Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty
MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

11/22/2018

MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

Odkąd moja urocza córeczka przyszła na świat, wszystko stanęło na głowie. Nie mam już tyle czasu co kiedyś, nie mogę pozwolić sobie na godzinne przesiadywanie przy toaletce, bawienie się makijażem czy próbowanie w ciemno nowości. Dziecko, które mało śpi w ciągu dnia ( w nocy z resztą też) potrafi wiele namieszać. Musiałam nauczyć się malować szybko i sprawnie, jednak oprócz wprawnej ręki, ważne jest aby sięgać po sprawdzone kosmetyki. Uwierzcie mi, takie pewniaki ułatwiają życie, do tego porządek na biurku, wszystko w zasięgu ręki i nawet przy markotnym dziecku, jesteście w stanie zrobić ładny make-up.


DOBRA BAZA TO PODSTAWA! || BAZA, PODKŁAD, KOREKTOR

Podstawą mojego makijażu, oprócz pielęgnacji, jest dobra i sprawdzona baza pod makijaż. Nie ukrywam, że mam ich kilka, jednak w sytuacji gdy zależy mi na czasie, moja ręka automatycznie zmierza w kierunku tej od Smashbox. Photo Finish Radiance Primer, to wyjątkowy produkt, baza rozświetlajaco-wygładzająca z kwasem hialuronowym, świetnie przygotowuje cerę. Daje efekt lekkiego glow, znosi zmęczenie, rozświetla, wygładza a jednocześnie reguluje wydzielanie sebum. Zauważyłam, że praktycznie każdy podkład wygląda na niej świetnie. Kolejnym istotnym produktem w szybkim makijażu, jest dobry podkład. Musicie wybrać taki, którego jesteście pewne na 100 %, warto wcześniej, gdy macie więcej wolnego czasu wypróbować kilka fluidów, zobaczyć jaki efekt dają na Waszej cerze, jak się zachowują i jak długo się utrzymują.


Ja w pogotowiu mam 3 podkłady, których używam zamiennie, w zależności jaki efekt chce uzyskać. Mowa o drogeryjnym kremie BB Bourjois w odcieniu 01, Dior Backstage Face & Body Foundation w odcieniu 1N oraz Estee Lauder Double Wear Light w odcieniu 0.5. Każdy z tych produktów zachowuje się inaczej na mojej buzi oraz ma inne wykończenie. Po krem BB sięgam gdy nie zależy mi na powalającej trwałości, raczej kiedy moje wyjście ogranicza się do sklepu lub gdy zwyczajnie, chcę wyglądać jak człowiek chodząc po domu. Dior Face & Body to mój ulubieniec od ładnych kilku miesięcy, podkład który jest, a którego kompletnie nie widać. Szybki w aplikacji, lekki, świetnie dopasowujący się do cery a przy tym zastygający o dobrej trwałości. Wybieram go gdy stan mojej cery jest dobry a ja mam ochotę na  coś lekkiego i długotrwałego. Jestem go pewna, bo wiem, że zawsze wygląda świetnie! Ostatni typ, czyli Estee Louder Double Wear Light, to podkład cięższy, o lepszym kryciu, które można budować. Wybieram go, gdy szykuje się nam jakieś wyjście.


Mając dziecko nie śpię za wiele, więc nie wyobrażam sobie dnia bez dobrego korektora. Od jakiegoś czasu uwielbiam produkt Maybelline Fit Me! w kolorze 20 oraz 10. Korektor jest dobrze kryjący, ma przyjemna konsystencję a co najważniejsze, nie przesusza i nie wchodzi w zmarszczki. Lekko przypudrowany, utrzymuje się na mojej twarzy wiele godzin, kolory 20 oraz 10, mają lekko żółte oraz brzoskwiniowe tony, dzięki czemu w mgnieniu oka niwelują niechciane zasinienia. Przyznam się, że od pewnego czasu odchodzę od mocno jasnych, porcelanowych, rozświetlających korektorów, zauważyłam, że do niwelowania moich cieni, lepiej sprawdzają się produkty o lekko żółtym czy brzoskwiniowym odcieniu.


