Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
O PODKŁADZIE, KTÓRY WYWARŁ NA MNIE PIORUNUJĄCE "PIERWSZE WRAŻENIE". SORAYA EXPERT MATT MAKE-UP MATUJĄCY

10/24/2014

O PODKŁADZIE, KTÓRY WYWARŁ NA MNIE PIORUNUJĄCE "PIERWSZE WRAŻENIE". SORAYA EXPERT MATT MAKE-UP MATUJĄCY

Do podkładów firm typu AA, Lirene czy właśnie Soraya mam raczej bardzo ostrożne podejście. Ot, swego czasu kilka razy się zawiodłam dlatego właśnie omijam je szerokim łukiem. Moje pierwsze skojarzenie- "podkłady dla ginmazjalistek". Wybaczcie, ale do wczoraj właśnie tak patrzyłam na produkty do makijażu wyżej wymienionych firm. Czyste szufladkowanie. Co wpłynęło na zmianę tego nastawienia? Przeprowadzka, spakowanie "kolorówki" do pudła, zostawienie pudła z makijażem...u koleżanki 100 km od aktualnego miejsca, w którym przebywam. Fajnie, nie? Jedyne kosmetyki kolorowe, które przyjechały ze mną do Ostrowca pochodziły z spotkania bloggerek, które miało miejsce jakoś pod koniec września.


ANTYPERSPIRANT SORAYA SO FRESH; DEOINVISIBLE...CZY ABY NA PEWNO BEZ ŚLADÓW NA UBRANIU?

7/14/2014

ANTYPERSPIRANT SORAYA SO FRESH; DEOINVISIBLE...CZY ABY NA PEWNO BEZ ŚLADÓW NA UBRANIU?

Do antyperspirantów w formie kulek mam dość mieszane uczucia. Swego czasu je lubiłam, później przerzuciłam się na sztyfty i spraye by zatoczyć koło i ponownie po nie sięgać. Nie da się ukryć, kuleczki są bardzo wygodne w użytkowaniu- przynajmniej w moim odczuciu. Nie powodują szoku termicznego jak spraye ani lepkiej paszki jak po żelowych sztyftach. 


CZEKOLADOWA ROZKOSZ, CZYLI DUET SORAYA SO PRETTY "CHOCOLATE KISS" W AKCJI

6/25/2014

CZEKOLADOWA ROZKOSZ, CZYLI DUET SORAYA SO PRETTY "CHOCOLATE KISS" W AKCJI

Nie zaskoczę chyba nikogo stwierdzeniem, że jako kobieta uwielbiam zmieniać żele pod prysznic i balsamy do ciała. Mimo, że w każdej kategorii mam swoich ulubieńców, do których sukcesywnie wracam lubię od czasu do czasu otoczyć się nieco innym zapachem. Na serię produktów marki Soraya- So Pretty o wdzięcznej nazwie Chocolate kiss polowałam od dawna....i traf chciał, że dzięki spotkaniu bloggerek w Kazimierzu Dolnym moje marzenie w reszcie się spełniło!

Soraya, Hialuronowy mikrozastrzyk; koncentrat kwasu hialuronowego...czy warto?

2/22/2014

Soraya, Hialuronowy mikrozastrzyk; koncentrat kwasu hialuronowego...czy warto?

Dzisiejszy wpis będzie poniekąd kontynuacją wpisów na temat produktów firmy Soraya, które ostatnio bardzo intensywnie testuję. Był już krem pod oczy, krem do twarzy a teraz czas na produkt, który można uznać za serum. Hialuronowy mikrozastrzyk to preparat oparty na drobnoczasteczkowym kwasie hialuronowym. Na wstępie uprzedzę, że jest to kosmetyk przeznaczony dla kobiet w wieku 30+ tak więc macie przed sobą recenzję "gościnna" w wykonaniu mojej mamy.


Hialuronowy mikrozastrzyk to preparat zamknięty w eleganckiej, stosunkowo wąskiej tubce z bardzo estetyczną zakrętką. Szata graficzna kartonika przykuwa wzrok, jest jaskrawa, srebrzysta...moim zdaniem przypomina...igłę. Wybaczcie ale takie było moje pierwsze skojarzenie ;) Aplikacja produktu jest łatwa i przyjemna głownie ze względu na wąski aplikator. Hialuronowy mikrozastrzyk to typowy, bezbarwny żel. Konsystencja jest delikatnie wodnista co przekłada się na dobrą wydajność produktu. 


Tuż po aplikacji czujemy napięcie aczkolwiek zaznaczę, że jest to normalne w przypadku produktów z dużą zawartością kwasu hialuronowego i nie ma się co zrażać. Koncentrat wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia lepkiej warstwy, powiem więcej daje uczucie aksamitnej skóry. Efekt jaki uzyskamy stosując hialuronowy mikrozastrzyk to napięcie, wygładzenie i nawilżenie. Po nałożeniu koncentratu hialuronowego, odczekaniu chwilki aż się wchłonie, nakładamy nasz ulubiony krem do twarzy i wykonujemy makijaż. Cały "zabieg" nie zajmie nam dużo czasu. 


W skład linii Soraya Hialuronowy mikrozastrzyk wchodzi omówione dziś "serum" oraz krem do twarzy dzień/noc odpowiednio: 30+, 40+, 50+ oraz 60+. Przeciwzmarszczkowy koncentrat kwasu hialuronowego to preparat godny uwagi, zwłaszcza jeśli szukacie przyzwoitego serum liftingującego w dobrej cenie. Preparat jest łatwo dostępny- dostaniecie go np. w Rossmannie w cenie około 20 zł. Dobrym rozwiązaniem jest połączenie koncentratu z kremem z tej samej serii dostosowanym do Waszego wieku.



Kolejne zaskoczenie- Soraya, krem pod oczy wygładzający z olejkiem z róży; seria Świat Natury

2/14/2014

Kolejne zaskoczenie- Soraya, krem pod oczy wygładzający z olejkiem z róży; seria Świat Natury

Cyklu na temat produktów Soraya ciąg dalszy. Dziś zajmę się wygładzającym kremem pod oczy- Pielęgnacja odmładzająca z serii ŚWIAT NATURY , nie ukrywam- produkt trafił w moje ręce przy okazji spotkania bloggerek, które odbyło się ładne kilka miesięcy temu. Jako, że ostatnio cierpię (razem z mamą) na deficyt kremów pod oczy, przez pewien czas korzystałyśmy z niego wspólnie, zatem zapraszam na nieco podwójną recenzję!


Zacznę od omówienia kartonika, w którym znajduje się kremik, otóż moim zdaniem szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka. Osobiście podoba mi się bardziej niż szata graficzna serii So Pretty. Kartonik jest bardzo dobrze opisany, znajdziemy tu wszystkie potrzebne informacje, czytelny skład, opis głównych składników czynnych oraz oczywiście sposób użycia- wszystko czytelne, bez zbędnych udziwnień. Krem znajduje się w dość wąskiej tubce- analogicznej do produktów Iwostin. Dozowanie produktu jest sprawą dziecinnie prostą i higieniczną- dzięki małej średnicy otworu możemy precyzyjnie wycisnąć pożądaną ilość kosmetyku.


" ŚWIAT NATURY to linia oparta na drogocennych olejach, wzbogacona najcenniejszymi roślinnymi esencjami z różnych stron świata. "

Krem, który miałam przyjemność testować opatrzony jest znaczkiem Chile; Pielęgnacja Odmładzająca; Krem pod oczy wygładzający z olejem z róży. W składzie na dość wysokich pozycjach znajdziemy olej z wiasiołka, olej z róży, tokoferol (wit.E), pantenol, ceramidy, cholesterol, fitosfingozynę, wit.C. Dużym plusem jest zawartość parafiny, która w przypadku kremów pod oczy jest składnikiem pożądanym. Dodatkowo uważam, że producent bardzo racjonalnie podszedł do problemu konserwantów- zostały zastosowane estry kwasu para-aminobeznoesoweg, jednak znajdują się na końcu składu co jest równoznaczne z ich niewielką zawartością w całym preparacie- z mojej strony duży ukłon za racjonalny skład i faktyczne spełnienie obietnic co do związków czynnych.


Działanie kremu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Po pierwsze krem ma niesamowicie przyjemną, delikatną i jedwabistą konsystencję, dzięki czemu wchłania się w mgnieniu oka :) Produkt pozostawia uczucie wyjątkowego komfortu; już po pierwszej aplikacji skóra staje się gładsza i milsza w dotyku. Nie ma mowy o lepkiej i nieprzyjemnej warstwie. Stosowany regularnie zauważalnie wygładził okolicę oka, dodał jej ładnego blasku i oczywiście świetnie ją nawilżył. Jak wiecie aktualnie jestem w przedziale 25+ aczkolwiek nie uważam żeby owy " krem pod oczy wygładzający" był dla mnie "za mocny". Kolejnym plusem jest zadziwiająco dobre współgranie kremu z korektorem i innymi kosmetykami kolorowymi.


Podsumowując, muszę powiedzieć, że nigdy nie zagłębiałam się w skład jak i działanie produktów firmy Soraya. Szczerze- zazwyczaj ich unikałam bo wydawały mi się tandetne. O ile krem do twarzy z serii So Pretty mnie zaskoczył tak krem pod oczy CHILE seria ŚWIAT NATURY powalił na kolana. W niewielkiej cenie ( około 15 zł ) otrzymujemy produkt, który ma nie tylko świetny skład, przyjemną konsystencję, jest bardzo wydajny, ogólnodostępny to jeszcze bardzo dobrze działa!  Kremu nie polecam kobietom dojrzałym lub tym z Was, którym zależy na ewidentnym liftingu/ napięciu okolicy oka. W takich przypadkach lepiej sięgnąć po krem, który w swoim składzie zawiera kwas hialuronowy i inne czynniki napinające. O ile ja byłam z niego strasznie zadowolona, tak mojej mamie brakowało własnie działania napinającego/ liftingującego.


Jeśli macie ochotę poczytać sobie dokładnie o nowościach firmy Soraya, odsyłam Was na ich stronę internetową < TU> . Ja osobiście szczerze polecam- w takiej cenie ciężko znaleźć tak przyjemny kremik! 

I jak? Czujecie się zachęcone?
Jakie są Wasze ulubione kremy pod oczy z tzw. niższej półki cenowej?
Czekam na propozycje!

O morelowym kremie matującym firmy Soraya, czyli dorzucam swoje 3 grosze do ogólnej opinii

2/09/2014

O morelowym kremie matującym firmy Soraya, czyli dorzucam swoje 3 grosze do ogólnej opinii

Dzisiejszym wpisem zapoczątkowuję cykl postów odnośnie produktów firmy Soraya. Przyznam, że zwlekałam z tym dość długo, gdyż kosmetyki tej firmy trafiły do mnie już jakiś czas temu- podczas spotkania bloggerek zarówno w Zamościu jak i Kazimierzu Dolnym. Zapytacie skąd taka zwłoka? Otóż mam zasadę, że nie otwieram na raz trzech balsamów do ciała czy dwóch kremów do twarzy. Wykończę jeden- sięgam po następny...przynajmniej staram się trzymać tej zasady.

Na pierwszy ogień chciałam zaprezentować Wam bardzo przyjemny produkt, mianowicie krem do twarzy "Morelowy krem matujący" z serii Młoda Cera. Podejrzewam, że produkt nie jest dla Was niczym nowym aczkolwiek i ja chciałabym wtrącić swoje 3 grosze w tym temacie. 
Po pierwsze szata graficzna produktów wchodzących w skład serii So Pretty jest urocza! Moim zdaniem jest to wabik, na który złapało się wiele kobiet. Pastelowe kolory jak i tłoczone serduszka przyciągają wzrok i zachęcają do zakupu. Jeśli jednak ten przemiły ( i troszkę przebiegły) chwyt marketingowy na Was nie podziała- bo jesteście twardo stąpającymi po ziemi realistkami, radzę popatrzeć na spód opakowania i przeczytać skład owego morelowego kremu matującego. Cóż ujrzymy? Przede wszystkim zadowolone będą te z Was, które unikają parafiny! Przyznam szczerze, że osobiście byłam w szoku, gdyż nie sądziłam, że drogeryjny kremik może być jej pozbawiony. Oprócz składników tworzących podłoże emulsji czy emulgatorów, krem zawiera (dość wysoko w składzie) płynny jedwab, tokoferol (wit.E)- będący silnym przeciwutleniaczem/witaminę młodości oraz pantenol, który ma działanie kojące i wspomagające regenerację naskórka. Sprawą oczywistą jest zawartość konserwantów, producenta zastosował estry kwasu para-aminobenzoesowego, do których ja nic nie mam.


Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna, krem łatwo się rozprowadza, nie bieli się i szybko się wchłania. Nie ma mowy o pozostawianiu tłustej czy lepkiej warstwy. Dużym plusem jest czas od aplikacji kremu na twarz do chwili nałożenia podkładu- otóż nie musimy długo czekać, co jak wiadomo bardzo przydaje się rano, przed wyjściem do pracy czy na uczelnię. Morelowy krem matujący faktycznie matuje skórę i co za tym idzie w ciągu dnia redukuje świecenie się twarzy, aczkolwiek jeśli liczycie na to, że efekt zmatowienia utrzyma się cały dzień- nie miejcie złudzeń. Szczerze powiedziawszy nawet najdroższy krem nie jest w stanie utrzymać naszej cery w stanie zmatowienia przez okrągłe 12 godzin- przynajmniej ja takowego nie spotkałam. Po zastosowaniu kremu buzia jest gładka i miła w dotyku. Krem oprócz umiarkowanego działania matującego również ładnie nawilża naszą buzię. Na plus należy zaliczyć również wydajność, cenę jak i dostępność. Za 50 ml płacimy w Rossmanie ok. 19-20 zł. Uważam, że jest to kwota umiarkowana i adekwatna do działania produktu.


Na zakończenie wspomnę również o niesamowicie przyjemnym zapachu! Osobiście lubię gdy krem ładnie pachnie i chyba nigdy w sobie tej tendencji nie zwalczę. Lubię tego morelowego przyjemniaczka otworzyć i ot tak sobie go wąchać :) Dodam również, że słoiczek, w którym znajduje się krem jest wykonany z plastiku co moim zdaniem ujmuje nieco elegancji jednakże jest to wyjście praktyczne w razie upadku czy podróży ;)


Osobiście uważam, że warto spróbować aczkolwiek zaznaczam, że jest to linia dedykowana dla kobiet do około 30 roku życia. Spotkałam się z kilkoma negatywnymi opiniami jakoby krem przesuszał- powiem tak, każda z nas jest inna, dodatkowo z wiekiem skóra staje się coraz bardziej wymagająca. Ważne żeby odpowiednio dobierać kosmetyki do naszych indywidualnych potrzeb i nie kierować się trendem.

Znacie linię So Pretty? Macie wśród niej swoich ulubieńców?
Co sądzicie o morelowym kremie matującym? 


Copyright © 2017 AnnaBlog