Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SLIDER. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SLIDER. Pokaż wszystkie posty
FOKUS NA MARKĘ || MAKIJAŻ Z ORIFLAME

9/29/2019

FOKUS NA MARKĘ || MAKIJAŻ Z ORIFLAME

Od jakiegoś czasu, powiedzmy, że systematycznie robię zamówienia z Oriflame. Mam wrażenie, że marki "katalogowe" są nieco zapomniane i czasem niedoceniane.  Ja sama, wiele razy szufladkowałam produkty "katalogowe" do tych gorszych, no bo jak to, przecież z takiej marki nic fajnego się nie trafi. To był błąd, dziś wiem, że w asortymencie Oriflame, który właśnie prowadzi sprzedaż głównie przez katalogi, możemy spotkać bardzo fajne kosmetyki.

Czasem warto przejrzeć katalog || odkrycia ostatniego półrocza

Dzisiejszy makijaż, wykonałam kosmetykami z Oriflame, które warte są polecenia. Na pierwszy rzut idzie podkład, w odcieniu Porcelain. Jeśli chodzi o podkłady, miałam już możliwość wypróbowania kilku, ale ten na dzień dzisiejszy, jest moim zdecydowanym faworytem. Po pierwsze odcień, który pięknie dopasowuje się do koloru skóry. Po drugie, formuła produktu, przyznam szczerze, że bije na głowę wiele podkładów z perfumerii. Jest co prawda gesty jednak w odczuciu na skórze lekki, dobrze sie rozprowadza, świetnie wtapia w skórę, nie podkreśla jej struktury, rozszerzonych porów czy suchych skórek. Podkład, mimo, że długotrwały, nie daje zupełnego matu, nie ukrywam, że najlepiej wygląda na bazie rozświetlającej, cera jest wówczas mega promienna.


Korektor, który uważam za dość ciekawy, to również seria Giordani Gold, odcień wykończenie rozświetlające. Sam w sobie, krycie ma dość mizerne, jednak aplikowany na korektor korygujący, daje piękny i promienny efekt. Dla mnie ważne jest, że nie ma on tak mocno niebieskich tonów, które ostatnio ewidentnie mi nie służą ( mam niebieskawe sińce pod oczami). Puder Giordani Gold jak widzicie powoli dobija dna, jest to produkt delikatny, jak na puder w kamieniu, dość miałki pod palcami, dość dobrze utrwala makijaż, nadaje się do poprawek w ciągu dnia. Lubię to używać w zwykłych, lekkich, dziennych makijażach.


Prawdziwym sztosem, okazała się ta niepozorna masakra, ponownie seria Giordani Gold.  Standardowa szczoteczka , chciałoby się powiedzieć "taka jak kiedyś", pięknie rozdziela, wydłuża i podkreśla rzęsy. Efekt jest świetny, idealny na co dzień czy do pracy. Pozostając w tematyce oczu, chcę polecić Wam również cień w kredce. Mój odcień to, piękny, szampański kolor. Produkt jest średnio napigmentowany jednak pozostawia na oku fajny, subtelny i naturalny blask, idealny do wiosennego, szybkiego makijażu.


Moim stosunkowo świeżym  nabytkiem, jest róż w kulkach, w odcieniu. Przyznam się szczerze, że całe wieki nie stosowania tego typu kosmetyku! O ile sam zamysł mi się podoba, tak niestety, ale muszę wyjąć nieco różowych kuleczek, dla mnie efekt jest zbyt ciemny i intensywny, dla jednych będzie to plus, jednak ja mam zbyt jasną karnację i nie lubię się z intensywnym rumieńcem. 


Jeśli chodzi o usta, mam tu trzech faworytów. Pierwszy, to matowa pomadka w płynie, w idealnym dla mnie odcieniu nude! Kolor nie jest ani zbyt trupi, ani zbyt ciepły, jest to idealnie wyważony brudny, zgaszony róż wchodzący nieco w brąz. Pomadka, mimo iż w nazwie ma "matt", nie jest do końca suchym, typowym matem...co niezmiernie mnie cieszy! Jej wykończenie, balansuje gdzieś pomiędzy matem a satyną, dzięki czemu na ustach jest niezwykle komfortowa. Kolejne dwie pomadki, to już typowe sztyfty, jedna nawilżającą, półtransparentna, dająca efekt wilgotnych, soczystych ust. Druga propozycja, to pomadka bardzo nawilżająca, usiana drobinkami, których nie trzeba się bać, zwłaszcza teraz, w słoneczne dni pięknie wygląda na ustach.



