Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronzer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronzer. Pokaż wszystkie posty
NABYTEK STYCZNIA: INGLOT FREEDOM SYSTEM; HD SCULPTING POWDER

2/05/2015

NABYTEK STYCZNIA: INGLOT FREEDOM SYSTEM; HD SCULPTING POWDER

Długo wzbraniałam się przed zakupem paletek magnetycznych Inglota, aczkolwiek najnowsze pudry do konturowania HD, które atakują nas z każdej strony zrobiły swoje. Skusiłam się. Pudry są śliczne, kolory na pierwszy rzut oka sprawiają, że aż chce się je mieć w swojej "kolekcji". Swoja drogą, lubię naszą rodzimą markę, choć uważam, że niektóre produkty mają słabe. Co z pudrami do konturowania HD Sculpting Powder?



Czym KosmetyczkaAni konturuje twarz, czyli szybki przegląd bronzerów

1/25/2014

Czym KosmetyczkaAni konturuje twarz, czyli szybki przegląd bronzerów

O tym, że jestem różoholiczką wiecie nie od dziś, co do bronzerów- staram się (oczywiście w miarę moich możliwości) zachowywać umiar. W swojej kolekcji mam jedynie trzy bronzery, które używam wręcz z uporem maniaka ;) Moja kolekcja nie jest duża, staram się nie kupować niczego nowego choć nie powiem mam ochotę na wypróbowanie bronzerów firmy MAC ;)


Pierwszym bronzerem, który jest ze mną najdłużej jest produkt firmy The Body Shop, który kupiłam podczas wakacji w Gdańsku. Taka moja pamiątką. Co popchnęło mnie do zakupu? Pozytywne recenzje Basi ze znanego youtub-owego kanału ;) Mój bronzer jest w odcieniu  01, czyli najjaśniejszym... i tu mały zgrzyt, gdyż jak się później okazało Basia miałam nr.02 a ja po prostu wpadłam don TBS, wzięłam najjaśniejszy i wybiegłam żeby zdążyć na pociąg ;) Bronzer z The Body Shop jest częstym gościem na mojej twarzy, szczególnie w dni kiedy nie mam czasu albo maluję się przy słabym świetle i nie chce zrobić sobie ciemnych placków. Kolor owszem jest jasny, ładny jednak jak na moje oko ciepły. Nie mam tu na myśli znienawidzonej "marchewkowej" poświaty, po prostu uważam, że będzie idealny dla "ciepłego rudzielca" :) Bronzer jest dość miękki i plastyczny- łatwo nabiera się na pędzelek ale jednocześnie wymaga bezwzględnego strzepnięcia nadmiaru. Z produktem pracuje się świetnie, jest łatwy w rozcieraniu i co ważne nie tworzy plam. Efekt jaki uzyskamy zależy tylko i wyłączeni od nas i naszej cierpliwości ;)


Kolejnym produktem, na który się skusiłam jest legendarny i wszystkim dobrze znany bronzer Hoola od Benefit. Kupiłam go jakiś rok temu, chodził za mną strasznie, z każdej strony napływały pochlebne pienia na jego temat...no i się poddałam. Kupiłam, wypróbowałam...i doszłam do wniosku o co tyle krzyku? To co napiszę zapewne wiele osób skrytykuje, otóż do mnie Hoola nie przemawia. Na moje oko wcale nie jest to kolor neutralny- jest ciepły, powiem więcej- o wiele cieplejszy i bardziej marchwiany niż opisywany wcześniej bronzer z The Body Shop. Moim zdaniem jest to produkt, do którego trzeba mieć lekką rękę i dobry pędzel. Początkowo nakładałam go Hakuro H14 i była masakra. Ciemne (jak dla mnie) smugi wymagały porządnego roztarcia co zajmowało trochę czasu, którego rano nie mam. Hoola wylądował na długi czas na dnie szuflady. Dziś używam go częściej ale tylko dlatego, że jestem szczęśliwą posiadaczka jajeczka z Real Techniques blush brush. W takim duecie Hoola zyskał moją sympatię, gdyż efekt który uzyskuję jest stosunkowo delikatny, przejścia kolorów są płynne i nie przypominam wymalowanej lali. Oczywiście jeśli lubicie mocniejsze konturowanie- ok, Hoola jest dla Was stworzony. Ja taki efekt toleruję jedynie na wieczorne wyjścia.


