CZY WARTO? THE BALM; PALETA CIENI NUDE 'tude

Dziś będzie o palecie cieni, którą chyba wszystkie dobrze znamy. The Balm Nude Tude ( kupiona na Mintishop.pl) jest ze mną już ładnych kilka miesięcy aczkolwiek jakoś nie mogłam się w sobie zebrać żeby się za nią porządnie zabrać ;) Taki mam charakter- lubię się patrzeć na te kolorowe cudeńka. O palecie było swego czasu bardzo głośno i nie ukrywam, że własnie to pchnęło mnie do zakupu. Czy było warto?



Kupiona! I co dalej?

Paleta, jak większość produktów The Balm, ma dodatkowy kartonik zabezpieczający... który już dawno temu zgubiłam. Co do opakowania, wszystko utrzymane jest w stylu Pin-up, słodko, cukierkowo i rozkosznie. Tekturowe opakowania są chyba znakiem szczególnym marki i to one przyciągają gro kupujących. Mnie urzekają. Paletka The Balm Nude Tude zaopatrzona jest w wygodny magnes, nieco mniej udany pędzelek i genialne lusterko. Oprócz kolorów, to własnie wymiar lusterka sprawia, że jest to paleta, która idealnie sprawdza się w podróżach. Jeśli chodzi o aspekt "poręczności" paletki- tu z mojej strony duży ukłon w stronę producenta. Paleta jest lekka, cienka a jednocześnie dobrze zabezpieczona. Po otwarciu pierwsze co rzuca się w oczy to seksowne panienki i wdzięczne nazwy 12 cieni- wszystkie zaczynające się na S. Jest moc!


Kolory jakie znajdziecie w palecie są raczej neutralne, świetne do dziennego jak i wieczorowego makijażu. The Balm Nude' tude to przede wszystkim ciepłe brązy, kilka odcieni różowych, złoto, perłowa biel, czerń i świetne bordo. Znajdziecie tu cienie o rożnych wykończeniach- kilka matów, cienie satynowe, perłowe jak i z dużymi drobinkami (Silly). Na pierwszy rzut oka- ideał. Nie mogłabym nie wspomnieć o wspaniałej pigmentacji i trwałości cieni. Jest to aspekt, który nie podlega dyskusji. Koniec kropka! Cienie trzymają się na oku bardzo długo, nawet jeśli macie tłustą powiekę czy tendencję do zbierania się produktu w załamaniu. Dobra baza i śmiało możecie umalować się nią na np. wesele znajomych. Makijaż oka spokojnie przetrwa całą noc. Pigmentacja i łatwość rozcierania cieni są również atrybutami produktu The Balm. Muszę powiedzieć, że z tą paletką pracuje się genialnie! Łatwość z jaką możemy zatrzeć granice wprawia w osłupienie. Sądziłam, że cienie Inglota fajnie się blentują ale The Balm zdecydowanie bije je na głowę. Również MACowy Satin Toupe jeśli chodzi o "miękkość" nie umywa się do cieni z paletki The Balm. Kolejnym plusem jest to, że  kolory nie blakną podczas rozcierania i jeśli dobrze otrzepiecie nadmiar produktu z pędzelka- nie osypią się.

Niby wszystko gra...ale...

Po prawie 6 miesiącach używania- znajduję w Nude' tude luki. Po pierwsze brakuje mi tu matowego, beżowego/naturalnego cienia, którym wyrównam koloryt powieki albo zmatowię łuk brwiowy. Kolejna luka- jak dla mnie przydałby się zimny, jasny, matowy brąz. Ok, powiecie jest Sultry jednak jest to odcień ciepły, z którym ja jakoś nie do końca się lubię. Sassy jest dla mnie zdecydowanie za mocną, za dziwkarską perłą. Pamiętam jak pierwszy raz- nieświadoma wykończenia- podkreśliłam nią łuk brwiowy. O matko, wyglądało to komicznie- i jak tu iść na zakupy ;) Przyznam, że podejście do pierwszego malowania budziło we mnie wiele emocji. Nakręciłam się czytając wręcz salwy pochwalne o owej palecie... dziś już wiem, że chyba żadna z dziewczyn nie wspomniała o jednym mankamencie sławnej palety The Balm. Cienie potwornie pylą! Zawsze trzeba pamiętać o usunięciu nadmiaru produktu- trzeba dokładnie otrzepać pędzelek. Już pomijam kwestię brudzenia się paletki, ale uwierzcie mi, że jest mi strasznie żal cieni, które trzeba z niej zdmuchnąć po każdym makijażu.



