GARNIER CZYSTA SKÓRA || KORYGUJĄCY KREM MATUJĄCY

Serię "Czysta skóra" od Garnier darzę dużą sympatią i sukcesywnie wracam do ich produktów. Moimi ulubieńcami, do których sukcesywnie wracam, są miedzy innymi ultra złuszczający peeling oraz preparat 3 w 1 żel myjący-peeling-maseczka. Dzięki uprzejmości firmy Garnier, miałam możliwość wypróbować korygujący krem matujący, który był ostatnio nagrodą w konkursie. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził czytajcie dalej!
Zapraszam!



Preparat oparty jest między innymi na kwasie salicylowym, o właściwościach antybakteryjnych, lekko osuszających, normalizujących gęstość sebum oraz złuszczających. Dodatkowo, krem został wzbogacony ekstraktem z borówki, która jest fenomenalnym antyutleniaczem. Bogata w związki należące do polifenoli świetnie nawilża, koi oraz uszczelnia naczynka krwionośne. Jak sprawa wygląda w praktyce?
Krem ma przyjemną, lekką konsystencję. Dobrze się rozprowadza a jeszcze lepiej wchłania, dodatkowo warto wspomnieć, że nie pozostawia lepiej warstwy. Jestem posiadaczką cery mieszanej i nie ukrywam, że początkowo obawiałam się, że dodatek kwasu salicylowego, spowoduje u mnie przesuszenie policzków. Całe szczęście, nic takiego nie miało miejsca. Krem pozostawia skórę nawilżoną, lekko napiętą a co najlepsze- ogranicza produkcję sebum w mojej strefie T. Nie jest to może efekt tak spektakularny, jak po np. LRP Effaclar Mat ale i cena jest dużo niższa. Mam wrażenie, że dodatek kwasu pozytywnie wpływa na stopień produkcji sebum oraz na jego jakość- moje rozszerzone pory nie są tak mocno widoczne i tak zaczopowane. W połączeniu z żelem myjącym, zawierającym drobinki peelingujące, osiągniecie bardzo zadowalające efekty. Warto również dodać, że dzięki zawartości kwasów, głównie salicylowego, krem stosowany regularnie przyśpieszy osuszanie a w efekcie, gojenie się wyprysków.
Makijaż trzyma się na buzi bardzo dobrze, wiadomo, że w obliczu upałów, które ostatnio przetaczały się nad naszym krajem, żaden krem nie utrzyma matu przez cały dzień, i prędzej czy później zaobserwujemy u siebie błyszczenie. Jest to sprawa normalna i fizjologiczna.
Dużym plusem kremu Garnier jest fakt, że można go stosować zarówno na dzień jak i na noc- taki bonus dla leniwych ;)
Podsumowując, uważam, że jest to bardzo udany produkt, szczególnie zadowalające efekty zobaczycie, gdy włączycie do swojej pielęgnacji żel myjący z drobinkami. Buźka będzie nawilżona, gładka i napięta a rozszerzone pory- często wypełnione utlenionym, pociemniałym sebum, zostaną zmniejszone. Krem polubiłam również za uczucie czystości i świeżości, które mi daje. W połączeniu z lekką konsystencją, z czystym sumieniem włączam go do mojej codziennej pielęgnacji. Korygujący krem matujący od Garnier kupicie np. w Rossmanie za około 20 zł. Biorąc pod uwagę działanie i wydajność, jest to bardzo dobra inwestycja!

Jakie są Wasze ulubione produkty Garnier?
Miałyście okazję wypróbowania matującego kremu korygującego?

Pozdrawiam
Ania

7 komentarzy:

  1. Ja bardzo cenię sobie produkty Garniera, bo sama używam maseczki, która jest świetna. Tego produktu jeszcze nie miałam, muszę wypróbować! :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z takich maseczek w saszetkach polecam termo-oczyszczającą- super!

      Usuń
  2. Teraz na lato na dzień by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go, ale tę serię Garniera też bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomaga w zwalczaniu wyprysków :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.