Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
PHARMACERIS N; SPECJALNY KREM KOJĄCO-WZMACNIAJĄCY

7/25/2014

PHARMACERIS N; SPECJALNY KREM KOJĄCO-WZMACNIAJĄCY

Dziś przychodzę do Was z postem, który od dłuższego czasu zalegał w wersjach roboczych a zdjęcia zrobione jeszcze w czerwcu dopiero dziś ujrzą światło dzienne. Specjalny krem kojąco-wzmacniający Pharmaceris N służył mi dzielnie przez ładnych kilka tygodni...może nawet i miesięcy. Niestety, jego żywot dobiegł końca już jakiś czas temu.


PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS H; SKONCENTROWANY SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH

6/01/2014

PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS H; SKONCENTROWANY SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH

Moje problemy z włosami zaczęły się po pierwszym, nieudanym, farbowaniu- może gdybym wtedy od razu zaprzestała farbowania, przeżyła etap odrostów dziś cieszyłabym się czupryną sprzed lat. Niestety, nie miałam w sobie tego samozaparcia i farbowałam dalej. Oprzytomniałam dopiero około 2 lata temu. Porzuciłam farby, obcięłam zniszczone włosy, wróciłam do naturalnego koloru...i gucio. Moje włosy cały czas pozostawiają wiele do życzenia, dlatego też zdecydowałam się na zmianę pielęgnacji. Zmiany postanowiłam zacząć od wymiany szamponu- zdecydowałam się na mojego ulubieńca sprzed lat- PHARMACERIS H; SKONCENTROWANY SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH.

PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS F; DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY...CZY TRAFIŁ W MÓJ GUST?

4/22/2014

PRODUKT APTECZNY: PHARMACERIS F; DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY...CZY TRAFIŁ W MÓJ GUST?

Moja przygoda z podkładami zaczęła się dopiero jakieś 3 może 4  lata temu. Pamiętam jak dziś, że na pierwsze dobieranie podkładu wybrałam się do Inglota, wróciła dumna z torebeczką w dłoni...i się zaczęło. Podkład okazał się koszmarny! Źle współgrał z moja cerą, podkreślał każde załamanie i każdą suchą skórkę, wchodził w pory i fatalnie ważył się już po jakiejś godzinie. Od tamtej chwili trwa moje "never ending story" w poszukiwaniu podkładu idealnego. Na dzień dzisiejszy uzbierała się spora gromadka produktów, których z różnych względów nie jestem w stanie zużyć...aczkolwiek nie poddaję się i ciągle walczę :) Moim stosunkowo nowym nabytkiem jest, zachwalany na wielu blogach, podkład z firmy PharmacerisDelikatny fluid intensywnie kryjący o długotrwałym efekcie.


PHARMACERIS N, ŻEL DO MYCIA TWARZY, CZYLI DEMAKIJAŻ PRZY UŻYCIU WODY- MÓJ HIT!

3/14/2014

PHARMACERIS N, ŻEL DO MYCIA TWARZY, CZYLI DEMAKIJAŻ PRZY UŻYCIU WODY- MÓJ HIT!

Demakijaż jest dla mnie jedną z najważniejszych czynności w ciągu dnia. Każda z nas chce wyglądać olśniewająco- co robimy? Malujemy się, oczywista sprawa. Tu kreseczka, idealnie dobrany podkład, szmineczka, róż i tak dalej... a co ze zmywaniem makijażu? Uwierzcie mi, że wiele kobiet popełnia ogromy błąd i traktuje demakijaż z pewną opieszałością. Ostatnio utwierdziłam się w tym przekonaniu, gdy miła Pani uświadomiła mnie, że pełny make-up jest w stanie zmyć jednym wacikiem...i nie domywa resztek wodą, bo przecież woda szkodzi. Wśród nas są również kobiety, które nie wyobrażają sobie "wieczornej rutyny" bez tzw. demakijażu przy użyciu wody. Takim Paniom z czystym sumieniem polecam żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczy Pharmaceris N


A to kwas, czyli podsumowanie kuracji Pharmaceris Sebo-Almond Peel; krem peelingujący I stopień złuszczania

1/20/2014

A to kwas, czyli podsumowanie kuracji Pharmaceris Sebo-Almond Peel; krem peelingujący I stopień złuszczania