Dajcie koniecznie znać czy lubicie produkty Oriflame i czy macie wśród nich swoich ulubieńców!



NOU CHERRY BLOSSOM || ZAPACH MOICH WAKACJI

8/29/2019

NOU CHERRY BLOSSOM || ZAPACH MOICH WAKACJI

Wakacje powoli dobiegają końca, czasem zastanawiam się jak to możliwe, że czas tak szybko ucieka. Wiem. Dawno mnie tu nie było, jednak musiałam chwilę odetchnąć, skupić się na sobie i mojej małej Gabi, już niebawem czeka mnie powrót do pracy, dlatego chcę ten czas wykorzystać na maksa. Dziś opowiem Wam, czym w tym sezonie pachniał maj i czerwiec. Jakiś czas temu, otrzymałam do wypróbowania zapach, NOU Cherry Blossom, który dostępny jest w sieci Rossmann.

NOWOŚCI OD FLOS-LEK SKIN CARE EXPERT || SPHERE - 3D

8/29/2019

NOWOŚCI OD FLOS-LEK SKIN CARE EXPERT || SPHERE - 3D

Skin Care Expert SPHERE-3D to nowa linia produktów od marki Flos-lek, która wyjątkowo mnie zaciekawiła! Gdy pierwszy raz przejrzałam informację prasową odnośnie tych kosmetyków, oniemiałam. Polska firma, wypuszcza na rynek coś tak fajnego? Od razu pomyślałam o nowości Clinique, gdzie również mamy możliwość swobodnego łączenia ze sobą poszczególnych komponentów.  Mam jednak nieodparte wrażenie, że Flos-lek poszedł o krok dalej i stworzył coś niezwykłego.

SHINYBOX MARZEC 2019 || BEAUTY QUEEN

4/13/2019

SHINYBOX MARZEC 2019 || BEAUTY QUEEN

Zanim w moje ręce trafi pudełko Shinybox, zawsze wcześniej śledzę stronę i czytam zapowiedzi. W marcu, z racji Dnia Kobiet liczyłam na prawdziwy sztos, sama nazwa Beauty Queen rozbudzała ciekawość a w połączeniu z intrygującym opisem, no szok, wręcz nie mogłam się doczekać kuriera. Jeśli jesteście ciekawe co sądzę o marcowej edycji, zapraszam dalej.


Tak jak wspomniałam we wstępie, miałam duże oczekiwania wobec marcowego pudełka, wiadomo, Dzień Kobiet i te sprawy. Opis boxa, super, rozbudza wyobraźnię...niestety, jak dla mnie, pudełko okazało się bardzo słabe. Może liczyłam na coś więcej? Miałam za duże wymagania? A może kosmetyki nie trafiły w mój gust i potrzeby? Przyznam szczerze, że chyba wszystko po trochu.



W pudełku znajdziemy "próbkę " w postaci tamponu, co uważam za marnowanie miejsca w pudełku, poza tym gdy widzę w boxie tego typu historie, to aż mnie trzęsie. No nie lubią "próbować" podpasek i tamponów, uważam, że każda z nas ma swoje przybory higieniczne i nie ma sensu wrzucać do pudelka tego typu produktów. Kolejna próbka jest już bardziej trafiona...i szkoda bardzo, że jest to jedynie saszetka bo akurat ten kosmetyk, gdyby był pełnowymiarowy, mógłby uratować marcowe pudełko. Mowa o kremie rozjaśniającym firmy Botaniqe. Kolejny produkt, który szkoda, że jest próbką, to Paese pielęgnacyjny krem koloryzujący DD, miałam okazję już go użyć i muszę powiedzieć, że może być to świetna alternatywa dla podkładu np. na wiosnę czy lato.



Wśród fajniejszych produktów pełnowymiarowych, znalazł się O'Herbal fluid do włosów z ekstraktem z lnu. Kosmetyk przeznaczony co prawda do włosów farbowanych ale myślę, że u mnie też się sprawdzi. Można go stosować zarówno na wilgotne jak i suche włosy, ma za zadanie odżywiać, zmniejszać łamliwość oraz chronić przed czynnikami zewnętrznymi. Biotaniqe aktywnie nawilżająca maska na tkaninie również przypadła mi do gustu, gdyż lubię maseczki w płatach.  Kolejnym kosmetykiem pełnowymiarowym, są płatki oczyszczające na nos Selfie Project, które chętnie wypróbuję, jednak nie mogę powiedzieć, żebym się nimi jakoś specjalnie ekscytowała.