Podsumowując, czy warto zainwestować w The Balm Nude' tude? Na dzień dzisiejszy mam mieszane odczucia. Wiecie, ja zawsze patrzę na produkt przez pryzmat kasy jaką trzeba wydać. Myślę, że The Balm to dobra inwestycja aczkolwiek nie jest to dla mnie "paleta idealna". Brak mi w niej kilku kolorów no i kwestia zabójczego pylenia. Gdybym dziś miała wybierać pomiędzy The Balm Nude Tude a paletką naturalnych odcieni z Zoeva- chyba postawiłabym na Zoevę.

Jakie naturalne paletki Wy polecacie? 
W co warto zainwestować?




31 komentarzy:

  1. Mam ogromną ochotę na paletę theBalm tyle tylko, że Meet Matte i cały czas się waham :( :P Ostatnio zamówiłam paletę I <3 Makeup i jestem w szoku, że może być aż tak napigmentowana ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie, ale obawiam się, że jest dla mnie trochę zbyt ciepła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nie lubię gotowych paletek. Zdecydowanie bardziej wolę skompletować sobie swoją, w stu procentach pod siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie dobrane kolory są w tej paletce, takie jakie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno opakowanie jest piękne, niepowtarzalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dla samego cienia bordo mam ochotę kupić tą paletę, choć aktualnie myślę o kupnie palety balm jovi;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde kurde, kurde!
    Ta paletka jest na mojej liścia zakupowej od początku roku i ja już naprawdę nie wiem czy się na nią skusić czy nie!!!!
    Tak patrzę i patrzę i chyba wybiorę palętę Mett matte Nude

    OdpowiedzUsuń
  8. Paletki The Balm kuszą mnie od dawna, ale jeszcze na żadną się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oplułam sobie monitor przy opisie Sassy hahaha :-D Fajnie, że dałaś sobie tyle czasu na zapoznanie się z tą paletką przed opisem, bo jednak pewne rzeczy wychodzą dopiero po dłuższym czasie używania i przetestowania cieni w różnych warunkach. Te obsypywanie się musi być irytujące, ja mam tak z Bad Girl Sleek i głównie przez to w zasadzie jej nie używam. Mnie na ogół takie paletki cieni nie przekonują, bo na ogół ich nie używam potem. Kilka lat byłam wierna trójce z L'oreala, ale oczywiście producent wpadł na pomysł cudownego udoskonalenia swojego produktu... Również pół roku temu ja nabyłam Naked Basic i w grudniu myślę, że w końcu o niej napiszę, ale już po tych 5 miesiącach muszę powiedzieć, że będą to raczej same ochy i achy :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie! Twoje uwagi do tej palety są identyczne z moimi obawami co do niej. Niby mam matowy cielaczek z innej firmy, a i brązów nie brakuje. Nie wiem jednak czy faktycznie jest warta kasy, którą trzeba na nią wydać :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Prezentuje się bardzo ładnie ;) I mimo iż cieni nie używam zwykle to moje oczy chcą tą paletkę ;d hehe

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzy mi się już długo, w końcu pewnie ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, zaskoczyłaś mnie, też czytałam same pochwały na temat tej palety:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie ona nie kusi. Mam już sprawdzone i bardzo dobre cienie w o wiele niższej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam prośbę podziel sie jakie to cienie skoro masz sprawdzone

      Usuń
  15. hmm jakbym kiedyś złapała ją na jakiejś promocji to bym wzięła ;) alczkolwiek szkoda że nie ma niektórych cieni.. i w sumie nienawidze tych co pyla, ale jak widzę tę pigmentację <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już palet nie kupuję, zaczęłam kompletować moją własną z cieni Hean, jestem z nich bardzo zadowolona, na moje potrzeby w zupełności wystarczają

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja. Jest świetnie przedstawiona i po raz pierwszy spotkałam się z tak krytycznym - obiektywnym podejściem do niej :) Mnie ona średnio interesowała, wolałam najnowszą Naked 3, ale i ta ma minusy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolory aż same proszą się o użycie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. dalej się zastanawiam nad tą paletą, ale cena skutecznie mnie hamuje..

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo podobają mi się kolory;) fakt, że cena wysoka ale i tak bym się skusiła;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajna paleta, strasznie podobają mi się kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ze względu na opakowanie - kupiłabym. Ale gdybym argument w postaci uroczego pudełka miała ominąć, to bym zrezygnowała - akurat beże i brązy wolę w macie. I przez to pewnie mnie kusi Meet Nude Matt(e) czy jak tam się ten zestaw theBalm nazywał :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że się pylą, ale i tak bym ją chciała !;) Może sprawię sobie prezent na Mikołaja ;) Widzę, że kolor Sexy coś u Ciebie "nie idzie", a wydaje się być piękny, taki burgundowy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Paleta mi się podoba, ale teraz jedyną paletką cieni, jaką mogłabym się skusić zakupowo jest Naked Basics 2.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetna recenzja tym bardziej ze ostatnio wyszła nude dude... I tak zastanawiałam sie ale chyba jednak zoeva będzie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.