Ostatnim gagatkiem w mojej kolekcji jest mój stosunkowo nowy nabytek- bronzer a raczej róż NYX w odcieniu taupe. Cóż mogę o nim powiedzieć. Kolor jest faktycznie chłodny, szaro-brązowy, co z resztą widać na zdjęciach. Bronzer NYXa ostatnio zaczyna coraz częściej pojawiać się na blogach i YouTubie, gdzie jest wychwalany pod niebiosa. Wydawałoby się, że  znalazłam ideał. I teraz czas na moją refleksję- dlaczego nikt nie wspomni o tym, że jest diabelsko twardy? Nabranie go na pędzelek Hakuro H14 graniczy z cudem, mowy nie ma żeby uzyskać pożądany efekt np. przy drugiej "aplikacji" na twarz. Ja próbowałam już różnych sztuczek i opcja z nad drapaniem powierzchni sprawdza się najlepiej. Na buzi efekt jest delikatny i subtelny. Efekt jaki nim uzyskamy jest bardzo naturalny. Kolor jest stworzony dla wszystkich chłodnych karnacji, ze szczególnym uwzględnieniem blondynek ;) 


1- NYX taupe; 2-Hoola Benefit; 3-The Body Shop (plaster miodu-01)


Podsumowując, muszę Wam powiedzieć, że nie mam swojego ulubieńca, żadnemu z nich nie mogę wystawić oceny celującej. Każdy z bronzerów ma swoje wady i zalety, żadnego nie przekreślam i nie mówię, że jest beznadziejny. Gdybym miała wybrać jeden miałabym spory dylemat, dlatego pierwsze miejsce pozostawiam puste. Na drugim- NYX i The Body Shop; trzecie miejsce w moim rankingu zajmuje Hoola firmy Benefit (najdroższy ze wszystkich).

Strasznie nurtuje mnie bronzer NYXa w odcieniu taupe- może tylko ja trafiłam na tak zbity i ciężki w nabraniu na pędzel egzemplarz?!

Jakie są Wasze ulubione bronzery? Możecie polecić coś wartego uwagi dla osoby z jasna karnacją?

Pozdrawiam A.

Przegląd bronzerów.

11/13/2012

Przegląd bronzerów.

Hej Dziewczyny!

Jako, że róże już były, dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami na temat mojego ulubionego rodzaju kosmetyków, czyli bronzera.
Bronzery pokochałam jakiś rok temu, wczesniej używałam jedynie różu, gdyż wydawało mi się, że na wszelakie przyciemnianie twarzy mam za jasną karnację. Wydawało mi się, że nie będę wyglądała dobrze w makijażu z użyciem tego typu kosmetyków.
Otóż nic bardziej mylnego, sztuką jest jedynie dobór odpowiedniego koloru, który nie może być za ciemny ani pomarańczowy (niestety na mojej twarzy bardzo widać pomarańczowe tony).



Pierwszym tego typu produktem były kuleczki z Vipery (o zgrozo, gdzie ja miałam oczy!), okazały się one zupełną pomyłką, więc pozbyłam się ich szybciutko.

Pierwszym idealnym bronzerem, który udało mi się kupić były produkty z The Body Shop, o których juz Wam kiedyś pisałam.
Odcienie są śliczne, delikatne i idealne dla jasnej karnacji :)


TBS od lewej 02, 01

Szczególnie polecam odcień 02- zupełnie pozbawiony pomarańczowych tonów, czysty kolor o matowy, pozbawionym drobinek wykończeniu.


TBS odcień 02
Kolejnym całkiem fajnym duetem jest podkład z KOBO nr.405 SUNTANNED w połączeniu z pędzlem firmy EcoTools. Na pierwszy rzut oka podkład wydaje się bardzo ciemny i pomarańczowy, jednak używając do jego aplikacji i rozcierania puchacza z EcoTools możemy uzyskać bardzo ładny efekt.



Natężenie koloru możemy łatwo stopniować, powiem więcej, powinnyśmy nakładać go powoli i stopniowo, żeby nie przedobrzyć. Dodatkowo, wspomnę, że produkt jest bardzo wydajny.


Ostatnim nabytkiem jest moja mała perełka...Hoola z firmy Benefit. Słyszałam o nim wiele dobrego i marzyłam o nim od dłuższego czasu, aż w końcu zdecydowałam się!
Kolor jest przepiękny, nie ma w nim ani grama pomarańczowych tonów. Pigmantacja jest bardzo dobra, przez co produkt jest bardzo wydajny.

