Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Farmaceuto lecz się sam ;)

11/28/2013

Farmaceuto lecz się sam ;)

I oto przeziębienie dopadło i mnie, w sumie nie ma się co dziwić, gdyż w ostatni czwartek przemarzłam okropnie! Bolały mnie mięśnie, kark, szyja, migdałki...w piątek przeszło a dziś jednak powoli dopada :/ Jak rzecze stare chińskie przysłowie- nie bądź osłem gdy pada deszcz, czyli farmaceuto lecz się sam ;) Po antybiotyki póki co się nie wybieram, gdyż uważam, że byłoby to posunięcie całkowicie bezsensowne. Zatem- co robić gdy dopada nas przeziębienie?


Po pierwsze, ważne aby się wygrzać oczywiście w miarę naszych możliwości. Dobrym pomysłem będzie gorąca herbata z sokiem malinowym lub z miodem- ważne, żeby miód dodawać do ciepłego ale nie gorącego płynu, gdyż w wysokich temperaturach miód traci swoje pro-lecznicze właściwości. Miód działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjne oraz przeciwkaszlowe. W pierwszych dniach przeziębienia zawsze sięgam po znienawidzony przez wielu syrop z cebuli (cebulę kroimy, zasypujemy cukrem i odstawiamy). Ja swój syrop nieco modyfikuję i dodaję do niego kilka ząbków czosnku. Substancje zawarte w cebuli i czosnku są uznawane za naturalne bakteriostatyki, zawierają w sobie związki siarkowe, które uniemożliwiają namnażanie drobnoustrojów. Ponad to, syrop z cebuli, czosnku połączony z miodem i pity powoli działa powlekająco na tylną ścianę gardła przez co zmniejsza częstotliwość odruchu kaszlowego. Dla osób, które fatalnego smaku nie zniosą polecam syrop Alcep (z cebuli), tabletki do ssania Propolki, Tymianek i podbiał lub na przykład Isla- wszystkie wymienione tabletki działają nawilżająco. Będą pomocne w przypadku nieprzyjemnego uczucia chrypki czy drapania w gardle.
Kolejną pozycją na liście "leków na przeziębienie" są preparaty złożone oparte na paracetamolu, ibuprofenie lub kwasie acetylosalicylowym. Tu wybór jest ogromny i tak naprawdę ciężko podać jeden najlepszy- "złoty środek". Preparat złożony powinien być dostosowany do indywidualnych potrzeb pacjenta. Jeśli przeziębieniu towarzyszy mokry kaszel pamiętajmy aby nie sięgać po preparaty zawierające dekstrometorfan...który jest dość silnym lekiem przeciwkaszlowym. W efekcie zafundujemy sobie zaleganie wydzieliny, co może prowadzić do poważnych powikłań. Swoją drogą zawsze pamiętajmy aby z rozwagą sięgać po leki przeciwkaszlowe. Wiele preparatów oprócz składnika obkurczającego błonę śluzową nosa (pseudoefedrynę, fenylefrynę) zawiera również lek przecihistaminowy- feniraminę, która hamuje cieknący, uciążliwy katar, hamuje wyciek z nosa ale go nie "odtyka". Trzeba jednak zwrócić uwagę, że feniramina może powodować uczucie senności...więc uwaga kierowcy!
Następnym elementem jest dobór odpowiedniego syropu, gdy nie wiemy z jakim kaszlem mamy do czynienia warto sięgnąć po Herbapect, pić dużo płynów....a gdy kaszel przejdzie w produktywny wybrać się po syrop wykrztuśny. Tu poradźmy się farmaceuty i dobierzmy syrop adekwatny do natężenia kaszlu. Jedną z najsilniej działających substancji jest acetylocysteina (ACC), następnie ambroksol, bromheksyna. Nie zapominajmy również o niegdyś znanych i chętnie stosowanych "tabletkach emskich", które upłynniają zalegającą wydzielinę. Wszystkie środki wykrztuśne stosujemy do godziny 17...inaczej zakaszlemy się w nocy. Wspomnę jeszcze o bardzo ważnej kwestii, o której często zapominamy- stosując środki wykrztuśne koniecznie trzeba zwiększyć podaż płynów. Czemu? A czym nasz organizm ma upłynnić zalegającą, gęstą wydzielinę? hęęę?? Polecam zaopatrzyć się w fixy np. z lipy, która dodatkowo działa napotnie, delikatnie przeciwgorączkowo,koi podrażnione gardło oraz łagodzi kaszel.
Na zakończenie kilka uwag, po pierwsze pamiętajmy żeby nie łączyć paracetamoli i aspiryny, gdyż nasilamy działanie uszkadzające nerki. Ważne aby zachowywać odpowiednie przerwy pomiędzy kolejnymi dawkami paracetamolu, gdyż jest to lek działający "pułapowo", tzn. powyżej dawki 1000 mg nie nasila się już "korzystne" działanie a jedynie pogłębiają się działania niepożądane. Preparaty oparte na aspirynie i sama aspiryna nie są odpowiednie dla dzieci poniżej 14 roku życia, gdyż w niektórych przypadkach może dojść do wystąpienia groźnego dla życia zespołu Rey'a. Kropli/sprayów do nosa opartych na ksylometazolinie i jej pochodnych nie mogą być stosowane dłużej niż 5- 7 dni (max). I jeszcze jedno, pić, pić i jeszcze raz pić :)

