ŁADNA OPALENIZNA PRZEZ CAŁY ROK? VITA LIBERATA LUXURY TAN; PHENOMENAL TAN MOUSSE

Zwolenniczką solarium nigdy nie byłam, w owym przybytku pojawiła się raz, do tego było to solarium stojące...i zebrała mnie klaustrofobia. Z tuby uciekłam po kilku sekundach, bo w sumie za jakie grzechy mam się stresować ;) Latem smażyć się nie lubię, zawsze smaruję się filtrem SPF 30 bo nie lubię cierpieć w nocy ;) Co zatem zrobić, żeby zachować ładna opaleniznę cały rok? Wyjść jest kilka a jednym z nich jest dobry samoopalacz... własnie- dobry! Przyznam, że w swoim życiu raczej sporadycznie sięgałam po samoopalacze, głównie ze względu na mało przyjemny zapach, smugi na ciele i fatalne kolory- na mojej jasnej karnacji pięknie widać wszelkie pomarańczowe i nienaturalne tony.



Vita Liberata pHenomenal 2-3 Week Tan Mousse
Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów , alkoholu i są  szybkie oraz łatwe w użyciu. 80 % składników jest pochodzenia organicznego! Idealnie zanikające bez smug i zacieków, z technologią Moisture Lock - 72 godzinne nawilżania oraz bezzapachowe, co w produktach samoopalających jest ogromnym atutem. Marka posiada szeroki wybór preparatów zarówno jednodniowych zmywalnych, o trwałości 5-7 dni jak i utrzymujących się nawet  do 3 tygodni (pHenomenal 2-3 week Mousse), co czyni ten preparat jedynym  dostępnym na rynku światowym o tak długiej trwałości!
Pierwsze co rzuca się w oczy, to jakość i estetyka z jaką wykonane są opakowania. Szata graficzna przywodzi na myśl szyk i elegancję. Produkt, który miałam przyjemność wypróbować to pHenomenal 2-3 Week Tan Mousse. Przyznam, że w swoim życiu raczej sporadycznie sięgałam po samoopalacze, głównie ze względu na mało przyjemny zapach, smugi na ciele i fatalne kolory- na mojej jasnej karnacji pięknie widać wszelkie pomarańczowe i nienaturalne tony. Vita Liberata to irlandzka marka, która zajmuje się produkcją organicznych, i jak możemy przeczytać na stronie internetowej, ekskluzywnych kosmetyków samoopalających. Czyli jednym słowem przyjemnych w stosowaniu i dobrych jakościowo samoopalaczy. Zapowiada się ciekawie!

Co do samej pianki pHenomenal Tan Mousse, muszę przyznać, że produkt ma  bardzo naturalny skład:
Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water (Aqua, Eau)*, Dihydroxyacetone***, Cocamidopropyl Betaine, Saccharide Isomerate***, Tocopheryl Acetate, Cucumis Sativus (Cucumber) Extract**, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Extract**, Fucus Vesicolosus (Bladderwrack) Extract**, Papaya (Papaya) Fruit Extract**, Citric Acid, Punica Granatum (Pomegranate) Extract*, Rubus Ideaus (Raspberry) Extract*, Litchi Chinensis (Lychee) Extract**, Glycyrrhiza Glabra (Liquorice) Extract*, Vitis Vinifera (Grape) Extract**, Gingko Biloba Extract*, Sodium Benzoate, Betain, Potassium Sorbate, CI 17200 (Red 33), CI 42090 (Blue 1), CI 19140 (Yellow 5), CI 60730 (Ext. Violet 2), CI 14700 (Red 4)
*Organic / **Natural Origin / ***Ecocert
Nic więc dziwnego, że produkty Vita Liberata oprócz samego "opalania" również pielęgnują i nawilżają skórę. Fakt ten docenią zwłaszcza te z Was, które mają raczej suchą skórę. Rzecz jasna, że jak przed każdym nałożeniem samoopalacza, tak i tu musimy wcześniej wykonać peeling. pHenomenal Tan Mousse to przede wszystkim cudowna, lekka konsystencja! Nie sądziłam, że forma pianki tak bardzo przypadnie mi do gustu. Kosmetyk jest lekki, nie ma charakterystycznego dla samoopalaczy zapachu a efekty widać już po pierwszej warstwie. Produkt nie pozostawia na skórze żadnego nieprzyjemnego filmu, po aplikacji trzeba chwilkę odczekać...i można wskakiwać w ubrania. Również na efekty nie trzeba długo czekać, pokuszę się o stwierdzenie, że produkt od razu barwi skórę. Samoopalacz, przyjemniej w moim przypadku, okazał się bardzo wydajny- nakładając pojedyncza warstwę starczy Wam na długi czas.


