Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BingoSpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BingoSpa. Pokaż wszystkie posty
BINGO SPA; SHEA BODY BUTTER O ZAPACHU SOCZYSTEGO MELONA

7/23/2014

BINGO SPA; SHEA BODY BUTTER O ZAPACHU SOCZYSTEGO MELONA

O kosmetykach firmy BingoSpa krążą różne opinie, sama miałam okazje wypróbować niektóre produkty...z rożnym skutkiem. Pamiętam szampon bez SLS, który skutecznie uprzykrzył mi życie i sprawił, że do dziś omijam szampony bez SLS/SLES ;) Kolejnym stosunkowo słabym/przeciętnym produktem była maska do włosów z glinką Ghassoul, której jednak dałam drugą szansę- stosuje ja w metodzie OMO, więc jest szansa, że produkt sięgnie dna. Sięgając po masło do ciała o zapachu melona nie miałam jakiś wygórowanych oczekiwań, ba! Nie sądziłam, że BingoSpa może mnie czymś naprawdę zaskoczyć!


BINGOSPA; MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH I ZNISZCZONYCH Z GLINKĄ GHASSOUL...HIT CZY KIT?

6/23/2014

BINGOSPA; MASKA DO WŁOSÓW SŁABYCH I ZNISZCZONYCH Z GLINKĄ GHASSOUL...HIT CZY KIT?

Mino, że typową włosomaniaczką nie jestem to stan moich kłaczków zmusił mnie ostatnio do refleksji. Jakiś czas temu, na jednym z blogów zobaczyłam wpis na temat "dochodzenia" do prawidłowej i adekwatnej do stanu i rodzaju włosów pielęgnacji. I chyba jestem na etapie- próbuję wszystkiego :P Przez dłuższy czas stosowałam produkty PiloMax, które u mnie sprawdzały się super. Jednak dosłownie kilka tygodni temu zauważyłam, że coś się zmieniło- nie mogę sobie poradzić z wypadaniem, "strączkowaniem" na przemian z puszeniem. Doszłam do wniosku, że może za długo stosowałam taka sama pielęgnację i włosy się przyzwyczaiły?? (Włosomaniaczki- please, help me!) Poniekąd taki stan rzeczy wywołał we mnie chęć zmian i przetestowania czegoś nowego- padło na maskę do włosów z glinka Ghassoul firmy Bingospa.


Jest moc! BingoSpa; Mocny peeling błotny do twarzy- kwas glikolowy, mlekowy i kwasy owocowe

12/27/2013

Jest moc! BingoSpa; Mocny peeling błotny do twarzy- kwas glikolowy, mlekowy i kwasy owocowe

Jesień i zima to dla mnie okres, w którym dużą wagę przykładam do usuwania naskórka. Po pierwsze, skóra po lecie wymaga gruntownej "reperacji" a że słońce już nie grzeje można sobie pozwolić na małe "złuszczanko". W tym roku do "mocniejszych działań" namówiłam również mamę i podarowałam jej między innymi produkt firmy BingoSpa o długiej nazwie- mocny peeling błotny do twarzy z kwasem glikolowym, mlekowym i kwasami owocowymi.


Peeling zamknięty jest charakterystycznym dla produktów BingoSpa, dość szerokim, wygodnym w odkręcaniu  plastikowym słoiczku. Szata graficzna jest przyjemna dla oka, czytelna a dodatkowo- co ważne produkt jest opisany. Po otwarciu słoiczka...cóż widok nie jest zbyt zachęcający, jednak można było się tego spodziewać. Peeling, jak sama nazwa wskazuje, oparty jest na błocie z Morza Martwego (10%), które w połączeniu z mielonymi pestkami owoców takich jak daktyle, migdały oraz orzechy daje (wizualnie) szarawo- brązowawe połączenie. Dodatek kwasów, zarówno owocowych jak i glikolowego i mlekowego skutkuje nieco metalicznym połyskiem i dość charakterystycznym zapachem. Pierwsze słowa mojej mamy- cóż to jest?! Przyznam, że chwilę jej zajęło przekonanie się do nałożenia tej mało atrakcyjnej papy na twarz.

Peelingu zdecydowanie nie polecam osobom z cerą wrażliwą czy z ropnymi wypryskami, gdyż jest  on faktycznie mocny. I tu producent nie kłamał. Peeling błotny BingoSpa to zdzierak jakich mało. Połączenie kwasów, przemielonych łupin/pestek i błota z Morza Martwego daje konkretne i stosunkowo dogłębne usuwanie obumarłych warstw naskórka. Stosując produkt nie należy przykładać zbyt mocnego nacisku podczas masowania twarzy. Moja mama najczęściej nakłada peeling na twarz, czeka chwilkę- dając kwasom zadziałać a następnie, bardzo delikatnymi, kolistymi ruchami masuje twarz. Efekt jest zadziwiająco dobry, skóra jest miła w dotyku, gładka, nieco rumiana a co najważniejsze pozbawiona wszelkich suchych skórek (efekt stosowania Redermic R firmy LRP). Dodatkowo zauważyłyśmy, że po zabiegu, rozszerzone pory faktycznie ulegają zwężeniu a twarz przez pewien czas mniej się świeci.