O tym, że pielęgnacja skóry tłustej czy mieszanej powinna opierać się na złuszczaniu martwego naskórka nie trzeba nikomu mówić....a może jednak? Jak pokazuje moje-dość krótkie- doświadczenie w aptece świadomość prawidłowej pielęgnacji jest na bardzo niskim poziomie. W przypadku skóry tłustej/mieszanej naturalny proces złuszczania się martwego naskórka jest upośledzony, dlatego kluczową rolę w codziennej pielęgnacji odgrywają preparaty wspomagające proces usuwania martwego naskórka oraz rozrzedzające sebum. Moją propozycją na dziś jest Pharmaceris Sebo-Almond Peel 5% kwas migdałowy, czyli krem peelingujący I stopień złuszczania
Na początku chcę przybliżyć Wam nieco główną substancję czynną wchodzącą w skład preparatu. Otóż cechą charakterystyczną kwasu migdałowego jest jego stopniowe działanie (jest to duża cząsteczka, która jest wolno wchłaniana) co czyni go bezpieczniejszym w stosowaniu, głównie przez mniejsze ryzyko wystąpienia podrażnień. Kwas migdałowy posiada oczywiście właściwości keratolityczne a dodatkowo działa bakteriobójczo oraz reguluje pracę gruczołów łojowych, wpływając tym samym na jakość wytwarzanego sebum.


Krem Pharmaceris Sebo-Almond Peel I stopień złuszczania zamknięty jest w charakterystycznych dla firmy opakowaniach zaopatrzonych w pompkę typu air-less. Wielokrotnie wspominałam, że cenię takie rozwiązania nie tylko ze względów higienicznych ale również ekonomicznych. Szatę graficzną opakowań określę jako schludną i rzeczową, nie ma tu zbędnych udziwnień dzięki czemu "przekaz" jest jasny i klarowny. Krem jest również dobrze opisany a dołączona do niego ulotka rozwieje wszystkie nasze wątpliwości. Konsystencja jak i zapach produktu początkowo mnie zaskoczyły. Zapach jest bowiem jak na mój nos nieco metaliczny a konsystencja, mimo że nie należy do gęstych, początkowo jest delikatnie klejąca. Delikatne uczucie lepkości utrzymuje się na twarzy jednak nie mogę napisać, żeby jakoś specjalnie mi przeszkadzało. Dodam, że krem bardzo dobrze się rozsmarowuje co korzystnie wpływa na wydajność.


Działanie kremu peelingującego jest bardzo dobre. W pierwszych tygodniach stosowania widać było, że skóra ewidentnie się łuszczy jednak dobry peeling raz w tygodniu załatwiał sprawę. W moim przypadku obyło się bez większych podrażnień czy szczypania, krem pod tym względem jest delikatny. Dziś mija jakieś 2-3 miesiące odkąd stosuję krem Pharmaceris z 5% kwasem migdałowym. Co mogę powiedzieć o długoterminowym stosowaniu owego specyfiku? Przede wszystkim nie mam problemu z suchymi skórkami- wszystko jest na bieżąco usuwane. Nie mogę napisać, że krem zredukował moje rozszerzone pory do zera, aczkolwiek mam wrażenie, że poprawiła się jakoś łoju (został upłynniony) gdyż nie mam, tak jak niegdyś, wielkich, czarnych kraterów. Pory są mniejsze a podskórne grudki praktycznie mi nie dokuczają. Krem nie wybielił moich przebarwień ale na to akurat nie liczyłam.

Słowem podsumowania- osobiście jestem z niego zadowolona, nie mogę jednak powiedzieć, że krem powalił mnie na kolana. Po pewnym czasie moja skóra przyzwyczaiła się do niego i mniej więcej po zużyciu 3/4 opakowania nie widziałam większej różnicy ani w odblokowywaniu porów czy złuszczaniu. Jednocześnie jestem niemalże w 100% pewna, że nadszedł właściwy moment żeby zainwestować w II stopień złuszczania czyli krem 10% kwas migdałowy :) Jednocześnie uważam, że krem Pharmaceris Sebo-Almond Peel z 5% kwasem migdałowym jest produktem wartym zainteresowania, tym bardziej jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z kwasami lub dla osób, które mają cerę wrażliwą i skłonną do powstawania zmian naczynkowych.

Ciekawa jestem jakie są Wasze wrażenia po kremach peelingujących Paharmaceris?
Może któraś z Was stosowała II stopień złuszczania?

Pozdrawiam
A.
No to sprzątamy pokój, czyli denko grudzień/styczeń 2013/2014

1/15/2014

No to sprzątamy pokój, czyli denko grudzień/styczeń 2013/2014

Sobotnie sprzątanie doprowadziło do wielu spięć na tle "po co ty to trzymasz" tak więc oto dziś przygotowałam dla Was post w stylu "denko". 