Jeśli chodzi o utrwalenie makijażu, od jakiegoś czasu, odruchowo sięgam po puder MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Produkt lekki, świetnie utrwala makijaż ale go nie obciąża, dobrze zgrywa się z różnymi podkładami a dzięki temu, że jest tak drobno zmielony, sprawdza się również pod oczy.  Tańszą, ale równie fajna opcją, jest puder rozświetlający firmy Inglot, który dość długo leżał nieużywany w szufladzie, jednak od pewnego czasu wrócił do łask. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że odkryłam i zakochałam się w nim na nowo, gdyż daje piękny efekt obudzonej, wygładzonej i promiennej cery.



NIE MASZ CZASU? POSTAW NA SZYBKIE MODELOWANIE TWARZY || TOO FACED SWEET PEACH GLOW PALETTE


Przyznam szczerze, że o ile mogę darować sobie cienie i wymyślne malowanie oczu, tak nie wyobrażam sobie pozostawić " płaską " twarz. Uważam, że tuż po dobrej "bazie", modelowanie twarzy jest kluczem do dobrego, zdrowszego wyglądu. Odkąd muszę liczyć się z czasem, stawiam na produkty kompaktowe, takim rozwiązaniem jest dla mnie paleta firmy Too Faced Sweet Peach Glow. Produkt zawiera róż, bronzer oraz rozświetlacz, które utrzymane są w takiej samej tonacji, co jest szalenie istotne gdy się śpieszycie. Nie muszę zastanawiać się, który róż będzie pasował do użytego bronzera, tak samo sprawa ma się z rozświetlaczem. Jest to duże ułatwienie, wszystkie produkty macie w jednej paletce, dzięki czemu pomija się etap szukania i wertowania toaletki. Kolory, myślę, że są dość uniwersalne, nie jest to do końca ciepła  paleta. Lubię ją przede wszystkim za piękny, rozświetlony efekt, który dają zawarte w niej pudry, twarz nabiera blasku i zdrowego wyglądu. Na uwagę zasługuje róż, który ma lekko brzoskwiniowy odcień, dzięki czemu genialnie zdejmuje z twarzy zmęczenie. Sweet Peach Glow, jest dla mnie również kosmetykiem wielofunkcyjnym, w codziennym makijażu, nie ograniczam użycia jej jedynie do modelowania twarzy a również wykorzystuję ją, do lekkiego podkreślenia oka. Taki zabieg trwa dosłownie chwilę ale dzięki niemu oko nabiera głębi i wyrazu. 



OPRAWA OKA || ETAP, KTÓREGO NIE MOŻNA POMINĄĆ


Kolejnym istotnym etapem, który zajmuje mało czasu a zmienia wiele, jest podkreślenie brwi oraz rzęs. O ile, nie macie henny lub makijażu permanentnego, nie zapominajcie o brwiach, są one rama twarzy,, elementem, który rzuca się w oczy i diametralnie zmienia każdy makijaż. Gdy mam mało czasu, odpuszczam precyzyjne malowanie, stawiam na delikatne podkreślenie naturalnych włosków. Z pomocą przychodzi mi żel do brwi firmy Inglot oraz paletka pudrów od Bell. Śmiało mogę powiedzieć, że są to produkty genialne i niezawodne, żel z Inglota nadaje kolor oraz utrzymuje włoski w odpowiednim położeniu, pudry z Bell maja tak dobrane odcienie oraz pigmentacje, że praktycznie "brwi robią się same".  



C
o do makijażu oka, gdy nie mam czasu totalnie schodzi na rugi plan, jednak gdy powiedzmy, wiem że me dziecię wytrzyma dodatkowe 2 minuty, aplikuję na powiekę genialny cień w kredce od Sephora. Lubię cienie w kremie czy też w kredce, cenię je właśnie za tą szybkość i łatwość aplikacji. Kilka ruchów, roztarcie palcem, nieco bronzera w załamaniu i gotowe. Jeszcze tylko tusz i mogę wychodzić.