Dwa produkty, co prawda, pełnowymiarowe, jednak dla mnie zupełnie nietrafione, to Bell HYPOAllergenic pomadka Intense Colour Moisturizing w zupełnie abstrakcyjnym dla mnie kolorze oraz Olimp Labs INNOVUM Beauty Shot, czyli drink kolagenowy.


Tak oto prezentuje się marcowy Shinybox, ja osobiście jestem bardzo zawiedziona, w porównaniu do poprzednich, to pudełko wypada strasznie blado i słabo. Dajcie znać co o nim sądzicie!

SHINYBOX STYCZEŃ || TIME TO SHINE!

2/03/2019

SHINYBOX STYCZEŃ || TIME TO SHINE!

Styczeń już za nami, aż nie mogę w to uwierzyć, z małym dzieckiem w domu dni wręcz uciekają przez palce! Dziś przygotowałam szybka prezentację najnowszego pudełka SHINYBOX, o wdzięcznej nazwie Time to Shine. Jeśli jesteście ciekawe co sądzę o zawartości, zapraszam dalej!


Zachwycaj, błyszcz, odkryj siebie na nowo i rozpocznij Nowy Rok ze styczniowym pudełkiem ShinyBox Time to Shine.
Wraz z najnowszym pudełkiem ShinyBox oddajemy w Twoje ręce kosmetyki, dzięki którym będziesz prezentować się idealnie nie tylko podczas karnawału. My zadbamy o Twój makijaż oraz zdrowe i piękne włosy. Ty natomiast teraz oddaj się zabawie i olśniewaj pięknem.

Hasło przewodnie przywodzi na myśl blask i karnawał, zanim otworzyłam pudełko, liczyłam właśnie na fajne produkty do makijażu czy pielęgnacji, i tym razem się nie zawiodłam. Zespół odpuścił sobie jakieś dziwne dodatki w postaci tamponów, podpasek czy wkładek, umieści natomiast w pudełeczka kilka praktycznych kosmetyków. 



Bardzo się cieszę, że tym razem mogę wypróbować coś od Bell Hypoallergenic, w boxie znalazł się bowiem bardzo dobrze zapowiadający się żel modelujący do brwi Brow Modeller Gel, pomadka w płynie Lip Lacquel Liquid w bardzo ładnym, neutralnym odcieniu oraz kremowa pomadka w sztyfcie, Secretale Nude. Jestem pewna, że produkty Bell zużyję do końca. 


Oprócz typowej kolorówki, mamy również coś z pielęgnacji. Tym razem zespół postawił na kosmetyki do włosów, w pudełku znajdziemy bowiem aż dwa szampony. Pierwszy, to Schwarzkopf Gliss Kur Purifity & Protect, który z łatwością dostaniemy w niemal każdej drogerii. Kolejny, to dość ciekawie zapowiadający się szampon marki Element, wersja z czarnym węglem, który ma dogłębnie oczyszczać włosy i skórę głowy. Do pary z szamponem, w pudełku znajdziemy maskę do włosów firmy Vis Plantis, seria Basil Elements, o właściwościach regenerujących.



Bardzo ciekawie zapowiadającym się kosmetykiem, jest maska w płacie firmy Biodermic. Ostatnio, że względu na notoryczny brak czasu stawiam właśnie na produkty w płacie, są wygodne, nie trzeba ich rozrabiać i zmywać. Po raz kolejny w Shinybox znalazła się maseczka Dermaglin, tym razem wersja regenerująca, którą chętnie wypróbuję. Cieszę się, że wreszcie w boxie znalazły się inne maski niż wysuszające, do cery tłustej.


Jedynym nietrafionym moim zdaniem elementem pudełka jest perfumetka Carlo Bossi, uważam, że perfumy są indywidualną sprawą i nie powinny być dodawane do boxów.



Mnie osobiście ta edycja przypadła do gustu, powiem więcej, podoba mi się chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych shinyboxów. Pudełko uznaję za przemyślane i spójne, mamy coś do makijażu, co ważne, w uniwersalnych kolorach, jest również pielęgnacja, szampony, które zawsze się przysadzą.

