Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naczynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naczynka. Pokaż wszystkie posty
PHARMACERIS N; SPECJALNY KREM KOJĄCO-WZMACNIAJĄCY

7/25/2014

PHARMACERIS N; SPECJALNY KREM KOJĄCO-WZMACNIAJĄCY

Dziś przychodzę do Was z postem, który od dłuższego czasu zalegał w wersjach roboczych a zdjęcia zrobione jeszcze w czerwcu dopiero dziś ujrzą światło dzienne. Specjalny krem kojąco-wzmacniający Pharmaceris N służył mi dzielnie przez ładnych kilka tygodni...może nawet i miesięcy. Niestety, jego żywot dobiegł końca już jakiś czas temu.


PHARMACERIS N, ŻEL DO MYCIA TWARZY, CZYLI DEMAKIJAŻ PRZY UŻYCIU WODY- MÓJ HIT!

3/14/2014

PHARMACERIS N, ŻEL DO MYCIA TWARZY, CZYLI DEMAKIJAŻ PRZY UŻYCIU WODY- MÓJ HIT!

Demakijaż jest dla mnie jedną z najważniejszych czynności w ciągu dnia. Każda z nas chce wyglądać olśniewająco- co robimy? Malujemy się, oczywista sprawa. Tu kreseczka, idealnie dobrany podkład, szmineczka, róż i tak dalej... a co ze zmywaniem makijażu? Uwierzcie mi, że wiele kobiet popełnia ogromy błąd i traktuje demakijaż z pewną opieszałością. Ostatnio utwierdziłam się w tym przekonaniu, gdy miła Pani uświadomiła mnie, że pełny make-up jest w stanie zmyć jednym wacikiem...i nie domywa resztek wodą, bo przecież woda szkodzi. Wśród nas są również kobiety, które nie wyobrażają sobie "wieczornej rutyny" bez tzw. demakijażu przy użyciu wody. Takim Paniom z czystym sumieniem polecam żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczy Pharmaceris N


Moja glinkowa obsesja

10/10/2013

Moja glinkowa obsesja

Muszę przyznać, że sama się sobie dziwię...i chyba się nie poznaję gdyż od pewnego czasu stałam się maseczkowym potworem. O ile jakieś pół roku temu nakładanie maseczki było krokiem w pielęgnacji, który bardzo skutecznie omijałam, tak dziś nie wyobrażam sobie tygodnia bez relaksu z maską na twarzy. Największego hopla mam na punkcie czystych glinek. Czemu? prosty skład, brak chemicznych udziwniaczy, przystępna cena, dobra wydajność i przede wszystkim działanie!

Od pewnego czasu regularnie stosuję glinkę czerwoną, o nazwie dla mnie abstrakcyjnej ;) Moją czerwoną glinkę zamówiłam ze strony KosmetycznaGlinka.pl. Maseczka doszła bardzo szybko, niestety opakowaniu uległo poturbowaniu, gdyż Pan listonosz jakimś cudem wcisnął je do skrzynki pocztowej. Jak? Do dziś nie wiem, się chłopina na siłował ;) Pogniecione opakowanie nie wpłynęło jednak na sam produkt, który zamknięty jest w dwóch, papierowych saszetkach. Do saszetek z maseczkami dołączona jest ulotka, w której znajdziecie wszystkie informacje dotyczące stosowania maski. Po otwarciu saszetek ukazuje się nam drobno zmielony proszek, koloru lekko czerwonego, który po zmieszaniu z wodą przybiera na intensywności. Zapach a raczej jego brak jest typowy dla glinek, co mnie absolutnie nie przeszkadza.

Minus? niestety trzeba sobie taką glinkę samodzielnie rozrobić. W sumie nie jest to nic trudnego czy odkrywczego, taki mały "flashback" do lat dzieciństwa i taplaniny w błocie ;) Jak rozrobiłam swoja glinkę- najbardziej fachową miarką, czyli na oko. Po pierwszej próbie zorientujecie się jaka konsystencja najbardziej Wam odpowiada, glinka nie może być zbyt wodnista (żeby nie spłynęła) ani zbyt "twarda" gdyż szybko zastygnie na twarzy. W przypadku stosowania glinek należy pamiętać aby nie dopuścić do wyschnięcia glinki na twarzy. Najlepiej co pewien, gdy czujemy, że maska zaczyna nadmiernie wysychać zwilżać twarz wodą termalną lub zwykłą, przegotowaną wodą. Zmywanie glinki...po prostu trzeba przeżyć,  ja zachlapałam całą umywalkę. Od siebie dodam, że będzie Wam łatwiej jeśli nie dopuścicie do wyschnięcia maski, błotko zejdzie wtedy o wiele łatwiej.

