PHARMACERIS N; SPECJALNY KREM KOJĄCO-WZMACNIAJĄCY

Dziś przychodzę do Was z postem, który od dłuższego czasu zalegał w wersjach roboczych a zdjęcia zrobione jeszcze w czerwcu dopiero dziś ujrzą światło dzienne. Specjalny krem kojąco-wzmacniający Pharmaceris N służył mi dzielnie przez ładnych kilka tygodni...może nawet i miesięcy. Niestety, jego żywot dobiegł końca już jakiś czas temu.



Kocha, lubi, szanuje...

Marka Pharmaceris ma swoich zwolenników i przeciwników, po prawie roku spędzonym w aptece wiem, że albo ktoś ją kocha albo nienawidzi. Nie ma osób "pomiędzy". Moje nastawienie do produktów jest bardzo pozytywne a to i tak nic w porównaniu z zapałem mojej mamy, która zdecydowanie zalicza się do grupy zagorzałych zwolenników. Opinie pacjentek są różne, od skrajnie negatywnych do wyjątkowo pozytywnych. Te, którym Pharmaceris nie przypadł do gustu jak główny minus wymieniają konsystencję i to, że produkt nie wchłaniał się tak jak tego oczekiwały. Z moich obserwacji wynika jednak to, że często Pani błędnie dobierają produkt...albo dają sobie wcisnąć krem, który kompletnie się dla nich nie nadaje...ale o tym innym razem. Panie, które Pharmaceris cenią albo trafiły na kompetentną farmaceutkę albo miały możliwość skorzystania z próbek, dzięki czemu trafiły w produkt. 


Specjalny krem kojąco-wzmacniający do twarzy, to jak twierdzi zaprzyjaźniony z naszą apteką przedstawiciel, jeden z najlepiej sprzedających się produktów serii Pharmaceris N. Myślę, że stan ten nie bierze się znikąd- krem jest faktycznie bardzo dobry o czym przekonałam się zarówno na sobie jak i na mamie. Jak wszystkie produkty do twarzy tak i owy krem zaopatrzony jest w pompkę typu air-less, dzięki której zachowujemy czystość mikrobiologiczna kremu i oczywiście wydobywamy go do samego końca. W tej kwestii nie będę się zanadto rozpisywać, bo same wiecie, że lubię takie rozwiązania. Sam krem ma kolor kremowy i dość delikatny, bardzo przyjemny zapach. Substancje czynne zawarte w produkcie to między innymi diosmina, hesperydyna, które odpowiadają za uszczelnianie i uelastycznianie naczynek. Wosk z oliwek, olej Canola i łagodzący D- pantenol. Krem nie zawiera parabenów, konserwantów czy substancji alergizujących.


Zmniejsza trwałe zaczerwienienia?!

Z tym hasłem bym polemizowała bo moim zdaniem jest nieco na wyrost. Niestety, jeśli Wasze naczynka faktycznie popękały żaden krem ich nie "scali", pomogą jedynie zabiegi medycyny estetycznej. Aczkolwiek wiele z nas błędnie ocenia stan naczynek krwionośnych sądząc, że mocno rozszerzone naczynko, to pęknięte naczynko. Sama pękniętych naczynek na twarzy mam kilka, za to mocno rozszerzonych- o wiele więcej. I to właśnie te mocno rozszerzone naczynka są punktem uchwytu działania kremu. Specjalny krem kojąco-wzmacniający faktycznie świetnie koi skórę, zmniejsza rumień- co jest szczególnie widoczne po umyciu twarzy. Przy dłuższym stosowaniu wzmacnia naczynka i zmniejsza reakcje naczynioruchowe.


Uważam, że jest to produkt godny polecenia o bardzo fajnym działaniu i wyjątkowo przyjemniej konsystencji. Dobrze się rozsmarowuje, jest wydajny i stosunkowo niedrogi. Skład jest dość prosty, producent nie wprowadza żadnych "zaszyfrowanych" ****kompleksów nowej, super, hiper generacji****o wymyślnych nazwach "Olkshdyjsduerbnfc"...pod którymi kryje się dobrze wszystkim znany składnik ;) Nie, tu jest prosto i bez ściemy- diosmina, hesperydyna! Znane od dawna i szeroko stosowane jako składniki leków flebotropowych.

Ciekawa jestem jakie kremy do cery naczynkowej polecacie?
I oczywiście jakie jest Wasze stanowisko w kwestii kosmetyków Pharmaceris?