Mam jasną karnację... i co dalej?

Do aplikacji pianki używałam rękawicy (cena 29.00 zł), co z jednej strony jest świetnym, a z drugiej, jedynym wyjściem. Rękawica jest wyjątkowo miękką i świetnie rozprowadza produkt, dzięki niej ograniczamy ryzyko nierównomiernego rozłożenia samoopalacza. Przestrzegam jednocześnie przed próbami aplikacji dłonią- nie domyjecie rąk. Produkt bowiem łapie w tempie ekxpresowym...czego nie można powiedzieć o zmywaniu. Trwałość pHenomenal Tan Mousse jest faktycznie zachwycająca. Dodam, że kolor schodzi w estetyczny, łagodny sposób- raczej bladnie niż się "zmywa". Jak wspominałam wcześniej, w moje ręce wpadła pianka w odcieniu Medium. Nie ukrywam, że długo nie mogłam się przekonać do pierwszej aplikacji, miałam obawy odnośnie koloru jaki może wyjść na tak jasnej karnacji jak moja, więc pierwszej próby dokonałam na łydkach ;) Śmiało mogę powiedzieć, że pHenomenac Tan Mousse w odcieniu Medium... daje bardzo ładny, złocisty i naturalny kolor. Przyznam szczerze, że ja nigdy na taki brąz się nie opalam...i początkowo było mi z tym jakoś dziwnie, inaczej ale- kurcze- spodobał mi się taki kolor! Nadmienię, że odcień jaki przybrała moja skóra po jednej aplikacji był pozbawiony pomarańczowych tonów. Kolejny plus produktu to możliwość budowania intensywności opalenizny, jeśli macie ciemniejszą karnację możliwe, że potrzebne będą dwie warstwy.




Dokładnego rekonesansu produktów Vita Liberata możecie dokonać na stronie perfumerii SEPHORA, gdzie znajdziecie również ceny. Cóż, nie będę ukrywać, że są to kosmetyki tanie aczkolwiek uważam, że jeśli lubicie być muśnięte słońcem cały rok to warto sięgnąć po kosmetyk porządny. Nie ma nic gorszego niż zima i ewidentnie sztuczny, tandetny efekt pseudo-opalonej skóry. Ja osobiście produkt polecam, uważam, że jeśli sprawdził się na tak jasnej karnacji jak moja- spisze się chyba u większości z Was. Vita Liberata i pHenomenal Tan Mousse to same plusy- trwałość (nawet ponad tą deklarowaną przez producenta), śliczny i naturalny kolor, zero smug, łatwa aplikacja...no i bajeczna formuła. Bez smrodu. Bez plam. Naturalny i pielegnujący skórę skład. Czego chcieć więcej?

Jeśli zastanawiacie się nad dobrym samoopalaczem- polecam!



13 komentarzy:

  1. Ciekawy produkt, nie wiedziałam że tego typu kosmetyki występują też w piance

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kosmetyki brązujące :) korzystam z ich uroków praktycznie przez cały rok, ale tego cuda jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja tez mam.blada i sucha skore i zawsze wystrzegalam sie wszelkich samoopalaczy,ale skoro tak polecasz,to moze kiedys sie skusze i wyprobuje ;) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie lubię samoopalaczy, ale to ze strachu, że zrobie z siebie marchewke albo pmoarańczę albo inna mandarynkę xD w tym roku w sumie nawet sie nie opaliłam i az tak mi to nie przeszkadzało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boję się takich produktów :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż, jakość musi wiązać się z wyższą ceną. Ja takich produktów używam najczęściej na wiosnę

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię samoopalacze Vita Liberata :]
    z tańszych pozycji polecam mus z Avon :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś samoopalacze mnie nie bawią, może jestem bladzioch ale chociaż bez obaw o plamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie na niego czekam ;) ciekawe jak się u mnie sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzień dobry! Gdzie kupić fotodepilator? Będę wdzięczna))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.