W roli głównej: Garnier-Peeling eliminujący zaskórniki.

Hej!



Od dłuższego czasu zbierałam się z napisaniem tej recenzji, ale jakoś zawsze brakowało mi dnia. Wiadomo egzaminy, zaliczenia i te sprawy ;)

Dzisiaj przyszła pora na podsumowanie produktu firmy Garnier, mianowicie peelingu eliminującego zaskórniki z serii Czysta skóra ACTIVE

Peeling kupiłam już pewien czas temu , przyznam, że nie był to przemyślany zakup. Był mi potrzebny peeling, a że czas gonił, więc wzięłam pierwszy lepszy, który wpadł mi w oko.







„Dane techniczne”

Gramatura: 150 ml
Cena: ok 15 zł

Konsystencja jest przyjemna, określiłabym ją, jako jedwabistą i kremową. Granulki ścierające nie są szczególnie ostre,  peeling nie powinien Was podrażnić ani rozdrapać niezagojonych wyprysków.

Zapach przypomina mi...krem do golenia dla mężczyzn!
Serio! 
Gdy otworzyłam go w domu troszkę się przeraziłam, bo pierwsze co pomyslałam, to że kupiłam kosmetyk dla mężczyzn ;)

Produkt ładnie się rozpowadza, dobrze się pieni, dodatkowo na uwagę zasługuje jego duża wydajność.
Rzeczą, która przykuła moją uwagę, jest uczucie chłodzenia, które utrzymuje się jeszcze pewien czas po zmyciu peelingu. Jest to oczywiście efekt zawartości mentolu.






Moja opinia:

Cały czas zastanawiam się, czy jest to peeling, czy raczej żel do mycia twarzy, o dodatkowych właściwościach ścierających.


Producent podaje, że produkt należy stosować codziennie, nakładając go na zwilżoną skórę twarzy, następnie wmasować w skórę, szczególnie strefy T. Na koniec, logiczne, że należy spłukać go wodą.


Postanowiłam, że zastosuję się do wskazań producenta, jednak wytrzymałam około 2 tygodni, po czym musiałam go, na pewien czas, odstawić,gdyż nadmiernie wysuszył moją skórę.

Muszę powiedzieć, że podczas tego czasu, peeling przyczynił się do wysuszenia niektórych "nieprzyjaciół" ,ale jednocześnie nie oszczędził bardziej delikatnych partii skóry.


W następnym podejściu do produktu, stosowałam go tak, jak "zwykły" peeling 1-2 razy w tygodniu, jednak nie przyniosło to jakiś większych efektów.


Postanowiłam zatem, że trzeba jednak zwiększyć częstotliwość i zaczęłam stosować go "terapią pulsacyjną" co drugi-trzeci dzień. Przyznam szczerze, że tu odniosłam największy sukces, jeśli chodzi o wypośrodkowanie działania osuszającego i ścierającego.



Czy zauważyłam zmniejszenie porów? 
Powiem tak, zaraz po zmyciu go z twarzy, faktycznie skóra wydaje się dogłębnie oczyszczona, pory są nieco zwężone, jednak efekt nie trwa długo.

Czy oczyścił/odblokował pory?
Może nieznacznie.







Podsumowując, produkt nie zrobił na mnie większego, pozytywnego wrażenia, mimo iż jest on bardzo delikatny i  ma bardzo mały potencjał podrażniający.
Podejrzewam, że produkt jest zwyczajnie nieodpowiedni dla mojej skóry. Owszem, ładnie osuszył " nieprzyjaciół ", przy systematycznym stosowaniu usuwa martwy naskórek, jednak jednocześnie, wysuszył inne partie skóry, czego nie oczekiwałam.

Na zakończenie dodam, że jak na mój gust, nazwa jest myląca i zupełnie nietrafiona!
Szukałam peelingu a kupiłam osuszający żel do mycia twarzy z dodatkiem delikatnych, ścierających drobinek.

Ocena: 2,5/5
Czy kupię ponownie? NIE



Próbowałyście owego pseudo-peelingu? Lubicie a może podzielacie moje zdanie?
Pozdrawiam A.




21 komentarzy:

  1. nie lubię tego typu kosmetyków Garniera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go nie polubiłam i z pewnością więcej do nie kupię.

      Usuń
  2. ja raczej oddzielam takie produkty...peeling to peeling, a zel do mycia twarzy tozel:)chociaz mialam biedronkowy z drobinkami byl swietny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście też wolę nie kupowiać kosmetyków 2 w 1.

      Usuń
  3. nie miałam tego peelingu i pewnie nie kupię ..
    z Garniera miałam peeling i żel 3w1 i był w miarę ok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam, nie używam, bo próbowałam go pomęczyć i niezbyt działał na moją twarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jedynie wysusza, natomiast peelinguje bardzo słabo.

      Usuń
  5. Ja jakoś nie przepadam za produktami Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam go jeszcze, kilka razy się nad nim zastanawiałam i w sumie możne dobrze ze nie kupiłam. Miałam nadzieję że będzie lepszy:)
    Oczywiście obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam i już raczej nie kupię.
    Milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie garnier potwornie wysuszył skórę :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam podobne odczucia jak poprzedniczka, wysusza potwornie, ale na początku cudnie matuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze chwile może i ok, jedkan na dłuższą metę kwas salicylowy daje o sobie znać.

      Usuń
  10. Nie miałam tego peelingu. Ja bardzo lubię żel peelingujacy z BeBeauty:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam i nie kupię, ponieważ moja skóra nie lubi kosmetyków wysuszających skórę (szczególnie twarzy).

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja mam podobny ;D Tylko ja mam 3 w 1, ale też zawiera peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj, bardzo dziękuję za tak miły komentarz:) Myślę, że ładnych zdjęć by nie było, gdyby nie wspaniałe kolory lakierów do paznokci:)

    Ja z Garnier używam mleczko do demakijażu, to zielone i jest dla mnie numerem 1 ! Natomiast twarz myje dleikatnym różowym kremem do twarzy Nivea, do skóry wrażliwej i bardzo go sobie chwalę ostatnio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio miałam ochotę na ten krem/żel z Nivea ale muszę najpierw wykończyć mój Normaderm :)

      Lakiery moim zdaniem są genialne ale dobre zdjęcie też robi swoje ;)

      Usuń
  14. jak jeszcze wierzyłam że chemicznymi i drogeryjnymi kosmetykami zwalczę tradzik to wszystkie możliwe serie Garniera kupowałam, im więcej alkoholu tym myslałam ze lepiej działa. Po otwarciu toniku nie raz można się było upić samym zapachem. Odstawiłam chemie i inny testowany na zwierzętach syf od Garniera i trądziku nie mam. Wolę mydło Aleppo i tonik z mleka , koszty też są połowę tańsze.

    A jako peeling polecam fusy z kawy z olejem, oliwą z oliwek - lepszy niż jakikolwiek drogeryjny:)


    wygraj Shinyboxa w moim konkursie urodzinowym, zapraszam
    http://gosika90.blogspot.com/2013/02/wygraj-shinybox.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiałam się ostatnio nad jego zakupem, ale chyba jednak dobrze zrobiłam, że go nie kupiłam, może trafię na cos lepszego. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.