GARNIER CZYSTA SKÓRA || PŁYN MICELARNY 3W1 CERA TŁUSTA

O kultowym już, różowym płynie micelarnym od GARNIER, nie trzeba nikomu mówić. Jest to produkt, który wszedł na rynek i podbił serca wielu z nas. Płyn, który broni się sam...czy tak samo będzie z jego...hmmm...niebieskim bratem, który dedykowany jest tym z nas, które borykają się z cerą mieszaną bądź tłustą? Zapraszam dalej! 


Tak, jak wspomniałam wyżej, "różowego GARNIERA" nie trzeba rekomendować, produkt, jest na tyle genialny, że broni się sam. W wielu przypadkach zastąpił kultową "różową Biodermę"( jednak róż ma coś w sobie :P ). Czy tak samo wygląda sprawa z jego niebieskim bratem? Płyn ma butelkę czy dozownik analogiczną do wersji dla skóry suchej, różnica, którą widać na pierwszy rzut oka to przede wszystkim kolor samego płynu i adnotacja, iż jest on przeznaczony do cery z problemami tzw. niedoskonałości. Trzeba zadać sobie podstawowe pytanie- czego oczekujemy od płynu micelarnego. Ja osobiście wymagam od takich produktów dobrego usuwania makijażu, zanieczyszczeń oraz łagodnego traktowania oczy... zwyczajnie ma nie szczypać w oczy.
Nie ukrywam, że do wersji niebieskiej podchodziłam z dużym dystansem i lekkim niedowierzaniem- czy aby na pewno będzie nadawał się do demakijażu, zwłaszcza oczu? Producent deklaruje bowiem, iż płyn, po pierwsze oczyszcza, usuwa makijaż i matuje. Dalej czytamy- twarz, oczy, usta...


Płyn jest bezzapachowy i nie zawiera parabenów. Dobrze zmywa makijaż twarzy, podkład puder, róż- tu nie czuje się większej różnicy pomiędzy wersją różowa. Ładnie oczyszcza twarz z zanieczyszczeń, pozostawia uczucie świeżości, nie odczuwam również jakiegoś większego ściągnięcia czy dyskomfortu. W porównaniu do wersji różowej, moją skórę delikatnie...hmm...napina, tonizuje i faktycznie ogranicza świecenie a wszystko to za sprawą dodatku alkoholu. Co do demakijażu oczu, jeśli nie stosujecie mocnego eyelinera czy wodoodpornego tuszu, płyn również zda egzamin. Niestety, jeśli musicie potrzymać płatek nieco dłużej na oku a macie oczy wrażliwe, może pojawić się delikatny dyskomfort, którego nie zaznacie w przypadku wersji do cery suchej. I to jest główna różnica, która powoduje, że mimo iż mam cerę mieszaną po płyn niebieski raczej nie sięgnę ponownie. zużyję, a następnym razem standardowo do koszyka wrzucę mojego ulubieńca różowego GARNIERA do cery suchej :)

Co sądzicie o tym płynie? Czy tak jak ja preferujecie różową wersję do cery suchej?

Pozdrawiam
Ania

8 komentarzy:

  1. miałam różowy, ale się w nim nie zakochałam. niebieskiego nie próbowałam, ale jeśli miałabym wybierać który wrzucę do koszyka to raczej zdecydowałabym się na ten z olejkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Różowy uwielbiam :) ten z olejkiem dopiero poznaje, tego nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja własnie zastanawiam się nad tym olejkowym :) daj znać jak się sprawdzi :)

      Usuń
  3. Znam tylko różową i całkiem ją polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo go lubię, chociaż ta różowa jest przeznaczona do mojej cery i to ją częściej wybieram :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.