Cóż, trzymajcie się cieplutko :)
Pozdrawiam A.
Filtr do wody Dafi, czy warto?

9/24/2013

Filtr do wody Dafi, czy warto?

Kilka tygodni temu do drzwi zapukał znużony listonosz z pokaźną, wyczekiwana od dawna przesyłką od firmy Dafi. W środku znajdował się upragniony dzbanek do filtrowania wody o wdzięcznej nazwie:Omega unimax 4,0 l, LED sensor. 


Mój egzemplarz, jak wskazuje nazwa, posiada filtr typu UNIMAX oraz wskaźnik wymiany wkładu w postaci czujnika LED. Jak podaje producent, wkład typu Unimax przeznaczony jest dla osób, które chętnie gotują oraz posiadają rodzinę, przez co częściej sięgają po wodę. Wkład skutecznie filtruje 150-200 l wody.
Jakie są moje wrażenia po prawie miesiącu z Dafi? Bardzo pozytywne- stwierdzenie, że do dobrego człowiek przyzwyczaja się szybko jest w tym przypadku bardzo trafione. 


Po pierwsze, woda faktycznie ma inny smak. Czy lepszy? Sprawa dyskusyjna, otóż mało kto wie ale woda uznawana za "smaczną" jest wodą twardą. Węglany i wodorowęglany wapnia i magnezu, które wpływają na twardość względną i bezwzględną, nadają wodzie "ostrzejszy" i "wyraźniejszy" smak. Pamiętam jak kiedyś poczęstowałam się na zajęciach woda destylowaną...oj fuuuuj ;) 
Czy smakowała mi woda po przefiltrowaniu? W porównaniu do tej z kranu była inna, jednak nie mogę powiedzieć, że była niesmaczna. Warto dodać, że obszar Gór Świętokrzyskich jak i Lubelszczyzny charakteryzuje się wodą wyjątkowo twardą, nie chcąc mówić jedną z najtwardszych. Co się z tym wiąże? 
Przede wszystkim KAMIEŃ, który bardzo skutecznie eliminuje wszelkiego rodzaju czajniki- zwłaszcza elektryczne. Poza tym kawa i herbata- osad jaki pozostaje na kubku jest strasznie irytujący, nieestetyczny i ciężki do usunięcia. Pod tym względem filtr do wody Dafi jest istnym wybawieniem.

Kolejną kwestią jest aspekt zdrowotny...i tu pojawiają się różne opinie. Ostatnio w mediach pojawiło się dużo wywiadów/ spotów zachęcających i przekonujących do picia wody prosto z kranu. Niewątpliwie jest to temat trudny gdyż bezapelacyjnie woda zawierająca minerały, czyli ta "nieprzetworzona", jest ich najlepszym źródłem. Absolutnie nie można takiej wody z naszej codziennej diety wyeliminować. Z drugiej jednak strony, czy jesteście pewne rur w waszych domach/ stancjach/ blokach? Ja nie jestem. Powiem więcej, właśnie stare, skorodowane, zaszlamione rury są czynnikiem, który absolutnie odpycha mnie od picia "kranówy" bez wcześniejszego przegotowania czy własnie przefiltrowania. Wiele razy słyszy się afery, w których w kranie znajdowała się woda niezgodna z normami sanepidu, filtrowanie kranówki w pewnym stopniu zabezpiecza nas i naszą rodzinę przed takimi niechcianymi niespodziankami.