28 komentarzy:

  1. Moja mama używała kiedyś krem do skóry naczynkowej z Ziaji i była z niego bardzo zadowolona :)
    Pozdrawiam, Kasia
    http://wearefashionkilla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście nie mam problemu z naczynkami :) Ale niebawem planuję przetestować krem wybielający i z kwasem migdałowym z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybielajacego nie próbowałam natomiast krem z kwasem uważam za dobra inwestycję :)

      Usuń
  3. Z Pharmacerisa pasują mi podkłady, ale tylko te z serii kryjącej, co do kremów to mam stosunek neutralny czyli "może być", bo efektu WOW to raczej nie ma. Do bani za to jest nawilżający płyn micelarny z serii A (gorszego nie miałam), katastrofą były też odżywki do włosów, ale na szczęście chyba zniknęły z rynku, bo dawno ich nie widziałam...ogólnie to mają lepsze i gorsze produkty, ale dobrze, że to polska firma i polski kapitał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio miałam bardzo patriotyczną pacjentkę- obkupiła się w chyba w 1/3 asortymentu Pharmaceris. Mnie ich produkty pasują ale co do płynu micelarnego z serii A- też słyszałam, że jest do bani.

      Usuń
  4. Nie miałam kremu, ale używam teraz pianki do mycia z tej serii. Już gdzieś pisałam, że piankę dostałam od mamy Tżeta, która dostała po niej megauczulenia (mimo że teoretycznie dobrała kosmetyk z myślą o swojej nadreaktywnej skórze właśnie). Ja uczulenia nie dostałam, ale miłości też nie ma, także póki co nie kuszą mnie jakoś bardzo kosmetyki z tej akurat serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co pianki nie próbowałam ale żel z serii N uwielbiam- własnie kupiłam następna buteleczkę :)

      Usuń
  5. Aa i jeszcze odpowiadając na pytanie - teściowej sprezentowałam ostatnio krem Uriage do skory naczyniowej, jest zachwycona działaniem :) Może więc w tę stronę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak- Uriage do cery naczynkowej osobiście nie próbowałam ale słyszałam od pacjentek, że jest genialny!

      Usuń
  6. U mnie za "krem" na naczynka robi serum z witaminą C z Biochemii Urody + tonik DIY z ekstraktem z ruszczyka i kasztanowca :)
    A tak to łykam witaminę C profilaktycznie :) i mój rumień się uspokoił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama go bardzo lubi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. krem nie dla mnie ale mam na szczescie komu go polecic ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ten krem wypisz wymaluj dla mnie, na pewno na niego się skuszę
    dzięki za recenzję :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę się za tym kremem rozejrzeć koniecznie !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo pomocna recenzja! Chętnie przetestuję ten krem i już zapisuję na chciej-listę. Mam nadzieję, że dla lepszego efektu można stosować go zarówno na dzień jak i na noc. Aktualnie używam krem Bioliq na dzień i Ziaja med na noc i szczerze mówiąc oba nie są specjalnie szałowe. Ziaja ryecyzwiście łagodzi i koi podrażnienia (np słońcem spieczone naczynka) ale nie widzę spektakularnego efektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ziaji miałam dosłownie kilka produktów...i jakoś nie mam ochoty na kolejne eksperymenty. Cieszę się, że recenzja przypadła Ci do gustu :)

      Usuń
  12. Świetna recenzja, dobrze się czyta! :) Ja akurat posiadam cerę mieszaną, więc co do samego kremu się nie wypowiem, ale kosmetyki Pharmaceris bardzo lubią się z moją skórą:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Diosminę łykam w tabletkach, dodatkowo w kremie by pewnie nie zaszkodziła. Jednak z tej firmy nie miałam jeszcze żadnego produktu. Generalnie dbałość o naczynka zapoczątkowałam niedawno, po eksperymentach z kwasami, które nieco je nadwyrężyły.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś krem z Pharmaceris z serii N ale w tubce z SPF20 (nie pamiętam dokładnej nazwy), niestety zapychał mnie strasznie więc musiałam go odstawić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam problemu z naczyńkami,ale mam z tej marki krem z kwasem migdałowym i jestem z niego bardzo zadowolona :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogę wiedzieć, które stężenie wybrałaś?

      Usuń
  16. Nie mam problemów z naczynkami dlatego seria N w ogóle mnie nie interesowała.
    A produkty Pharmaceris w większości lubię. Bardzo pasował mi swojego czasu ich podkład kryjący. Idealnie kolorystycznie dobrany do mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam prośbę :-)
    Możesz zagłosować w naszej Zabawie ?

    Wybierz zdjęcie, zapamiętaj nazwę i numer i zagłosuj w sondzie,
    która jest na dole wpisu.
    Zaznaczamy kropką w kwadraciki i naciśnij "głosuj " tutaj kliknij :-)...

    W następnym miesiącu kolor niebieski.
    Zapraszam do Zabawy w Kolorowe Lato.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. o, mi by się coś takiego przydało, bo jestem po mikrodermabrazji w gabinecie kosmetycznym w Lublinie i ten krem co mam, jest chyba za mocny po takim zabiegu. Może właśnie taki kojący kupię z pharmaceris.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.