Jestem ciekawa Waszych opinii o styczniowym pudełku, ja od siebie mogę powiedzieć- SHINYBOX, tak trzymać i oby więcej tak fajnie skomplikowanych pudełek!

SHINYBOX GRUDZIEŃ 2018 || SHINY CHRISTMASS

12/30/2018

SHINYBOX GRUDZIEŃ 2018 || SHINY CHRISTMASS

Grudzień już niemalże za nami, mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z otrzymanych prezentów. Ja miałam ta przyjemność, że Mikołaj odwiedził mnie jeszcze kilka dni przed Świętami i obdarował mnie rewelacyjną przesyłką od zespołu ShinyBox. Miałam ambitny plan dodać relację jeszcze przed Wigilią, jednak prowadzenie bloga i opieka nad moją Malutką nie idą w parze, więc dziś, nieco spóźniona, mam dla Was relację z otwierania świątecznych pudełek ShinyBox!


Tym razem zawartość ShinyBox nie zmieściła się w jednym pudełeczku, więc radość była podwójna. W grudniowym boxie znajdziemy zarówno kosmetyki do makijażu, pielęgnacji jak i coś z działu higiena. Zacznę od pasty do zębów Blanx Med, która od dawna chciałam wypróbować. Moja wersja to ani-age, która zapobiega starzeniu się zębów, w to akurat nie wierzę, jednak ogólnie słyszałam o nich bardzo dobre opinie.


Podobnie jak w zeszłym pudełku, tak i tym razem mamy dwa kosmetyki od Delia Cosmetics, tym razem cień do powiek w bardziej przystępnym odcieniu pudrowego różu oraz, nowość, mgiełka tonizująca do twarzy, szyi i dekoltu. Czytałam ostatnio, że Delia poszerza asortyment, jestem więc bardzo ciekawa ich produktów i z ogromną przyjemnością przetestuję mgiełkę.



Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, w grudniowym boxie znalazłam maseczkę do cery trądzikowej firmy Dermaglin, którą już kiedyś miałam okazję wypróbować. Cóż, nie będę ukrywać, że nie przypadła mi do gustu a to przez jej bardzo silne właściwości osuszające i ściągające. Myślę, że oddam ją komuś o tłustej cerze. Kolejne dwa preparaty, to MEDIQ SKIN PLUS żel punktowy do cery trądzikowej oraz DR. GRANDEL Hyaluron Refill Cream, krem intensywnie nawilżający. O ile żel punktowy znam, gdyż pisałam recenzję o całej serii, tak kosmetyk od DR. GRANDEL jest dla mnie nowością. Wypróbuję i to wie, może skorzystam z kodu promocyjnego?



Allvernum i ich naturalne mydełko o bajecznym zapachu wanilia/cynamon, idealnie wpasowuje się w ten świąteczny klimat. Od razu zaznaczę, że pachnie przepięknie i używam go z ogromną przyjemnością. W pudełku znalazłam również naturalny olej ze słodkich migdałów marki Natura Receptura, który sprawdzi się idealnie np. do masażu, na włosy czy do wcierania w paznokcie. Drugi, to olejek eteryczny, Vera Nord, wersja cytryna, który będzie idealny do kąpieli, sauny czy aromatyzacji pomieszczeń. Oba naturalne, bez polepszaczy. Wisienką na torcie, jest dla mnie szampon firmy Kerasys, który może nie ma większych właściwości pielęgnacyjnych, za to pachnie obłędnie!



Dajcie znać co sądzicie o grudniowej edycji ShinyBox, który kosmetyk najbardziej się Wam spodobał?

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

12/23/2018

TRYCHOXIN KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW || EFEKTY PO 4 TYGODNIACH STOSOWANIA

Ciąża to magiczny stan, dla mnie, cudowny, wspominam ją z łezką w oku. W moim przypadku, oprócz początkowych mdłości i zgagi pod koniec, wszystko układało się genialnie, również stan mojej cery i włosów. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i bujna fryzura jak łatwo przyszła, tak i poszła. Jakiś czas temu, pisałam wstępny wpis na temat kuracji preparatem Trychoxin, dziś przychodzę z pełną relacją.