Jeśli szukacie mocnego, dobrze działającego peelingu produkt marki BingoSpa jest jak najbardziej dla Was! Muszę również dodać, że korelacja ceny do gramatury i wydajności jest wzorowa. Za 100 g bardzo wydajnego produktu płacimy jedynie 18 zł. Polecam serdecznie :)




BingoSpa; serum kolagenowe do ciała z olejkiem morelowym

12/23/2013

BingoSpa; serum kolagenowe do ciała z olejkiem morelowym

Nie napiszę chyba niczego odkrywczego gdy powiem Wam, że lubię kosmetyki, które faktycznie działają. Pierwszym impulsem, który popycha i skłania nas do zakupu danego produktu jest jego opakowanie i opis. Bajkowy, obiecujący wiele. Tak było i w moim przypadku. Serum kolagenowe z olejkiem morelowym firmy BingoSpa czy nie brzmi genialnie?

Serum kolagenowe z olejkiem morelowym zamknięte jest w malutkim- bo jedynie 50 g słoiczku ze złotą, skromną naklejką...którą moim zdaniem producent powinien zamienić na nieco bardziej "przyciągającą wzrok". Od siebie dodam, że uwielbiam masła/balsamy właśnie w słoiczkach/odkręcanych pudełeczkach- jest to rozwiązanie praktyczne bo nie muszę bawić się w rozcinanie tubek żeby wydobyć reszki produktu. Serum kolagenowe firmy BingoSpa ma niesamowicie przyjemną konsystencję. Z jednej strony gęste i treściwe a z drugiej niebywale plastyczne i łatwe w rozsmarowywaniu. Muszę również wspomnieć, że jest to produkt bezwonny i kremowego koloru.


Tak jak wspominałam wyżej, serum kolagenowe świetnie się rozsmarowuje, nie bieli się i mimo swojej treściwej konsystencji, wchłania się w mgnieniu oka. Działanie jest moim zdaniem godne pochwały. O ile szampon morelowy skrytykowałam, tak serum będę wychwalać! Po pierwsze, serum pozostawia na skórze delikatny film ochronny, który w absolutnie nie jest uciążliwy a wręcz przeciwnie! Skóra jest dzięki niemu miła w dotyku, gładka, aksamitna- idealna. Kolejnym aspektem jest nawilżenie, które utrzymuje się długo- następnego dnia rano nie miałam wrażenia, że moja skóra jest sucha na wiór. Producent obiecuje nam przywrócenie elastyczności i jest to poniekąd chwyt marketingowy, gdyż skóra odpowiednio nawilżona będzie bardziej elastyczna i napięta. Serum kolagenowe z olejkiem morelowym dedykowane jest osobom ze skórą wrażliwą, suchą czy skłonną do podrażnień. Produkt w dużej mierze oparty jest na maśle kakaowym, które moim zdaniem jest niedoceniane, a posiada naprawdę dobre właściwości nawilżające, natłuszczające i regenerujące. 
Każdy kij ma niestety dwa końce, tak jest również i w przypadku serum kolagenowego do ciała firmy BingoSpa. Z jednej strony bardzo przyjemna konsystencja, szybkie wchłanianie i dobre działanie, a z drugiej strony śmieszna gramatura, gdyż serum ma jedynie 50 g. Przyznam szczerze, że gdy je zobaczyłam myślałam, że przysłano mi miniaturkę ;) Przy codziennym stosowaniu nie wystarczy na dłużej niż 3 tygodnie. Kolejnym minusem moim zdaniem jest niestety korelacja ceny do gramatury- za wspomniane 50 g (bądź co bądź, bardzo dobrego produktu) płacimy 24 zł, troszkę dużo jak za tak mały słoiczek. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, myślę, że mimo wszystko warto spróbować i skusić się na owe kolagenowe serum z olejkiem morelowym, gdyż działanie jest faktycznie bardzo dobre. Uważam, że jest to dobry produkt, który w chłodniejsze dni spisał się w moim przypadku na 5 :)

Znacie? Lubicie?
Jakie są Wasze typy maseł do ciała na zimowe wieczory?