Tusz do rzęs jest sprawą bardzo indywidualną, ja przerobiłam wiele maskar, które u innych dawały świetne efekty, natomiast u mnie się nie sprawdzały, dlatego nie będę polecała niczego konkretnego. Ja mam swoje trzy ulubione tusze, które na moich rzęsach wyglądają dobrze, jednak najczęściej sięgam  po Too Faced Better Than Sex Mascara, aktualnie w wersji wodoodpornej. Wcześniej nie widziałam potrzeby wydawania fortuny na maskarę, jednak odkąd ją mam, rozumiem jej fenomen. Jest to tusz, który zdecydowanie potrafi podrasować i wyciągnąć wiele, nawet z lichych rzęs.




Jestem ciekawa jak wygląda Wasz szybki makijaż! Dajcie koniecznie znać, po co sięgacie najczęściej, gdy zależy Wam na czasie!

3* NIE | BUBLE MIESIĄCA

11/11/2015

3* NIE | BUBLE MIESIĄCA

Aż chciałoby się powiedzieć jaki dzień taki wpis ;) Mało optymistyczna auta wprawiła mnie w bojowy nastrój, co- jak widać przerodziło się we wpis nieco ostrzegawczy. 3* NIE dla...


PODKŁADY, PO KTÓRE W OSTATNIM CZASIE SIĘGAM NAJCZĘŚCIEJ | BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM I INGLOT HD PERFECT COVERUP FOUNDATION

6/19/2015

PODKŁADY, PO KTÓRE W OSTATNIM CZASIE SIĘGAM NAJCZĘŚCIEJ | BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM I INGLOT HD PERFECT COVERUP FOUNDATION

Moja historia z podkładami zaczęła się dość późno...i raczej od niewypału. Dziś nauczona doświadczeniem nie daję sobie wciskać za ciemnych kolorów a co do jakości...cóż, same wiecie, że różnie to bywa. Ostatnio moimi ulubieńcami są Bourjois CC oraz Inglot HD Perfect Coverup Foundation. Zapraszam!


MOJE WYPRZEDAŻOWE ŁUPY| -49% W ROSSMANNIE I NIE TYLKO...

5/26/2015

MOJE WYPRZEDAŻOWE ŁUPY| -49% W ROSSMANNIE I NIE TYLKO...

Promocja -49 % w Rossmannie nie ominęła i mnie. Mimo zapewnień o wzięciu tylko "najpotrzebniejszych" produktów nie mogłam przejść obojętnie obok kilku przecenionych cudeniek. Jak to zawsze na promocjach bywa, po dopchaniu się do szaf poszczególnych marek nie mogłam wyjść z podziwu jak bezczelne mogą być niektóre kobiety. Nie mówię tu o nastolatkach, tylko o dojrzałych kobietach, które otwierały i odkładały kosmetyki nie będące testerami. Malowały usta nowymi pomadkami i odkładały. Ot tak, bez cienia skrępowania. Nie mogłam się powstrzymać i jednej pani zwróciłam uwagę, rozpętało się piekło, zostałam zwymyślana ale finalnie pani macaczka czmychnęła czerwona ze wstydu.


No to sprzątamy pokój, czyli denko grudzień/styczeń 2013/2014

1/15/2014

No to sprzątamy pokój, czyli denko grudzień/styczeń 2013/2014

Sobotnie sprzątanie doprowadziło do wielu spięć na tle "po co ty to trzymasz" tak więc oto dziś przygotowałam dla Was post w stylu "denko". 


