Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TOO FACED. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TOO FACED. Pokaż wszystkie posty
MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

11/22/2018

MAKE-UP DLA MŁODEJ MAMY || SPRAWDZONE KOSMETYKI DO SZYBKIEGO MAKIJAŻU

Odkąd moja urocza córeczka przyszła na świat, wszystko stanęło na głowie. Nie mam już tyle czasu co kiedyś, nie mogę pozwolić sobie na godzinne przesiadywanie przy toaletce, bawienie się makijażem czy próbowanie w ciemno nowości. Dziecko, które mało śpi w ciągu dnia ( w nocy z resztą też) potrafi wiele namieszać. Musiałam nauczyć się malować szybko i sprawnie, jednak oprócz wprawnej ręki, ważne jest aby sięgać po sprawdzone kosmetyki. Uwierzcie mi, takie pewniaki ułatwiają życie, do tego porządek na biurku, wszystko w zasięgu ręki i nawet przy markotnym dziecku, jesteście w stanie zrobić ładny make-up.


DOBRA BAZA TO PODSTAWA! || BAZA, PODKŁAD, KOREKTOR

Podstawą mojego makijażu, oprócz pielęgnacji, jest dobra i sprawdzona baza pod makijaż. Nie ukrywam, że mam ich kilka, jednak w sytuacji gdy zależy mi na czasie, moja ręka automatycznie zmierza w kierunku tej od Smashbox. Photo Finish Radiance Primer, to wyjątkowy produkt, baza rozświetlajaco-wygładzająca z kwasem hialuronowym, świetnie przygotowuje cerę. Daje efekt lekkiego glow, znosi zmęczenie, rozświetla, wygładza a jednocześnie reguluje wydzielanie sebum. Zauważyłam, że praktycznie każdy podkład wygląda na niej świetnie. Kolejnym istotnym produktem w szybkim makijażu, jest dobry podkład. Musicie wybrać taki, którego jesteście pewne na 100 %, warto wcześniej, gdy macie więcej wolnego czasu wypróbować kilka fluidów, zobaczyć jaki efekt dają na Waszej cerze, jak się zachowują i jak długo się utrzymują.


Ja w pogotowiu mam 3 podkłady, których używam zamiennie, w zależności jaki efekt chce uzyskać. Mowa o drogeryjnym kremie BB Bourjois w odcieniu 01, Dior Backstage Face & Body Foundation w odcieniu 1N oraz Estee Lauder Double Wear Light w odcieniu 0.5. Każdy z tych produktów zachowuje się inaczej na mojej buzi oraz ma inne wykończenie. Po krem BB sięgam gdy nie zależy mi na powalającej trwałości, raczej kiedy moje wyjście ogranicza się do sklepu lub gdy zwyczajnie, chcę wyglądać jak człowiek chodząc po domu. Dior Face & Body to mój ulubieniec od ładnych kilku miesięcy, podkład który jest, a którego kompletnie nie widać. Szybki w aplikacji, lekki, świetnie dopasowujący się do cery a przy tym zastygający o dobrej trwałości. Wybieram go gdy stan mojej cery jest dobry a ja mam ochotę na  coś lekkiego i długotrwałego. Jestem go pewna, bo wiem, że zawsze wygląda świetnie! Ostatni typ, czyli Estee Louder Double Wear Light, to podkład cięższy, o lepszym kryciu, które można budować. Wybieram go, gdy szykuje się nam jakieś wyjście.


Mając dziecko nie śpię za wiele, więc nie wyobrażam sobie dnia bez dobrego korektora. Od jakiegoś czasu uwielbiam produkt Maybelline Fit Me! w kolorze 20 oraz 10. Korektor jest dobrze kryjący, ma przyjemna konsystencję a co najważniejsze, nie przesusza i nie wchodzi w zmarszczki. Lekko przypudrowany, utrzymuje się na mojej twarzy wiele godzin, kolory 20 oraz 10, mają lekko żółte oraz brzoskwiniowe tony, dzięki czemu w mgnieniu oka niwelują niechciane zasinienia. Przyznam się, że od pewnego czasu odchodzę od mocno jasnych, porcelanowych, rozświetlających korektorów, zauważyłam, że do niwelowania moich cieni, lepiej sprawdzają się produkty o lekko żółtym czy brzoskwiniowym odcieniu.


Jeśli chodzi o utrwalenie makijażu, od jakiegoś czasu, odruchowo sięgam po puder MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Produkt lekki, świetnie utrwala makijaż ale go nie obciąża, dobrze zgrywa się z różnymi podkładami a dzięki temu, że jest tak drobno zmielony, sprawdza się również pod oczy.  Tańszą, ale równie fajna opcją, jest puder rozświetlający firmy Inglot, który dość długo leżał nieużywany w szufladzie, jednak od pewnego czasu wrócił do łask. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że odkryłam i zakochałam się w nim na nowo, gdyż daje piękny efekt obudzonej, wygładzonej i promiennej cery.



NIE MASZ CZASU? POSTAW NA SZYBKIE MODELOWANIE TWARZY || TOO FACED SWEET PEACH GLOW PALETTE


Przyznam szczerze, że o ile mogę darować sobie cienie i wymyślne malowanie oczu, tak nie wyobrażam sobie pozostawić " płaską " twarz. Uważam, że tuż po dobrej "bazie", modelowanie twarzy jest kluczem do dobrego, zdrowszego wyglądu. Odkąd muszę liczyć się z czasem, stawiam na produkty kompaktowe, takim rozwiązaniem jest dla mnie paleta firmy Too Faced Sweet Peach Glow. Produkt zawiera róż, bronzer oraz rozświetlacz, które utrzymane są w takiej samej tonacji, co jest szalenie istotne gdy się śpieszycie. Nie muszę zastanawiać się, który róż będzie pasował do użytego bronzera, tak samo sprawa ma się z rozświetlaczem. Jest to duże ułatwienie, wszystkie produkty macie w jednej paletce, dzięki czemu pomija się etap szukania i wertowania toaletki. Kolory, myślę, że są dość uniwersalne, nie jest to do końca ciepła  paleta. Lubię ją przede wszystkim za piękny, rozświetlony efekt, który dają zawarte w niej pudry, twarz nabiera blasku i zdrowego wyglądu. Na uwagę zasługuje róż, który ma lekko brzoskwiniowy odcień, dzięki czemu genialnie zdejmuje z twarzy zmęczenie. Sweet Peach Glow, jest dla mnie również kosmetykiem wielofunkcyjnym, w codziennym makijażu, nie ograniczam użycia jej jedynie do modelowania twarzy a również wykorzystuję ją, do lekkiego podkreślenia oka. Taki zabieg trwa dosłownie chwilę ale dzięki niemu oko nabiera głębi i wyrazu. 



OPRAWA OKA || ETAP, KTÓREGO NIE MOŻNA POMINĄĆ


Kolejnym istotnym etapem, który zajmuje mało czasu a zmienia wiele, jest podkreślenie brwi oraz rzęs. O ile, nie macie henny lub makijażu permanentnego, nie zapominajcie o brwiach, są one rama twarzy,, elementem, który rzuca się w oczy i diametralnie zmienia każdy makijaż. Gdy mam mało czasu, odpuszczam precyzyjne malowanie, stawiam na delikatne podkreślenie naturalnych włosków. Z pomocą przychodzi mi żel do brwi firmy Inglot oraz paletka pudrów od Bell. Śmiało mogę powiedzieć, że są to produkty genialne i niezawodne, żel z Inglota nadaje kolor oraz utrzymuje włoski w odpowiednim położeniu, pudry z Bell maja tak dobrane odcienie oraz pigmentacje, że praktycznie "brwi robią się same".  



C
o do makijażu oka, gdy nie mam czasu totalnie schodzi na rugi plan, jednak gdy powiedzmy, wiem że me dziecię wytrzyma dodatkowe 2 minuty, aplikuję na powiekę genialny cień w kredce od Sephora. Lubię cienie w kremie czy też w kredce, cenię je właśnie za tą szybkość i łatwość aplikacji. Kilka ruchów, roztarcie palcem, nieco bronzera w załamaniu i gotowe. Jeszcze tylko tusz i mogę wychodzić.


Tusz do rzęs jest sprawą bardzo indywidualną, ja przerobiłam wiele maskar, które u innych dawały świetne efekty, natomiast u mnie się nie sprawdzały, dlatego nie będę polecała niczego konkretnego. Ja mam swoje trzy ulubione tusze, które na moich rzęsach wyglądają dobrze, jednak najczęściej sięgam  po Too Faced Better Than Sex Mascara, aktualnie w wersji wodoodpornej. Wcześniej nie widziałam potrzeby wydawania fortuny na maskarę, jednak odkąd ją mam, rozumiem jej fenomen. Jest to tusz, który zdecydowanie potrafi podrasować i wyciągnąć wiele, nawet z lichych rzęs.




Jestem ciekawa jak wygląda Wasz szybki makijaż! Dajcie koniecznie znać, po co sięgacie najczęściej, gdy zależy Wam na czasie!

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

11/18/2018

BLACK FRIDAY W SEPHORA || CO WARTO KUPIĆ || TOP 10

Black Friday już niebawem ( ostatni piątek listopada), czas na zestawienie, moim zdaniem, najbardziej uniwersalnych, kultowych i wartych zakupu kosmetyków dostępnych w Sephora. Wszystkie produkty są wysokiej jakości, dają cudowny efekt na twarzy, mają szykowne opakowania i zdecydowanie warte są każdej złotówki! Postanowiłam pokazać Wam moje top 10 kosmetyków dostępnych w perfumerii Sephora, które solidnie sprawdziłam, uwielbiam, sięgam po nie z ogromna przyjemnością a z jeszcze większa do nich wracam. Nie przedłużając, zaczynamy!

1. Paleta Too Faced Sweat Peach Glow

Kosmetyk, który jest moim numerem jeden od chwili, gdy tylko wpadł w moje ręce. Powiem szczerze, gdy pierwszy raz zobaczyłam go w Sephora, nie byłam nim zainteresowana, kolory wydały mi się za ciepłe. Nic bardziej mylnego! Paleta idealna do jasnej karnacji, wydaje się być typowo letnia, jednak ja używam jej cały czas, mimo że za oknem szaruga. Kolory są idealnie wyważone, sprawiają, że policzki są tak całuśne, że ciężko oderwać od nich wzrok.

2. Photo Finish Radiance Primer

Aktualnie jestem wręcz zakochana w tej bazie, co jest dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż zawsze wybierałam te mocno matujące. Photo Finish Radiane Primer, to baza rozświetlająco-wygładzająca z kwasem hialuronowym. Ma ona wiele zalet, oprócz wygładzania, dawania subtelnego, eleganckiego glow, świetnie nawilża a jednocześnie kontroluje wydzielanie sebum. Bazę można nakładać solo, pod podkład lub zmieszać z fluidem, zmieniając tym samym jego wykończenie na bardziej świetliste. Produkt niezwykle wydajny i komfortowy w noszeniu, diametralnie poprawia wygląd podkładów, nawet te najbardziej oporne fluidy wyglądają na niej świetnie.


3. Rozświetlacz w płynie Becca Shimmering Skin Perfector

Wszędzie głośno o pudrowych rozświetlaczach marki Becca, natomiast jakoś mało mówi się o ich płynnych odpowiednikach...a szkoda, bo są rewelacyjne i warte uwagi. Mój jest w kultowym odcieniu Moonstone, piękne blade złoto. Kolor, który pasuje większości a szczególnie polubią go te z Was, które mają jasną karnację. Na twarzy daje efekt eleganckiego i szykownego rozświetlenia. Produkt idealnie łączy się z różnymi podkładami, nie odcina się a przepięknie wtapia się w cały make-up.


4. Too Faced Shadow Insurance Original | baza pod cienie

Rzecz błaha, mogłoby się wydawać- nieistotna, a jednak jak potrzebna! Odkąd używam tej bazy pod cienie, doszłam do wniosku, że nawet słabe produkty zyskują na jakości. Baza jest genialna, po pierwsze, przedłuża trwałość cieni, wydobywa głębię pigmentu, sprawia, że produkty się nie rolują, nie bledną a makijaż wytrzymuje cały dzień. Bazę docenią zwłaszcza posiadaczki przetłuszczających się powiek oraz oczu, których budowa sprzyja rolowaniu się cieni.

5. Korektor o wysokim poziomi krycia Sephora Collection | 20 Cream

Produkt niepozorny. O ile w większości, omijam produkty marek własnych, tak ten korektor to prawdziwy hit! Świetna pigmentacja, idealna, kremowa konsystencja, szeroki wachlarz kolorów, dobra wydajność i łatwość aplikacji. Korektor bardzo dobrze zakrywa cienie pod oczami, rozświetla i optycznie wygładza skórę. Cenię go za trwałość, fakt iż nie przesusza okolicy oka oraz nie podkreśla zmarszczek, sprawia, że sięgam po niego dzień w dzień.


6. NARS Sheer Glow | rozświetlający podkład kryjący

Czy podkład może być jednocześnie rozświetlający i kryjący? Jak najbardziej tak! z NARS Sheer Glow to możliwe. Fluid o przyjemnej, dość lekkiej konsystencji, dobrym, średnim kryciu, które można budować, dający efekt rozświetlonej i promiennej cery. Sprawdzi się świetnie w przypadku skóry suchej jak i mieszanej, nie podkreśla zmarszczek ani rozszerzonych porów, tworzy woal, który optycznie wygładza cerę. To wszystko zamknięte w eleganckiej, szklanej buteleczce. Czego chcieć więcej? Moim zdaniem jest to must have, który warto upolować podczas promocji. 


7. Podkład Dior Backstage Face & Body Foundation

Podkład, który skradł moje serce. Jeśli tak jak ja, cenicie sobie naturalność, lekkość a zarazem szukacie produktu długotrwałego- to jest to! Fluid ma lejącą konsystencję, daje lekkie krycie, które na upartego można budować. Najbardziej cenę go za efekt "drugiej lepszej skóry", gdyż jest to podkład którego nie widać a sprawia, że buzia wygląda o niebo lepiej. Idealny na wiosnę i lato, przetrwa nawet wysokie temperatury i zapewni wam niesłychany komfort, również w upały.

8. Podkład Estee Louder Double Wear

Długo zastanawiałam się czy umieścić go w zestawieniu i doszłam do wniosku, że trzeba, bo jest to klasyk, który warto mieć. Podkład kultowy, zastygający, o przedłużonej trwałości. Krycie, wbrew powszechnej opinii, nie jest wcale tak mocne, jedna warstwa nie zakrywa wszystkiego, jednak można je spokojnie zbudować do pełnego. Fluid ślubny, na imprezy i specjalne okazje, przetrwa wszystko, powódź i trzęsienie ziemi, całonocne tańce mu nie straszne. Czy ma wady? Owszem, po pierwsze  jest ciężki i może przesuszać, dobra pielęgnacja i baza to podstawa, dodatkowo trzeba się go nauczyć, oswoić, wypracować swoją technikę aplikacji i utrwalania, a wówczas będziecie z niego mega zadowolone!


9. Too Faced Natural Eyes | paleta cieni do powiek

Nieco zapomniana, wręcz przyćmiona przez słynne "czekoladki", a tak przepiękna! Zarówno opakowanie, design, detale, formuła cieni jak i same odcienie, wszystko jest w niej cudowne. Paleta może wydać się nudna, jednak moim zdaniem, wcale tak nie jest, mamy tu bowiem pięknie wyważone odcienie brązu, beżu jak i kilka "smaczków", które zmienią nudny makijaż w coś niesamowitego. Przede wszystkim, jest to produkt z klasą, i taki makijaż nią stworzycie, elegancki, szykowny i wyważony. 


10. Benefit Hoola oraz Hoola Lite

Produkty kultowe, wszystkim dobrze znane, które po prostu trzeba mieć. Klasyczna Hoola, to bronzer w raczej neutralnym odcieniu mlecznej czekolady. Wiele osób twierdzi, że jest to kolor chłodny, ja osobiście się z tym nie zgodzę, na mojej jasnej cerze, potrafi czasem wpadać w ciepłe tony. Hoola Lite, to jego jaśniejsza wersja, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, pomyślałam, to jakiś żart, jak bronzer może być tak jasny. A własnie, że może i sprawdza się świetnie! Dlaczego umieszczam je razem w zestawieniu? Uważam, że razem tworzą wspaniały duet! Hoola Lite służy mi za kontur, który następnie większym pędzlem ocieplam przy użyciu klasycznej wersji. Efekt jest mega!



Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki z Sephory! Jestem bardzo ciekawa co polecacie!


ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

9/08/2018

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018 || TOO FACED, SMASHBOX, THE BODY SHOP, FAJNY SERIAL I DOBRA KSIĄŻKA

Aż ciężko mi uwierzyć, że sierpień dobiegł końca, nie tylko ze względu na pewien symboliczny koniec wakacji, ale też przez wzgląd na to, że za kilka dni, może tydzień pożegnam się z ciążowym brzuszkiem...a jeszcze chwilę temu wydawało mi się, że wrzesień jest tak odległym, wręcz abstrakcyjnym terminem. Nie wiem jak Wy, ale mnie wrzesień zawsze nastraja jesiennie a w tym roku, wybaczcie, ale lata i upałów mam już serdecznie dość. Bycie w trzecim trymestrze ciąży w miesiącach letnich okazało się jednak męczące i mimo wszystko z tęsknotą czekałam na odrobinę lżejszego, chłodniejszego powietrza.

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2018

Jak to u mnie bywa, tak i tym razem, postarałam się zebrać, zarówno kosmetyki do makijażu jak i do pielęgnacji, dodatkowo, choć rzadko to robię, pokażę Wam również fajne książki i serial, który katowałam cały ubiegły miesiąc. W pielęgnacji zmieniło się u mnie kilka rzeczy, wykończyłam krem do twarzy, pod oczy a nawet kilka toników, dzięki czemu odkryłam fajne kosmetyki. Jeśli chodzi o makijaż, wiem, że większość z Was stawiała na minimalizm, u mnie, tak naprawdę bywało różnie. Lubię się malować i gdy tylko mam ku temu okazję- robię to! 

PALETY DO KONTUROWANIA || SMASHBOX THE CALI CONTOUR PALETTE , TOO FACED SWEET PEACH GLOW

Latem uwielbiam błyszczeć, uważam, że nie ma nic piękniejszego niż lekko opalona skóra i pięknie wymodelowane policzki. Nie wyobrażam sobie lata bez bronzera i rozświetlacza, jeśli używam różu to albo w odcieniu brzoskwiniowym albo czegoś zgaszonego, brudnego. Latem nie lubię chłodnych odcieni, uważam, że przynajmniej u mnie, odcinają się i nie wyglądają atrakcyjnie. Wszystko musi być spójne, z lekkim glow. Taki efekt zapewniały mi dwie, bajeczne i genialne palety, które warte są każdej złotówki. Mowa o Too Faced Sweet Peach Glow oraz Smashbox The Cali Contour Palette. Powiem szczerze, że nie wiem, którą z nich lubię bardziej, obie są moim zdaniem cudowne a efekt, który uzyskujemy zwala z nóg. Wszystko jest w nich idealne, od odcieni, wykonania, jakości, przez trwałość po dobór kolorów. 




ŚWIETNY TUSZ DO RZĘS, GENIALNA KREDKA DO OCZU || BOURJOIS ESTE LAUDER 


Tak jak i w tamtym miesiącu, tak i w sierpniu postawiłam na kosmetyki wodoodporne, miałam ku temu dwa powody. Po pierwsze, mam problem z łzawieniem oczu, zwłaszcza w upały na mocnym słońcu czy wietrze, efekt był taki, że w zewnętrznych kącikach miałam rozmazane, czarne plamy po kredce i zwykłej maskarze, irytowało mnie to strasznie. Tusz z Bourjois Volume Reveal pięknie podkręca i wydłuża moje rzęsy, szczoteczka jest zgrabna, łatwa "w obsłudze", nie za duża, nie za mała a lustereczko, które uznawałam za fanaberie producenta służy mi dzień w dzień. Tusz nie kruszy się ani nie tworzy grudek, jak maja w zwyczaju czynić maskary wodoodporne. Jeśli szukacie dobrej maskary wodoodpornej, nie zastanawiajcie się dłużej, śmiało stawiajcie na Volume Reveal od Bourjois.




Po drugie, z racji ograniczania używania cieni do powiek, postawiłam na kreskę i zagęszczenie linii rzęs, zaczęłam malować górną linię wodną. Przetestowałam kilka kredek, teoretycznie wodoodpornych, i niestety, ale te, na które trafiałam odbijały się na dolnej linii a następnie nieestetycznie wypływały i brudziły wewnętrzny kącik oka. Wyglądało to dramatycznie i niechlujnie. Kredka Este Lauder zmieniła wszystko, nie będę się nad nią długo rozwodzić, napiszę jedynie, że jest wręcz nie do ruszenia. Po wielu próbach znalazłam kredkę idealną, która spełnia wszystkie moje oczekiwania. Jest to produkt, bez którego, niestety, nie wyobrażam sobie już makijażu. Piszę niestety, gdyż jej cena jest kosmiczna, bez promocji kosztuje około 100 zł ale muszę powiedzieć, że nie żałuję i uważam, że jest to bardzo dobra inwestycja.



ZGRANE DUETY || PODKŁAD BELL NUDE LIQUID POWDER I NYX PRO FOUNDATION MIXER 

Drogeryjnym podkładem idealnym okazał się dla mnie Bell Nude Liquid Powder Intense Cover. Jest to stosunkowa nowość, którą strasznie trudno kupić, czy to stacjonarnie czy przez internet. Napaliłam się na niego okropnie i po prostu musiałam go mieć, tak się złożyło, że jedynym dostępnym kolorem był 01 Porcelain, który jest dla mnie zdecydowanie za jasny, pobiegłam więc od razu do Douglasa i dokupiłam mixer z NYX Pro Foundation Mixer w odcieniu 05 Olive. Takim sposobem, stałam się posiadaczką duetu idealnego!


Podkład jest genialny, jak za takie pieniądze, otrzymujemy kosmetyk bardzo dobrej jakości, który nie ustępuje produktom z wyższych półek. Jego wykończenie, przynajmniej na mojej cerze, określiłabym początkowo na matowe, które później zmienia się na satynowe, bardzo naturalne. Krycie jest dobre, nawet bardzo dobre, można je oczywiście budować. Na twarzy podkład wygląda bajecznie gładko i elegancko, nie wchodzi w zmarszczki i zapewnia mi komfort podczas dnia. Zdecydowanie jest on upiększający. Uwielbiam jego formułę i to, jak z całkowicie płynnego produktu staje się lekko pudrowy. Również sama aplikacja jest bardzo przyjemna, osobiście lubię nakładać go palcami i doklepać gąbeczką, aktualnie Wibo.


PODKŁAD DIOR BACKSTAGE FACE & BODY FOUNDATION ORAZ BAZA SMASHBOX PHOTO FINISH RADIANCE PRIMER

Drugim duetem idealnym, okazało się połączenie podkładu Dior Backstage Face & Body Foundation, mój w odcieniu 1N, oraz bazy rozświetlającej firmy Smashbox Photo Finish Radiance Primer. Odkąd pamiętam, zawsze stawiałam na bazy wygładzające lub mocno matujące, na Photo Finish Radiance Primer, zdecydowałam się po recenzji Asi, o której kanale pisałam w ostatnich ulubieńcach. Nie zawiodłam się, baza jest rewelacyjna, nie wzmaga przetłuszczania, pięknie utrzymuje podkłady, daje subtelny, elegancki glow.


Szczególnie lubię ją łączyć z podkładem Dior Backstage, choć może powinnam napisać, że to podkład, nakładany właśnie na nią wygląda nienagannie. Przyznam, że gdy aplikuję go solo lub na bazę matującą, efekt aż tak mnie nie zachwyca. Co do samego podkładu, myślę, że niebawem pojawi się obszerna recenzja, gdyż jest to produkt, który zdecydowanie na nią zasługuje. Podkład jest leciutki, bardzo płynny, świetnie się aplikuje aczkolwiek trzeba nauczyć się z nim pracować. Osobiście, polecam nakładać go palcami, szybko rozprowadzić na skórze a następnie wklepać wszystko gąbeczką, łatwo wówczas dołożyć kolejną warstwę i zbudować krycie  Podkład szybko zastyga, jest wodoodporny i uwierzcie mi, że przetrwa niejedne upały. Największym plusem jest dla mnie naturalne wykończenie, podkład przepięknie stapia się ze skórą, nie daje efektu maski, wygląda jak Wasza druga, ładniejsza, lepsza skóra.

ULUBIONY PUDER || MAC MINERALIZE SKINFINISH 

Podczas upałów, o dziwo, zrezygnowałam z mocno matujących pudrów na rzecz produktu MAC Mineralize Skin Finish w odcieniu Light. Jest to bardzo subtelny i aksamitny, drobno zmielony puder wykańczający i utrwalający. Lubię go za jego lekkość i formułę, która nie wchodzi i nie podkreśla zmarszczek, przez co spokojnie można stosować go do utrwalenia okolicy pod oczami. Puder nie tworzy skorupy ani ciastka na twarzy, nie zbiera się w liniach mimicznych a jednocześnie przedłuża trwałość podkładów. Dogaduje się chyba z każdym podkładem, który mam w swojej toaletce. Jest to mój pewniak, który nawet w gorące, sierpniowe dni mnie nie zawiódł.


ZAPACH, KTÓRY PRZYWOŁUJE WSPOMNIENIA || THE BODY SHOP 

Na krem pielęgnacyjny z The Body Shop miałam ochotę już dawno, ot tak, z ciekawości chciałam coś wypróbować, gdyż nigdy z ich pielęgnacją nie miałam styczności a i opinie w sieci czytałam bardzo różne. Pomyślałam, raz kozie śmierć, spróbuję. Padło na duet, Vitamin E Moisture Cream krem do twarzy oraz Vitamin E Eye Cream krem pod oczy. Seria z witaminą E bazuje na oleju z kiełków pszenicy oraz na kwasie hialuronowym, preparaty, które wchodzą w jej skład, mają przede wszystkim nawilżać, regenerować i zmiękczać skórę. Na dzień dzisiejszy, śmiało mogę powiedzieć, że oba kosmetyki spełniają swoje zadanie. Krem pod oczy, pozbawiony jest dodatków zapachowych, co uważam za plus jeśli tak jak ja, macie wrażliwe oczy. Nie ma tu ryzyka podrażnienia. Ma on miłą, delikatną konsystencję, nie jest zbyt gęsty, ani przesadnie wodnisty, bardzo dobrze się aplikuje, wchłania, nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy a przede wszystkim dobrze nawilża wrażliwą okolicę oka. Sprawdza się idealnie jako baza korektor, nic się na nim nie roluje ani nie waży. Jeśli chodzi o krem do twarzy, ja zdecydowałam się na wersję lekką, gdyż mam cerę mieszaną i zależało mi na dobrym i szybkim wchłanianiu. Nie zawiodłam się! Produkt jest dla mnie bajeczny! Wchłania się w mgnieniu oka, pozostawia skórę gładką i promienną. Jeśli chodzi o stopień nawilżania, moje potrzeby zaspokaja w 100 %, nie błyszczę się po nim ani nie kleję, skóra jest nawilżona, elastyczna i napięta, co ważne, mogę wręcz ekspresowo nakładać makijaż. W przypadku tego produktu, choć stosunkowo rzadko to robię, powiem jeszcze jedno, warto go kupić również przez zapach, jest cudowny! Kremowy, maślany...taki jak kiedyś! Zdecydowanie przywołuje wspomnienia dzieciństwa,  wieczorną kąpiel, czystą pościel i kremy, które były kiedyś! Uwielbiam ten zapach i myślę, że własnie przez to, zdecyduję się na kolejne produkty z tej serii.

ŚWIETNY KOSMETYK ZA GROSZE || EVREE TONIK HAMAMELISOWY 

Ostatnim kosmetykiem, którego nie chcę nazwać jedynie pielęgnacyjnym a raczej wielofunkcyjnym, jest tonik Evree Hamamelisowy. Docelowo, preparat przeznaczony jest do skóry mieszanej i tłustej, ma za zadanie minimalizować widoczność porów, przywracać równowagę i redukować niedoskonałości. Dla mnie, jest to przede wszystkim wspaniały kosmetyk odświeżający i scalający makijaż. Śmiało mogę napisać, że na dzień dzisiejszy, nie wyobrażam sobie bez niego makijażu. Lubię nim spryskać twarz, zarówno przed nałożeniem pielęgnacji, po nałożeniu podkładu i pudru, sprawdza się również genialnie do zwilżenia gąbeczki czy pędzla. Jest niezastąpiony również w ciągu dnia, gdyż pięknie odświeża makijaż i przynosi fajne ukojenie.

ULUBIONA KSIĄŻKA I SERIAL

W sierpniu pochłonęłam dwie książki oraz katowałam serial Vikingowie. Pierwszą pozycją jest coś lekkiego, jak mówi mój mąż, romansidło. Nicholas Sparks "We Dwoje", to piękna opowieść, którą warto przeczytać. Nie będę zdradzała szczegółów ale serdecznie zachęcam!

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.
Za namową męża sięgnęłam po książkę Katarzyny Bondy "Sprawa Niny Frank", przyznam szczerze, że zawsze byłam wierna lekkim romansom, jednak Bonda i jej opowieść zrobiła na mnie genialne wrażenie, przez co nabrałam ochoty na więcej!


Dajcie znać co Wam przypadło do gustu w sierpniu. Znacie prezentowane dziś kosmetyki? Może i Wy macie wśród nich swoich ulubieńców?

Copyright © 2017 AnnaBlog