TRYCHOXIN, STWORZONY PRZEZ SPECJALISTÓW 


W woli przypomnienia, kosmetyki Trychoxin tworzone są z myślą o włosach słabych, wypadających, również w przypadku łysienia androgenowego. Preparaty tworzone są przez specjalistów z zakresu dermatologii, farmacji oraz trychologow. Oparte są na składnikach, które działają na trzech płaszczyznach.  Po pierwsze, zapobiegają nadmiernemu wypadaniu włosów, po drugie, wspomagają ich odrost,  po trzecie, wzmacniają ich zakotwiczenie.


TRYCHOXIN || SZAMPON, AMPUŁKI


W skład zestawu, wchodzi szampon oraz ampułki. Szampon zamknięty jest w podręcznej, wąskiej butelce, która zaopatrzona jest w wygodną pompkę, która dożyję odpowiednią ilość produktu. Osobiście bardzo doceniam takie rozwiązania, są wygodne i estetyczne. Szampon ma bardzo przyjemny zapach, lekki i świeży, myślę, że przypadnie do gustu również mężczyznom. Produkt dobrze myje, oczyszcza włosy jak i skórę głowy, ważne, że nie wywołuje podrażnień ani swędzenia.



Serum w ampułkach jest produktem wyjątkowo interesującym. Po pierwsze, że względu na bardzo obiecujący skład, po drugie, wygląda. Eleganckie, wąskiej fiolki, które zaopatrzone są w bardzo wygodny atomizer oraz podziałów, stanowią ciekawa alternatywę, dla standardowych ampułek, które znałam np. z firmy Vichy. Te od Trychoxin, są zdecydowanie wygodniejsze użyciu. Atomizer wygodnie rozpala mgiełka preparatu, którą następnie wmasowujemy w skórę głowy. Masaż jest w tym przypadku bardzo ważny i zdecydowanie nie można o nim zapominać. Serum faktycznie nie powoduje przetłuszczania ani nie obciąża włosów. Stosujemy je co drugi dzień, raczej po myciu, przed modelowaniem. 

TRYCHOXIN ||EFEKTY PO 4 TYGODNIACH


Po czterech tygodniach stosowania, pojawiły się pierwsze zauważalne efekty. Na wstępie zaznaczę jednak, że byłam bardzo skrupulatna i systematyczna w stosowaniu oraz w prowadzeniu masażu skóry głowy. Przede wszystkim, włosy mniej wypadają, po jednorazowym myciu nie zapycham już odpływu. Dodatkowo zauważyłam zagęszczenie linii czoła, czyli jak to potocznie nazywamy, wysyp baby hair. Włosy są mocniejsze, nie kruszą się na długości, mam wrażenie, że stały się bardziej elastyczne. Połączenie szamponu i serum, dało rewelacyjne efekty.


Jestem bardzo ciekawa, czy efekt się utrzyma czy nowe włoski jak szybko urosły tak i szybko wypadną. Kuracja powinna trwać 3 miesiące, pierwszy za mną, zostały jeszcze dwa. Po pierwszych pozytywnych efektach, postanowiłam już na własną rękę ją kontynuować a mikołajki to dobry czas na prezenty, również te od siebie dla siebie. Koszt ampułek, bo na nich mi najbardziej zależy waha się w granicy około 120 zł, myślę że jest to cena jak najbardziej przystępna i adekwatna do jakości preparatu.

Dajcie znać co sądzicie o kuracji i jakie preparaty na wypadanie włosów u Was się sprawdziły! 

FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

12/06/2018

FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONA NOWOŚĆ ROKU 2018 ?

Marka Fenty Beauty by Rihanna na dobre zagościła w Polsce, produkty dostępne są od września 2018 r. w perfumerii Sephora. Jak to zwykle bywa, już na początku września zalała nas fala recenzji, najczęściej pozytywnych, produktów Rihanny. W pewnym momencie, miałam wrażenie, że gdzie nie zajrzę, czy to na blogi czy kanały na youtube wszędzie widzę produkty Fenty, Fenty, Fenty! Zewsząd dochodziły do mnie salwy pochwalne, w szczególności zachwytom nad podkładem nie było końca. Postanowiłam i ja spróbować.


FENTY BEAUTY PRO FILT'R SOFT MATTE LONGWEAR FOUNDATION || PHOTOSHOP W BUTELCE?