W ostatnim czasie udało mi się wykończyć malinowy szampon do włosów Balea, który powinien trafić do kategorii anty-ulubieńcy. Szampon przyniósł mi więcej krzywdy niż pożytku, włosy się po nim kompletnie nie układały, uległy kompletnemu przesuszeniu i pokruszeniu. Balea nie dawała moim włosom długotrwałej świeżości- wręcz przeciwnie, głowę musiałam myć codziennie co w połączeniu z suszeniem nie rokowalo dobrze.
Kolejnym szamponem, który wykończyłam był produkt marki So Bio etic, który otrzymałam w ramach współpracy od sklepu internetowego Lavendic.pl . Wybrałam sobie wersję regenerującą z olejkiem argnaowym, która polecana jest do włosów suchych i zniszczonych. Szampon okazał się strzałem w dziesiątkę! Świetnie wygładzał ale nie obciążał; moje włosy nie wywijały się we wszystkie strony świata, były ładnie zdyscyplinowane, miękkie- idealne w dotyku!
Z produktów do stylizacji udało mi się skończyć lakier firmy Nivea- wersja dodająca objętości. Cóż, powiem tak- jeśli oczekujecie mocnego utrwalenia to niestety nie tędy droga ;) Jak dla mnie jest to przeciętniak, który nie zrobi nam z włosów mego posklejanego kasku. Moje włosy trzymał w ryzach do pierwszego mocniejszego podmuchu wilgotnego powietrza, później końcówki zaczynały się wykręcać. 
Podczas stosowania szamponu Balea w połączeniu z maską Biovax proteiny mleka moje włosy były tak wysuszone, że postanowiłam wprowadzić do mojej pielęgnacji jakiś preparat z silikonami- wybór padł na "odżywkę" w sprayu firmy Biosilk, która ułatwiała rozczesywanie a dodatkowo chroniła moje końcówki podczas suszenia. Czy ją lubiłam? Tak, uważam, że jest to całkiem przyjemny produkt.


Wśród "zdenkowanych" znalazł się jeden z moich ulubionych żeli pod prysznic Nivea Free time o bardzo orzeźwiającym zapachu. Osobiście bardzo lubię żele pod prysznic, która mają konsystencję kremową/mleczną a moimi bezapelacyjnymi ulubieńcami są produkty Dove ;)
Kolejnym produktem pod prysznic, który zużyłam jest peeling myjący firmy Joanna Natura. Szczerze powiedziawszy zabierałam się do niego jak pies do jeża, gdyż wydał mi się mało zachęcający. Zdanie zmieniłam już po pierwszym użyciu i uważam, że jak za cenę około 5 zł jest to peeling fenomenalny. Dobrze usuwał martwy naskórek jednak bez przesadnego "drapania", którego nie lubię. Skóra była po nim idealnie gładka i przyjemna w dotyku. Co ważne Joanna Natura nie zostawia na skórze obrzydliwie tłustej, parafinowej powłoczki, której osobiście nie cierpię! Produkt nie spowodował u mnie "zapchania" i wysypu nieprzyjaciół, który towarzyszył mi podczas stosowania peelingu Perfecty. Peeling, który miałam przyjemność stosować miał zapach waniliowy- bardzo ładny.
Po długim czasie użytkowania zużyłam również żel do higieny intymnej AA IntymnaPro. Mnie produkty tego typu wystarczają na bardzo długi czas natomiast żel AA pobił wszystko, dlatego śmiało mogę powiedzieć, że jest niesamowicie wydajny. Nie powodował u mnie podrażnień, dobrze wykonywał powierzone mu zadanie. Nie mam mu nic do zarzucenia- produkt warty uwagi.




Wśród preparatów do pielęgnacji twarzy wykończyłam trzy produkty. Pierwszym jest płyn micelarny BeBeauty z Biedronki....który w moim odczuciu nie jest żadnym fenomenem. Owszem bardzo poprawnie zmywa makijaż (oprócz produktów wodoodpornych) jednak przy okazji szczypie mnie w oczy. Taki przeciętniaczek, myślę, że może jeszcze kiedyś się na niego skuszę....gdy będę cierpieć na "niedobory finansowe" ;)
Pharmaceris T krem peelingujący z 5% kwasem migdałowym to kolejny produkt, który trafił do projektu denko. Dziś napiszę jedynie, że bardzo go lubiłam...więcej szczegółów wkrótce :)
IVR to marka kosmetyków, która poznałam dzięki spotkaniu bloggerek w Zamościu. Mam przygotowaną już pełną recenzje ich produktów i jak tylko uda mi się zrobić jakieś sensowne i ładne zdjęcia będziecie mogły sobie o nich poczytać nieco więcej. Dziś powiem Wam tylko tyle, że maseczka oczyszczająca z glinką sprawdziła się u mnie bardzo poprawnie...jednak muszę Was uprzedzić- jest to produkt dość "mocny" ;)