Działanie glinki czerwonej okazało się idealnie dopasowane do potrzeb mojej skóry. Już po pierwszym użyciu buzia wyglądała znacznie lepiej. Po pierwsze, zauważalnie poprawił się i wyrównał koloryt twarzy, szczególnie w okolicy płatków nosa gdzie mam rozszerzone naczynka. Twarz zyskała ładnego, zdrowego blasku? (nie lubię tego określenia) i była niesamowicie miła w dotyku. Po drugie, maseczka z glinki czerwonej wzorowo oczyściła moja twarzy, pory zostały domknięte, nadmiar sebum zaadsorbowany. Mimo, iż wersja czerwona nie jest w kwestii oczyszczania tak silna jak zielona czy czarna- ja czułam się usatysfakcjonowana. 

Na zakończenie muszę zwrócić również uwagę na relację ceny do wydajności i działania. Otóż za 100 g produktu płacimy 14 zł, uważam, że jest to cena przystępna i adekwatna do rezultatów. Dodam, że sklep KosmetyczneGlinki.pl często organizuje różne promocje więc warto obserwować ich stronę internetową. 

Szczerze polecam wypróbować, gdyż stosowana regularnie przyniosła bardzo dobre efekty. Przede wszystkim pomogła mi w oczyszczeniu skóry po lecie. Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze wysypuje :/

Sklep internetowy KosmetycznaGlinka.pl przygotował dla Was kupon rabatowy w wysokości 15%, który ważny jest do końca października. Osobiście mam ochotę na glinkę zieloną i białą, którą polecała mi moja kosmetyczka :)




Jakie są Wasze ulubione maseczki? Lubicie glinki czy raczej wybieracie gotowce?



Różowy ulubieniec od KremIdealny

7/04/2013

Różowy ulubieniec od KremIdealny

Z kremami do twarzy bywa różnie, często, szukając tego idealnego sięgamy po różne opcje. Kupujemy, otwieramy, używamy tydzień...i stwierdzamy, że jednak to nie to. Kupujemy kolejny, kolejny...aż w łazience uzbiera się nam spora gromadka pootwieranych specyfików. Problem znam z autopsji. Pewnego razu obiecałam sobie, że koniec z tym. Jeden krem i basta! Poza aspektem finansowym, trzeba mieć świadomość, że częste zmienianie kremów- przede wszystkim do twarzy czy pod oczy- może skutkować pogorszeniem stanu skóry, do wystąpienia wyprysków, trądziku włącznie.

Co wybrałam?

Co twierdzi producent?                                                                                                                           
  • ekstrakt korzenia nawrotu lekarskiego, który koi, działa przeciwbakteryjnie, uszczelnia naczynka.  W Japonii, skąd go sprowadzamy uważany jest za panaceum dermatologiczne. Różowy kolor kremu pochodzi od naturalnych składników nawrotu lekarskiego. 
  • ekstrakt astra solnego – leczy podrażniony naskórek, pomaga likwidować popękane naczynka. Pochodzi z cennej rośliny rosnącej na przybrzeżnych błotach Bretanii, w wysoko zasolonej glebie; 
  • skwalen z oliwek – ważna dla skóry część oleju oliwkowego ma zdolność naprawy naturalnej ochrony, którą tworzą rzadkie lipidy
  • bazę ciekłokrystaliczną - KremIdealny zbudowany jest na wzór i podobieństwo skóry, której komórki scalane są lipidami, trochę jak cegły zaprawą. Tworzy to naturalny płynny kryształ – strukturę uporządkowaną, jednak nie sztywną. Naukowcy inspirowani budową skóry skopiowali ten naturalny wzorzec tworząc bazę ciekłokrystaliczną. Baza ta jest podstawą KremuIdealnego. Więcej na bazadlaatopowych.pl
  • olejek różany, używany w aromaterapii jako afrodyzjak i polepszacz nastroju

