NIVEA LIP BUTTER BLUEBERRY BLUSH- MAŁA REWOLUCJA!

Kto nie był zmuszony do pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach z ekipą zmarzluchów, ten nie wie co oznaczają prawdziwie zmasakrowane i popękane usta! Tym bardziej jest to patowa sytuacja, gdy Wasze usta już same z siebie maja tendencję do wysychania...a wy niestety nie wytrzymujecie psychicznie i ciągniecie za suche skórki. Kto przeżył ten wie, że jest to istny koszmar! Tak się złożyło, że pracuję w klinie z dziewczynami, które uwielbiają tropiki a mnie suche powietrze daje się mocno we znaki. Ostatni tydzień dobił moje usta okropnie, rany i to dość głębokie spędzają mi sen z powiek. Już nie chodzi tu o stronę estetyczną ale o fakt, że- kurcze- to boli jak diabli! 


DR IRENA ERIS; VITACERIC EMULSJA ENERGETYZUJĄCA CERA MIESZANA I TŁUSTA

W ten pochmurny dzień mam dla Was pobudzającą recenzję kremu, który ma naszą twarz wyjątkowo orzeźwić. Czy aby na pewno? Dr Irena Eris i seria, o której było głośno jakiś rok temu- VitaCeric emulsja energetyzująca do cery mieszanej i tłustej. Ja swój słoiczek właśnie dziś "zdenkowałam"...ciekawe opinii po prawie 3 miesiącach stosowania?


CZY WARTO? THE BALM; PALETA CIENI NUDE 'tude

Dziś będzie o palecie cieni, którą chyba wszystkie dobrze znamy. The Balm Nude Tude ( kupiona na Mintishop.pl) jest ze mną już ładnych kilka miesięcy aczkolwiek jakoś nie mogłam się w sobie zebrać żeby się za nią porządnie zabrać ;) Taki mam charakter- lubię się patrzeć na te kolorowe cudeńka. O palecie było swego czasu bardzo głośno i nie ukrywam, że własnie to pchnęło mnie do zakupu. Czy było warto?


PRZEPROWADZKA, CZYLI WYMUSZONY PROJEKT DENKO

Projektem denko rozpoczynam listopad. Szczerze? Mama nadzieję, że będzie to dla mnie miesiąc wyczekanej stabilizacji! Mam dość. Mam dość przeprowadzek, pośpiechu i niepewności. W październiku nie popisałam się jeśli chodzi o "blogowe sprawy". Uwierzcie mi- nie miałam czasu...a gdy go troszkę wygospodarowałam- nie miałam siły na nowe wpisy. Niestety, aura ostatnio zdecydowanie mi nie sprzyja- kolejna przeprowadzka zakończona... znalezieniem mieszkania, z którego do pracy jadę ponad godzinę! Masakra! Mieszkanie, mimo że ładne, totalnie wysysa ze mnie soki życiowe. Jeśli do pracy mam na rano- wracam koło 17.30 i nie ma już światła na robienie zdjęć; jeśli mam na popołudnie- o 11.30 muszę szykować się do wyjścia...i nie mam czasu na robienie zdjęć ;) Koszmar w kropki ;) Na poważnie zaczęłam myśleć nad lampą pierścieniową- jak myślicie, czy to coś da?