O naturalnym kremie, który budzi we mnie wiele sprzeczności; Femi, Krem Detoks Bis-In-Die

Kosmetyki naturalne, ekologiczne- trend czy już styl bycia? Często zastanawiam się jak to jest w moim przypadku. Wiele razy podkreślałam, że mój stosunek do tego typu produktów niegdyś był bardzo oschły, jednak z czasem spotkałam wiele kosmetyków, które bardzo mi odpowiadały. Polubiłam je. Krem Detox Bis- In- Die oraz olejek z Passiflory firmy Femi stały się dla mnie kolejnym etapem "wtajemniczenia" w sekrety kosmetyków opartych na ziołowych ekstraktach czy naturalnych- certyfikowanych olejkach eterycznych.

Gdy przyszła paczka piałam ze szczęścia! Pięknie zapakowane, elegancki słoiczek wykonany z chromowanego szkła, wygodna, solidna nakrętka...bajka! Szata graficzna jest bardzo oszczędna, jakoś od razu kojarzy mi się z produktem wykonanym ręcznie w pełni z surowców naturalnych. Kolor moim zdaniem nie zachwyca, jest lekko żółtawo-sianowaty. Konsystencja...mnie osobiście zaskoczyła i początkowo przeraziła, gdyż krem jest wyjątkowo gęsty, ba pokuszę się o stwierdzenie, że jest nieco glinowaty i śliski jednocześnie. Pierwsze co sobie o nim pomyślałam- oj tłuścioch i tu nauczka, nie oceniać książki po okładce, gdyż krem Detox Bis- In- Die  wchłania się dość szybko nie pozostawiając przy tym niemiłej, lepkiej powłoczki. Nie mogę napisać, że matowi twarz, gdyż nie takie jego zadanie, pozostawia na twarzy delikatną warstwę, która wbrew pozorom nie jest uciążliwa. Mimo, że jestem posiadaczką cery mieszanej krem nie wywołał u mnie nadmiernego błyszczenia czy świecenia. Dobrze dogaduje się (po odczekaniu kilku minut) również z moimi podkładami, które się nie ważą ani nie rolują.


Działanie, moim zdaniem jest wręcz fenomenalne! Pierwszy raz spotkałam się z kremem o tak dyskusyjnej konsystencji oraz zapachu, który faktycznie zrobił z moją skórą coś, czego nie dokonał dawno żaden krem. Mam na myśli dogłębne, porządne nawilżanie! Aktualnie stosuję kwasy, zawsze podczas takich terapii borykam się z suchymi skórkami...tym razem nie mam tego problemu. Krem Detox Bis- In- Die  idealnie chroni skórę przed negatywnym wpływem otoczenia, wiatr, zimno, grzejniki w aptece, suche powietrze- nic, zupełnie nic nie rusza mojej skóry. Trwa cały dzień ładnie nawilżona, ujędrniona z wyrównanym kolorytem. Oczy mam jak królik- czerwone i wyschnięte, tak samo dłonie...a buźka po powrocie z pracy jest jak pupcia niemowlaczka, gładziutka, milutka...i śmierdząca :/


Teraz czas na trochę goryczy. Otóż po otwarciu słoiczka czar prysł...w moje nozdrza uderzył zapach, który pozostawia wiele do życzenia. Czym moim zdaniem pachnie? sianem, ziołami, orientalnymi kadzidełkami- ogólnie zapach jest niecodzienny, jak dla mnie dziwny i mdły- mojej mamie przypomina szare mydło. Dla mnie woń kremu Dis-In-Die okazała się barierą, której nie potrafię przeskoczyć. Jeśli jesteście ciekawe zapachu możecie w drogerii powąchać krem Flos-Leku, o którym pisałam <TU>


Siadając do pisania owej recenzji byłam i jestem cały czas pełna wewnętrznych sprzeczności. Z jednej strony fenomenalne działanie, z drugiej ciężki do zaakceptowania przeze mnie i moje najbliższe otoczenie zapach. Nie mogę napisać, że jest to mój ideał, zapach pozostawia naprawdę duży niedosyt i mnie osobiście zniechęca do używania produktu. Nie wiem, możliwe, że nie dorosłam psychicznie jeszcze do... jak by to ładnie nazwać- "ekologii w 100%". Wybór należy do Was, jeśli nie przeszkadza Wam ten charakterystyczny, sianowato-ziołowy zapach krem jest jak najbardziej dla Was!

21 komentarzy:

  1. całkiem fajne!
    pozdrawiam cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zawsze pierwsze wrażenie okazuje się trafne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. krem zapowiadał się fajnie, ale wiem co masz na myśli, zapach może bardzo uprzykrzyć użytkowanie :( wczoraj otworzyłam nowy krem (też eco) i mam podobny problem i nie wiem czy będę w stanie go używać, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cały czas zmuszam, wiesz można się przyzwyczaić aczkolwiek jest to trudne.

      Usuń
  4. Działanie na pewno jest świetne, ale skoro ma taki okropny zapach, to nawet nie miałabym ochoty go używać, więc co mi po działaniu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropny- wiesz to wszystko zależy od nastawienia i granic naszej "tolerancji". Mnie zapach bardzo przeszkadzał...cóż fiołki to nie są :/

      Usuń
  5. no to wiem na co wydam pieniądze :D uwielbiam naturalne kremy i różne inne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz naturalne kosmetyki- krem jest jak najbardziej dla Ciebie

      Usuń
  6. No jestem go ciekawa, może kiedyś się nawet skusze, póki co mam takie zapasy, że głowa mała :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapach jest ważnym elementem także dla mnie, ja już przyzwyczaiłam się ciut do zapachu, który opisujesz, stosując naturalne mydła Alep, bez dodatków, niektóre tak właśnie pachną, tyle że nie intensywnie i krótkotrwale, ale nie wiem czy chciałabym tego aromatu w pielęgnacji ;) Może kiedyś wypróbuję z czystej ciekawości, bo działanie, jak piszesz, jest warte uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie jest bardzo dobre, więc jeśli nie masz problemu z naturalnymi zapachami ziół krem jest jak najbardziej wart uwagi :)

      Usuń
  8. Mnie odstrasza cena - 199zl... no i nic nie napisalas o skladzie, na stronie producenta tez niewiele, tylko wybrane skladniki aktywne. Ekologiczny czyli jaki? pozdrawiam, kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, uzupełnię wszystkie wiadomości w następnym poście :)

      Usuń
  9. O rany, zapach to dość kluczowa sprawa w kosmetykach... brzydki potrafi skutecznie zniechęcać:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna, szczera recenzja. Myślę, że sporo zależy od tego czy ktoś chodzi spać sam czy z kimś, bo mozna na przykłąd stosować na noc i samemu spać i nie ma problemu, ale ja gdzie mieszkam z moim S. chyba bym się niezdecydowała robić mu takiej "aromaterapi" :D
    A w dzień to już w ogóle nie wiem jak to rozwiązać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba wybaczyłabym ten zapach ;)
    Skoro swoim działaniem zachwyca ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie staram się go używać aczkolwiek powoli zaczynam mieć dość :/

      Usuń
  12. mam straszliwie wyczulony nos i wszelkie choć trochę drażniące zapachy z miejsca mnie odrzucają...
    choć kosztem takiego dobrego działania... miałabym dylemat ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.