BingoSpa; delikatny krem do twarzy z kolagenem

9/28/2013

BingoSpa; delikatny krem do twarzy z kolagenem

Delikatny krem z kolagenem od BingoSpa wpadł w moje ręce kilka miesięcy temu, jednak jakoś nie mogłam się za niego zabrać. W rozpakowaniu pomogła mi mama, której skończył się krem na dzień, więc tak naprawdę będzie to recenzja w oparciu o odczucia właśnie mojej rodzicielki. 


Opakowanie jest dość przyzwoite jednak plastik nie dodaje mu uroku. Na plus zaliczam szeroki, wygodny otwór, przez który wydobędziemy krem do końca. Przyznam szczerze, że po otwarciu słoiczka moim oczom ukazał się średnio zachęcający widok. Krem ma biały, lekko lśniący, perłowy kolor. Konsystencja jest bynajmniej dziwna, długo zastanawiałam się co mi przypomina...i mam- odżywkę do włosów! Zapach utwierdza mnie w tym przekonaniu, odzywka do włosów jak nic- czy jest to woń przyjemna? Zależy od upodobań, moim zdaniem jest dziwny, chemiczny, trochę mdły.


Krem jest bardzo wydajny, rzadka konsystencja pozwala na użycie bardzo małej ilości produktu do pokrycia całej twarzy i dekoltu. Produkt dobrze się rozsmarowuje, nie pozostawia tłustej czy lepiej warstwy. Zdecydowany plus to czas potrzebny na wchłonięcie preparatu, nie musimy długo czekać z nałożeniem podkładu. Faktycznie jest to DELIKATNY krem do twarzy. Moim zdaniem będzie idealny dla osób, które szukają czegoś nawilżającego a jednocześnie nie mają większych problemów z cerą. Producent poleca go dla cery dojrzałej, zmęczonej lub przesuszonej nadmiernym działaniem czynników środowiskowych. Moja mama uważa, że jest to przyjemny, delikatnie nawilżający krem, który jednak nie spowodował wzrostu jędrności czy elastyczności skóry twarzy. Nie wykluczam, że jedno opakowanie to za mało, żeby zauważyć wzrost jędrności.
Jak na moje oko krem ma dość ubogi skład...początek stanowią substancje o charakterze stabilizatorów emulsji O/W, W/O, plastyfikatorów, emolientów potencjalnie komedogennych, kondycjonerów oraz związków powierzchniowo czynnych. Produkt w składzie zawiera parafinę płynną więc jeśli Wasza skóra źle na nią reaguję radze uważać. Dodam również, że produkt zawiera cała litanię parabenów. Z góry uprzedzam, że mam do tych związków dość "zdrowe" podejście, jednak gdy widzę metyl- etyl- propyl- butyl- isobutylparaben troszkę się wzdrygam...czy nie za wiele tego?


Podsumowując, delikatny krem z kolagenem okazał się średniakiem, będzie dobry dla osób ze skórą niewymagającą, której potrzeba delikatnego nawilżenia. Cena jest zachęcająca, na stronie producenta można go dostać już za 18 zł. 




Maseczkowy zawrót głowy z BingoSpa; maseczka algowa- nawilżanie i oczyszczanie;

9/19/2013

Maseczkowy zawrót głowy z BingoSpa; maseczka algowa- nawilżanie i oczyszczanie;

Przez ostatne dwa miesiące razem z moja mamą aktywnie...wręcz jak nigdy, stosujemy maseczki do twarzy. Przyznam szczerze, że niegdyś uważałam tego typu kosmetyki za zupełnie zbędny i nic nie wnoszący dodatek. Dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zdanie zmieniłam. Dziś chcę Wam przybliżyć produkt firmy BingoSpa, który regularnie gościł na naszych twarzach: Maseczka algowa do twarzy- nawilżanie i oczyszczanie


Maseczka z kompleksem algowym marki BingoSpa ma konsystencję dość gęstego, przeźroczystego żel. Zapach...hmm...dziwny, nieco ziołowy, delikatny i na pewno nie uciążliwy.  Początkowo sądziłam, że maska będzie spływać z twarzy, jednak tak się nie dzieje. Pierwsze co poczujecie po nałożeniu tego specyfiku na twarz to uczucie mrowienia oraz dość silnego chłodzenia. Moim zdaniem jest to doznanie dość przyjemne, orzeźwiające i relaksujące. Osobiście lubiłam maskę nakładać nieco schłodzoną, w upały- istny raj.


Działanie maski można jak najbardziej zaliczyć na plus. Po zastosowaniu jednorazowym zauważymy, wzrost turgoru naskórka, twarz staje się gładsza oraz milsza w dotyku.  Moim zdaniem maseczka przede wszystkim nawilża, napina i uelastycznia skórę. Efekt ten widać było szczególnie u mojej mamy, muszę przyznać, że po jakiś 2-3 tygodniach regularnego stosowania jej twarz jest w widocznie lepszej kondycji. Nie wykluczam, że jest to efekt systematyczności. Producent obiecuje nam również oczyszczanie, pod czym niestety nie mogę się podpisać. Nie zauważyłam aby maseczka pomogła odblokować pory czy przyczyniła się do eliminacji zaskórników.


Na zakończenie dodam, że polubiłam ten produkt jeszcze z jednego względu- zmywanie. Nie cierpię pastwić się podczas zmywania masek, jest to dla mnie...i całej umywalki, kranu czasem lustra istny koszmar. Maska z kompleksem algowym zmywa się bardzo ładnie, estetycznie i bezproblemowo.
Podsumowując, uważam, że jest to bardzo fajna propozycja, szczególnie dla tych z Was, które nie dysponują szalonym budżetem. Maska z kompleksem algowym dostępna jest na stronie producenta już za 10 zł. Moim zdaniem jest to kwota jak najbardziej przystępna i adekwatna do działania produktu. Tak jak wspominałam wcześniej, maska zdecydowanie bardziej przypadła do gustu mojej mamie, głównie ze względu na lepszą widoczności efektów.



BingoSpa i mój pierwszy szampon bez SLS/ SLES

9/17/2013

BingoSpa i mój pierwszy szampon bez SLS/ SLES

Wiele razy powtarzałam, że nie boje się SLS/ SLES w szamponach do włosów. Stanowiska nie zmieniam, nie o to chodzi. Chciałam się przekonać, czy faktycznie czuć jakąś różnicę w stanie/ kondycji włosów , gdy stosuje się produkty, które owego składnika nie zawierają. Dzięki uprzejmości firmy BingoSpa miałam możliwość przekonać się na własnej skórze jak to jest. Gdy zobaczyłam w ofercie "do testów" morelowy szampon do włosów bez SLS postanowiłam- to ta chwila ;)



Szampon zamknięty jest w małej, odkręcanej (co nie jest najwygodniejszym rozwiązaniem)  buteleczce...przyznam, że trochę mnie to rozbawiło, gdyż relacja ceny do objętości jest...do przemilczenia. Za szampon o pojemności 100 ml płacimy 12 zł. Dużo, mało- oceńcie same, ja jakoś nigdy nie byłam przekonana do wydawania znacznych pieniędzy na szampony. Nawiązują do opakowania, muszę powiedzieć, że dużym minusem jest ogromny otwór, przez który dozujemy szampon.
Produkt BingoSpa ma bardzo przyjemny zapach, w którym nie wyczułam "chemicznych" nut. Utrzymuje się on na włosach przez pewien czas, co jest akurat przyjemne. Konsystencja jest przyzwoita, raczej rzadka i niestety szampon ma tendencje do "płynięcia" przez palce. W kwestii pienienia się, produkt całkowicie mnie zaskoczył, gdyż szłam pod prysznic z nastawieniem braku jakiejkolwiek piany a tu bum. Gdybym nie wiedziała czym myje głowę to chyba nigdy w życiu bym nie zgadła, że był to szampon bez SLS ponieważ pienił się wspaniale a to zapewne za sprawą związku, który znajdziemy na początku składu (Lauramidopropyl betaine). Jest to substancja należąca do amfoterycznych środków powierzchniowo czynnych, czyli w zależności od pH ma charakter kwasowy lub zasadowy. Nie jest toksyczna, jednak jak wszystkie związki chemiczne w zbyt dużych dawkach może powodować alergie kontaktowe...czyli poniekąd zamienił stryjek, siekierkę na kijek ;) 


Działanie...powiem tak- swoją podstawową funkcję spełnił- oczyścił włosy. Skóry głowy nie podrażnił, jednak ja nie mam do takich zachowań tendencji. Duży plus za zawartość oleju z pestek moreli, arganowego i migdałowego. Na moje kłaczki podziałały (chyba)  przyzwoicie, gdyż włosy ładnie się błyszczały. Tu kończą się zalety. Szampon okropnie splatał włosy, masakra, miałam taki "flashback" do przeszłości gdy miałam włosy do pasa i bez odżywki nie szło ich rozczesać. Jeszcze wilgotne włosy dawały wrażenie szorstkawych (?), bynajmniej dziwnych w dotyku. Ciężko poddawały się stylizacji a po wysuszeniu jakoś opornie się układały...a raczej nie chciały się układać. Owszem, po wysuszeniu były miękkie...jednak jakoś dziwnie sianowete.

Szampon bez SLS/SLES wypróbowałam, jednak nie odnalazłam w nim "tego czegoś", na pewno nie za taką cenę. Nie twierdzę, że jest zły, ot taki przeciętniak, który nie wywołał u mnie przypływu entuzjazmu. Ciekawość zaspokoiłam, mogę "odfajkować" w notesiku ;)



Copyright © 2017 AnnaBlog