Dzbanka używam bardzo często i to nie tylko do gotowania czy przygotowywania napojów. Otóż jak się okazało przefiltrowana woda oraz sól Dr. Nona stanowią zespół idealny do pielęgnacji mojej cery! Zauważyłam, że po myciu buzi w wodzie z dzbanka Dafi, moja twarz jest gładsza i milsza w dotyku a uczucie ściągnięcia i pieczenia nie dokucza tak jak po zwykłej wodzie.


Zachęcam do samodzielnego zapoznania się z ofertą Dafi, którą znajdziecie <TU>. Otóż Dafi to nie tylko dzbanki do filtracji wody, Dafi to również specjalne pojemniki próżniowe, czyli tzw. vacuum, dzięki którym potrawy czy kawa nie tacą swojego aromatu. W ofercie znajdziemy również filtry oraz akcesoria-karafki oraz wyciskarki, które ułatwią sporządzanie oraz przygotowywanie zdrowych napojów czy to dla rodziny czy na imprezę ze znajomymi.


Dzięki spotkaniu w Starachowicach stałam się również dumna posiadaczką pięknie wyprofilowanej karafki firmy Dafi. Muszę Wam powiedzieć, że jest to świetna opcja! Po pierwsze karafka jest wyjątkowo estetyczna, piękne opływowe kształty, estetyczny "korek" zamykający- istna bajka, zabezpieczenie przed nieproszonymi "przyjaciółmi" podczas letniego grillowania jak i na co dzień. Przyznam, że własnoręcznie robione napije smakują wspaniale! Nie ma w nich ani grama chemii czy sztucznych barwników a przefiltrowana woda z plasterkiem cytryny i gałązką mięty jest idealnym dopełnieniem spotkań z przyjaciółmi....szczególnie w (niestety już minione) letnie wieczory :)


Na zakończenie dodam, iż jak kawosz alfa, muszę powiedzieć, że kawa przygotowana na przefiltrowanej wodzie...jest faktycznie delikatniejsza w smaku! Polecam :)


Wspominenie lata z Zielonym Nurtem i kiełkami fasoli mung

9/03/2013

Wspominenie lata z Zielonym Nurtem i kiełkami fasoli mung

Ostatni weekend sierpnia postanowiliśmy spędzić przy grillu, korzystając z okazji postanowiłam zrobić pyszną i bardzo szybką sałatkę, która pasuje niemal do każdego grillowanego mięska i nie tylko :)


Skład:
- kapusta pekińska
- kiełki fasoli mung (ja użyłam z puszki)
- 4-5 rzodkiewek
- słonecznik (najlepiej delikatnie podprażony)
-cebulka najlepiej dymka lub pęczek szczypioru

Sos:
- olej słonecznikowy Zielony Nurt
- ocet winny
- odrobina musztardy
- sól do smaku
- szczypta bazylii, oregano

Kapustę pekińską, rzodkiewkę, cebulkę/szczypior siekamy, dodajemy kiełki fasoli mung oraz słonecznik. Przygotowujemy sos- zachowując proporcję 3:1 (olej:ocet) mieszamy olej słonecznikowy z octem winnym. Następnie dodajemy musztardę, bazylię, oregano mieszamy do uzyskania jednorodnej emulsji i kosztujemy. Dodajemy sól, ewentualnie można dodać nieco soku z cytryny.
Gotowe.


Ze swojej strony dodam, że warto wybrać olej dobrej jakości- ja postawiłam na Zielony Nurt, który ma fantastyczny aromat, dzięki czemu idealnie podkreśla smak sałatki...o bardzo korzystnym działaniu na nasz organizm nie wspomnę. Jest to produkt tłoczony na zimno, dzięki czemu w pełni zachowuje, zarówno walory smakowe jak i właściwości pro-zdrowotne.



