznacie, że wybór jest spory. 


Sylveco już bardzo dawno temu, wpuściło na rynek trzy rodzaje peelingów: oczyszczający, enzymatyczny i wygładzający, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Główną zaletą peelingu wygładzającego, jest to, że po prostu świetnie działa. Dzięki zawartości korundu, idealnie ściera martwy naskórek, pozostawia skórę genialnie wygładzoną, miękką i oczyszczoną. Docelowo wersja wygładzająca przeznaczona jest do cery suchej i odwodnionej, moim zdaniem ma to związek z podłożem wykorzystanym do jego produkcji- olejem palmowym. W składzie znajdziemy również olej słonecznikowy, o działaniu przeciwrodnikowym oraz odświeżający olejek z werbeny.

 Jaki jest wygładzający peeling Sylveco?
  • konsystencja: gęsta, twarda, niczym wyjęte z lodówki masło, co początkowo utrudnia nabranie produktu na palec, jednak w kontakcie z ciepłem naszego ciała peeling zaczyna się "topić" a początkowo twarda masa zaczyna się sukcesywnie rozpuszczać i przyjemnie sunie po twarzy.
  • zapach peelingu jest wyjątkowo przyjemny, czuć tu wyraźnie orzeźwiający olejek z werbeny; nieco cytrynowy, delikatny, który fajnie umila wieczorne czy poranne oczyszczanie twarzy
  • efekt po zmyciu: zacznę od tego, że produkt wcale nie jest taki łatwy do zmycia. Roztopiony, pod wpływem ciepła, olej palmowy daje o sobie znać. Z jednej strony, nadaje zawartemu w produkcie korundowi, dobrego poślizgu, dzięki czemu podczas peelingowania, nawet delikatnej cery, nie mamy wrażenia tarcia twarzy papierem ściernym. Z drugiej strony, przy zmywaniu, nawet ciepłą wodą, zostawia na twarzy lipidowa warstwę. Jeśli nie lubicie, tego typu warstwy, radzę użyć naturalnego żelu do mycia ( np. Biolaven) lub zwilżonej ciepła wodą ściereczki np. z mikrofibry. Po zmyciu peelingu, cera jest miękka, bardzo gładka i lekko natłuszczona. 
Komu polecam?
  • przede wszystkim, tym z Was, którym nie przeszkadza olej palmowy i lekko natłuszczająca warstewka, którą pozostawia
  • jeśli masz cerę skłonną do przesuszeń, suchą czy delikatną, również będziesz z niego zadowolona, gdyż dzięki ochronnej warstwie, którą pozostawia, zmniejsza parowanie wody z naskórka
  • jeśli lubisz peelingi drobnoziarniste, zdecydowane ale nie drastyczne niczym papier ścierny, który rozdrapie wszystkie wypryski
  • jeśli po oczyszczaniu oczekujesz cery gładkiej i jedwabistej w dotyku

Peeling wygładzający Sylveco, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Myślę, że śmiało mogę nazwać go ulubieńcem i zakupowym strzałem w dziesiątkę. Dawno nie stosowałam produktu, po którym twarz jest tak gładka.

Jestem ciekawa czy stosowałyście peelingi Sylveco i co o nich sądzicie? Co sądzicie o wersji wygładzającej? Może warto wypróbować również pozostałe rodzaje?

Pozdrawiam
Ania

13 komentarzy:

  1. Ja posiadam tą wersję z korundem i uwielbiam! Cudowny kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) a przy tym nie rujnuje budżetu.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, to po pierwsze :) Po drugie znam wersę zieloną i bardzo ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak się nad nią zastanawiałam, chyba następnym razem wypróbuję.

      Usuń
  3. Pewnie, że stosowałyśmy :) Ja miałam wersję oczyszczającą (tą zieloną) - była super :) Chętnie się skuszę na tą wersję, którą ty opisujesz na wiosnę - dzięki za recenzję i przypomnienie, że one istnieją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja następnym razem pokuszę się własnie na wersję oczyszczającą :)

      Usuń
  4. Widzę spore podobieństwo między tym, o którym piszesz, a wersją enzymatyczną, którą miałam okazję stosować. Bardzo lubię drobnoziarniste peelingi, ale niestety nie mogę ich używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie wszystkim peelingi mechaniczne służą. Jeśli chodzi o wersję enzymatyczna, myślę, że przetestuję jak wykończę mojego enzymatycznego ulubieńca z Organiq

      Usuń
  5. Używałam zarówno oczyszczającej jak i wygładzającej i to właśnie ta druga skradła moje serce :) A enzymatyczny czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie sadziłam, że Sylveco ma tak fajne peelingi ;) Ja następnym razem wypróbuję zielony :)

      Usuń
  6. Nie stosowałam peelingów tej marki ale kremy tak i są super. Muszę się zaopatrzyć w peeling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować, myślę, że nie będziesz zawiedziona :)

      Usuń
  7. Ja stosuje peelingi enzymatyczne. Dodatkowo dbam o odpowiednie nawilżenie skóry poprzez picie zdrowej, przefiltrowanej wody oraz zdrowe odżywianie :)- to według mnie ma podstawowy wpływ na skórę i zdrowie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.