Skład wg INCIAqua, Grapeseed (Vitis vinifera) Oil, Rice (Oryza sativa) Oil, Sunflower (Helianthus annus) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Shea (Butyrospermum Parkii) Butter, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Lecithin,  Aster maritima/Tripolium Extract,  Lithospermum officinale Root Extract, Octyldodecyl Myristate, Sodium Phytate, Caprylyl Glycol, Sodium Polyacrylate, Chlorphenesin, Xanthan Gum, Olive (Olea europaea) Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Phenoxyethanol, Squalane, Ceramide-3, Rose (Rosa damascena) essential oil
Moja opinia:                                                                                                                                             
Krem idealny? Czy to możliwe?
Owszem!

Recenzję rozpocznę od kilku słów na temat opakowania, które jest szalenie eleganckie! Krem znajduje się w pięknym, okrągłym słoiczku, który wykonany jest z chromowanego, grubego szkła. Produkt zabezpieczony jest specjalnym wieczkiem oraz solidna nakrętką. Całość jest bardzo estetyczna... i  dość ciężka ;) Szata graficzna jest urocza; minimalizm w bardzo gustownej formie.


Po otwarciu słoiczka, naszym oczom ukazuje się przepiękny, różowy kremik o bardzo aksamitnej konsystencji, która jest troszkę nietypowa. Moim zdaniem nie jest to zwykła, standardowa emulsja. Krem ma bardzo lekką, nieco żelowo- musową formułę...która okazała się kluczem do sukcesu! Dawno konsystencja kremu nie zrobiła na mnie tak pozytywnego wrażenia. Po przeczytaniu składu pomyślałam, że będzie tłusto, bardzo tłusto, jednak produkt ponownie mnie zaskoczył. Krem, mimo bardzo bogatego składu, wchłania się zaskakująco szybko. Nie zostawia on tłustej powłoczki a jedynie uczycie dobrze nawilżonej, gładkiej i aksamitnej buzi.


Działanie kremu jest fenomenalne; produkt bardzo ładnie wyrównuje koloryt cery oraz zdecydowanie zmniejsza zaczerwienienia. W moim przypadku, zminimalizował zaczerwienienia wokół płatków nosa oraz ukoił grę naczynek na policzkach. Twarz jest o wiele lepiej nawilżona - skończył się problem z suchymi skórkami,wygładzona oraz ukojona. Dodam również, że jest to świetny produkt pod makijaż. Dzięki fenomenalnej konsystencji wchłania się on bardzo szybko, co rano jest szczególnie pożądane. Jest to kolejny plus, gdyż nie musimy długo czkać z nałożeniem podkładu.
Muszę również wspomnieć o pięknym, różanym zapachu, w którym nie ma ani grama chemicznych nut! Jest to aspekt, który chyba najbardziej mnie pociąga. Otwierając krem mam wrażenie, że wącham prawdziwą różę. Uwierzcie mi, że pokochacie ten bajeczny aromat!



Podsumowując, muszę powiedzieć, że jest to najprzyjemniejszy kosmetyk jaki miałam okazję stosować. Jest to produkt w pełni naturalny, pozbawiony sztucznych barwników, substancji konserwujących w postaci parabenów czy potencjalnych alergenów. Krem spełnia swoje zadanie w 100%. Osobiście, jestem pod ogromnym wrażeniem, gdyż nie sądziłam, że będzie mi dane znaleźć kolejną "kosmetyczną perełkę".
Na koniec muszę poruszyć jeszcze jeden temat. Podejrzewam, że część z nas odczuwa lęk przed zamawianiem kosmetyków przez internet. Wiadomo, gdy nie można czegoś dotknąć, obawa przed utopieniem pieniędzy jest jeszcze większa. Dziś mogę Was zapewnić, że absolutnie nie ma się czego obawiać. Krem "Różowy" firmy KremIdealny, jest wart każdej złotówki! Nie bójcie się, gdyż naprawdę warto zainwestować. 

Ja znalazłam mój krem idealny- a Wy?
Rozszerzone naczynka i rumień przestają być problemem z kremem Dermadic PREVENTI

5/08/2013

Rozszerzone naczynka i rumień przestają być problemem z kremem Dermadic PREVENTI

Jakiś czas temu nawiązałam "współpracę" z firmą Dermedic, w ramach której otrzymałam do przetestowania pełnowymiarowe opakowanie kremu ANGIO PREVENTI Krem na noc minimalizujący rumień.
Krem troszkę czekał na swoją recenzję, ale uwierzcie mi, że było warto. Stosowałam go na spółkę z mamusią, które również ma tendencję do pękających naczynek.



Co twierdzi producent?                                                                                                              

Skład
Troxerutyna, Arnica Montana, Witamina E, Woda termalna
Właściwości i działanie
•Minimalizuje widoczność rumienia
•Likwiduje uczucie napięcia i obrzęk
•Wzmacnia i obkurcza naczynia kapilarne
•Działa antywolnorodnikowo
•Odbudowuje strukturę lipidową skóry i poprawia stan nawilżenia




Moja opinia:                                                                                                                                

Krem na noc Dermedic ANGIO PREVENTI jest produktem przeznaczonym dla osób borykających się z problemem rozszerzonych lub popękanych naczynek, trądzikiem różowatym czy mających tendencję do powstawania rumienia. 

W swoim składzie zawiera on znaczne ilości oleju z awokado, trokserutynę, witaminę E (tokoferol) ekstrakt z arniki górskiej, oliwę z oliwek oraz skwalan. Jak widzicie nie ma w nim parabenów ani parafiny dlatego też może być spokojnie stosowany przez osoby z tendencją do zapchanych porów. 



Produkt zamknięty jest w bardzo estetycznym pojemniczku, który dodatkowo zaopatrzony jest w bardzo wygodą pompkę. Powiem więcej, jest to bardzo ekonomiczne rozwiązanie gdyż mamy pewność, że wydobędziemy i zużyjemy krem do samego końca. Osobiście strasznie lubię tego typu atomizery. Pompka dozuje jak na mój gust troszeczkę za dużo produktu, jednak jest to kwestia indywidualna, gdyż mojej mamie taka ilość odpowiadałam. Warto nadmienić, że producent pomyślał o zabezpieczeniu pompki i po przekręceniu jej w lewo nawet kropla kremu nam nie ucieknie. Odkąd mieszkam w akademiku i kosmetyki upycham gdzie się tylko da, strasznie cenię takie małe drobiazgi, które ogromnie ułatwiają życie. Więc krem bez obaw można zabrać ze sobą na wyjazd :)

Krem ma dość przyjemny zapach, nie jest on zbyt uciążliwy i dość szybko znika, co moim zdaniem jest plusem. Konsystencja jest aksamitna, krem wyjątkowo ładnie rozprowadza się na twarz przez co jest   bardzo wydajny. Nie bieli  twarzy ani nie tworzy smug. 
Produkt jest dość treściwy, jednak nie ma się co dziwić, gdyż jest to to krem przeznaczony do stosowania na noc. Mimo swojej bogatej konsystencji, produkt ładnie i zaskakująco szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia oblepionej i obtłuszczonej skóry. Owszem, pozostawia on warstewkę na twarzy, jednak nie jest ona uciążliwa, określiłabym ją jako delikatny film. Na drugi dzień buzia jest gładka i aksamitna w dotyku, co szczególnie spodobało się mojej mamie.



Działanie kremu Angio PREVENTI jest bardzo poprawne. Produkt bardzo dobrze nawilża i uelastycznia skórę. Wyczuwalnie koi i niweluje nieprzyjemne uczucie dyskomfortu czy ściągnięcia. Krem zdecydowanie zmniejsza rumień, dodatkowo zauważyłam, że moje zaczerwienienia w okolicy płatków nosa zostały  zredukowane. Po około 2 miesiącach stosowania na noc kremu Angio Preventi muszę przyznać, że zauważyłam również zmniejszenie nadreaktywności mojej twarzy, szczególnie w przypadku zmian temperatury czy wiatru (przyznam, że regularnie łykam rutinoscorbin i bratka oraz stosuję maseczkę na naczynka ).
Co do pękniętych naczynek, niestety ale nie poradził sobie z nimi w 100% jednak nie oczekuję, że jakikolwiek krem zamknie pęknięte naczynka. Od tego jest  kosmetyczka. Zauważyłam natomiast  delikatne "obkurczenie" się  pajączków. 
Mimo bogatej konsystencji, nie zapchał moich porów ani nie spowodował nadmiernego przetłuszczania się  mojej strefy T.  Na koniec dodam, że gramatura wynosi 55 g, jest to produkt hypoalergiczny, przebadany dermatologicznie i produkowany w warunkach farmaceutycznych.