W zdrowym ciele, zdrowy duch!

5/01/2013

W zdrowym ciele, zdrowy duch!


W zdrowym ciele, zdrowy duch!

Takim hasłem zaczynam cykl postów, których tematyka poświęcona będzie zdrowiu w szerokim znaczeniu tego słowa. 







Czasem zastanawiamy się, czym tak naprawdę jest zdrowie? Część osób pojmuje zdrowie jako brak innych chorób, jednak nie jest to myślenie w 100% poprawne. WHO definiuje „zdrowie” jako:

 „pełny dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie wyłącznie brak choroby lub niedomagania". W ostatnich latach definicja ta została uzupełniona o sprawność do „prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego” a także wymiar duchowy.


Co zatem robić aby utrzymać „zdrowie” jak najdłużej? Każdy z nas powinien zrobić sobie „rachunek sumienia” i odpowiedzieć sobie na pytanie: Co robię dobrego dla mojego organizmu? Czy mam wystarczająco dużo ruchu? Co z aktywnością na świeżym powietrzu?

Dieta? Co przychodzi nam do głowy jako pierwsze gdy słyszymy to słowo?
Część z nas pewnie myśli sobie” Jaka dieta… nie lubię się odchudzać!”
Otóż nie chodzi tu o odchudzanie! Każdy z nasz czy chce czy też nie, jest na jakiejś diecie. Niektóre z nas mogą jeść racjonalnie… do godziny 21 , po której zamieniają się np. w „żelkowe/cukierkowe/bananowe itp.  potwory” Co z tego, że jesz mało przez cały dzień skoro wieczorem pakujesz słodycze ile wlezie?
Czy taka dieta będzie zdrowa? Czy starasz się jeść ryby minimum raz w tygodniu? Czy dostarczas reklamowane 5 porcji warzyw/owoców? Co z doborem składników odżywczych? Czy ktoś się nad tym zastanawia?


Stres.
Wiadomo, każda z nas narażona jest na jego działanie. Czy wiecie, że stres jest bardzo niszczący? W naszym organizmie przyczynia się do wielu niekorzystnych przemian czego efektem może być w odległym czasie wystąpienie objawów chorobowych np. depresje. Udowodniono, że długotrwały stres wpływa bardzo niekorzystnie na obszary hipokampa, przez co bierze udział w wyzwoleniu objawów depresyjnych.


Co z wolnymi rodnikami?
Cholesterolem, miażdzycą czy cukrzycą?  Przykłady mnożą się i mnożą.

Jeśli nie zadbamy o siebie dostatecznie wcześnie później odczujemy konsekwencje naszego lenistwa i lekceważenia własnego zdrowia. Czy wiecie, że maximum magazynacji wapnia trwa do 25 roku życia? To co sobie do tego czasu "uskładamy" zaprocentuje zmniejszeniem ryzyka wystąpienia osteoporozy- szczególnie u kobiet.
Sport! 
Trzeba się ruszać i nie ma żadnego "ale". Nie mówię o jakiś wielkich maratonach, zależy co kto lubi. Pójdźmy raz w tygodniu na basen, siłownię  dłuższy spacer. Wybierzmy rower zamiast samochodu a na zakupy pójdźmy na piechotkę...chociaż w jedną stronę ;) 

Kosmetyki naturalne, mniej komercyjne.
Moim zdaniem temat ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Jakie jest moje zdnie? Wszystko jest dla ludzi, nie ukrywam, że nie mam "fiku-miku" na temat parabenów i nie będę Was straszyła ich domniemaną szkodliwością. Staram się podchodzić do tematu racjonalnie i z głową.
Nigdy wcześniej nie miałam okazji ich próbować więc poznawanie i odkrywanie "nowych lądów" jest dla mnie strasznie ekscytujące. Sama jestem ciekawa ich wpływu na moją skórę :)

Zapraszam Was do wzięcia udziału w akcji „W zdrowym ciele, zdrowy duch”. Przyjmijcie wyzwanie i uznajcie nadchodzący wielkimi krokami maj, miesiącem zdrowego trybu życia! Może któraś z Was na tyle „wkręci się” że przedłuży akcję i zmieni swoje nawyki :)

Czy są jakieś warunki uczestnictwa?
absolutnie NIE!
 Zróbcie to dla siebie i promujcie zdrowie :)
Dla najaktywniejszych przewidziałam nagrodę niespodziankę :)




Postanowiłam, że w każdym tygodniu będę publikowała post tematyczny: sport, zdrowa dieta, ciekawostki ze świata farmakognozji, olejków eterycznych, doboru składników odżywczych, naturalnych kosmetyków, antyoksydantów, prewencji nowotworów, ekologii itp.