Zacznijmy od opakowania, które budzi troszkę kontrowersji, jednym się podoba, inne uważają je za kiczowate. Podkład zamknięty jest bowiem w wąskiej buteleczce z chromowanego szkła, która zaopatrzona jest w mało elegancką, kiczowatą, białą, plastikową nakrętkę. Nakrętka owa, budzi niesmak wśród wielbicielek "ładnych rzeczy". Ja się z tym poniekąd zgadzam, gdyż płacąc prawie 140 zł oczekujemy czegoś więcej, tym bardziej, że marka promuje się na ekskluzywną.


Soft Matte Longwear Foundation, to podkład długotrwały, o matowym wykończeniu, jak zapewne już wiecie, produkt dostępny jest aż w 40 odcieniach, więc zdecydowanie każda z nas znajdzie swój odcień idealny. Uważam, że jest to jego niebywały atut, ja zdecydowałam się na numer 120, jest to bardzo jasny, moim zdaniem neutralny, dobrze wyważony beż. Nie ma w nim przesadnych żółtych tonów, dzięki czemu, jeśli chodzi o odcień, jest dla mnie idealny w okresie zimowym. Podkład reklamowany jest jako Photoshop w butelce, ma zmiękczać, wygładzać, niczym słynne filtry z Instagrama. Pro Filt'r to podkład kryjący ( krycie można budować) o matowym wykończeniu.


APLIKACJA, EFEKT I TRWAŁOŚĆ 


Podkład ma, powiedziałabym, standardową konsystencję, nie jest zbyt wodnisty czy lejący jednak nie jest to produkt gęsty. Ot, przeciętniaczek. Jak w przypadku większości podkładów, tak i w tym przypadku, postawiłam na aplikację za pomocą zwilżonej gąbeczki, aktualnie Wibo, która sprawdza mi się świetnie. Przede wszystkim uważam, że nie jest to podkład łatwy w aplikacji, trzeba pracować z nim szybko, najlepiej nakładać go partiami. Gdy źle go rozłożycie, zostawicie smugi, które zastygną, niestety, będzie Wam bardzo ciężko to naprawić. Produkt jest faktycznie długotrwały, po zastygnięciu i przypudrowaniu utrzyma się na twarzy dobre 12 godzin, w tym czasie możecie rozmawiać przez telefon, przytulać się czy nosić szalik, możecie być pewne, że nic się z nim nie stanie. Po około 8 godzinach wymaga odciśnięcia w strefie T. Podkład bardzo dobrze łączy się ze skórą, fajnie dopasowuje i wtapia. Z odległości buzia wygląda znakomicie, koloryt jest wyrównany, cera wydaje się być idealna i nieskazitelna. Pro Filt'r daje efekt matu, jednak nie jest to mat bezwzględny i płaski. Produkt wyjątkowo dobrze utrzymuje resztę makijażu, róż, bronzer czy rozświetlacz, wszystko pozostaje na swoim miejscu do końca dnia.


Po zastygnięciu podkład oksyduje, trzeba koniecznie wziąć to pod uwagę podczas doboru koloru. Osobiście uważam to, za duży minus, powiedzmy ekskluzywnego, produktu. Biorąc pod uwagę cenę, nie wyobrażam sobie zamawiania go w ciemno przez internet, trzeba przejść się do Sephoty, poprosić o próbkę i na spokojnie obejrzeć go w domu, w naturalnym świetle.

A JEDNAK NIE JEST TAK RÓŻOWO...


Mimo wielu zalet, podkład nie trafi do grona moich bezwzględnych ulubieńców. Owszem cenię go za długotrwałość i to jak wygląda z daleka, jednak mam wobec niego kilka uwag. Przede wszystkim, mam wrażenie, że jest to produkt wymagający i aby wyglądał ładnie, muszę dołożyć wielu starań. Po pierwsze, dobra baza wygładzająca tam gdzie mam zmarszczki i linie mimiczne, rozświetlająca na resztę twarzy. Po drugie, solidna pielęgnacja i peeling aby usunąć suche skórki, podkład potrafi, w moim przypadku,wejść w zmarszczki i podkreślić nierówności skóry oraz rozszerzone pory. Mam również wrażenie, że początkowo, zwłaszcza z bliska wygląda ciężko i sucho, dlatego zawsze stosuję mgiełki, które znoszą nieco ten efekt. Na zakończenie dodam, że niestety ale czasem potrafi w strefie T, zrobić niezłe ciacho, choć nie dzieje się tak zawsze.



Myślę, że jest to podkład kapryśny i w moim przypadku, wymagający. Osobiście lepiej sprawdza mi się np. podkład Too Faced Peach Perfect Foundation, który również jest matujący i długotrwały. Dodatkowo sądzę, że posiadaczki cery suchej czy dojrzałej nie będą z niego zadowolone, gdyż podkład potrafi wyglądać ciężko, wchodzić w rozszerzone pory czy załamania. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, myślę, że najrozsądniejszym wyjściem, będzie próbka, najlepiej solidna. Wówczas przekonacie się, po pierwsze jaki kolor wybrać, po drugie, zdecydujecie, czy formuła Wam odpowiada. Ja drugi raz bym się na niego nie zdecydowała.

Jestem ciekawa jak Wy oceniacie podkład Fenty Beauty? Dajcie znać czy przypadł Wam do gustu czy, tak jak Ja, jesteście nim nieco rozczarowane. 

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

11/18/2018

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

Black Friday już niebawem ( ostatni piątek listopada), czas na zestawienie, moim zdaniem, najbardziej uniwersalnych, kultowych i wartych zakupu kosmetyków dostępnych w Sephora. Wszystkie produkty są wysokiej jakości, dają cudowny efekt na twarzy, mają szykowne opakowania i zdecydowanie warte są każdej złotówki! Postanowiłam pokazać Wam moje top 10 kosmetyków dostępnych w perfumerii Sephora, które solidnie sprawdziłam, uwielbiam, sięgam po nie z ogromna przyjemnością a z jeszcze większa do nich wracam. Nie przedłużając, zaczynamy!

1. Paleta Too Faced Sweat Peach Glow

Kosmetyk, który jest moim numerem jeden od chwili, gdy tylko wpadł w moje ręce. Powiem szczerze, gdy pierwszy raz zobaczyłam go w Sephora, nie byłam nim zainteresowana, kolory wydały mi się za ciepłe. Nic bardziej mylnego! Paleta idealna do jasnej karnacji, wydaje się być typowo letnia, jednak ja używam jej cały czas, mimo że za oknem szaruga. Kolory są idealnie wyważone, sprawiają, że policzki są tak całuśne, że ciężko oderwać od nich wzrok.

2. Photo Finish Radiance Primer

Aktualnie jestem wręcz zakochana w tej bazie, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż zawsze wybierałam te mocno matujące. Photo Finish Radiane Primer, to baza rozświetlająco-wygładzająca z kwasem hialuronowym. Ma ona wiele zalet, oprócz wygładzania, dawania subtelnego, eleganckiego glow, świetnie nawilża a jednocześnie kontroluje wydzielanie sebum. Bazę można nakładać solo, pod podkład lub zmieszać z fluidem, zmieniając tym samym jego wykończenie na bardziej świetliste. Produkt niezwykle wydajny i komfortowy w noszeniu, diametralnie poprawia wygląd podkładów, nawet te najbardziej oporne fluidy wyglądają na niej świetnie.


3. Rozświetlacz w płynie Becca Shimmering Skin Perfector

Wszędzie głośno o pudrowych rozświetlaczach marki Becca, natomiast jakoś mało mówi się o ich płynnych odpowiednikach...a szkoda, bo są rewelacyjne i warte uwagi. Mój jest w kultowym odcieniu Moonstone, piękne blade złoto. Kolor, który pasuje większości a szczególnie polubią go te z Was, które mają jasną karnację. Na twarzy daje efekt eleganckiego i szykownego rozświetlenia. Produkt idealnie łączy się z różnymi podkładami, nie odcina się a przepięknie wtapia się w cały make-up.


4. Too Faced Shadow Insurance Original | baza pod cienie

Rzecz błaha, mogłoby się wydawać- nieistotna, a jednak jak potrzebna! Odkąd używam tej bazy pod cienie, doszłam do wniosku, że nawet słabe produkty zyskują na jakości. Baza jest genialna, po pierwsze, przedłuża trwałość cieni, wydobywa głębię pigmentu, sprawia, że produkty się nie rolują, nie bledną a makijaż wytrzymuje cały dzień. Bazę docenią zwłaszcza posiadaczki przetłuszczających się powiek oraz oczu, których budowa sprzyja rolowaniu się cieni.

5. Korektor o wysokim poziomi krycia Sephora Collection | 20 Cream

Produkt niepozorny. O ile w większości, omijam produkty marek własnych, tak ten korektor to prawdziwy hit! Świetna pigmentacja, idealna, kremowa konsystencja, szeroki wachlarz kolorów, dobra wydajność i łatwość aplikacji. Korektor bardzo dobrze zakrywa cienie pod oczami, rozświetla i optycznie wygładza skórę. Cenię go za trwałość, fakt iż nie przesusza okolicy oka oraz nie podkreśla zmarszczek, sprawia, że sięgam po niego dzień w dzień.


6. NARS Sheer Glow | rozświetlający podkład kryjący

Czy podkład może być jednocześnie rozświetlający i kryjący? Jak najbardziej tak! z NARS Sheer Glow to możliwe. Fluid o przyjemnej, dość lekkiej konsystencji, dobrym, średnim kryciu, które można budować, dający efekt rozświetlonej i promiennej cery. Sprawdzi się świetnie w przypadku skóry suchej jak i mieszanej, nie podkreśla zmarszczek ani rozszerzonych porów, tworzy woal, który optycznie wygładza cerę. To wszystko zamknięte w eleganckiej, szklanej buteleczce. Czego chcieć więcej? Moim zdaniem jest to must have, który warto upolować podczas promocji. 


7. Podkład Dior Backstage Face & Body Foundation

Podkład, który skradł moje serce. Jeśli tak jak ja, cenicie sobie naturalność, lekkość a zarazem szukacie produktu długotrwałego- to jest to! Fluid ma lejącą konsystencję, daje lekkie krycie, które na upartego można budować. Najbardziej cenę go za efekt "drugiej lepszej skóry", gdyż jest to podkład którego nie widać a sprawia, że buzia wygląda o niebo lepiej. Idealny na wiosnę i lato, przetrwa nawet wysokie temperatury i zapewni wam niesłychany komfort, również w upały.

8. Podkład Estee Louder Double Wear

Długo zastanawiałam się czy umieścić go w zestawieniu i doszłam do wniosku, że trzeba, bo jest to klasyk, który warto mieć. Podkład kultowy, zastygający, o przedłużonej trwałości. Krycie, wbrew powszechnej opinii, nie jest wcale tak mocne, jedna warstwa nie zakrywa wszystkiego, jednak można je spokojnie zbudować do pełnego. Fluid ślubny, na imprezy i specjalne okazje, przetrwa wszystko, powódź i trzęsienie ziemi, całonocne tańce mu nie straszne. Czy ma wady? Owszem, po pierwsze  jest ciężki i może przesuszać, dobra pielęgnacja i baza to podstawa, dodatkowo trzeba się go nauczyć, oswoić, wypracować swoją technikę aplikacji i utrwalania, a wówczas będziecie z niego mega zadowolone!


9. Too Faced Natural Eyes | paleta cieni do powiek

Nieco zapomniana, wręcz przyćmiona przez słynne "czekoladki", a tak przepiękna! Zarówno opakowanie, design, detale, formuła cieni jak i same odcienie, wszystko jest w niej cudowne. Paleta może wydać się nudna, jednak moim zdaniem, wcale tak nie jest, mamy tu bowiem pięknie wyważone odcienie brązu, beżu jak i kilka "smaczków", które zmienią nudny makijaż w coś niesamowitego. Przede wszystkim, jest to produkt z klasą, i taki makijaż nią stworzycie, elegancki, szykowny i wyważony. 


10. Benefit Hoola oraz Hoola Lite

Produkty kultowe, wszystkim dobrze znane, które po prostu trzeba mieć. Klasyczna Hoola, to bronzer w raczej neutralnym odcieniu mlecznej czekolady. Wiele osób twierdzi, że jest to kolor chłodny, ja osobiście się z tym nie zgodzę, na mojej jasnej cerze, potrafi czasem wpadać w ciepłe tony. Hoola Lite, to jego jaśniejsza wersja, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, pomyślałam, to jakiś żart, jak bronzer może być tak jasny. A własnie, że może i sprawdza się świetnie! Dlaczego umieszczam je razem w zestawieniu? Uważam, że razem tworzą wspaniały duet! Hoola Lite służy mi za kontur, który następnie większym pędzlem ocieplam przy użyciu klasycznej wersji. Efekt jest mega!



Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki z Sephory! Jestem bardzo ciekawa co polecacie!


Copyright © 2017 AnnaBlog