Podsumowując, uważam, że jest to bardzo dobry produkt. Konsystencja jest przyjemna i co ważne, krem szybko się wchłania. Nie pozostawia on uczucia obtłuszczonej twarzy a jedynie delikatny film. Krem ładnie nawilża i uelastycznia skórę. Ładnie poradził sobie z moimi zaczerwienieniami w okolicy płatków nosa. Naczynek nie zamknął, jednak nie jestem pewna czy jakiś krem jest w stanie to zrobić.
Na uwagę zasługuje ładne i estetyczne opakowanie, które jest niczym wisienka na torcie.
Krem pokochała moja mamusia, dzięki czemu już wiem co dostanie na Dzień Matki :)


Mój mały zielnik: Proszę Państwa oto kasztan...

9/27/2012

Mój mały zielnik: Proszę Państwa oto kasztan...

Witajcie!
Dzisiejszy post troszke inny niż pozostałe...ale mam nadzieję, że zainteresuje Was ten temat.

Przedstawiam Wam dzisiejszego "gościa" Aesculus Hippocastanum, czyli dobrze znany wszystkim kasztanowiec zwyczajny :)

W ostatnim wpisie zrobiłam recenzję maseczki firmy FLOS-LEK, która głównie opiera się na wyciągu z nasion kasztanowca.





W praktyce wykorzystuje się zarówno kwiat, korę,liść oraz nasienie i owoc.

Kwiat kasztanowca

Zawiera on przede wszystkim glikozydy saponinowe triterpenowe (ale nazwa ;) ) , których przedstawicielem jest lepiej znana ESCYNA. Escyna, wbrew pozorom, nie jest substancją jednorodną lecz mieszaniną różnych związków estrowych.
Ponadto surowiec zawiera flawonoidy-poch. kwercetyny i kemferolu (głównie w kwiatach i liściach) , kumaryny-głównie w korze-ESKULINA i ESKULETYNA, oraz garbniki.

Działanie i zastosowanie:

Saponiny,czyli wspomniana ESCYNA, flawonoidy i kumaryny odpowiedzialne są za działanie podobne do wit.K , czyli powodują zmniejszenie przepuszczalności i kruchości naczyń włosowatych. Wzmacniają odporność i przywracają elastyczność ścian naczyń włosowatych oraz obwodowych.



To działanie wykorzystywane jest w kosmetykach do cery naczynkowej, ponieważ nie zawsze "pajączek" jest pękniętym naczynkiem. Często jest tak, że ściany naczynek włosowatych na twarzy tracą elastyczność i nie są w stanie prawidłowo się obkurczyć, przez co, stają się widoczne i są mylnie uważane za pęknięte.
Pamiętajmy, że rozszerzone naczynko mamy szansę "uratować" kremami - pęknięte-niekoniecznie.



Wyciągi z kasztanowca mają również działanie przeciwprzesiękowe, przeciwobrzękowe i również przeciwzapalne-ze względu na escynę.

Wyciągi z kasztanowca spotykamy nie tylko w kremach dla cery naczynkowej, ale również w maściach i żelach do nóg, które mają za zadanie niwelować uczucie ciężkości, przeciwdziałać powstawaniu żylaków.

W farmacji uznawany jest za surowiec osłaniający naczynia krwionośne, polepszający krążenie krwi...oraz przeciwdziałający hemoroidom ;)


Warto dodać, że wyciągi z kasztanowca sprawdzają sie również w odmrożeniach, oparzeniach oraz w stanach uszkodzenia naskórka.

Osobiście bardzo cenię kasztanowca i preparaty z niego otrzymywane.


