2/10/2019

POMADKI Z DROGERII, KTÓRE MUSISZ POZNAĆ || DOBRA JAKOŚĆ W PRZYSTĘPNEJ CENIE

Jak u wielu kobiet, tak i mój koszyczek z pomadkami pęka w szwach, choć muszę się Wam ostatnio pochwalić, że wzięłam się za porządki kosmetyczne i zredukowana ilość, między innymi pomadek. Przy okazji sprzątania postanowiłam pokazać Wam moje trzy propozycje pomadek, które świetnie się u mnie sprawdzają A przy tym nie są kosmicznie drogie i dostępne są w drogerii. Zapraszam dalej!


Od pewnego czasu zakochałam się wręcz w pomadkach L'oreal Color Riche oraz Color Riche Matte , moje propozycje to kolory 274 Ginger Chocolate, 378 Velvet Rose oraz 633 Moka Chic . Pomadki mają rewelacyjną, nawilżającą formułę dzięki czemu nie wyruszają ust i nadają się na chłodniejsze dni. Odcienie są bardzo ładne, uniwersalne, moim faworytem jest Ginger Chocolate, sięgam po nią zdecydowanie najczęściej. Jest to ładny, neutralny, lekki brąz z domieszką brudnego różu. Gdy przyjdźcie się bliżej, zobaczycie, że w pomadce zatopione są delikatne drobinki, których jednak nie trzeba się bać, na ustach wyglądają ładnie, fajnie odbijają światło i dodają blasku. Wersja Matt, nie jest do końca matową pomadką, jest to taki mat, który ja jestem w stanie zaakceptować. Szminka nie ściąga, nie przesusza ani nie podkreśla struktury ust. 




Rimmel Moisture Renew w odcieniu 330 to typowa jesienno-zimowa propozycja dla kobiet nieco odważniejszych i lubiących ciemniejsze kolory. Odcień 330 Sloane's Plum, to idealna śliwka, której szukałam dość długo. Dobrze zgrane odcienie fioletu z delikatnie przemijajaca jarzynowa baza dają połączenie idealne. Pomadka ma zaskakująco wilgotnaą formułę, jest niesamowicie kremowa, wręcz masełkowa, dzięki czemu rewelacyjnie nawilża usta. Jej konsystencja sprawia, że trzeba ją ostrożnie i precyzyjnie aplikować, nie jest to pomadka, którą możemy poprawić bez lusterka, gdyż lubi wyjechać poza kontur ust. Kolor pomadki w opakowaniu wydaje się być ciemniejszy, jednak na ustach traci nieco na intensywności.


Pomadka, która bardzo zaskoczyła mnie swoją formułą, tym jak zachowuje się na ustach oraz fantastycznym kolorem, to Eveline COLOR edition numer 701 Nude Rose. Wyjątkowo komfortowa, kremowa a jednocześnie nie przesadnie "śliska", dobrze utrzymuje się na ustach, wygląda estetycznie i elegancko. Jedyny minus? Dla mnie niestety zapach, choć wiem, że wielu moim koleżankom zupełnie nie przeszkadza.


Ostatnie propozycje, nie są stricte drogeryjne, gdyż mowa będzie o pomadce i błyszczyku firmy Inglot, kolekcja Jennifer Lopez, odcień pomadki to słynny Flor, natomiast błyszczyk mam w kolorze Soft Rose. Początkowo szminki z tej serii zupełnie mnie nie interesowały, gdyż miałam złe doświadczenia z pomadkami ze standardowej kolekcji, jednak tylko krowa nie zmienia zdania. Spróbowałam i przekonałam się, ze tak jak cienie tak i pomadki maja zmieniona formule. Są przyjemne, maślane i kremowe, nie przesuszają ust oraz nie wchodzą w załamania. Flor, jest bardzo ładnym, nieco klasycznym odcieniem nude, który ma w sobie delikatnie ciepłe tony. Idealnie pasuje do mocniejszego oka i cieplejszego czy brzoskwiniowego różu na policzkach. Błyszczyk ma odcień nieco bardziej wpadający w zgaszony róż połączony z brzoskwinią, genialnie podbija biel zębów, utrzymany jest w delikatnej, nudziakowej kolorystyce. Ma on przyjemną konsystencję, nie jest przesadnie lepki, nie daje dyskomfortu a jego trwałość też jest niczego sobie.




Dajcie znać co sądzicie o moich propozycjach i jakie są Wasze ulubione drogeryjne pomadki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.

Copyright © 2017 AnnaBlog