Moje Drogie!
Jeśli macie ochotę wziąć udział w akcji, dajcie znać w komentarzach. Będzie mi miło jesli udostępnicie baner z linkiem przekierowującym do owej notki.
Jakie są zasady?
Publikujcie notki dotyczące waszego zdrowego i naturalnego stylu życia. Jak radzicie sobie ze stresem, dlaczego wybieracie naturalne kosmetyki itp.
Notki mogą dotyczyć pomysłu na zdrowy posiłek, wypoczynek czy naturalny kosmetyk.
Wszystko zależy od wasze "weny twórczej" pod koniec miesiąca komisyjnie wybierzemy osobę najbardziej zaangażowaną w promocję zdrowego i bliskiego naturze stylu życia. Do osoby, która wygra poleci "nagroda niespodzianka"

Zapraszam i życzę powodzenia :)

1/12/2013

Troszkę edukacji, czyli GKS-czym są?


Hej Dziewczyny!


Co prawda miałam dzisiaj zająć się następną częścią pielęgnacji wokół oczu, jednak natknęłam się na post, którego "zakończenie" wzbudziło u mnie mieszane odczucia i spowodowało, że odezwała się moja "farmaceutyczna" natura.
Podejrzewam, że autorka absolutnie nie miała złych intencji, osobiście bardzo Ją, jak i jej rady, lubię i cenię :)



Dziś kilka zdań na temat GKS, czyli glikokortykosteroidów.

1.Czym są GLIKOKORTYKOSTEROIDY?

Jest to grupa hormonów kory nadnerczy, są one steroidami i pochodnymi cholesterolu.
Możemy je podzielić na związki naturalne (które występują normalnie w organizmie)
  • kortyzol
  • kortyzon
  • kortykosteron
oraz na związki syntetyczne np. słynny i wszystkim dobrze znany HYDROKORTYZON (jest to naturalny GKS otrzymywany do celow leczniczych drogą syntetyczną)

2. Wpływ GKS na organizm, czyli jak działają?

(działania GKS opiszę w dużym skrócie, gdyż podejrzewam, że całości nie chcialoby Wam się czytać )



A. GKS maja wyraźny wpływ na gospodarkę węglowodanową (stąd nazwa) 
  • zwiększają zawartość glikogenu w wątrobie
  • zwiększają zawartość glukozy we krwi 
  • zmniejszają zużycie glukozy i ułatwiają glikogeneze (tworzenie glikogenu- mat.zapasowy) z substancji białkowych (w normalnych warunkach tworzony z glukozy)
Powodują często cukrzycę posteroidową.

B. gospodarka lipidowa (tłuszczowa)
  • zwiększona lipoliza
  • REDYSTRYBUCJA (przemieszczenie) tkanki tłuszczowej w okolice karku, barków,policzków czy brzucha.
C. gosp. białkowa:
  • nasilają katabolizm białek (rozkład), czego skutkiem moze być osłabienie siły mięśniowej (zmniejsza się produkcja białek, w tym równiez przeciwciał)
D. obraz krwii
  • zmniejszaja ilość leukocytów- OSŁABIAJĄ ODPORNOŚĆ
  • zwiększają ilośc erytrocytów
E.  DZIAŁANIE PRZECIWZAPALNE i SUPRESYJNE



DZIAŁANIE PRZECIWZAPALNE  JEST NIEZALEŻNE OD PRZYCZYNY WYWOŁUJĄCEJ DANY PROCES ZAPALNY!
JEST TO DZIAŁANIE JEDYNIE NA OBJAWY REAKCJI ZAPALNEJ, czyli prościej, nie likwidują one przyczyny, lecz tłumią efekty reakcji zapalnej.