W ubiegłych miesiącach zużyłam pokaźną ilość próbek, najbardziej do gustu przypadły mi produkty Klorane z serii odżywczej, czyli zawierającej w swym składzie masło mango. Oj żałuję, że nie kupiłam promocyjnego zestawu świątecznego! Moje włosy były po szamponie i odżywce idealne! Takie o jakich zawsze marzyłam- lekkie a jednocześnie pięknie wygładzone, lśniące, końce się nie wywijały a na drugi dzień nie musiałam ich myć czy wiązać w kucyk bo ładnie się układały! Jeśli spotkam w promocji kupię na 100%!
Jak widzicie wypróbowałam również krem La-Roche Posay Nutritic intense rich, czyli produkt do cery suchej i bardzo suchej....uwaga jestem posiadaczką cery mieszanej i stosuje owy krem na dzień....i jestem nim zachwycona! Krem poleciła mi koleżanka z pracy, której wiedza i obeznanie w tematach cały czas budzi mój podziw. Czemu Nutritic intens riche- no w końcu zima czyha i kiedyś w końcu przyjdzie ;) Powiecie- co ona może wiedzieć po zużyciu próbki. Otóż mogę, gdyż koleżanka przyniosła mi tak z 10 saszetek, każda po 2 ml....czyli 20 ml kremu a pełnowymiarowe opakowanie zawiera 50 ml ;) Krem jest do tego stopnia fenomenalny, że myślę bardzo poważnie o zakupie pełnowymiarowego opakowania. Jak dla mnie ideał! Nie zawiera parafiny więc bez obaw- nie zapcha Was :) 



Wśród kosmetyków kolorowych do kosza trafił podkład Bourjois Healthy mix serum i lakier do paznokci Inglot, o których już kiedyś pisałam, więc nie będę się dublować. Powiem tylko tyle, że są to produkty bardzo wydajne, która mają swoje wady i zalety, jak dla mnie podkład okazał się przeciętny i myślę, że więcej do niego nie wrócę. Co do lakierów Inglot- mam do nich słabość i tyle! Uwielbiam ich kolory :)



Na zakończenie chcę Wam pokazać bubel, przez duże B! Kajal otrzymałam na spotkaniu bloggerek w Kazimierzu i od tego czasu "użyłam" a raczej próbowałam użyć 2 razy (wiecie, żeby nie było dałam mu kolejna szansę ) i obie próby okazały się ogromną porażką. Oczy zmywałam szybciej niż pomalowałam gdyż efekt był paskudny! Grudki, zbieranie się w kącikach, wypływanie na rzęsy i na "gałkę oczną"...masakra. Poza tym oczy zaczęły mnie dziwnie piec więc zmyłam go czym prędzej :/ Oglądałam również fily Aliny "jak nakładać khajal" i nic. Jak dla mnie mój khajal był paskudnym, grudkowatym czymś, na dodatek (na zdjęciu widać) metalowe opakowanie było dziwnie lepie i śliskie- otóż zawarte w preparacie masło (chyba) shea "wyciekło". Nie wiem, może tylko mój egzemplarz okazał się taka pomyłką :/


Ufff....przebrnęłam ;)
I jak? Znacie pokazane przeze mnie produkty? Co sądzicie o "Kajal-u" ? Czy Wasze doświadczenia z tego typu kosmetykiem są tak negatywne jak moje??

Lecę się szykować do apteki :)
Pozdrawiam Ania.

Przegląd i szybki ranking moich podkładów

10/25/2013

Przegląd i szybki ranking moich podkładów

Od bardzo długiego czasu nie mogłam się zabrać za napisanie tego posta-albo wracam późno i nie mam szans na zrobienie dobrych zdjęć albo nie mam dostępu do internetu. I tak w kółko :/ Przy okazji piątkowego popołudnia postanowiłam nadrobić nieco blogowe zaległości i przysiadłam do pisania. Osobiście bardzo lubię czytać wpisy porównawcze, czy to podkładów, cieni czy kremów, dlatego dziś i ja zapraszam Was na małe rozeznanie w moich podkładach.


