RATUNEK DLA SPIERZCHNIĘTYCH UST | BALSAMY DO UST VASELINE LIP THERAPY

Od jakiegoś czasu na rynku dostępne są balsamy do ust firmy Vaseline. Już sama nazwa podpowiada nam co będzie głównym, bazowym składnikiem owych cudaków- wazelina. Do wyboru mamy kilka wersji, klasyczną, różaną, z aloesem oraz Cocoa. Mnie w udziale do wypróbowania przypadły trzy pierwsze.


Balsamy zamknięte są w metalowych pudełeczkach, które mam wrażenie, wzorowane są na słynnych masełkach Nivea...ale uwaga- o niebo lepiej się otwierają! Powiem więcej, super łatwo się otwierają i chwała Vaseline za to, bo w przypadku Nivea jest to dla mnie koszmar ;) Głównym składnikiem balsamów Vaseline...jak sama nazwa wskazuje jest wazelina. W woli ścisłości, wazelina żółta- petrolatum, vaselinum flavum. W recepturze aptecznej jest to jedno z popularniejszych podłoży maściowych o właściwościach lipofilnych. Wazelina żółta w przemyśle kosmetycznym wykorzystywana jest na bardzo szeroką skalę a jej domieszki znajdziemy niemalże w każdym preparacie, zarówno tym do twarzy, rąk czy włosów. Ma ona przede wszystkim za zadanie ograniczyć parowanie wody, a dzięki temu- w sposób pośredni- działa nawilżająco i zmiękczająco.

Balsam Vaseline Original, to nic innego jak wazelina żółta, czysta, bez domieszek zapachowych. Pozostałe wersje zostały wzbogacone o olejek różany i olej migdałowy- ROSY LIPS, a w przypadku wersji ALOE VERA o kojący ekstrakt z aloesu. Są to produkty typowo ochronne, których głównym zadaniem jest niedopuszczenie do nadmiernej ucieczki wody, czy to na skutek zimna, wiatru czy słońca. Tworzą na ustach warstwę ochronną, delikatnie wyczuwalny ochronny film, który zabezpieczy nasze usta przed czynnikami zewnętrznymi. Idealne na zimę czy upalne lato. Balsamy nadają ładny połysk, niczym bezbarwny błyszczyk a przy tym idealnie chronią.

Wiem, że nie wszystkim odpowiada wersja ORIGINAL, pozbawiona jest bowiem wszelkich "domieszek" zapachowych i cóż, pachnie znanym mi z receptury aptecznej podłożem ;) Jeśli jest to dla Was problem polecam wypróbować wersję z olejkiem różanym ROSY LIPS. Zapach delikatny, na pewno nie nachalny a i jak dla mnie właściwości pielęgnacyjne lepsze. Z całej trójki najmniej do gustu przypadła mi wersja zielona ale wynika to z faktu, że nie lubię kosmetyków z aloesem. Przeszkadza mi ich zapach.


Balsamy Vaseline uważam za produkt bardzo udany, ładnie zabezpieczają usta i utrzymują je w dobrej kondycji. W połączeniu z peelingiem sprawią, że pożegnacie się z suchymi skórkami, spierzchnięciem i suchością. Po takiej pielęgnacji każda pomadka będzie wyglądała zniewalająco. Polecam!

Znacie balsamy Vaseline?
Jakie są Wasze ulubione preparaty do pielęgnacji ust?

Pozdrawiam
Ania

12 komentarzy:

  1. Nie stosowałam jeszcze tych balsamów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale uroczo wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam je już, ale trochę się obawiałam, że dla mnie będą za słabe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie niestety ich działanie jest zbyt słabe. Traktuję je raczej jako produkty ochronne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej jeszcze się z taką vaselinką nie spotkałam ! Aloe i cocoa kusi !

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię dłubać paluszkami w takich produktach :-(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wazelinę tej firmy, w innym opakowaniu i niby jestem z niej zadowolona jednak strasznie nie lubię dłubać palcem w kosmetyku np. na zakupach... Ale polubiłam się z tą firmą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie wazeliny do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spierzchnięte usta to moja zmora :( staram się próbować wszystkiego - póki co najlepiej sprawdziła się pomadka Bebe, poziom nawilżenia wody mam odpowiedni, ale zbyt często oblizuje usta :( Nie lubię grzebać, aczkolwiek jeśli miałoby pomóc czemu nie ":))

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim numerem jeden jest najzwyklejsza maść witaminowa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.