Hoola Benefit
Bardzo dobrze się z nim pracuje! Muszę potwierdzić, to co o nim wcześniej słyszałam- nie robi plam, wszystko możemy genialnie rozetrzeć.

 
 
Minus?
Niestety zdecydowanie cena.

 

Jakie są Wasze ulubione bronzery?
Możecie polecić coś dobrego w rozsądnej cenie?



Pozdrawiam A.
Tańszy odpowiednik bazy Soleil Tan De Chanel ??

10/06/2012

Tańszy odpowiednik bazy Soleil Tan De Chanel ??

Witajcie :)

W dzisiejszy- jak dla mnie,dość leniwy sobotni dzień, chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat podkładu firmy KOBO, którego używam jako bronzera.

Podejrzewam, że nie tylko moim marzeniem jest baza bronzująca pod podkład firmy Chanel, która zrobiła furorę jako "bronzer idealny". Niestety, póki co, jestem, że tak powiem, finansowym przeciętniakiem i wydanie tylu pieniędzy (około 200 zł ) na kosmetyk kolorowy byłoby zwyczajnie nierozsądne.
Wydaje mi się, że wiele z Was ma podobne zdanie na ten temat i niestety musi obejść się smakiem...czy rzeczywiście?

Jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup podkładu KOBO w numerku 405 SUNTANNED.

KOBO suntanned
 
 
Co twierdzi producent?

"Innowacyjna formuła podkładu polecana do stosowania zarówno w makijażu fotograficznym, wieczorowym jak i codziennym. Idealnie wtapia się w skórę. Kryje niedoskonałości i przebarwienia, wygładza i utzymuje się na skórze wiele godzin"

Cena około 25 zł w drogeriach Natura

Jak łatwo zauważyć owy produkt jest podkładem, jednak ze względu na bardzo ciemny kolor, można  zastosować go jako bronzer.
Pierwszą rzeczą, która niepokoi i odstrasza od zakupu jest kolor. Mnie osobiście bardzo długo przerażał i odstraszał, gdyż nie ma co ukrywać w opakowaniu wygląda na strasznie pomarańczowy i ciemny. Sytuacji nie poprawia również "wypróbowanie " go na ręce nakładając palcem np. w drogerii w celu "sprawdzenia" koloru...Powiem Wam, że jest to wręcz głęboko przeciwwskazane, bo wtedy na bank go odłożycie ;)



KOBO 405
W takim razie czym nakładać produkt jesli już zdecydujemy się na zakup?
Wydaje mi się, że tu tkwi sedno całej sprawy z podkładem KOBO, mianowicie pędzel i sposób naładania na twarz!
I tak doszliśmy do pędzla EcoTools, który moim zdaniem "uzdatnia" podkład KOBO do jakiego kolwiek użycia :)
W sumie nie jestem pewna, który produkt pełni tu kluczową rolę podkład czy pędzel :) Bez dobrego pędzla podkładem KOBO możemy pomalować sobie co najwyżej ściany-jesli oczywiście mamy na to ochotę ;)


KOBO i EcoTools
Używając pędzla EcoTools możemy idealnie nałożyć nasz bronzero-podkład.
Efekl jaki otrzymacie na pewno Was mile zaskoczy! Okazuje się, że z produktem KOBO da się fajnie pracować, tworzyć odpowiadający naszym potrzebom gradient nasycenia kolorem...który w małej ilości i co bardzo ważne dobrze roztarty nie jest wcale pomarańczowy ani tak ciemny jak w opakowaniu.

KOBO roztarty


Dodam, że należę do "białasów" i pomarańczowe tony widać na mnie "jak na dłoni " i naprawdę muszę uważać kupując produkty tego typu, bo duża większość jest dla mnie zbyt ciemna.

Wada? Niestety zapach, jednak ja jestem dość wrażliwa na tym punkcie i zwyczajnie nie lubię perfumowanych kosmetyków. Nie oznacza to, że wam zapach również musi przeszkadzać- jest to rzecz względna.


Podsumowując, powiem Wam, że strasznie polubiłam duet jaki tworzy podkład KOBO i pędzel EcoTools i absolutnie nie żałuję zakupu. Co do bazy z Chanel, niestety nie mogę się wypowiedzieć, gdyż nigdy jej nie próbowałam i chyba nigdy nie spróbuję...cóż cena jest absurdalna.
Wydaje mi się jednak, że wersja z KOBO jest również bardzo zadowalająca i warta spróbowania.

