GARNIER ESSENTIALS || TONIK I MLECZKO DO DEMAKIJAŻU

W ten pochmurny dzień przygotowałam słodką, różową a zarazem różaną recenzję, dwóch produktów znanej wszystkim marki GARNIER. Niedawno wróciłam z urlopu, tym razem zdecydowaliśmy się na Ustkę...bardzo chciałam napisać słoneczną Ustkę, ale niestety pogoda nie była dla nas łaskawa. Jednocześnie wiało i świeciło, nieco zdradliwe, słonko. w efekcie wróciłam z bardzo przesuszoną skóra twarzy...a co na przesuszenia najlepsze? Dobry krem nawilżający, maseczka...ale i tonik, który wesprze ich działanie. Sięgnęłam po GARNIER Essentials!


Nie ukrywam, że zwolenniczką mleczek do demakijażu nigdy nie byłam i raczej staram się ich unikać, jednak biorąc pod uwagę fakt, tak ogromnego przesuszenia, zdecydowałam, że dopóki moja skóra nie wróci do pierwotnej kondycji przetestuję owe mleczko nawilżające. Produkt zamknięty jest w wygodnej butli, z której dość precyzyjnie za dozujemy odpowiednią ilość produktu. Zapach, jak cała gama Essentials ekstrakt z róży, pachnie obłędnie. Woń jest lekka, nieco słodkawa i zdecydowanie przyjemna. Myślę, że nawet przeciwniczki różanych perfum będą usatysfakcjonowane. Konsystencja mleczka nie budzi moich zastrzeżeń, ale nadmieniam, że jakąś wielką ekspertką w tej kwestii nie jestem, bo tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to formuła, po którą- powiedzmy- sięgam "w pierwszej kolejności". Mleczko dobrze radzi sobie z demakijażem, dość szybko zmywa podkład czy cienie. Jeśli chodzi o tusz, używam Loreal VML w wersji fioletowej...i tu musimy je nieco dłużej przy oku potrzymać. Tusz rozpuszcza się ładnie, ale całe zmywanie trwa nieco dłużej niż np. płynem micelarnym GARNIER różowym...i mam wrażenie, że tusz nico bardziej się rozmazuje. Zdecydowanie potrzeba więcej płatków, żeby ściągnąć resztki tak "rozmiękczonego" tuszu. Mleczko nie szczypie, nie podrażnia i nie daje uczucia oblepionego oka, również skóra nie jest tak naciągnięta, gdyż mleczko jak to mleczko- zostawia delikatny film. Po demakijażu zawsze domywam resztki żelem. Efekt? Bardzo dobry, buzia i okolice oczu są czyste, makijaż ładnie zmyty a skóra mniej przesuszona.

Po demakijażu, stosuję nawilżający tonik witaminowy Essentials. Nie jest on dla mnie nowością, gdyż kilka lat temu gościł już w mojej kosmetyczce. Przyznam się szczerze- jest to taki mój mały grzech urodowy- nie stosuje toników codziennie...ba! częściej omijam ten krok ;) Jednak na dzień dzisiejszy, muszę Wam się przyznać, że widzę różnicę w stanie mojej skóry nietonizowanej a po około tygodniu regularnego tonizowania. Z dnia na dzień stan się poprawia. Początkowo moja buzia wręcz "piła" tonik! GARNIER Essentials z ekstraktem z róży, nie dość, że ślicznie pachnie to świetnie tonizuje, przywraca napięcie i faktycznie koi oraz łagodzi podrażnienia. Moje strzaskane wiatrem czoło wraca powoli do normy :) Myślę, że moim postanowieniem na kolejne miesiące, będzie własnie wprowadzenie toniku do obowiązkowej, codziennej pielęgnacji.


 Osobiście darzę produkty Garnier z serii Essentials dużą sympatią i takim...hmm..sentymentem. Do toniku sukcesywnie wracam i to z radością. Mleczko natomiast, okazało się dla mnie sporym, pozytywnym zaskoczeniem. Fajnie, że ceny i dostępność owych produktów są bardzo dobre, można je dostać chyba w każdej drogerii czy supermarkecie. Mam wrażenie, że marka Garnier z roku na rok coraz bardziej się rozwija a ich produkty nie odbiegają jakością, do tych sprzedawanych za duże pieniądze np. w aptekach.

Co sądzicie o tym duecie? Jakie są Wasze patenty na skórę przesuszoną po wakacjach?
Jakie toniki polecacie?

Pozdrawiam
Ania

8 komentarzy:

  1. Bardzo dobry, nawilżający tonik witaminowy. Tego typu produkty trzeba używać regularnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też powinnam zacząć stosować tonik regularnie, teraz niestety nie robię tego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez kilka lat używałam tego mleczka do demakijażu i bardzo go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za mleczkami jakoś nie szaleję, ale to przypadło mi do gustu

      Usuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.