  • zmniejszają steżenie WSZYSTKICH komórek odpornościowych oraz aktywność procesów odpornościowych
  • powodują wzrost sztywności błony komórkowej

  • blokują działanie tzw. MEDIATORÓW REAKCJI ZAPALNEJ (np.histaminy-astma, alergie itp. )

  • ZMNIEJSZAJĄ aktywność fibroblastów, które biora udział w procesie naprawczym, czyli zwyczajnie w świecie hamują proces gojenia sie ran

3. Zastosowanie

Główne zastosowanie GKS polega na wykorzystaniu ich działania przeciwzapalnego (np. choroba reumatyczna, choroby tk. łacznej czy reumatoidalne zapalenie stawów).


Jednakże, GKS wykorzystywane są jako leki przeciwuczuleniowe np. w astmie, wysypkach skórnych, wstrząsie anafilaktycznym.

Co ciekawe, stosowane są jako leki immunosupresyjne, czyli "tłumiące" odporność organizmu, w niektórych ch. nowotworowych czy po transplantacji (aby nie doszło do odrzucenia przeszczepu)


Nas najbardziej interesuje działanie miejscowe, które wiąże się właśnie z działaniem przeciwzapalnym i przeciwuczuleniowm.

Substancją najczęściej spotykaną w różnych maściach jest HYDROKORTYZON (1% czu 0,5%).
Maście takie, przeznaczone są głównie do leczenia zmian o podłożu alergicznym


Owszem zastosowanie takiej maści na zmiany ropne (ropa, jest rodzajem "wysięku" w reakcji zapalnej, są to obumarłe granulocyty obojetnochłonne) przyniesie, zapewne pożądany przez nas efekt-  wbrew pozorom- mylnego "wyleczenia".
GKS "wyciszą" reakcję zapalną lecz, nie zlikwidują głównej przyczyny wytworzenia się zapalenia np. zakażenia bakteryjnego.


GKS bedą pomocne w zażegnaniu miejscowej reakcji alergicznej, lecz co, jeśli jest to np. alergia kontaktowa np. na pewnien kosmetyk? 
I tu zaczyna się błęgne koło!

4. DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE GKS, ogranicze się jedynie do stosowania MIEJSCOWEGO (jako maść czy aerozol)



  • DŁUGOTRWAŁE STOSOWANIE GKS POWODUJE, ŻE SKÓRA STAJE SIĘ BARDZO DELIKATNA,
    TZW. PERGAMINOWA!
    mogą doprowadzić nawet do zaniku skóry.

  • Zwiększa się podatność na wtórne nadkażenia bakteryjne czy grzybicze
    (np. po GKS wziewnych koniecznie trzeba wypłukać usta, gdyż można doprowadzić się do pleśniawek jamy ustnej)
  • Jak pisałam wcześniej utrudnione gojenie ran skutkuje często brzydkimi bliznami, rozstępami
    Najmniejsze zadrapanie powoduje rany, czasem dość rozległe, które bardzo ciężko się goją!
    "upośledza" spawidłowa struktura lipidowej warstwy podskórnej.

  • GKS maskują często zakażenia grzybicze czy bakteryjne

    UWAGA! nie dajcie sobie wmówić, że GKS "zabijaja bakterie" jest to najwieksza bzdura jaką ktoś mógłby Wam wcisnąć.


GKS są jedną z grup leków, które posiadają OGROMNE działania niepożądane, niewłaściwa terapia- chociażby miejscowa, nawet prowadzona przez lekarza, czasem może skończyć się źle.
Pamietajcie, że najpierw trzeba ustalić przyczynę a dopiero później brac się za eliminację "skutków"


Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi, jednak W GRANICACH ROZSĄDKU, siegając po maść z hydrokortyzonem (nawet dostępną bez recepty) miejscie świadomość, z czym, tak na prawdę macie do czynienia.



Nie twierdzę, żeby zupełnie nie korzystać z takich specyfików, jednak, jeśli uznajecie, że na prawdę zachodzi taka potrzeba, myślcie co robicie i czym może skutkować,zbyt długa czy zbyt częsta aplikacja GKS w jedno miejsce.
Jeśli problem cały czas powraca po odstawieniu maści, wówczas w waszej głowie powinna zapalić sie czerwona lampka!