W ostatnim czasie udało mi się wykończyć malinowy szampon do włosów Balea, który powinien trafić do kategorii anty-ulubieńcy. Szampon przyniósł mi więcej krzywdy niż pożytku, włosy się po nim kompletnie nie układały, uległy kompletnemu przesuszeniu i pokruszeniu. Balea nie dawała moim włosom długotrwałej świeżości- wręcz przeciwnie, głowę musiałam myć codziennie co w połączeniu z suszeniem nie rokowalo dobrze.
Kolejnym szamponem, który wykończyłam był produkt marki So Bio etic, który otrzymałam w ramach współpracy od sklepu internetowego Lavendic.pl . Wybrałam sobie wersję regenerującą z olejkiem argnaowym, która polecana jest do włosów suchych i zniszczonych. Szampon okazał się strzałem w dziesiątkę! Świetnie wygładzał ale nie obciążał; moje włosy nie wywijały się we wszystkie strony świata, były ładnie zdyscyplinowane, miękkie- idealne w dotyku!
Z produktów do stylizacji udało mi się skończyć lakier firmy Nivea- wersja dodająca objętości. Cóż, powiem tak- jeśli oczekujecie mocnego utrwalenia to niestety nie tędy droga ;) Jak dla mnie jest to przeciętniak, który nie zrobi nam z włosów mego posklejanego kasku. Moje włosy trzymał w ryzach do pierwszego mocniejszego podmuchu wilgotnego powietrza, później końcówki zaczynały się wykręcać. 
Podczas stosowania szamponu Balea w połączeniu z maską Biovax proteiny mleka moje włosy były tak wysuszone, że postanowiłam wprowadzić do mojej pielęgnacji jakiś preparat z silikonami- wybór padł na "odżywkę" w sprayu firmy Biosilk, która ułatwiała rozczesywanie a dodatkowo chroniła moje końcówki podczas suszenia. Czy ją lubiłam? Tak, uważam, że jest to całkiem przyjemny produkt.


Wśród "zdenkowanych" znalazł się jeden z moich ulubionych żeli pod prysznic Nivea Free time o bardzo orzeźwiającym zapachu. Osobiście bardzo lubię żele pod prysznic, która mają konsystencję kremową/mleczną a moimi bezapelacyjnymi ulubieńcami są produkty Dove ;)
Kolejnym produktem pod prysznic, który zużyłam jest peeling myjący firmy Joanna Natura. Szczerze powiedziawszy zabierałam się do niego jak pies do jeża, gdyż wydał mi się mało zachęcający. Zdanie zmieniłam już po pierwszym użyciu i uważam, że jak za cenę około 5 zł jest to peeling fenomenalny. Dobrze usuwał martwy naskórek jednak bez przesadnego "drapania", którego nie lubię. Skóra była po nim idealnie gładka i przyjemna w dotyku. Co ważne Joanna Natura nie zostawia na skórze obrzydliwie tłustej, parafinowej powłoczki, której osobiście nie cierpię! Produkt nie spowodował u mnie "zapchania" i wysypu nieprzyjaciół, który towarzyszył mi podczas stosowania peelingu Perfecty. Peeling, który miałam przyjemność stosować miał zapach waniliowy- bardzo ładny.
Po długim czasie użytkowania zużyłam również żel do higieny intymnej AA IntymnaPro. Mnie produkty tego typu wystarczają na bardzo długi czas natomiast żel AA pobił wszystko, dlatego śmiało mogę powiedzieć, że jest niesamowicie wydajny. Nie powodował u mnie podrażnień, dobrze wykonywał powierzone mu zadanie. Nie mam mu nic do zarzucenia- produkt warty uwagi.




