Wiele razy słyszałam/ czytałam opinie, w których odradza się używanie błękitów/turkusów czy innych odcieni niebieskiego, w makijażu oka gdy tęczówki są własnie niebieskie. Co innego pomarańcz. No bo wiadomo, przeciwieństwa i te sprawy. Ja w pomarańczu na oczach czuję się bynajmniej dziwnie...jak z zapaleniem spojówek albo pobladłym limem. Może i nie umiem dobrać odpowiedniego odcienia, nie wykluczam takiej możliwości. Gdy zaczynałam swoja przygodę z makijażem analizowałam te wszystkie koła barw itp. chcąc dojść do tego czy jestem zimnym czy ciepłym typem urody...dziś powiem Wam, że chyba mam to gdzieś ;)
Bladego pojęcia nie mam czy jestem ciepłą wiosną czy chłodnym latem, trudno, jakoś muszę żyć w tej nieświadomości....i chyba jest mi z tym dobrze bo dzięki temu w makijażu sięgam po te kolory, które lubię. I już. Niebieski zawsze mnie przyciągał czy to w strojach, dodatkach czy makijażu. Kilka dni temu, za sprawą Idalii, natknęłam się na makijaż z przepiękną niebieska kreską. Nie czarujmy się, zdjęcia Idalii są...idealne. Ja z moim małym kompakciakiem nawet nie mam co śnić o zrobieniu takiego makro, nie mniej jednak mam nadzieje, że makijaż (jak i zdjęcia się Wam spodobają) :)
Sprawcą całego zajścia okazała się bajeczna kredka
Emily firmy
Golden Rose 121, która kupiłam za 6,50 zł. Przepłaciłam no ale czego nie robi się w amoku ;) Myślę, że zrobię o niej osobny wpis, gdyż faktycznie jest tego warta.
Tania, wodoodporna, mięciutka...idealna!
Czekam na wasze opinie, co sądzicie o takim makijażu? Pasuje mi niebieski ;)
A może macie pomysły jaki typem urody jestem? Bardzo chętnie poczytam Wasze opinie!