Mam nadzieję, że ten post "rozjaśni" Wam działanie HYDROKORTYZONU  i zrozumiecie, że nie jest to najlepsze wyjście gdy macie problemy skórne, nadmierne wysychanie, wypryski ropne, alergie itp.
Jeśli coś Was trapi, naprawdę czasem lepiej wybrać sie do dermatologa, który spojrzy na problem fachowym okiem. Oceni sytuację i przepisze stosowne leczenie, nie wykluczone, że GKS, jednak wtedy jesteście pod jego kontrolą.

Uwierzcie mi, że czasami nie ma nic gorszego, niz "samowolka" lekowa i "dobre rady wujka Google"


Pozdrawiam A.







Mój mały zielnik: Proszę Państwa oto kasztan...

9/27/2012

Mój mały zielnik: Proszę Państwa oto kasztan...

Witajcie!
Dzisiejszy post troszke inny niż pozostałe...ale mam nadzieję, że zainteresuje Was ten temat.

Przedstawiam Wam dzisiejszego "gościa" Aesculus Hippocastanum, czyli dobrze znany wszystkim kasztanowiec zwyczajny :)

W ostatnim wpisie zrobiłam recenzję maseczki firmy FLOS-LEK, która głównie opiera się na wyciągu z nasion kasztanowca.





W praktyce wykorzystuje się zarówno kwiat, korę,liść oraz nasienie i owoc.

Kwiat kasztanowca

Zawiera on przede wszystkim glikozydy saponinowe triterpenowe (ale nazwa ;) ) , których przedstawicielem jest lepiej znana ESCYNA. Escyna, wbrew pozorom, nie jest substancją jednorodną lecz mieszaniną różnych związków estrowych.
Ponadto surowiec zawiera flawonoidy-poch. kwercetyny i kemferolu (głównie w kwiatach i liściach) , kumaryny-głównie w korze-ESKULINA i ESKULETYNA, oraz garbniki.

Działanie i zastosowanie:

Saponiny,czyli wspomniana ESCYNA, flawonoidy i kumaryny odpowiedzialne są za działanie podobne do wit.K , czyli powodują zmniejszenie przepuszczalności i kruchości naczyń włosowatych. Wzmacniają odporność i przywracają elastyczność ścian naczyń włosowatych oraz obwodowych.



To działanie wykorzystywane jest w kosmetykach do cery naczynkowej, ponieważ nie zawsze "pajączek" jest pękniętym naczynkiem. Często jest tak, że ściany naczynek włosowatych na twarzy tracą elastyczność i nie są w stanie prawidłowo się obkurczyć, przez co, stają się widoczne i są mylnie uważane za pęknięte.
Pamiętajmy, że rozszerzone naczynko mamy szansę "uratować" kremami - pęknięte-niekoniecznie.



Wyciągi z kasztanowca mają również działanie przeciwprzesiękowe, przeciwobrzękowe i również przeciwzapalne-ze względu na escynę.

Wyciągi z kasztanowca spotykamy nie tylko w kremach dla cery naczynkowej, ale również w maściach i żelach do nóg, które mają za zadanie niwelować uczucie ciężkości, przeciwdziałać powstawaniu żylaków.

W farmacji uznawany jest za surowiec osłaniający naczynia krwionośne, polepszający krążenie krwi...oraz przeciwdziałający hemoroidom ;)


Warto dodać, że wyciągi z kasztanowca sprawdzają sie również w odmrożeniach, oparzeniach oraz w stanach uszkodzenia naskórka.

Osobiście bardzo cenię kasztanowca i preparaty z niego otrzymywane.


Na koniec jeszcze ciekawostka, nie wiem czy wiecie, ale kasztanowiec uważany jest również za drzewo "magiczne"  niektórzy twierdzą, że kasztanowiec ma uspokajać, poprawiać nastrój, natomiast radiesteci twierdzą, że jest to idealny odpromiennik- świerze kasztanki postawione obok telewizora mają za zadanie niwelować niegatywne promieniowanie...ile w tym prawdy- nie wiem :)



Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog