CIEKAWE NOWOŚCI KOSMETYCZNE || MAC, L'OREAL, REVOLUTION I INNE

Dziś szybki przegląd ciekawych nowości z mojej kosmetyczki, będzie trochę pielęgnacji i (wyjątkowo) moc tzw. "kolorówki", czyli dla każdego coś miłego! Zapraszam!

W minionym miesiącu trochę mnie poniosło, wszystko przez otwarcie salonu MAC w Białymstoku, zmianie pracy a co za tym idzie niebywałej bliskości Super-Pharm i czyhających, na niemal każdym kroku, promocji. Jeśli chodzi o Super-Pharm, uważam, że czerwiec był udany pod względem promocji, sama z nich skorzystałam. Przede wszystkim, skusiłam się na rabat -50 % ( z kartą) na kosmetyki kolorowe. Postanowiłam nie trzymać się schematu i spróbować czegoś nowego, dlatego zamiast "świeżej" maskary Volume Million Lashes (niebieska) skusiłam się na coś nowego. Zakup był bez większego zastanowienia, przyznam, że zaintrygowała mnie dość finezyjna szczoteczka i obietnica wachlarza rzęs, niczym skrzydła motyla ;) i tak wybrałam tusz L'Oreal False Lash Wings. L'oreal skusił mnie również matowymi pomadkami, zdecydowałam się na kolor 633 Moka Chic. Jest to kolor zgaszony, dość jasny nude, delikatnie wpadający w beż. Kolor bardzo twarzowy, idealny na lato. Przynajmniej dla mnie. Ostatnio zorientowałam się, że mam dość sporo pomadek właśnie w takiej tonacji, ale widocznie, takie kolory mi odpowiadają i w takich dobrze się czuję. Pomadka, mimo, że matowa, jest bardzo przyjemna i komfortowa w noszeniu. Mam wrażenie, że nie jest to taki mat-mat-mat ;) a raczej satynowy-mat. 



Kolejna nowość, to paletka marki Revolution- bardzo znana, z którą tutoriale makijażowe, znajdziemy na niemal każdym kanale urodowym na TY, a i na blogach możemy się o niej naczytać. Przyznam, że jakoś nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Może dlatego, że palet u mnie dostatek a ich zużycie...cóż, pewnie jak i u Was, nie jest łatwe. Paletkę kupiłam poniekąd z myślą o mamie, ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie wypróbowała. Powiem Wam, że jest to ciekawa opcja, kolory są przemyślane, fajnie dobrane, można z nich stworzyć wiele fajnych makijaży...aczkolwiek już wyłapałam jej kilka słabych punktów. Ale o tym innym razem. Ostatnią rzeczą, na którą się zdecydowałam był róż Blushing Harts, również z Revolution, znane wszystkim serduszko- moje w odcieniu Iced Hearts. Jest to kosmetyk, który na pierwszy rzut oka, jest śliczny i uroczy, jednak muszę powiedzieć, że spodziewałam się bardziej starannego wykonania. Gdy przyglądam mu się z bliska, mam wrażenie, że kupiłam bazarowy róż/rozświetlacz, taki z odpustu dla małych dziewczynek ;) 


W czerwcu zaszłam również do MACa, skąd przytargałam do domu podkład i korektor. Swego czasu miałam podkład z serii Mineralize i kultowy korektor Pro Longwear, o których możecie poczytać we wcześniejszych wpisach. Tym razem, postawiłam na podkład z serii Pro Longwear i nawilżający korektor z serii Mineralize. Szykuję na ich temat osobny wpis, więc nie będę się teraz zbytnio rozwodzić. Napiszę jedynie, że oba są super! 



Jeśli chodzi o pielęgnację, to uzupełniłam zapasy żeli pod prysznic- chyba na najbliższy rok mam z głowy ;) Wszystko za sprawą promocji 1+1 gratis. A tak na serio, żelami oczywiście podzielę się z mamą. Zdecydowałam się na produkty FA, które pachną bajecznie kokosowo oraz na moje ulubione, kremowe żele pod prysznic DOVE, o których pisałam wiele razy. Tym razem, zdecydowałam się na wersję z avocado (dość neutralny zapach) oraz  Glowing Ritual z kwiatem lotosu (zdecydowanie słodki).



Tak wyglądało moje zakupowe szaleństwo w czerwcu. Dajcie znać czy znać czy znacie i czy lubicie te produkty! Szczególnie kolorówkę z Revolution! 

Pozdrawiam
Ania

12 komentarzy:

  1. Fajne produkty! Najbardziej interesuje mnie podkład i korektor. Wiele dobrego słyszałam o tym duecie ! A paletke czekolady tez mam, świetna ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletkę oddałam mamie, więc nie cieszyłam się nią długo, natomiast podkład i korektor przyznam, że są świetne!

      Usuń
  2. Uwielbiam żele z Dove - są takie kremowe i po prostu z przyjemnością się ich używa! <3
    Z MUR jakoś w czerwcu kupiłam swoją pierwszą "czekoladową" paletę - wzięłam wersję brzoskwiniową i jestem oczarowana tym, jak piękne są te kolory <3 Szczególnie dwie zielenie bardzo mi pasują i mogłabym się tylko nimi malować :D Ogólnie uważam, że są bardzo dobre jakościowo - na mojej bazie zrobionej z korektora Eveline trzymają się spokojnie te 12-14 godzin (np dzisiaj). Jedyne co to się osypują, szczególnie te mocno brokatowo-świecące się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, że się trochę pyli, na dzień dzisiejszy paleta leży u mamy ;) Żele są genialne :)

      Usuń
  3. Lubię podkład MAC Pro Longwear, jako jedyny naprawdę dobrze się u mnie trzyma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem już po 2 weselach i muszę powiedzieć, że mnie nie zawiódł.

      Usuń
  4. U mnie z kolorówki jest bardzo mało produktów, bo rzadko się maluję jednak podobają mi się podobne cienie które prezentujesz w tym poście. Pomadki w tych odcieniach również są śliczne, ale ja bardziej wolę pomadki ochronne, wazeliny, balsamy. Dove Glowing Ritual muszę wypróbować. Lubię słodkie i wyraziste zapachy kosmetyków. Palmolive nie miałam jeszcze i myślę, że też skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować niebieski żel z FA! Rewelacyjnie pachnie i długo się utrzymuje :)

      Usuń
  5. miałam kilka tych produktów.a z nowości u mnie teraz dwa semilaci w niebieskich odcieniach oraz ten podkład, który prezentujesz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład póki co, sprawdza się u mnie genialnie :)

      Usuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.