KremIdealny.pl ; Produkt o dość abstrakcyjnej nazwie "Pigmenty" (nie wiem czy odmieniać czy tez nie). Zdecydowanie nie jest to typowy podkład a raczej nieco transparentny produkt tonujący, wyrównujący koloryt i pięknie odbijający światło. Jeśli liczycie na mocne krycie, niestety nie tędy droga. Wiem, że niektóre dziewczyny nie były z niego zadowolone, jednak mnie całkowicie odpowiadał. Lekka, nieco żelowa konsystencja, która świetnie się aplikuje oraz wchłania sprawia, że jego stosowanie to czysta przyjemność. Produkt pięknie dopasowuje się do (mojej) karnacji, nie daje efektu maski, nie wchodzi w załamania i nie podkreśla porów. Jest to kosmetyk o wielorakim zastosowaniu, gdyż można go używać pod tradycyjny podkład jako bazę rozświetlającą. Pigment okazał się dość wydajny, szkoda strasznie, że z dniem dzisiejszym trafił do projektu "denko" ;)


Clinique superbalanced; odcień 01 petal
Podkład kupiony jakoś przed sylwestrem...jednak stosowany średnio od marca. Czemu? Mam taką przypadłość, że szkoda mi napoczynać nowych, droższych kosmetyków. Jestem kobietą, moje kosmetyczne zachowania nie zawsze są przemyślane ;) Wracając do tematu. Podkład sprawuje się u mnie naprawdę bardzo dobrze, nie zapycha i nie podkreśla porów czy suchych skórek. Clinique superbalanced lubię również za umiarkowane krycie i wykończenie bez efektu maski. Trwałość jest dość przeciętna, jednak lepsza niż w przypadku Vichy aera tein pure. Podkład ma też swoje wady, przede wszystkim brak pompki, co strasznie mnie dziwi, tym bardziej, że podkład do tanich nie należy. Trzeba się bardzo pilnować przy nalewaniu produktu na rękę. Kolejny problem to kolor....troszkę z dupy :/ Światło w Sephorze jakie jest wszystkie wiemy, albo ja mam coś z oczami albo "w realu" wygląda na ciemniejszy. Swoją drogą czy producent mógłby pomyśleć o osobach z mega jasną karnacją?  Mimo, że podkład ładnie współgra z moją cerą nie mogę go stosować tęgą zimą bo jest nieco za ciemny i jednak widać jak się odznacza.


Bourjois healthy mix serum; odcień 51 
Ultra lekki podkład do twarzy- tak twierdzi producent i ja się z tym zgadzam :) Ze wszystkich podkładów Bourjois ma najbardziej treściwą konsystencję. W moim odczuciu jest on nieco oporny w rozprowadzaniu na twarzy, w porównaniu do poprzedników dość szybko "wysycha" na dłoni przez co na pojedynczą aplikację zużywałam go nieco więcej niż się spodziewałam. Wykończenie nie do końca mi odpowiadało, jakoś czułam go na sobie, widziałam na twarzy. Podkład słabo matuje i niestety ale nie utrzymuje się na twarzy jakoś zawrotnie długo. Healthy mix muszę pochwalić za paletę kolorystyczną, jest to podkład który stosowałam całą zimę gdyż kolor był genialny. Na plus trzeba zaliczyć również piękny owocowy zapach oraz fakt, że produkt wiele nam wybaczy- suche skórki czy zmarszczki. Podkład podobnie jak Pigmenty wędruje do projektu "denko"...i myślę, że tam już pozostanie. Za cenę około 40 zł nie skusze się na niego ponownie.


VICHY Aera Tein Pure, odcień 23 ivory
Podkład firmy Vichy jest ze mną już ładny rok...i podejrzewam, że wystarczy mi na kolejny sezon. Mój kolor to 23 clair ivory, który niestety ale zimą jest dla mnie zdecydowanie za ciemny...nie- za "ciepły". Produkt cały czas zadziwia mnie swoja wydajnością oraz formułą, gdyż potrafi naprawdę wiele wybaczyć- suche skórki, rozszerzone pory, brak wprawy we władaniu pędzlem;) Niewątpliwym plusem jest również fakt, iż nie musimy się spieszyć z rozprowadzeniem go na twarzy, gdyż po wyciśnięciu na dłoń długo pozostaje płynny. Po aplikacji wystarczy odczekać chwilkę, w  tym czasie podkład "zgra" się z cerą i nie pozostawi efektu maski. Krycie jest średnie jednak moje potrzeby zaspokaja gdyż osobiście nie lubię  i nie potrzebuję podkładów mocno kryjących. Odstraszać może zapach, gdyż ewidentnie czuć alkohol. Kolejny minus to trwałość, gdyż na dzień dzisiejszy widzę, że podkład dość szybko spływa z twarzy. Co do efektu matowienia, no cóż- średnio. Początkowo byłam nim oczarowana, gdyż marzyłam o nim dniami i nocami, jednak na dzień dzisiejszy patrzę na sprawę obiektywnie i muszę powiedzieć, że podkład w tej kwestii wypada dość blado. Na koniec dodam, że straszny z niego flejtuch- co widać na zdjęciu ;)

1-pigmenty; 2-Clinique; 3-Bourjois; 4-Vichy aera tein pure

Tu możecie porównać kolory, bezapelacyjnie najlepszy dla mojej karnacji (szczególnie zimą) jest Bourjois. Na zakończenie warto powiedzieć, który produkt lubię najbardziej...zdecydowanie Clinique. Mimo kilku wad spełnia swoja funkcję bardzo dobrze...szkoda, że nie mogę napisać wzorowo ;)

Jaki jest Wasz ulubiony podkład- szczególnie do cery mieszanej :)
BOURJOIS Healthy Mix serum

2/11/2013

BOURJOIS Healthy Mix serum

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was recenzję podkładu firmy BOURJOIS Healthy Mix w wersji serum.
Kupiłam go w promocji, która była w Rossmanie, ( -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe )



Co twierdzi producent?


W samym sercu Healthy Mix Serum znajdziemy 3 "super owoce" - litchi, jagody goji i owoce granatu – które upiększają skórę już w chwili aplikacji, i zawdzięczamy im:
  • Nieustający efekt zmniejszający zmęczenie
  • Uczucie świeżości i lekkości
  • Rozświetlony odcień szarej skóry
  • Cerę jednolitą i pełną energii przez 16 godzin!
Żelowa konsystencja wzbogacona w micro-pigmenty odbijające światło przywraca skórze blask. Natychmiast stapia się z naturalnym odcieniem skóry i nadając jej pół matowe wykończenie na cały dzień. Niedoskonałości skóry są wygładzone, zmęczenie ustępuje i skóra wydaje się być wyjątkowo wypoczęta! Hypoalergiczny, nie blokuje porów, dostosowany do potrzeb skóry. Przy każdej kolejnej aplikacji cera staje się pobudzona i pełna blasku.





Moja opinia:


Mój odcień to 51 Light vanilla (najjaśniejszy)

Postać:
Podkład ma bardzo przyjemną konsystencję, którą określiłabym jako lekką, kremowo-żelową. Produkt zdecydowanie, nie jest tak lejący i rzadki jak Vichy Aera Teint pure.

Aplikacja:
Aplikacja jest bardzo łatwa, szybka i komfortowa. Możemy nakładać go zarówno za pomocą naszych palców jak i pędzla, obiema metodami nie zrobimy sobie smug, gdyż podkład nakłada się bardzo równomiernie.

Mały minus, który wynika z konsystencji podkładu i faktu, że mam porównanie z Vichy, to szybkość "zastygania". Trzeba powiedzieć, że muszę się nieco bardziej śpieszyć z nakładaniem go na twarz, niż w przypadku Vichy.


Kolory:
Gama kolorystyczna jest przeciętna, jednak podejrzewam, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Podkład genialnie wpasowuje się w strukturę naszej cery, po kilku chwilach- jeśli dobierzemy odpowiedni odcień- staje się niewidoczny.

Krycie i wykończenie:
Krycie określiłabym jako słabe, przypuszczam, że osoby oczekujące zamaskowania np. zmian potrądzikowych itp. będą rozczarowane.
Podkład bardzo ładnie ujednolica koloryt skóry, maskuje drobne przebarwienia czy zaczerwienienia.
Nie daje on pełnego, płaskiego matu, wykończenie określiłabym raczej jako pół matowe.
Podkład daje efekt zdrowej, promiennej cery.


Trwałość:
Tu byłam pod dużym wrażeniem! Przyznam, że nie liczyłam na jakąś zawrotną trwałość, aczkolwiek podkład bardzo miło mnie zaskoczył! Trzyma się na buzi, jak na mój gust, dość długo (zważywszy na jego konsystencję). 
Co do "ścierania" się, przyznam, iż ten aspekt również mnie zaskoczył. Podkład schodzi z buzi w sposób subtelny, który nawet ciężko zauważyć.

Dodatkowo:


  • podkład dobrze współgra z kremami, nie waży się, nie roluje.
  • nie brudzi telefonu komórkowego ;)
  • po otwarciu mamy rok na zużycie
  • NIE podkreśla rozszerzonych porów i suchych skórek
  • NIE zapycha porów
Kolejnym plusem na rzecz podkładu Healthy Mix jest śliczny zapach! Owocowo-kwiatowy :)
Opakowanie jest bardzo schludne, podkład zawiera wygodny aplikator, pompka dozuje nam odpowiednią ilość produktu.



Podsumowując, wydaje mi się, że jest to podkład wart każdej złotówki!
Już po pierwszym użyciu poczułam, że będę miała poważny problem ze zużyciem VICHY Aera Teint pure ;)
Podkład bardzo mi odpowiada, jest lekki, przyjemny w aplikacji, nie podkreśla ani nie zapycha porów. Nie daje on pełnego matu, buzia jest ładnie rozświetlona, wygląda na zdrową i promienną.
Dodatkowo owocowy zapach może uzależnić :D

Serdecznie polecam!

Znacie? Lubicie?

Pozdrawiam A.:)





Promocja = super udane zakupy :)

11/22/2012

Promocja = super udane zakupy :)

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj taki post na szybko :)


Dzisiejsze zakupy :)

Wczoraj dowiedziałam się o promocji, którą szykuje Rossmann, mianowicie -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe. Po zajęciach, mimo zmęczenia i niesamowitego głodu pognałam do Rossmanna na łowy ;)
Oczywiście kolejki i cała masa "wygłodniałych promocji" kobiet okupowała stanowiska kosmetyczna, aczkolwiek po drobnych przepychankach koszykami, torebkami (cud, że mnie nie okradli ) i tym podobnymi rzeczami dopchałam się do kolorowych stanowisk.
Jak to magia tłumu i promocji zamiast z jedną małą szmineczką, wyszłam z Rossmanna z całkiem pokaźnymi zdobyczami ;)
Pomadki Maybelline 

Po drodze do domu zaszłam jeszcze do Golden Rose, oczywiście kupiłam nie ten kolor cienia, który miałam upatrzony bo jak to ja, żeby nie zapomnieć numerka zapisałam go na karteczce....i nie wzięłam karteczki ;)

Lakier i cień do powiek nr 125 Golden Rose


Skorzystałyście z promocji kosmetycznej w Rossmanie? 
Moim zdaniem całkiem opłacalna, kupiłam produkty, (szczególnie podkłady) na które w normalnych cenach bym się nie skusiła.


Bourjois Healthy mix kolor 51 Light vanila  oraz 123 perfect kolor 54 Beige


Oprócz kosmetyków kolorowych kupiłam również płyn do płukania ust i żel z mycia z ORIGINAL SOURCE z edycji świątecznej o zapachu pomarańczy z lukrecją, który zapewne urzeknie każdą z Was.


Original source ORANGE& LIQUORICE edycja świąteczna


 Generalnie jestem mega zadowolona z zakupów, myślę, że może jeszcze kiedyś podjadę na chwilkę po jakieś fajne cienie, bo dostałam zamówienie od mamy ;)

Pozdrawiam A.

Copyright © 2017 AnnaBlog