Wśród preparatów do pielęgnacji twarzy wykończyłam trzy produkty. Pierwszym jest płyn micelarny BeBeauty z Biedronki....który w moim odczuciu nie jest żadnym fenomenem. Owszem bardzo poprawnie zmywa makijaż (oprócz produktów wodoodpornych) jednak przy okazji szczypie mnie w oczy. Taki przeciętniaczek, myślę, że może jeszcze kiedyś się na niego skuszę....gdy będę cierpieć na "niedobory finansowe" ;)
Pharmaceris T krem peelingujący z 5% kwasem migdałowym to kolejny produkt, który trafił do projektu denko. Dziś napiszę jedynie, że bardzo go lubiłam...więcej szczegółów wkrótce :)
IVR to marka kosmetyków, która poznałam dzięki spotkaniu bloggerek w Zamościu. Mam przygotowaną już pełną recenzje ich produktów i jak tylko uda mi się zrobić jakieś sensowne i ładne zdjęcia będziecie mogły sobie o nich poczytać nieco więcej. Dziś powiem Wam tylko tyle, że maseczka oczyszczająca z glinką sprawdziła się u mnie bardzo poprawnie...jednak muszę Was uprzedzić- jest to produkt dość "mocny" ;)




W ubiegłych miesiącach zużyłam pokaźną ilość próbek, najbardziej do gustu przypadły mi produkty Klorane z serii odżywczej, czyli zawierającej w swym składzie masło mango. Oj żałuję, że nie kupiłam promocyjnego zestawu świątecznego! Moje włosy były po szamponie i odżywce idealne! Takie o jakich zawsze marzyłam- lekkie a jednocześnie pięknie wygładzone, lśniące, końce się nie wywijały a na drugi dzień nie musiałam ich myć czy wiązać w kucyk bo ładnie się układały! Jeśli spotkam w promocji kupię na 100%!
Jak widzicie wypróbowałam również krem La-Roche Posay Nutritic intense rich, czyli produkt do cery suchej i bardzo suchej....uwaga jestem posiadaczką cery mieszanej i stosuje owy krem na dzień....i jestem nim zachwycona! Krem poleciła mi koleżanka z pracy, której wiedza i obeznanie w tematach cały czas budzi mój podziw. Czemu Nutritic intens riche- no w końcu zima czyha i kiedyś w końcu przyjdzie ;) Powiecie- co ona może wiedzieć po zużyciu próbki. Otóż mogę, gdyż koleżanka przyniosła mi tak z 10 saszetek, każda po 2 ml....czyli 20 ml kremu a pełnowymiarowe opakowanie zawiera 50 ml ;) Krem jest do tego stopnia fenomenalny, że myślę bardzo poważnie o zakupie pełnowymiarowego opakowania. Jak dla mnie ideał! Nie zawiera parafiny więc bez obaw- nie zapcha Was :) 



Wśród kosmetyków kolorowych do kosza trafił podkład Bourjois Healthy mix serum i lakier do paznokci Inglot, o których już kiedyś pisałam, więc nie będę się dublować. Powiem tylko tyle, że są to produkty bardzo wydajne, która mają swoje wady i zalety, jak dla mnie podkład okazał się przeciętny i myślę, że więcej do niego nie wrócę. Co do lakierów Inglot- mam do nich słabość i tyle! Uwielbiam ich kolory :)



Na zakończenie chcę Wam pokazać bubel, przez duże B! Kajal otrzymałam na spotkaniu bloggerek w Kazimierzu i od tego czasu "użyłam" a raczej próbowałam użyć 2 razy (wiecie, żeby nie było dałam mu kolejna szansę ) i obie próby okazały się ogromną porażką. Oczy zmywałam szybciej niż pomalowałam gdyż efekt był paskudny! Grudki, zbieranie się w kącikach, wypływanie na rzęsy i na "gałkę oczną"...masakra. Poza tym oczy zaczęły mnie dziwnie piec więc zmyłam go czym prędzej :/ Oglądałam również fily Aliny "jak nakładać khajal" i nic. Jak dla mnie mój khajal był paskudnym, grudkowatym czymś, na dodatek (na zdjęciu widać) metalowe opakowanie było dziwnie lepie i śliskie- otóż zawarte w preparacie masło (chyba) shea "wyciekło". Nie wiem, może tylko mój egzemplarz okazał się taka pomyłką :/


Ufff....przebrnęłam ;)
I jak? Znacie pokazane przeze mnie produkty? Co sądzicie o "Kajal-u" ? Czy Wasze doświadczenia z tego typu kosmetykiem są tak negatywne jak moje??

Lecę się szykować do apteki :)
Pozdrawiam Ania.

Pharmaceris T, intensywnie matujący krem do twarzy sebostatic matt

10/13/2013

Pharmaceris T, intensywnie matujący krem do twarzy sebostatic matt

Jak chyba każda kobieta mam swoje ulubione marki kosmetyków zarówno pielęgnacyjnych jak i makijażowych. Są to produkty, po które zawsze chętnie sięgam, szczególnie gdy nie mam ochoty utopić pieniędzy w jakiś "magicznych" nowościach. Dermokosmetyki firmy Pharmaceris lubię i chyba nie zamierzam się z tym kryć. Dziś, korzystając z wolnej i słonecznej niedzieli, chcę Wam przedstawić intensywnie matujący krem do twarzy z serii Pharmaceris T, który bardzo przypadł mi do gustu.


Intensywnie matujący krem do twarzy z serii Pharmaceris T, zamknięty jest w charakterystycznym dla marki opakowaniu. Jest to podręczna, wygodna tubka zaopatrzona w pompkę typu air-less. Wiele razy podkreślałam, że taka forma dozownika jest moja ulubioną. Dzięki niej zachowujemy czystość mikrobiologiczną co z kolei przedłuża trwałość kosmetyku, na dodatek zużywamy krem do samego końca. Same plusy. Szata graficzna jest prosta, czytelna co mnie osobiście bardzo odpowiada. Konsystencja kremu jest wyjątkowo przyjemna, lekka, kremowo-żelowa. Krem dobrze się rozsmarowuje co korzystnie wpływa na wydajność. Już niewielka ilość produktu wystarczy na pokrycie całej twarzy. Sebostatic Matt nie pozostawia na twarzy tłustej czy lepkiej warstwy, powiem więcej- tuż po aplikacji widać jak buzia ulega zmatowieniu a efekt matu utrzymuje się ładnych kilka godzin (sprawdzałam bez podkładu). Warto dodać, że krem wchłania się bardzo szybko co jest szczególnie istotne rano, gdy w pospiechu szykuję się do wyjścia ;)
Kolejną kwestią jest współpraca z podkładem, którą oceniam na bardzo poprawną. W sumie nie trzeba długo czekać z wykonaniem makijażu a podkład trzyma się na nim bardzo dobrze.

Sebostatic Matt, krem intensywnie matujący zaskoczył mnie i to bardzo, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Po nieudanej przygodzie z jego bratem Sebostatic Dzień, (przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący) o którym pisałam <TU>  odzyskałam wiarę w linię T. Jak widać przed zakupem warto poprosić w aptece o próbeczki i przekonać się "na własnej skórze" jak wasza cera zareaguje na dany produkt...dosłownie na własnej skórze ;)


Pharmaceris T, seria SEBOSTATIC, krem przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący

5/22/2013

Pharmaceris T, seria SEBOSTATIC, krem przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący

O zmianach w mojej pielęgnacji pisałam już dość dawno. Zrezygnowałam z kuracji TriAcnealem, który nota bene, nie sprostał moim wymaganiom. Postanowiłam zamienić go na produkty ze słynnej już serii Pharmaceris T. Mój wybór padła na krem peelingujący (I stopień złuszczania) 5% kwas migdałowy i krem na dzień przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący. Na pierwszy rzut poszedł krem na dzień.


Co twierdzi producent?                                                                                                                          


Wybierz linię dermokosmetyków Pharmaceris T, jeżeli Twoja skóra ma skłonność do przetłuszczania się, pokryta jest zmianami zapalnymi i zaskórnikami oraz ma rozszerzone pory. Poczujesz się pewniej, gdy stanie się gładka, oczyszczona i uwolniona od wszystkich niedoskonałości. 
Dermokosmetyki z linii Pharmaceris T do pielęgnacji twarzy i ciała powstały w oparciu o substancje aktywne regulujące pracę gruczołów łojowych. Zawierają również substancje o działaniu antybakteryjnym. Preparaty mają bezpieczne, hipoalergiczne formuły. 

wskazania:
Codzienna pielęgnacja skóry z nasilonym trądzikiem i z już istniejącymi zmianami, ze skłonnością do łojotoku, powstawania zmian zapalnych i zaskórników, przetłuszczającej się. Krem rekomendowany na dzień. 
działanie:
Zawarte w kremie Octopirox® i Tamarynda działają przeciwtrądzikowo i zapobiegają powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Dzięki specjalistycznemu połączeniu kompleksu wyciągu z łopianu, biotyny i jonów cynku z mikrogąbeczkami o silnych właściwościach absorbujących, krem skutecznie redukuje wydzielanie sebum i skutecznie matuje skórę w ciągu dnia. Glucam® o silnych właściwościach nawilżających, wygładza i przywraca skórze utraconą elastyczność i miękkość naskórka. Dzięki zastosowaniu filtrów UVA i UVB krem rekomendowany jest do stosowania na dzień jako skuteczna ochrona skóry trądzikowej. Zawiera hipoalergiczną kompozycję zapachową. 