Macie jakies doświadczenia z tym produktem? Może miałyście możliwość wypróbowania Chanel? Piszcie czy warto i co sądzicie na ten temat?


Pozdrawiam A.
Mini ulubieńcy września

10/03/2012

Mini ulubieńcy września

Witajcie!
Jako, że wrzesień już niestety za nami przyszedł czas na ulubieńców miesiąca.
Nie będzie ich dużo z tego względu, że praktycznie caly ubiegły miesiąc spędziłam w domu lub u mojego Lubego więc makijaż ograniczyłam wręcz do minimum ;)



1.Kremem, który namiętnie używałam we wrzesniu był FLOS-LEK z serii beEco głęboko nawilżający.
Nie będę się zbędnie rozpisywać, gdyż recenzja znajduje się "post niżej"

Jedyną sprawą, o której zapomniałam napisac jest to, że zaczęłam kurację z TriAcneal-em i krem z Flos-Lek stosuję bardzo często, przede wszystkim na noc po nałożeniu na buzię TriAcnelu.

2.Na temat kuracji z TriAcnealem napiszę odzielny post, póki co powiem Wam tyle, że stosuję go namiętnie calutki wrzesień i jeszcze nie zauważyłam u siebie słynnego "wysypu" ale zobaczymy jak będzie później. ;)

TriAcneal


3.Kolejnym ulubieńcem jest krem pod oczy również z firmy Flos-Lek ze świetlikiem i babka lancetowatą, który ma przeciwdziałać powstawaniu "worków" pod oczami...troszke ściema ale kremik bardzo przyjemny :)


Kolorówka- bardzo ograniczona :)

 
 
4.Zakupiona w Sephorze kredeczka do oczu w odcieniu 18 blue jean, strasznie polubiłam jej kolorek, wytrzymałośc na oku, fakt, że pozostaje tam gdzie ją nałożyłam podczas porannego makijażu.

Sephora 18 blue jean


5. Cień z firmy Lily lolo! Zakochałam się w nim-kolorek Cream Soda- bardzo delikatny, idealny jako cień bazowy oraz (ciekawe czy was zaskoczę :P ) jako korektor na cienie pod oczami! Mam wrażenie, że znajdują się w nim żółtawe tony, które bardzo fajnie maskują moje niebieskie cienie-szczególnie te "pod początkiem brwi"- nie wiem jak określić to miejsce ;)


Lily lolo Cream Soda


6 i 7.
Podkład KOBO i pędzel EcoTools do bronzera.
Jest to nierozerwalny duet, który razem spisuje sie genialnie! Poczatkowo nie wierzyłam, że ten kolor może wyglądać na mojej bardzo jasnej skórze ładnie...ale po pierwszym zastosowaniu zakochałam się w efekcie, który jest mega naturalny :)






Kolorek 405 SUNTANNED














Jak widzicie ulubieńcy dość oszczędni ale i miniony miesiąc minął pod znakiem totalnego lenistwa, relaksu i łapania dobrego światła do robienia fajnych zdjęć przez mojego X. :)

Macie jakieś doświadczenia z tymi produktami? Lubicie?

Pozdrawiam A.
TAG: Najczęściej używane kosmetyki lata-makijaż :)

9/18/2012

TAG: Najczęściej używane kosmetyki lata-makijaż :)

Witam :)
Dzisiaj przygotowałam dla Was TAG- kosmetyki kolorowe, których tego lata używałam najczęściej.
Na początku muszę nadmienić, że większość wakacji spędziłam nad morzem, wylegując się na plaży, więc nie było żadnego szału makijażowego ;)
Mój makijaż ograniczyłam wręcz do podstaw.



Pierwszym produktem, który stosowałam był krem tonujący z firmy Pharmaceris i muszę Wam powiedzieć, że całkowicie zastąpił podkład.


Mój jest w odcieniu NATURAL (jaśniejszy)
Kosztował około 35 zł













Konsystencja raczej gęsta, początkowo irytowała mnie aplikacja, ale chyba się przyzwyczaiłam.














Do przypudrowania noska stosuję VICHY DERMABLEND.



Myślę, że recenzja niedługo powinna się pojawić.




Bardzo często stosowałam korektor pod oczy firmy Maxfactor.
Nie ma on co prawda mocnego krycia ale na lato był idealny.


Zdecydowaną wadą jest jego wydajność. Czy Wy też macie wrażenie, że bardzo szybko go ubywa??


                                                                                                                                                               Różem tego lata okazał się zakupiony w The Body Shop róż w odcieniu 03.









Jest to produkt bardzo delikatny, ślicznie wygląda na policzkach- szczególnie polecam tym z Was, które mają raczej chłodną urodę :)




Jako " kropka nad i" stosowałam rozświetlacz firmy INGLOT.




Jest bardzo subtelny, natomiast po wypróbowania MAC-a czuję, że odejdzie w niepamięć;)
Zdecydowana wada?Jest bardzo mocno prasowany i mam uczucie, że bardzo ciężko nabrać go na pędzel.






Kolejny produkt to paletka-dobrze znana wszystkim ;)

tak tak...Sleek Oh naturell


















Cienie moim zdaniem są bardzo dobrej jakości, fajnie napigmentowane.

Kolory są bardzo naturalne idealne do wykonania delikatnego makijażu.

















Często sięgałam również po dwie kolorowe kredeczki firmy miss sporty.












 Kolorki Aubergine i Eucalyptus.










Tusz do rzęs tego lata to Maybelline Colossal volum.
Ma bardzo fajną szczoteczkę, nie skleja i ładnie rozczesuje rzęski.











Macie jakieś swoje kosmetyki kolorowe tego lata?

Pozdrawiam A.

Pamiątka z Gdańska, czyli odwiedziny w The Body Shop

9/18/2012

Pamiątka z Gdańska, czyli odwiedziny w The Body Shop


Witam Was bardzo serdecznie:)
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat bronzera z firmy The Body Shop.







Ja wybrałam się po niego aż do przepięknego i urokliwego Gdańska z równie tajemniczych gór świętokrzyskich ;)  ( o zgrozo! ;)  )
Muszę przy tym dodać, że był to mój pierwszy kontakt z marką The Body Shop, aczkolwiek okazał się bardzo pozytywny.




Zdecydowałam się na zakup dwóch produktów ;) jeden w odcieniu 01 a drugi 02...przyczyna prozaiczna...nie mogłam się zdecydować, w którym wyglądam lepiej :D
Są to produkty z linii Honey Bronze


Od góry odcień 01 następnie 02















Mam bardzo jasną karnację i wiele bronzerów jest dla mnie zwyczajnie za ciemne lub wpadają w pomarańczowe tony, które na mnie wyglądają nienaturalnie.

odcień 01


 Po dłuższym stosowaniu mogę śmiało powiedzieć, że odcień 02 wydaje mi się ładniejszy...bardziej "miodowy" ;)


odcień 02



Produkt jest całkowicie matowy, pozbawiony drobinek.Ponad to zamknięty jest w bardzo estetycznym opakowaniu z lustereczkiem :)
Ma on bardzo ładny i zachęcający wytłoczony wzór plastra miodu.
Produkt jest bardzo wydajny- korzystam z niego już prawie 2 miesiące i jak widać zużycie jest niewielkie.





Na buzi wygląda bardzo uroczo i subtelnie, śmiało mogę pokusić się o stwierdzenie, że ciężko sobie nim narobić nienaturalnych plam.
Bardzo fajnie się z nim pracuje, produkt łatwo można rozblendować i idealnie wtopić w koloryt naszej skóry.
Warto dodać, że występuje on w 4 wariantach kolorystycznych, więc każdy znajdzie coś dla siebie.


Wady?
można przyczepić się do nadruku na wieczku, gdyż bardzo szybko się ściera.





Podsumowując, uważam, że jest to produkt naprawdę wart polecenia. Doskonale sprawdzi się dla początkujących dziewczyn, które tak jak i ja kiedyś-boją się bronzera.
Skład jest również dość ciekawy, zawiera on skwalen( węglowodór nienasycony naturalnie występujący na powierzchni skóry jako składnik łoju-ok.10% zmniejsza on utratę wody przez skórę)
glicerydy z nasion soi, miód, masło shea,tokoferol oraz Sclerocarya Birrea Seed Oil=olej z nasion MARULI o właściwościach nawilżających, rewitalizujących.


Czy kupię ponownie? TAK ale odcień 02


Macie jakieś doświadczenia z tym produktem? Lubicie czy może wręcz przeciwnie?
Możecie polecić coś ciekawego z The Body Shop?

Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog