Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoola. Pokaż wszystkie posty
Czym KosmetyczkaAni konturuje twarz, czyli szybki przegląd bronzerów

1/25/2014

Czym KosmetyczkaAni konturuje twarz, czyli szybki przegląd bronzerów

O tym, że jestem różoholiczką wiecie nie od dziś, co do bronzerów- staram się (oczywiście w miarę moich możliwości) zachowywać umiar. W swojej kolekcji mam jedynie trzy bronzery, które używam wręcz z uporem maniaka ;) Moja kolekcja nie jest duża, staram się nie kupować niczego nowego choć nie powiem mam ochotę na wypróbowanie bronzerów firmy MAC ;)


Pierwszym bronzerem, który jest ze mną najdłużej jest produkt firmy The Body Shop, który kupiłam podczas wakacji w Gdańsku. Taka moja pamiątką. Co popchnęło mnie do zakupu? Pozytywne recenzje Basi ze znanego youtub-owego kanału ;) Mój bronzer jest w odcieniu  01, czyli najjaśniejszym... i tu mały zgrzyt, gdyż jak się później okazało Basia miałam nr.02 a ja po prostu wpadłam don TBS, wzięłam najjaśniejszy i wybiegłam żeby zdążyć na pociąg ;) Bronzer z The Body Shop jest częstym gościem na mojej twarzy, szczególnie w dni kiedy nie mam czasu albo maluję się przy słabym świetle i nie chce zrobić sobie ciemnych placków. Kolor owszem jest jasny, ładny jednak jak na moje oko ciepły. Nie mam tu na myśli znienawidzonej "marchewkowej" poświaty, po prostu uważam, że będzie idealny dla "ciepłego rudzielca" :) Bronzer jest dość miękki i plastyczny- łatwo nabiera się na pędzelek ale jednocześnie wymaga bezwzględnego strzepnięcia nadmiaru. Z produktem pracuje się świetnie, jest łatwy w rozcieraniu i co ważne nie tworzy plam. Efekt jaki uzyskamy zależy tylko i wyłączeni od nas i naszej cierpliwości ;)


Kolejnym produktem, na który się skusiłam jest legendarny i wszystkim dobrze znany bronzer Hoola od Benefit. Kupiłam go jakiś rok temu, chodził za mną strasznie, z każdej strony napływały pochlebne pienia na jego temat...no i się poddałam. Kupiłam, wypróbowałam...i doszłam do wniosku o co tyle krzyku? To co napiszę zapewne wiele osób skrytykuje, otóż do mnie Hoola nie przemawia. Na moje oko wcale nie jest to kolor neutralny- jest ciepły, powiem więcej- o wiele cieplejszy i bardziej marchwiany niż opisywany wcześniej bronzer z The Body Shop. Moim zdaniem jest to produkt, do którego trzeba mieć lekką rękę i dobry pędzel. Początkowo nakładałam go Hakuro H14 i była masakra. Ciemne (jak dla mnie) smugi wymagały porządnego roztarcia co zajmowało trochę czasu, którego rano nie mam. Hoola wylądował na długi czas na dnie szuflady. Dziś używam go częściej ale tylko dlatego, że jestem szczęśliwą posiadaczka jajeczka z Real Techniques blush brush. W takim duecie Hoola zyskał moją sympatię, gdyż efekt który uzyskuję jest stosunkowo delikatny, przejścia kolorów są płynne i nie przypominam wymalowanej lali. Oczywiście jeśli lubicie mocniejsze konturowanie- ok, Hoola jest dla Was stworzony. Ja taki efekt toleruję jedynie na wieczorne wyjścia.


Ostatnim gagatkiem w mojej kolekcji jest mój stosunkowo nowy nabytek- bronzer a raczej róż NYX w odcieniu taupe. Cóż mogę o nim powiedzieć. Kolor jest faktycznie chłodny, szaro-brązowy, co z resztą widać na zdjęciach. Bronzer NYXa ostatnio zaczyna coraz częściej pojawiać się na blogach i YouTubie, gdzie jest wychwalany pod niebiosa. Wydawałoby się, że  znalazłam ideał. I teraz czas na moją refleksję- dlaczego nikt nie wspomni o tym, że jest diabelsko twardy? Nabranie go na pędzelek Hakuro H14 graniczy z cudem, mowy nie ma żeby uzyskać pożądany efekt np. przy drugiej "aplikacji" na twarz. Ja próbowałam już różnych sztuczek i opcja z nad drapaniem powierzchni sprawdza się najlepiej. Na buzi efekt jest delikatny i subtelny. Efekt jaki nim uzyskamy jest bardzo naturalny. Kolor jest stworzony dla wszystkich chłodnych karnacji, ze szczególnym uwzględnieniem blondynek ;) 


1- NYX taupe; 2-Hoola Benefit; 3-The Body Shop (plaster miodu-01)


Podsumowując, muszę Wam powiedzieć, że nie mam swojego ulubieńca, żadnemu z nich nie mogę wystawić oceny celującej. Każdy z bronzerów ma swoje wady i zalety, żadnego nie przekreślam i nie mówię, że jest beznadziejny. Gdybym miała wybrać jeden miałabym spory dylemat, dlatego pierwsze miejsce pozostawiam puste. Na drugim- NYX i The Body Shop; trzecie miejsce w moim rankingu zajmuje Hoola firmy Benefit (najdroższy ze wszystkich).

Strasznie nurtuje mnie bronzer NYXa w odcieniu taupe- może tylko ja trafiłam na tak zbity i ciężki w nabraniu na pędzel egzemplarz?!

Jakie są Wasze ulubione bronzery? Możecie polecić coś wartego uwagi dla osoby z jasna karnacją?

Pozdrawiam A.

Przegląd bronzerów.

11/13/2012

Przegląd bronzerów.

Hej Dziewczyny!

Jako, że róże już były, dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami na temat mojego ulubionego rodzaju kosmetyków, czyli bronzera.
Bronzery pokochałam jakiś rok temu, wczesniej używałam jedynie różu, gdyż wydawało mi się, że na wszelakie przyciemnianie twarzy mam za jasną karnację. Wydawało mi się, że nie będę wyglądała dobrze w makijażu z użyciem tego typu kosmetyków.
Otóż nic bardziej mylnego, sztuką jest jedynie dobór odpowiedniego koloru, który nie może być za ciemny ani pomarańczowy (niestety na mojej twarzy bardzo widać pomarańczowe tony).



Pierwszym tego typu produktem były kuleczki z Vipery (o zgrozo, gdzie ja miałam oczy!), okazały się one zupełną pomyłką, więc pozbyłam się ich szybciutko.

Pierwszym idealnym bronzerem, który udało mi się kupić były produkty z The Body Shop, o których juz Wam kiedyś pisałam.
Odcienie są śliczne, delikatne i idealne dla jasnej karnacji :)


TBS od lewej 02, 01

Szczególnie polecam odcień 02- zupełnie pozbawiony pomarańczowych tonów, czysty kolor o matowy, pozbawionym drobinek wykończeniu.


TBS odcień 02
Kolejnym całkiem fajnym duetem jest podkład z KOBO nr.405 SUNTANNED w połączeniu z pędzlem firmy EcoTools. Na pierwszy rzut oka podkład wydaje się bardzo ciemny i pomarańczowy, jednak używając do jego aplikacji i rozcierania puchacza z EcoTools możemy uzyskać bardzo ładny efekt.



Natężenie koloru możemy łatwo stopniować, powiem więcej, powinnyśmy nakładać go powoli i stopniowo, żeby nie przedobrzyć. Dodatkowo, wspomnę, że produkt jest bardzo wydajny.


Ostatnim nabytkiem jest moja mała perełka...Hoola z firmy Benefit. Słyszałam o nim wiele dobrego i marzyłam o nim od dłuższego czasu, aż w końcu zdecydowałam się!
Kolor jest przepiękny, nie ma w nim ani grama pomarańczowych tonów. Pigmantacja jest bardzo dobra, przez co produkt jest bardzo wydajny.

Hoola Benefit
Bardzo dobrze się z nim pracuje! Muszę potwierdzić, to co o nim wcześniej słyszałam- nie robi plam, wszystko możemy genialnie rozetrzeć.

 
 
Minus?
Niestety zdecydowanie cena.

 

Jakie są Wasze ulubione bronzery?
Możecie polecić coś dobrego w rozsądnej cenie?



Pozdrawiam A.
Copyright © 2017 AnnaBlog