Skład:
Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetyl Alcohol, Ethylhexyl Triazone, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Titanium Dioxide, Di-C12-13 Alkyl Tartrate, Octocrylene, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Piroctone Olamine, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Propylene Glycol, Butylene Glycol, Allantoin, Alumina, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Arctium Majus (Burdock) Extract, Simethicone, Zinc PCA, Biotin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Parfum

Moja opinia:                                                                                                                                           

Produkt zamknięty jest w bardzo wygodnym i praktycznym opakowaniu. Trzeba przyznać, że jest to zdecydowanie mocna strona kosmetyków firmy Pharmaceris. Opakowania posiadają pompkę, która działa na podobnej zasadzie do tłoka, dzięki czemu mamy pewność, że zużyjemy krem do ostatniej kropelki. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę względy higieniczne, gdyż nie babramy się-często brudnymi-palcami w kremie. Niestety minusem pompki jest dozowanie zbyt dużej ilości produktu.


Konsystencja była dla mnie sporym zaskoczeniem, otóż krem jest dość gęsty i zawiera w sobie...nie bardzo wiem jak to określić- " grudko-podobne-coś". Na pierwszy rzut oka myślałam, że kupiłam produkt przeterminowany, który zwyczajnie się zważył. Krem ma kolor biały jednak czasami opalizuje na żółto/ecru.
Zapach jest trudny do określenia, typowo chemiczny.
Aplikacja nie była czystą przyjemnością ;)



Po pierwsze, jak wspomniałam wyżej, pompka dozuje za dużo produktu. Jako, że jestem osobą oszczędną postanowiłam, że wsmaruję całość w twarz i szyję...niestety był to zły pomysł. Krem się nie wchłonął,  był wysuwalny i rolował się pod palcami...o bieleniu twarzy nie wspomnę. Dałam mu druga szansę i następnym razem zadozowałam go mniej, jednak efekt był podobny. Krem bieli skórę, dość długo się wchłania a jeśli nie odczekamy swego i nałożymy podkład- macie jak w banku, że się zroluje.
Działanie normalizująco-matujące?
Średnie.
Jeśli "książę-pan" raczy się wchłonąć, faktycznie zmatowił nieco skórę. Czy normalizuje? Szczerze powiem, że mam co do tego wątpliwości. Dobrze sprawdzał się w duecie z maseczkami Normativ z Dermedic-i faktycznie nie miałam wtedy problemów skórnych, jednak nie wiem czy była to bardziej zasługa kremu czy raczej maseczek... a może doszło do synergizmu działania obu produktów.


Podsumowując, wydaje mi się, że chyba nigdy więcej się na niego nie skuszę. Nie był to produkt zupełnie zły, jednak nie zachęcił mnie do ponownego zakupu. Dużym minusem była dla mnie konsystencja, która zawierała opisywane wcześniej "grudko-podobne-coś". Nie przekonała mnie również efekt bielenia twarzy i średniej jakości matowienie. Zdecydowanie w cenie około 44 zł można spodziewać się lepszych efektów i bardziej zachęcającej formuły.
Przyznam, że pokładałam w nim duże nadzieję, czytałam wiele Waszych opinie i wiem, że byłyście z niego zadowolone, dlatego szkoda, że nie mogę napisać tego samego. 



Ocena: 2,5/5
Czy kupię ponownie? NIE



Pharmaceris T, czyli nowy rozdział w mojej pielęgnacji

4/04/2013

Pharmaceris T, czyli nowy rozdział w mojej pielęgnacji

Witajcie!

Jakiś czas temu rozpoczęłam nowy okres w pielęgnacji mojej twarzy, mam nadzieję, że okaże się on bardziej owocny niż 6 miesięcy z TriAcnealem.
Tym razem wybór padła na kosmetyki z serii Pharmaceris T. Krem matujący na dzień i krem peelingujący 5% kwas migdałowy na noc. Zobaczymy czy dadzą radę i czy stan mojej skóry ulegnie poprawie. Przyznam szczerze, że najbardziej zależy mi na wygładzeniu i choć minimalnym oczyszczeniu i zamknięciu porów. 


Phatmaceris T pierwszy stopień złuszczania+krem na dzień




Za jakiś czas spodziewajcie się recenzji kremów i pełnej aktualizacji odnośnie mojej pielęgnacji :)

Miałyście/ stosowałyście kiedyś tą kurację? Dała efekty?



Pozdrawiam Ania!
Projekt denko listopad-grudzień

1/02/2013

Projekt denko listopad-grudzień

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z projektem denko, są to zużycia z miesięcy listopad-grudzień :)
Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze bardzo się cieszę,kiedy zużyję jakiś kosmetyk do samego końca :)

Zużycia listopad-grudzień




  1. Balsam do ciała AA Ciało wrażliwe nawilżający- konsystencja dość gęsta, produkt bardzo dobrze nawilża, jednak mnie osobiście nie odpowiadał, gdyż zbyt długo się wchłaniał, "bielił się" podczas rozsmarowywania.
    NIE
  2. Tonik Ziaja BIO aloesowy
    Genialny!Spełnia swoje funkcje zawodowo, nic dodać nic ująć!  Zdecydowanie odkrycie roku 2012
    TAK
  3. Krem Vichy ESSENTIELLES
    Jak dla mnie, mega porażka! Moja buzia z tym produktem zupełnie się nie polubiła. Zapach chemiczny, szczypał mnie w okolicach płatków nosa (naczynka), zapychał. 
    NIE
  4. Żel pod prysznic Nivea
    Zawsze do niego wracam, gdy nie mam pomysłu na żel pod prysznic. Nie wysusza skóry, jest bardzo wydajny a w Biedronce za 500 ml zapłacimy ok 14 zł.
    TAK
  5. Maseczka do twarzy Ziaja relaksująca z glinką brązową 
    Uwielbiam wszystkie maseczki Ziaji, jednak ta oprócz dobroczynnego działania ma piękny zapach!
    TAK
  6. Szampon do włosów " Z apteczki babuni" wzmacniający z ekstraktem ze skrzypu i rozmarynu
    Polubiłam go, jednak mam ochotę wypróbować wersję z miodem.
    Szampon jak najbardziej godny polecenia.
    TAK
  7. Płyn do demakijażu AA ultra nawilżenie
    Produkt średni, trochę szczypie w oczy, jednak jego największą wadą jest jego działanie. Niestety, średnio zmywa makijaż oka, z tuszem do rzęs trzeba troszkę powalczyć. Wydaje mi się, że można spotkać lepsze produkty w podobnej cenie.
    NIE
  8. Krem do twarzy BeEco Flos-lek
    Początkowo bardzo go polubiłam, działa bardzo dobrze, nawilża i odżywia buzię,  jednak jego zapach mnie pokonał!
    NIE
  9. Żel pod oczy Flos-lek świetlik i babka lancetowata
    Bardzo go polubiłam, dobry produkt w niskiej cenie. Nie podrażnia oczu, nawilża dość dobrze, ładnie współpracuje z korektorem/bazą/podkładem.
    TAK
  10. Żel pod oczy Pharmaceris Opti-sensilium
    Produkt jak najbardziej pozytywny, fajnie nawilża, nie uczula ani nie podrażnia. Produkt zostawia warstewkę, która w niczym nie przeszkadza a dodatkowo nie pozwala na wysuszenie okolic oka przez np. nakładany korektor.
    Genialne opakowanie, bardzo higieniczne, jednak pompka dozuje za dużą ilość produktu.
    Żel nie jest tak gęsty jak Flos-lek przez co starczy na dłużej.
    Cena ok.35 zł
    Produkt na pierwszy rzut oka wydaje się być podobny do Flos-leku, jednak po dłuższym stosowaniu widać różnice.

    TAK
  11. Żel pod prysznic Yves Rocher "Owies"
    Po początkowej euforii przyszedł czas na zmęczenie produktem. Niestety, zapach, który początkowo mnie zachwycił w połowie opakowania zaczął męczyć. Jest on słodki i intensywny. Żel dość dobrze się pieni, jednak niestety wysusza, co w moim odczuciu zupełnie go dyskwalifikuje.
    ZDECYDOWANIE NIE
  12. Woda perfumowana GABRIELLA SABATINI 
    Zapach odpowiedni na lato, lekki, świeży, jednak bardzo ulotny. Cena to ok 15 zł (o ile dobrze pamiętam)
    MOŻE
Produkty pod oczy: Pharmaceris i Flos-lek
Maseczka Ziaja regenerująca


Lubicie któreś z tych produktów?

Pozdrawiam A.
Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną od Pharmaceris.

11/18/2012

Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną od Pharmaceris.


Hej Dziewczyny!

Wróciłam i postaram się nadrobić zaległości, niestety w ostatnich dniach komputer całkowicie odmówił mi  posłuszeństwa, cóż złośliwość rzeczy martwych ;)

Pharmaceris fluid nawilżający

Ostatnio mam spore problemy z cerą ( które zapewne wynikają z kuracji TriAcnealem ) , a że mam "ruchliwe ręce" na widok różniastych krost zrobiłam sobie na buzi niezłe kuku ;)

Jako, że mój podkład z VICHY podkreśla w takich sytuacjach wszystko co suche, postanowiłam ponownie dać szansę nawilżającemu fluidowi z Pharmaceris.

Zdaniem producenta:

NAWILŻAJĄCY FLUID ANTYOKSYDACYJNY z sylimaryną i zaawansowaną Technologią
SoFT-BaseTechnology.

Nowość w serii Pharmaceris F: specjalistyczny fluid nawilżający, dostępny w trzech odcieniach: ivory (kość słoniowa), natural (naturalny) i tanned (opalony).

Polecany do każdego rodzaju skóry, w tym również problemowej wrażliwej, suchej i bardzo suchej,
ze skłonnością do przesuszania.

• doskonale wyrównuje koloryt skóry
• maskuje niedoskonałości cery
• długotrwale nawilża głębsze warstwy naskórka
• neutralizuje wolne rodniki
• zapewnia ochronę przed UVA i UVB.

Fluid zawiera sylimarynę i tioprolinę, które stanowią zgłoszony do opatentowania kompleks, dla którego wykazano efekt synergii:
• działa fotoochronnie, zwiększa odporność skóry na promieniowanie UV - komórki skóry nie ulegają zniszczeniu po działaniu promieni ultrafioletowych
• wzmaga syntezę glutationu - kluczowego antyoksydantu chroniącego komórki przed wolnymi rodnikami
• wyłapuje wolne rodniki i jest skutecznym ich "zmiataczem".

BEZ PARABENÓW, ALERGENÓW I KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ

01 IVORY

Moje wrażenia:
POZYTYWNIE :)
  1. Podkład jest dość gęsty jak na produkt tego typu, jednak wbrew pozorom jest całkiem wydajny. Mała ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy, ja nakładam go pędzlem z Hakuro i muszę przyznać, że nie mam większych problemów z aplikacją.
  2. Nie tworzy smug, nakłada się całkiem równomiernie.
  3. JEST BEZZAPACHOWY, TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE, BEZ PARABENÓW- nie spowodował u mnie żadnej reakcji alergicznej.
  4. Co do zawarości sylimaryny...nie będę się zagłębiać w ten temat, gdyż możliwe, że zrobię o niej osobny post, natomiast jej dodatek na pewno nikomu nie zaszkodzi :)
Pharmaceris 01 ivory


MINUSY :(
  1. Krycie jest średnie, jesli macie jakieś większe zmiany do zakrycia nie ma się co łudzić, że ten fluid je zakamufluje.
  2. Za taki ogólny minus, który mnie najbardziej odpycha od tego podkładu, jest jedo ogólne zachowanie na mojej twarzy.
  • po nałożeniu fluidu cała buzia się świeciła, nie ma tu mowy o nie zastosowaniu pudru.
  • mimo, że czekałam całkiem długo podkład i tak się nie zgrał z moją buzią i w ciągu dnia ewidentnie było go widać, po potarciu palcem po czole miałam od niego brudne palce!
  • wchodzi w rozszerzone pory
  • szybko i co gorsze nierównomiernie się ścierał, szczególnie w okolicy czoła, między brwiami i na policzkach




Co do nawilżania nie jest źle, podejrzewam, że armagedonu, który sobie zrobiłam żaden podkład nie nawilżyłby w stopniu zadowalającym ;)

Jednak nie miejcie złudzeń, moje suche skórki i tak było widać ;)

Podsumowując, mnie ten produkt nie przekonał w 100% wydaje mi się, że jest on po prostu nie odpowiedni dla mojej cery (mieszanej). Nie wykluczam, że osoby z suchą skórą i ograniczoną ilością niedoskonałości będą zadowolone.

Czy kupię go ponownie? NIE
Cena: ok 35-40 zł

Pharmaceris fluid nawilżający z sylimaryną



Macie jakieś doświadczenia z tym produktem albo pozostałymi dwoma podkładami z Pharmaceris?
Możecie coś polecić?


Pozdrawiam A.






Copyright © 2017 AnnaBlog