O ZAPOMNIANEJ MARCE- MADAME L'AMBRE SILK CHARM KREM POD OCZY

Madame L'ambre, marka, która wręcz w piorunującym tempie wdarła się do kosmetycznej sfery blogowej; przez pewien czas siała spustoszenie- wszystkie dziewczyny chciały wypróbować kosmetyków zamkniętych w tak bajecznych słoiczkach. Niestety, bajka nie trwała długo bo marka równie szybko zniknęła jak i się pojawiła. Mimo wszystko uważam, że bum na Madame L'ambre dobrze zrobił marce- przynajmniej wprowadził ją na salony.


O produktach Madame L'ambre można mówić wiele...ale nie można im odmówić pomysłowości jeśli chodzi design opakowań. Jednych urzeka, innych odpycha aczkolwiek uważam, że zdecydowanie "łapie" oko, jest definitywnie charakterystyczny dla marki. Czy mnie przypadł do gustu? Niekoniecznie. Osobiście wolę eleganckie, szklane słoiczki które czuć w dłoni. Są eleganckie- a ja akurat w kosmetykach cenię elegancję.



Krem pod oczy z serii Silk Charm jest faktycznie bardzo jedwabisty, dlatego uważam, że jeśli ktoś przyczepia się do konsystencji to szuka dziury w całym. Krem rozprowadza się łatwo i aksamitnie. Nie tworzy lepkiej czy tłustej warstwy, szybko się wchłania i daje przyjemne uczucie nawilżenia. Skórę kobiety dwudziestoparoletniej skutecznie nawilży, delikatnie napnie, ujednolici i przygotuje na makijaż...natomiast kremu nie polecę kobietom dojrzałym, które maja już konkretne oczekiwania. Krem nie jest typowo liftingujacy, nie zastąpi również porządnego kremu odbudowującego. No Way. Producent do każdego kosmetyku pielęgnacyjnego dołącza "ulotkę" czyli co krem cudownego uczyni z Waszym spojrzeniem...szczerze, nie chce mi się tego wszystkiego przepisywać- wszystko przeczytacie gdy weźmiecie kremik do ręki;) Na uwagę zasługuje wydajność- krem starczy Wam na bardzo długo- ja już nawet nie pamiętam odkąd go męczę. Od strony technicznej krem pod oczy Silk Charm Madame L'ambre pozostawia trochę do życzenia. Słoiczek jest stosunkowo głęboki i uwierzcie mi, że kobiety z długimi paznokciami będą mieć problem z wydobyciem kosmetyku. Otwór wcale nie jest aż taki szeroki na jaki wygląda.

Krem pod oczy do skóry z pierwszymi oznakami starzenia i utratą blasku
W kremie wykorzystano niezwykłe własności składników aktywnych, które poprawiają mikro -cyrkulację i hemodynamikę krwi w naczynkach krwionośnych.
Składniki aktywne kremu: Sedsilk (kompleks protein jedwabiu i aminokwasów), Skwalan otrzymany w wyniku ekstrakcji oleju oliwkowego, olej winogronowy, Haloxyl (łagodzi efekty starzenia się skóry, likwiduje opuchliznę i cienie wokół oczu).
Uzupełniające produkty serii Silk Charm- krem na dzień i noc oraz tonik i mleczko do demakijażu.
Produkt testowany dermatologicznie .


Ogólnie, chciałam żeby recenzja miała pozytywny wydźwięk... ale nie wiem czy udało mi się takowy uzyskać. Przez te kilka lat blogowania poznałam masę fajnych i tanich kremów pod oczy- chociażby krem pod oczy Soraya czy AA Eco. Są tańsza, bardziej praktyczne i jakoś bardziej mnie przekonują. Madame L'ambre daje konsumentowi ładny design...i przeciętny krem. Gdyby nie cena ( 31,22 zł) byłabym bardziej skłonna do ponownego zakupu. Myślę, że firma musi nieco popracować nad kosmetykami pielęgnacyjnymi, bo nie powiem- kolorówka sprawdza się o niebo lepiej.

Znacie kosmetyki pielęgnacyjne Madame L'ambre?
Co o nich sądzicie?



18 komentarzy:

  1. To fakt, kolorówka Madame Lambre jest bardzo fajna, ale z pielęgnacją już trochę gorzej..

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, opakowanie kusi... pewnie skusi niejedną, w tym w końcu i mnie ... jeśli się okaże u mnie, że krem jest kiepski, to opakowanie ponownie mnie nie przekona. Choć przyznać trzeba - pudełeczko i design słoiczka jest uroczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji testować kosmetyków z Madame L'ambre, ani pielęgnacyjnych ani kolorówki, bo nigdzie ich w mojej okolicy nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jak to sie stało, ale znam tę markę jedynie z blogosfery, nigdy nawet nie widziałam ich kosmetyków w żadnej z drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba dawno u Ciebie nie byłam, cudowne zmiany!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, trochę ucichło o tej marce. A szkoda, bo opakowania mają bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej firmy nie miałam nic . Póki co zachwycam się ich pięknymi opakowaniami ! Chociaż powiem Ci że ostudziłaś mój zapał względem tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tej firmy nie miałam nic . Póki co zachwycam się ich pięknymi opakowaniami ! Chociaż powiem Ci że ostudziłaś mój zapał względem tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
  9. opakowanie niesamowicie kusi, ale nie uległabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie miałam produktów z tej firmy, a chętnie bym je sprawdziła:)dzialanie działaniem, ale te kuszące opakowanka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. a używam kremu pod oczy z tej drugiej serii, antiqua czy jakoś tak. Jest dobry, chociaż cena jednak za wysoka. Ale za to krem do twarzy z serii Silk Charm bardzo polubiłam, nakładam na noc, a rano mam tak pięknie nawilżoną cerę jak po żadnym innym kremie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze niczego nie stosowałam z tej firmy, a te opakowania są tak cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, czytając twoją recenzję skuszę się na ... krem z Sorayi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to chyba średnią jakość nadrabiają pięknym opakowaniem...:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.