Na koniec jeszcze ciekawostka, nie wiem czy wiecie, ale kasztanowiec uważany jest również za drzewo "magiczne"  niektórzy twierdzą, że kasztanowiec ma uspokajać, poprawiać nastrój, natomiast radiesteci twierdzą, że jest to idealny odpromiennik- świerze kasztanki postawione obok telewizora mają za zadanie niwelować niegatywne promieniowanie...ile w tym prawdy- nie wiem :)



Pozdrawiam A.
Recenzja: Krem maseczka-FLOS LEK

9/27/2012

Recenzja: Krem maseczka-FLOS LEK

Witam Was serdecznie.
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję produktu firmy FLOS LEK, mianowicie maseczki dla cery naczynkowej.
Posiadam cerę mieszaną z ogromną tendencją do zaczerwienień, pękających naczynek i tym podobnych historii ;)




Ową maseczkę kupiłam całkiem przypadkiem, gdyż chciałam wypróbować coś nowego. Wybór padł na firmę FLOS-LEK i ich kremową maseczkę do twarzy z serii do skóry naczynkowej.

Skusiła mnie, zarówno bardzo przystępna cena- zapłaciłam za nią około 14 zł za 75 ml oraz bardzo fajny skład.
Zawiera wyciąg z kasztanowca, witaminy: E, C, B5 oraz olej ze słodkich migdałów i masło Shea.

SKŁAD:

Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Maltodextrin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Titanium Dioxide, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Ceteareth-20, Carbomer, Panthenol, Lecithin, Sorbitol, Xanthan Gum, Sodium Ascorbyl Phosphate, Disodium EDTA, Triethanolamine, Tocopheryl Acetate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Allantoin, Menthol.





Jak łatwo zauważyć wyciąg z kasztanowca znajduje się już na piątym miejscu, świadczy to o tym, że jest go w tym preparacie całkiem sporo.
Co do zawartości escyny, która tak naprawdę nas interesuje, nie jesteśmy w stanie stwierdzić jej dokładnej zawartości w danym preparacie, gdyż producent nie podaje standaryzacji wyciągu.

Co do zawartości witaminy C wydaje mi się, że nie jest to ilość powalająca, jednak nie jest źle.
Osoby z tendencją do kruchości naczynek krwionośnych powinny przyjmować suplementację witaminy C oraz rutozydu np. preparat Rutinoscorbin, Rutinacea itp.
Ja osobiście stosuję taką suplementację od dłuższego czasu i mój problem z siniakami znacznie się zmniejszył.



Dodatkowo maseczka zawiera olej ze słodkich migdałów i masło Shea o dobroczynnym, nawilżającym działaniu.

KREM – MASECZKA jest ciekawym połączeniem kremu o właściwościach nawilżająco-kojących oraz maseczki, która zmniejsza zaczerwienienia skóry. Stosowana regularnie zmniejsza również skłonność do powstawania nowych rozszerzeń naczynek krwionośnych.





Maseczka ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Bardzo łatwo się ją rozprowadza na buzi, jest przy tym bardzo wydajna.

Kolor: żółto-biszkoptowy wynika z zawartości wyciągu z kasztanowca.



Po nałożeniu produktu na twarz od razu czujemy delikatne i bardzo przyjemne uczucie chłodzenia, które wynika z zawartości mentolu.
Maseczkę trzymamy na buzi 5-10 minut a następnie należy ją zmyć- producent poleca w tym celu użycie wacika nasączonego wodą- ja osobiście zmywam ją zawsze bieżącą letnią wodą.
Producent podaje, aby maseczkę stosować przez pierwszy tydzień codziennie a następnie 3 razy w tygodniu lub wg naszych potrzeb.



Ja stosuję ją już około 3 tygodnie i muszę przyznać, że naprawdę przypadła mi do gustu.

Po jej zastosowaniu buzia jest przyjemnie nawilżona i gładka w dotyku. Koloryt cery jest wyrównany, rumieńce wygaszone. Zaczerwienienia, szczególnie te koło skrzydełek nosa są zredukowane. Co do "pajączków" oczywiście nie zniknęły, natomiast wydaje mi się, że są o wiele mniej widoczne.


Ocena 5/5



Podsumowując, uważam, że jest to całkiem udany produkt w rozsądnej cenie, którego efekt działania naprawdę zauważyłam. Szczególnie polecam tym z was, które nie mają ochoty bawić się w rozrabianie maseczek w proszku np. z bielendy czy e-naturalnie. 
Produkt nie zawiera parabenów ani perfum. Został przebadany dermatologicznie i jak podaje producent-nie był testowany na zwierzętach.

Jakie są Wasze opinie? lubicie a może wręcz przeciwnie? Macie jakieś swoje ulubione maseczki warte wypróbowania?

Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog