Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja-pielegnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja-pielegnacja. Pokaż wszystkie posty
NOWOŚCI OD FLOS-LEK SKIN CARE EXPERT || SPHERE - 3D

8/29/2019

NOWOŚCI OD FLOS-LEK SKIN CARE EXPERT || SPHERE - 3D

Skin Care Expert SPHERE-3D to nowa linia produktów od marki Flos-lek, która wyjątkowo mnie zaciekawiła! Gdy pierwszy raz przejrzałam informację prasową odnośnie tych kosmetyków, oniemiałam. Polska firma, wypuszcza na rynek coś tak fajnego? Od razu pomyślałam o nowości Clinique, gdzie również mamy możliwość swobodnego łączenia ze sobą poszczególnych komponentów.  Mam jednak nieodparte wrażenie, że Flos-lek poszedł o krok dalej i stworzył coś niezwykłego.

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

12/23/2018

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

Ciąża to magiczny stan, dla mnie, cudowny, wspominam ją z łezką w oku. W moim przypadku, oprócz początkowych mdłości i zgagi pod koniec, wszystko układało się genialnie, również stan mojej cery i włosów. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i bujna fryzura jak łatwo przyszła, tak i poszła. Jakiś czas temu, pisałam wstępny wpis na temat kuracji preparatem Trychoxin, dziś przychodzę z pełną relacją.


TRYCHOXIN, STWORZONY PRZEZ SPECJALISTÓW 


W woli przypomnienia, kosmetyki Trychoxin tworzone są z myślą o włosach słabych, wypadających, również w przypadku łysienia androgenowego. Preparaty tworzone są przez specjalistów z zakresu dermatologii, farmacji oraz trychologow. Oparte są na składnikach, które działają na trzech płaszczyznach.  Po pierwsze, zapobiegają nadmiernemu wypadaniu włosów, po drugie, wspomagają ich odrost,  po trzecie, wzmacniają ich zakotwiczenie.


TRYCHOXIN || SZAMPON, AMPUŁKI


W skład zestawu, wchodzi szampon oraz ampułki. Szampon zamknięty jest w podręcznej, wąskiej butelce, która zaopatrzona jest w wygodną pompkę, która dożyję odpowiednią ilość produktu. Osobiście bardzo doceniam takie rozwiązania, są wygodne i estetyczne. Szampon ma bardzo przyjemny zapach, lekki i świeży, myślę, że przypadnie do gustu również mężczyznom. Produkt dobrze myje, oczyszcza włosy jak i skórę głowy, ważne, że nie wywołuje podrażnień ani swędzenia.



Serum w ampułkach jest produktem wyjątkowo interesującym. Po pierwsze, że względu na bardzo obiecujący skład, po drugie, wygląda. Eleganckie, wąskiej fiolki, które zaopatrzone są w bardzo wygodny atomizer oraz podziałów, stanowią ciekawa alternatywę, dla standardowych ampułek, które znałam np. z firmy Vichy. Te od Trychoxin, są zdecydowanie wygodniejsze użyciu. Atomizer wygodnie rozpala mgiełka preparatu, którą następnie wmasowujemy w skórę głowy. Masaż jest w tym przypadku bardzo ważny i zdecydowanie nie można o nim zapominać. Serum faktycznie nie powoduje przetłuszczania ani nie obciąża włosów. Stosujemy je co drugi dzień, raczej po myciu, przed modelowaniem. 

TRYCHOXIN ||EFEKTY PO 4 TYGODNIACH


Po czterech tygodniach stosowania, pojawiły się pierwsze zauważalne efekty. Na wstępie zaznaczę jednak, że byłam bardzo skrupulatna i systematyczna w stosowaniu oraz w prowadzeniu masażu skóry głowy. Przede wszystkim, włosy mniej wypadają, po jednorazowym myciu nie zapycham już odpływu. Dodatkowo zauważyłam zagęszczenie linii czoła, czyli jak to potocznie nazywamy, wysyp baby hair. Włosy są mocniejsze, nie kruszą się na długości, mam wrażenie, że stały się bardziej elastyczne. Połączenie szamponu i serum, dało rewelacyjne efekty.


Jestem bardzo ciekawa, czy efekt się utrzyma czy nowe włoski jak szybko urosły tak i szybko wypadną. Kuracja powinna trwać 3 miesiące, pierwszy za mną, zostały jeszcze dwa. Po pierwszych pozytywnych efektach, postanowiłam już na własną rękę ją kontynuować a mikołajki to dobry czas na prezenty, również te od siebie dla siebie. Koszt ampułek, bo na nich mi najbardziej zależy waha się w granicy około 120 zł, myślę że jest to cena jak najbardziej przystępna i adekwatna do jakości preparatu.

Dajcie znać co sądzicie o kuracji i jakie preparaty na wypadanie włosów u Was się sprawdziły! 

RECEPTA NA ŁYSIENIE TYPU MĘSKIEGO || BIOTEBAL MEN

11/12/2018

RECEPTA NA ŁYSIENIE TYPU MĘSKIEGO || BIOTEBAL MEN

Nadmierne wypadanie włosów, dotyczy nie tylko kobiet, ale, może i przede wszystkim mężczyzn. Najczęściej związane jest ono z poziomem hormonów i nazywane jest łysieniem "typu męskiego" lub androgenowym. Mam wrażenie, że w przypadku mężczyzn, wypadanie włosów i związane z tym łysienie, traktowane jest jak coś naturalnego. Nie mówi się o tym a Panowie, w większości, nie chcą pokazywać, że jednak się tym przejmują. W dzisiejszych czasach, coraz więcej mężczyzn dba o swój wygląd, gdy zaczyna dotykać ich problem nadmiernego wypadania włosów, również, tak jak my kobiety, szukają ratunku.

BIOTEBAL MEN || SZAMPON ORAZ SERUM

Seria BIOTEBAL MEN, została opracowana przy udziale lekarzy dermatologów oraz trychologów, którzy na co dzień zajmują się sprawami związanymi z dbaniem o włosy i skórę głowy. W skład serii wchodzą dwa preparaty, szampon oraz serum, oba pieczołowicie dopracowane do męskich potrzeb. Zarówno szampon jak i serum, oparte są na innowacyjnej formule Inno-Bimexinum, która powstrzymuje wypadanie włosów, wzmacnia oraz zagęszcza włosy. Formuła ta, wpływa na fazę wzrostu włosa wydłużając ją, dodatkowo zawarty w preparatach Kopexil, zmniejsza ilość pustych mieszków włosowych. Zarówno w składzie szamponu jak i serum znajduje się biotyna, która wzmacnia i odżywia włosy, a także reguluje pracę gruczołów łojowych, co ogranicza przetłuszczanie. Kolejnym składnikiem wpływającym na skuteczność serii, jest ekstrakt z palmy sabałowej, jest to roślina od dawna wykorzystywana w prewencji rozrostu gruczołu krokowego, jednak niech Was to nie zwiedzie. Roślina ta, wykazuje właściwości antyandrogenne, przez co ogranicza wypadanie włosów.


Jak pokazują badania, stosowanie kuracji przez minimum 3 miesiące, znacząco zmniejsza wypadanie włosów, poprawia ich wygląd i kondycję. 
Szampon i serum to produkty, które idealnie się uzupełniają, serum jest zdecydowanie bardziej skoncentrowane i wydaje mi się, że jest kluczowe jeśli chodzi o sukces całej kuracji.  Oba produkty mają przyjemny, lekki zapach. Szampon skutecznie oczyszcza włosy, nie podrażania ani nie powoduje alergii, nie jest to jednak preparat w stylu 3w1 (twarz, ciało, włosy), nad czym mój mąż bardzo ubolewał. Serum stosujemy na umyte, wilgotne włosy, po spryskaniu skóry głowy należy prowadzić masaż przez około 2-3 minuty, co oprawia ukrwienie i odżywienie włosów.

TEORIA A PRAKTYKA || CZY SERIA FAKTYCZNIE DZIAŁA 

Odpowiedź na pytanie, czy seria Biotebal Men, faktycznie działa, zależeć będzie od kilku czynników. Pierwszy, to systematyczność stosowania. Ośmielę się napisać, że jest to kwestia, niemalże kluczowa, jeśli chcemy uzyskać satysfakcjonujące nas efekty. W przypadku tego typu problemu, zawsze trzeba wziąć poprawkę na uwarunkowania genetyczne. Nie będzie nigdy tak, że szampon czy serum całkowicie wyeliminuje problem, jednak ważne jest to, że preparaty faktycznie zmniejszyły intensywność wypadania włosów, wzmocniły je i poprzez lepsze odżywienie i ukrwienie skóry głowy, pobudziły uśpione cebuli do wzrostu.


W efekcie kuracji zauważyliśmy u męża nowe, cienkie włoski w okolicy linii czoła a także zdecydowanie zmniejszyło się ogólne wypadanie włosów. Na szczególna uwagę zasługuje serum, wygodne w stosowanie, z fajnym, podręcznym aplikatorem. 

ABY WŁOS CI Z GŁOWY NIE SPADŁ || TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW

11/07/2018

ABY WŁOS CI Z GŁOWY NIE SPADŁ || TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW

Cienkie i słabe włosy zawsze były moją zmorą, jednak teraz, po ciąży, przede wszystkim przez spadek hormonów, włosy wypadają mi garściami. Czy da się coś w tym temacie zrobić? Jedni mówią przeczekać, drudzy, suplementować i działać. Osobiście uważam, że trzeba dać sobie czas ale jednocześnie starać się wzmacniać i już od pierwszych symptomów, przeciwdziałać wypadaniu. Dziś chciałam zaprezentować Wam, serię kosmetyków Trychoxin, która stworzona jest z myślą, o osobach z problemem nadmiernego wypadania włosów.


Trychoxin || kuracja dla włosów słabych i wypadających

Trychoxin to kompleksowe rozwiązanie oparte na trzech fazach działania dla zdrowych włosów. Pierwsza faza to zapobieganie nadmiernemu wypadaniu włosów, poprzez zawarty w preparacie kwas oleanolowy. Związek ten ma działanie antyandrogenne, zmniejsza on rozkład dihydrotestosteronu, hormonu odpowiedzialnego za tzw łysienie androgenowe ( typu męskiego). Kolejny etap, to pobudzanie włosów do odrostu, poprzez zastosowanie związków, które dotleniają i odżywiają cebulkę włosa. W tym celu, preparat wzbogacono o biotynę, witaminę PP, argininę i apigeninę. Efektem tego etapu, jest pojawianie się tzw. baby hair, czyli nowych włosków, najłatwiej dostrzec je, jak wiadomo, na linii włosów. Trzecia faza, to wzmocnienie zakotwiczenia włosów. Etap bardzo istotny, cóż bowiem nam po baby hair, które zaraz wypadną. W tym celu zastosowano Peptide biotynylo-GHK oraz ekstrakt z imbiru. 


PEŁNA KURACJA || SZAMPON I AMPUŁKI TRYCHOXIN

W skład zestawu, wchodzą: szampon oraz ampułki, jak łatwo można  się domyślić, oba o podobnym składzie, uzupełniają się na wzajem. Osobiście uważam, że stosowanie samego szamponu przeciw wypadaniu włosów mija się z celem. Szampon nie ma długiego kontaktu ze skórą, nawet jeśli zostawimy go na minutę czy dwie, sam nie zapobiegnie wypadaniu a jedynie wspomoże działanie ampułek/serum. Szampon ma bardzo praktyczne opakowanie, które dodatkowo zaopatrzone jest w wygodną pompkę, która dozuje odpowiednią ilość produktu.


Ampułki są szklane, wyposażone w atomizer oraz miarkę, dzięki czemu wiemy ile produktu mamy zużyć. Producent zaleca stosować jedną ampułkę na dwa dni, po sześciu dniach robimy jeden dzień przerwy i powtarzamy kurację. Ampułki wcieramy w skórę głowy i wykonujemy masaż, aby jeszcze bardziej wzmocnić efekt i ułatwić składnikom czynnym działanie. Warto dodać, że kupując opakowanie ampułek, otrzymujemy kurację na cztery tygodnie, do pełnego efektu należy stosować ją przez 3 miesiące co jest równoznaczne z 3 opakowaniami.


Nie chciałam pisać artykułu na zasadzie kopiuj-wklej, z ogromną ilością cytatów, dlatego serdecznie zachęcam Was do odwiedzenia strony producenta. Znajdziecie tam wiele bardzo przydatnych i rzetelnych informacji, szczegółowy opis preparatu oraz składników czynnych. Warto dodać, iż preparat został opracowany przy udziale specjalistów, również trychologów.


Ja dopiero zaczynam kurację, za kilka tygodni możecie spodziewać się dokładnej relacji i oceny działania preparatu. Mam nadzieję, że produkt mnie nie rozczaruje.

Dajcie znać czy znacie preparat Trychoxin i co o nim sądzicie. Jestem ciekawa jak Wy radzicie sobie z nadmiernym wypadaniem włosów!



SHINYBOX WRZESIEŃ || COŚ PIĘKNEGO

9/28/2018

SHINYBOX WRZESIEŃ || COŚ PIĘKNEGO

Wrzesień okazał się dla mnie wyjątkowym miesiącem, który będę pamiętała do końca życia, 14-go przyszła bowiem na świat moja córeczka. Od tego momentu, czas mija mi zaskakująco szybko, sama nie wiem kiedy zrobiło się jesiennie, a za rogiem już czai się październik! Aby umilić nam te ostatnie ciepłe, słoneczne chwile, zespół Shinybox stworzył pudełko, którego motywem przewodnim jest hasło "Coś pięknego". Jeśli jesteście ciekawe, co znalazło się we wrześniowej edycji, zapraszam dalej!
 

 COŚ PIĘKNEGO to najnowsze pudełko ShinyBox <3 Razem z nim zabierzemy Cię do porywającego świata pełnego niesamowitych inspiracji, kosmetycznych marzeń i bajecznych niespodzianek! Jesteś ich ciekawa i masz ochotę na coś pięknego? Jeśli tak, wrześniowy box stworzony jest wprost dla Ciebie!

Gdy wzięłam do ręki wrześniowe pudełko, pomyślałam, ciężkie...może być ciekawie! Tym razem zawartość mnie nie rozczarowała, w pudełku znajdziemy kilka fajnych i wartych wypróbowania, propozycji kosmetycznych. Pierwsze co rzuca się w oczy, to ogromne opakowanie maski  zwiększającej objętość cienkich włosów z ekstraktem z arniki marki O'HERBAL. Maska ma bardzo ładny zapach, opakowanie to aż 500 ml, więc uważam, że wystarczy na bardzo, bardzo długo. Kolejne kosmetyki do pielęgnacji włosów, to zestaw miniatur firmy Aussie, szampon do włosów suchych Miracle Moist Shampoo oraz odżywka do włosów zniszczonych 3 Minute Miracle Reconstructor. Przyznam, że jestem bardzo ciekawa tych produktów, z Aussie miałam jedynie piankę do włosów i chętnie przetestuję ich pielęgnację.


Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, w pudełku znalazłam Olejek do twarzy z brazylijska papają oraz kwasem hialuronowym Congar. Jest to produkt, który bardzo mnie zainteresował, jestem ciekawa jaki efekt uzyskam. Fajnym kosmetykiem jest również serum do twarzy z 3% kwasem hialuronowym Hialu Pure, możemy używać go solo pod krem lub jako dodatek do ulubionego kremu na dzień czy na noc. 


Pierwszy raz w boxie znalazł się również produkt dla mężczyzn, mnie trafił się żel do mycia ciała STR8 AHEAD odświeżający żel pod prysznic. Powiem tak, żeli nigdy dość, a i mąż się ucieszył. Wartym uwagi kosmetykiem, który od razu otworzyłam, jest Naturalny Krem Odżywczy BIOTANIQE. Krem ma rewelacyjną konsystencję, bardzo szybko się wchłania, nie daje uczucia lepkości a na dodatek bajecznie pachnie! Dla mnie najfajniejszy produkt z całego boxa.


Produkty, które średnio do mnie przemawiają to TOP COAT wysuszacz do standardowych lakierów firmy PABLO COLOR. Od lat robię sobie paznokcie hybrydowe i myślę, że raczej nie wrócę do standardowych lakierów, produkt poleci więc w świat. Ostatnim kosmetykiem, który również nie trafił w moje upodobania, jest naturalny mineralny dezodorant ałunowy na hydrolacie z werbeny Ałun & Werbena. Wiem, że wiele z Was będzie bardzo zadowolone z takiego preparatu, jednak ja jestem zwolenniczka standardowych antyperspirantów, nie przepadam za formą sprayu.


Dajcie znać co sądzicie o pudełku? Warto zamówić?

HELP4SKIN || RATUNEK DLA POPARZONEJ ORAZ ZRANIONEJ SKÓRY

8/19/2018

HELP4SKIN || RATUNEK DLA POPARZONEJ ORAZ ZRANIONEJ SKÓRY

Wakacje w pełni a trzeba przyznać, że w tym roku pogoda wyjątkowo dopisuje. Słońce zdecydowanie zachęca do wypoczynku na świeżym powietrzy, nad wodą, nad morzem czy w górach. Czy zastanawiałyście się kiedyś, co powinno a co znajduje się w Waszych podręcznych kosmetyczkach? Czy myśląc o wyjeździe, odruchowo wrzucasz do torby krem z filtrem a może ulubione mleczko do ciała albo szminkę? Ja, może wynika to ze zboczenia zawodowego, zawsze pakuję podręczną apteczkę, którą w tym roku wzbogaciłam o 3 dodatkowe produkty Help4Skin.



Dobre bo polskie || Polpharma Help4Skin


W skład serii Help4Skin wchodzą trzy produkty, są to żele hydrokoloidowe, które przyśpieszają gojenie ran i oparzeń. Mają one oczywiście status wyrobu medycznego i dostępne są w aptekach. Preparaty przeznaczone są do stosowania miejscowego u osób od 2 roku życia. W dużym uproszczeniu, zasada działania tych żeli, polega na stworzeniu opatrunku hydrokoloidowego, który bazuje na zjawisku okluzji. Po aplikacji na ranę czy oparzenie,żel tworzy warunki, które przyśpieszają proces gojenia, między innymi po przez regulację wilgotności.



Help4Skin gojenie ran || żel oraz spray hydrokoloidowy


Spray oraz żel, polecane są w przypadku gojenia ran, zamkniętych czy też otwartych, a różnią się między sobą formą, czyli postacią leku. Możemy wybrać czy wolimy aplikować spray czy żel, który swoja drogą, zamknięty jest w bardzo poręcznej tubce. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom, produkt działa na dwa sposoby, po pierwsze, uniemożliwia parowanie i zmniejsza utratę płynu przez naskórek w przypadku zranień suchych, a także, dzięki zawartości karbomeru, pochłania nadmiar płynu z ran wilgotnych i sączących się. Dodatkowo chłodzi oraz zmiękcza miejsce kontaktu z plastrem czy bandażem. Wskazania do stosowania to rany, skaleczenia, zranienia, otarcia i pęknięcia naskórka.


Od siebie dodam, że najważniejsze w stosowaniu tego typu preparatów, to zapoznanie się z ulotką, co wierzcie mi, dla niektórych nie jest takie oczywiste. Jako pierwszą informację przeczytacie, że ranę najpierw koniecznie trzeba odkazić, jak Amen w pacierzu! Kolejny krok to delikatne osuszenie i aplikacja preparatu, później, w zależności od rodzaju rany, możemy zastosować opatrunek jałowy i całość zabezpieczyć np. opaska dzianą. Mnie osobiście bardzo spodobał się żel hydrokoloidowy w tubce, uważam, że jest to genialne rozwiązanie, nie tylko na wakacje ale zwłaszcza gdy planujecie np. dłuższy spacer w nowych butach.


Help4Skin gojenie oparzeń || żel hydrokoloidowy 


Kolejny produkt polecany jest w celu przyśpieszenia gojenia oparzeń, w tym oparzeń słonecznych. Żel ma znacząco zmniejszać ból, koić i łagodzić oraz dawać szybkie uczucie chłodzenia. Dodatkowo po przez tworzenie warstwy okluzyjnej, ułatwia gojenie się oparzeń, zmniejsza ryzyko infekcji oraz ogranicza powstawanie blizn. Produkt zamknięty jest w butelce z pompką typu airless, dzięki czemu dozowanie jest łatwe a sam wyrób zachowuje na dłużej swoje właściwości i czystość mikrobiologiczną. Należy pamiętać, że w przypadku oparzeń, najważniejsze to schłodzenie dotkniętego problemem miejsca. Żaden panthenol w piance czy żel nie zastąpi schłodzenia, oczyszczenia i dezynfekcji uszkodzonego miejsca! Oparzone miejsce chłodzimy minimum 20 minut pod zimną, bieżącą wodą, analizujemy stopień oraz wielkość oparzenia i jeśli to konieczne, zasięgamy porady specjalisty. 


Miałam tą mało przyjemną możliwość wypróbowania żelu na sobie, niestety podczas wypadu nad morze spiekłam uda. Żel aplikowałam kilka razy dziennie na oczyszczoną skórę i muszę przyznać, że czułam ulgę. Produkt chłodzi, zmniejsza dyskomfort, świąd a w przypadku miejsc gdzie niestety pojawiły się bąble, ładnie koi, osusza i sprawia, że skóra szybciej "dochodzi do siebie".

Lepiej zapobiegać niż leczyć


Wyjeżdżając na wakacje pamiętajcie, żeby nie zapomnieć o podręcznej apteczce. Jest to o wiele wygodniejsze i praktyczniejsze rozwiązanie, niż bieganie w popłochu i szukanie apteki. Z własnego doświadczenia dodam, że warto również wziąć pod uwagę kwestię finansową, gdyż łatwo zauważyć, że apteki w miastach "kurortowych" w okresie wakacyjnym windują ceny jak tylko mogą. Seria Help4Skin jest rozwiązaniem praktycznym i co najważniejsze skutecznym, zarówno jeśli chodzi o oparzenia słoneczne jak i drobne rany.



Dajcie znać czy znacie produkty Help4Skin i czy zabieracie tego typu preparaty na wyjazdy!

DERMOKOSMETYKI MEDIQSKIN  || SERIA DO CERY TRĄDZIKOWEJ

8/17/2018

DERMOKOSMETYKI MEDIQSKIN || SERIA DO CERY TRĄDZIKOWEJ

Na rynku pojawia się wiele kosmetyków oraz dermokosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry problematycznej i trądzikowej. Bardzo często, gdy uznajemy, naszą cerę za trądzikową, pierwsze kroki kierujemy do drogerii, gdy kupowane tam kosmetyki nie dają oczekiwanych efektów, sięgamy po dermokosmetyki dostępne w aptekach. W dzisiejszym wpisie, chciałam Wam zaprezentować serię produktów Mediqskin, dostępną wyłącznie w aptekach, przeznaczoną do pielęgnacji cery trądzikowej. W jej skład wchodzi żel do mycia twarzy, płyn micelarny, krem intensywnie nawilżający SPF 15 oraz żel punktowy do cery trądzikowej. Jeśli jesteście ciekawe, jak się u mnie spisały, zapraszam dalej.


Demakijaż i oczyszczanie || płyn micelarny i żel do mycia twarzy


Formuła płynu micelarnego została opracowana i dostosowana do specyficznych potrzeb skóry trądzikowej. Przede wszystkim, preparaty te musza dobrze oczyszczać skórę z zanieczyszczeń, w tym z makijażu, jednak powinny robić to delikatnie, aby nie podrażniać i co ważne, nie przesuszać skóry, która poddawana jest kuracji przeciwtrądzikowej. Płyn został wzbogacony ekstraktem z płatków róży stulistnej, która reguluje wydzielanie sebum oraz zapobiega namnażaniu się bakterii. Kompleks NMF przyczynia się do długotrwałego wiązania i zatrzymywania wody w naskórku oraz w głębszych warstwach skóry. Alantoina działa kojąco i łagodząco. Efekt? Dokładny i delikatny demakijaż, przy jednoczesnym ograniczaniu występowania ropnych stanów zapalnych, ukojeniu oraz zachowaniu odpowiedniego nawilżenia.

Pierwszym krokiem w mojej wieczornej pielęgnacji, jest demakijaż, nie ukrywam, że w tym celu zawsze preferowałam płyny micelarne. Przetestowałam ich na prawdę wiele. Jak wypada ten z Madiqskin? Dobrze, nawet bardzo dobrze. Ogromny plus za jego łagodną formułę dzięki czemu nie szczypie w oczy, nie powoduje podrażnień oraz nie daje uczucia przesuszenia. Z minusów, muszę zaznaczyć, że jak na mój gust wymaga domycia żelem, zwłaszcza, gdy mam mocniejszy makijaż oka. Zaznaczę jednak, że ja zawsze wieczorem i tak używam żelu do mycia twarzy, jednak wiem, że niektórzy omijają ten krok.


Składniki czynne zawarte w żelu do mycia twarzy, zostały dobrane tak, aby w sposób optymalny zaspokoić potrzeby cery trądzikowej. Żel ma skutecznie usuwać zanieczyszczenia, nadmiar sebum czy makijaż, bez naruszania naturalnej bariery ochronnej skóry. Żel do mycia twarzy Madiqski nie zawiera mydła ani alkoholu a SLSy zostały zastąpione łagodnymi substancjami myjącymi i pianotwórczymi. Produkt dokładnie oczyszcza pory skóry, lekko złuszcza, rozjaśnia a przy tym nie przesusza. Żel został wzbogacony olejkiem z drzewa herbacianego, o naturalnych właściwościach antyseptycznych oraz hamujących rozwój bakterii, również P. acnes. Podobnie jak w przypadku płynu micelarnego, żel posiada w składzie alantoinę, ekstrakt z róży stulistnej oraz kompleks nawilżający NMF. 

Żel do mycia twarzy Madiqskin okazał się dla mnie bardzo komfortowy w stosowaniu. Ogromny plus za pompkę oraz za rewelacyjne domywanie resztek makijażu i innych zanieczyszczeń. W tym aspekcie, spisuje się na solidną piątkę z plusem. Warto wspomnieć o jego zapachu, mocno wyczujemy olejek z drzewa herbacianego, który daje uczucie świeżości, jednak miałam wrażenie, że nieco ściąga skórę.


Mediqskin Plus żel punktowy || wyrób medyczny, nie kosmetyk

 

Jest to największa różnica pomiędzy rożnego rodzaju, mocno reklamowanymi produktami, które dostaniecie w najróżniejszych drogeriach czy sklepach internetowych. Madiqskin Plus żel punkowy do cery trądzikowej, to preparat, który ma status wyrobu medycznego, nie kosmetyku. Mamy zatem pewność, że produkt jest lepiej przebadany, również pod kątem badań klinicznych, produkowany w innym standardzie i ma jasno określony skład. Ponad to, wyrób medyczny podlega ustawie i ma ściśle określone przeznaczenie. Mediqskin Plus, to pierwszy, dostępny bez recepty, preparat, który oprócz 4 % kwasu glikolowego, zawiera również 0,02% tretynoinę oraz 0,8 % klindamycynę. Produkt nie zawiera alkoholu etylowego czy substancji zapachowych.


Skład preparatu zapowiada rewolucję i tak też się dzieje. Żel, mimo stężeń, które wydają się być niskie, faktycznie działa mocno wysuszająco oraz złuszczająco. Połączenie kwasu glikolowego oraz tretynoiny daje zauważalne efekty, złuszczenie naskórka występuje około trzeciego dnia od aplikacji. i w moim przypadku było dość intensywne. Ratowałam się peelingami, jednak prawda jest taka, że naskórek musiał zejść. Zauważyłam, że pory oczyszczają się i faktycznie ulegają zwężeniu. Klindamycyna o właściwościach przeciwbakteryjnych (antybiotyk z grupy linkozamidów) ogranicza rozwój bakterii, przez co zmniejsza ilość ropnych wyprysków. Częstotliwość stosowania preparatu musi zostać przez Was indywidualnie dostosowana, mnie wystarczyło raz góra dwa razy w tygodniu. Z kwestii technicznych, wspomnę również o tym, aby po umyciu twarzy powstrzymać się z aplikacją żelu aż do dokładnego osuszenia skóry, a i na dobrze wyschniętej cerze, żel potrafi szczypać. Produkt nakładamy również tylko tam, gdzie faktycznie występują problemy z cerą, nie ma bowiem sensu aplikować tak intensywnego preparatu w obszary, które nie są dotknięte problemem trądziku.

Nie ukrywam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam go u siebie w aptece, pomyślałam- no to się zacznie, jednak po namyśle, uznałam, że może to i dobrze, że pacjenci będą mieć dostęp do produktu o takim składzie. Najważniejsze, aby używać go z głową, przyjść po poradę- czy na pewno jest to produkt dla nas, stosować się ściśle według wskazań i co bardzo ważne, nie zapominać o ochronie przeciwsłonecznej.


Mediqskin krem intensywnie nawilżający SPF 15 || nieodzowny element w każdej kosmetyczce


Krem oparty jest na kwasie hialuronowym oraz kompleksie NMF, składniki te zapewniają głębokie i intensywne nawilżenie skóry. Kompleks NMF odbudowuje i uzupełnia naturalny płaszcz ochronny skóry, przez co zmniejsza ucieczkę z niej wody, zapobiegając jednocześnie odwodnieniu i przesuszeniu. Krem zawiera również ekstrakt z róży stulistnej, który jak wspominałam wcześniej, ma właściwości seboregulujące, nie jest on komedogenny, nie zatyka porów.


Produkt zrobił na mnie dobre wrażenie, myślałam, że będę miała do czynienia z tłuściochem, jednak pomyliłam się. Krem wchłania się bardzo szybko, praktycznie do matu, dzięki czemu sprawdza się idealnie jako baza pod podkład. Jednocześnie krem daje uczucie komfortu, czuć nawilżenie i ukojenie, jest to fajne i wbrew pozorom nieoczywiste połączenie nawilżenia z regulacją wydzielania sebum. Na dłuższą metę krem dobrze nawilża a jednocześnie dobrze reguluje błyszczenie, w moim przypadku strefy T. Ważne, że nie ma mowy o efekcie błędnego koła, który polega na nadmiernym wysuszaniu skóry przez co zaczyna ona produkować jeszcze większe ilości łoju.

Seria Mediqskin || gra warta świeczki?


W kilku słowach podsumowania, uważam, że jest to seria godna polecenia. Mam wrażenie, że największą jej zaletą jest spójność i idealne uzupełnianie się produktów, gdyż nawet, jeśli płyn micelarny nie domyje całego makijażu to zrobi to żel. Produkty dobrze oczyszczają, jednak robią to łagodnie, bez zbędnego przesuszania, jednocześnie wydzielanie sebum jest cały czas kontrolowane. Krem intensywnie nawilżający sprawdza się bardzo dobrze, robi to co ma robić, nawilża, uzupełnia barierę lipidową a jednocześnie kontroluje i niweluje świecenie się skóry. Największym hitem a jednocześnie największym wyzwaniem, jest żel punktowy, który ma mocny i konkretny skład. Jeszcze raz uczulam na ten produkt, uważam, że może zrobić on tyle dobrego co i złego, wszystko zależy od tego w jaki sposób go stosujemy. Pamiętajmy, żeby używać go z głową i dbać o odpowiednią ochronę przeciwsłoneczną. Uczulam również na to, że tretynoina działa teratogennie, więc nie polecam stosować jej w ciąży, mimo, że ma mieć tu działanie miejscowe. W takich kwestiach lepiej dmuchać na zimne. 

Dajcie znać czy znacie dermokosmetyki Mediqskin i co o nich sądzicie?

ULUBIEŃCY CZERWCA ORAZ LIPCA || TOO FACED, LILY LOLO, BELL, BENEFIT, THE BODY SHOP

8/08/2018

ULUBIEŃCY CZERWCA ORAZ LIPCA || TOO FACED, LILY LOLO, BELL, BENEFIT, THE BODY SHOP

W moim życiu ostatnio bardzo dużo się dzieje, razem z mężem powoli przygotowujemy się na ogromny przewrót, który szykuje się w pierwszej połowie września. Dziecko ponoć wywraca świat do góry nogami, zwłaszcza to pierwsze. Od kilku miesięcy jestem już na zwolnieniu, początkowo sądziłam, że nadrobię wszystkie blogowe zaległości, będę miała czas dla siebie...jednak nic bardziej mylnego. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie wiecie, że w naszym domu zamieszkała Roksi, wyjątkowo towarzyski berneńczyk, aktualnie 6 miesięczny, który skupia na sobie uwagę wszystkich. Dzisiaj, zapraszam Was na post o ulubieńcach kosmetycznych minionych miesięcy, nie będzie tego dużo, jednak sądzę, że będą to kosmetyki warte uwagi.


Ulubieńcy w pielęgnacji

W mojej pielęgnacji niewiele ostatnio się zmienia, więc ta część wpisu będzie dość...hmm...nazwijmy to zwięzła. Jakiś czas temu pisałam pełna recenzję kosmetyków Resibo, chcę więc jeszcze raz podtrzymać moje zdanie i pokazać Wam bardzo fajny krem pod oczy. Produkt o przyjemnej konsystencji i wyjątkowo bogatym, naturalnym składzie, który cudownie nawilża, łagodzi i lekko napina skórę wokół oczu. 

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, w upały zrezygnowałam z bardzo tłustych maseł czy olejków i zostałam jedynie przy produkcie z The Body Shop, mianowicie maśle do ciała o zapachu brzoskwiniowym. Odpowiada mi w nim przede wszystkim działanie, konsystencja, to, że nie zostawia na moim ciele lepiącej się warstwy no i piękny zapach, który nie przeszkadza również mojemu mężowi. Masło polecam kupować podczas promocji, gdyż regularna cena jest zabójcza. 

Letnią nowością w mojej pielęgnacji, jest mleczko firmy Lirene, które zawiera mieniące się drobinki. Jest to produkt do stosowania typowo na dzień, gdyż nie wyobrażam sobie natrzeć się takimi drobinami na noc i wpakować się w pościel. Mleczko bardzo szybko się wchłania, wręcz do sucha a zatopione w nim drobinki nadają skórze ładnego blasku. Początkowo sądziłam, że bardzo szybko się go pozbędę, jednak efekt zrobił na mnie wrażenie, nie jest to co prawda olejek z Nuxe, jednak myślę, że w wersji niskobudżetowej śmiało można się na nie skusić. Polecam zwłaszcza jaśniejszym karnacjom, nie wiem czy dla ciemniejszych dziewczyn drobinki i blask, który zostawiają nie będą za mało widoczne.



Ulubieńcy w makijażu

Jeśli chodzi o makijaż, podejrzewam, że tak jak i u Was, był on dość minimalistyczny. Latem ograniczam się do podkładu mineralnego Lily Lolo w odcieniu Warm Peach, ewentualnie jeśli sięgam po płynne konsystencje to są to raczej lekkie formuły typu krem BB lub delikatny podkład, często mieszany z kremem nawilżającym. O podkładzie mineralnym Lily Lolo, pisałam jakiś czas temu pełna recenzję i nie chciałabym się tu zbytnio nad nim rozwodzić. Uważam, że jest to kosmetyk bardzo dobry, zwłaszcza latem a prawidłowa aplikacja zapobiega efektowi pudrowości.




Pozostając w temacie minerałów, chcę zwrócić Waszą uwagę na piękny, wypiekany róż do policzków, również marki Lily Lolo, w odcieniu Tickled Pink. W tym przypadku urzekł mnie kolor, na lekko opalonej buzi wygląda zjawiskowo, jest bardzo lekki, subtelny, różowo-brzoskwiniowy, istnie wakacyjny! Na policzkach daje delikatną poświatę, jednocześnie pięknie rozświetla, jak dla mnie jest to produkt 2w1, róż i rozświetlacz w jednym. Sprawia, że buzia wygląda promiennie a policzki są słodkie i całuśne. Jeśli chodzi o Lily Lolo, przeprosiłam się również z błyszczykiem Whisper, w pięknym, naturalnym odcieniu zgaszonego różu. Produkt na ustach wygląda nieco mlecznie ale ja latem uwielbiam taki mokry, naturalny efekt.


Odkąd złapałam troszkę słońca, nie rozstaję się z bronzerem od Benefit i jest to klasyczna Hoola, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Bardzo lubię go używać zwłaszcza latem, gdy jestem już nieco opalona. Zimą czy jesienią wybieram inne produkty, ewentualnie aplikuję go bardzo ostrożnie, gdyż mam jasną karnację i w pospiechu lubię z nim przesadzić, natomiast latem jest to dla mnie kolor niemal idealny. Czemu niemal, otóż jakiś czas temu, poniekąd dzięki Asi, o której w dalszej części wpisu, odkryłam genialne trio do konturowania twarzy. Moje "odkrycie", dla niektórych z Was, będzie pewnie śmieszne, gdyż w końcu zdecydowałam się na równie słynną co Hoola, paletkę z Too Faced Sweet Peach Glow Kit. Muszę przyznać, że jest sztos! Jestem w niej totalnie zakochana i szczerze żałuję, że zdecydowałam się na nią dopiero teraz. Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam ja w perfumerii i pomyślałam sobie, o co tyle szumu, wtedy zupełnie mnie nie zainteresowała. Kolory wydały mi się nie moje, zbyt ciepłe i błyszczące. Dziś wiem, że właśnie o to w niej chodzi! O ten piękny, elegancki blask.  Odcienie, wbrew pozorom i chyba ogólnemu przekonaniu, wcale nie są takie ciepłe, bronzer jest idealny dla jasnej karnacji, zwłaszcza, gdy złapiemy troszkę słońca, umiejętnie nałożony doda młodzieńczości, lekkości i dziewczęcej promienności. Połączenie wszystkich trzech pudrów, nadaje buzi letniego blasku, właśnie tą paletka uzyskamy ten pożądany słoneczny, letni glow!




Oprócz twarzy muśniętej słońcem, mój letni makijaż, tak w skrócie, to przede wszystkim brwi oraz rzęsy. Należę do osób, które gdy złapią troszkę słońca na twarzy...tracą brwi i rzęsy ;) Moje włoski po prostu tak bardzo jaśnieją, że staja się praktycznie niewidoczne. Rozwiązania są dwa, albo henna albo codzienne malowanie, każdy normalny wybrałby hennę a ja, z racji notorycznych zajęć, gości czy wyjazdów do rodzinnego domu, nie mam czasu umówić się do kosmetyczki. Tym sposobem poznałam nową perełkę, jest nią paleta do brwi marki Bell, którą, przyznam się bez bicia, podpatrzyłam u Asi. Moja jest w odcieniu 3. Produkt jest świetny, dwa cienie, jeden ciemniejszy, drugi jaśniejszy oraz dość pokaźnych rozmiarów wosk. Wszystko kompaktowe, w eleganckim opakowaniu z dużym lusterkiem i w cenie 20 zł. Czego chcieć więcej? Cienie są idealnie napigmentowane, miękkie, dobrze się z nimi pracuje dzięki czemu brwi podkreślam w ekspresowym tempie, kolory nie wpadają w ciepłe, rude tony, których u siebie nie lubię. Wosk jest dość tłusty, przez co wystarczy nałożyć go odrobinę aby utrzymać i wygładzić włoski. Gdy już dorobię się brwi, czas na rzęsy, w tym sezonie, z racji ciąży i upałów postawiłam na produkty wodoodporne. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale wręcz płynę, spływa ze mnie wszystko, również tusze, których wcześniej używałam.



Po wielu mniej udanych zakupach, zdecydowałam się na kredkę z Estee Lauder Double Wear Waterproof Eyeliner w odcieniu 02 Espresso. Cóż mogę o niej napisać, jest to produkt wart grzechu, kredka broni się sama, jest po prostu nie do zdarcia. Idealna na górną linię wodną i do zagęszczania rzęs, co najważniejsze, nie odbija się na dolnej linii a właśnie na tym mi zależało i dlatego ją kupiłam. Cudowna, mięciutka formuła, nie podrażnia, początkowo łatwo daje się rozetrzeć, jednak trzeba się śpieszyć, gdyż produkt zastyga. Ostatnim kosmetykiem do makijażu, który wyjątkowo przypadł mi do gustu, jest tusz z Too Faced Better Than Sex Mascara w wersji wodoodpornej. Czytając opinie na jego temat, długo zastanawiałam się nad zakupem, bo nie będę ukrywać, że recenzje ma różne. Z tego co widzę albo się go bardzo lubi albo uważa za totalny bubel. Nie wiem od czego to zależy, może od doświadczenia w makijażu, rodzaju rzęs, budowy oka, ciężko mi powiedzieć. Mnie tusz odpowiada, ładnie podkreśla moje dość krótkie rzęsy, nie zostawia grudek, dobrze podkręca i wydłuża a przy tym nie spływa, zwłaszcza w kącikach zewnętrznych (czasem łzawią mi oczy).


Na koniec muszę podzielić się z Wami moim odkryciem na YouTube, otóż jakoś na początku czerwca odkryłam profil Asi, która jest makijażystką i kosmetologiem. Dawno nikt nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia, wciągnęłam się w jej kanał, dosłownie na maksa. Uwielbiam jej podejście, sposób w jaki się wypowiada a przede wszystkim profesjonalizm i to bojące od Asi ciepło. Polecam, myślę, że również przepadniecie!

Dajcie znać jakie kosmetyki przypadły Wam do gustu, może znacie moich ulubieńców, co o nich sądzicie. Będę też wdzięczna za podesłanie ciekawych profili na youtube czy blogu, może dzięki Wam odkryję kolejną perełkę?


PIELĘGNACYJNE PEREŁKI OSTATNICH TYGODNI || NACOMI, SYNCHROLINE, NAOBAY, ZIAJA

5/10/2018

PIELĘGNACYJNE PEREŁKI OSTATNICH TYGODNI || NACOMI, SYNCHROLINE, NAOBAY, ZIAJA

Jakiś czas temu, w związku ze zmianami w moim organizmie, musiałam zmodyfikować nieco moją pielęgnację. O ile, zawsze byłam posiadaczką cery mieszanej i przesuszenia raczej mi nie dokuczały, tak teraz walczę z nimi jak tylko mogę. Nie ukrywam, że na dzień dzisiejszy wyszłam na prostą, drugi trymestr jest dla mnie zdecydowanie łaskawszy a i ostro wzięłam się za siebie. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki polecam, zapraszam dalej!

Copyright © 2017 AnnaBlog