Jolly Jewels...skusiłam się i ja ;)

Witajcie!

   Dzisiaj bardzo szybko, krótko i na temat ;)
Lakiery Jolly Jewels od Golden Rose od dłuższego czasu szturmują blogową sferę kosmetyczną, początkowo, jako, że nie przepadam za brokatem na paznokciach, opierałam się im bardzo dzielnie...niestety, w przypływie radości po wyjściu od dentysty, pognałam do sklepu i jak rasowa sroczka, skusiłam się na te mieniące cudeńka ;)

Golden Rose Jolly Jewels
Oczywiście nie mogłam się zdecydować na kolor, więc kupiłam dwa ;)
Pierwszy mani, mogłyście oglądać w moim walentynkowym poście, przyznam, że lakier całkiem dobrze się trzymał (jedna warstwa), dopiero dziś stwierdziłam, że czas na zmianę ;)





Jedyna sprawa, które mnie irytuje, to zmywanie!! 
Wam taż tak ciężko usunąć go z paznokci??


Teraz troszkę z innej parafii, otóż nie wiem czy zdążyłyście zauważyć, ale póki co, mieszkam w Lublinie na stancji jednak niedługo czeka mnie przeprowadzka., głównie ze względu na nieuczciwych i upierdliwych właścicieli.
Otóż brałam ostatnio udział w kilku konkursach, które jakimś cudem udało mi się wygrać, niestety, do wysyłki muszę podawać adres domowy, więc wszystkie paczuszki wędrują w bezpieczne ręce mamusi ;)
Dlaczego domowy? 
Otóż moi właściciele przechwycają i przetrzymują korespondencję, później okazuje się, że albo czegoś brakuje, albo właścicielka komentuje, że nie mam na co pieniędzy wydawać, tylko na lakiery do paznokci i jakieś dziwne pudełeczka (M.Lambre), koperty są rozklejane, przeglądane a później ponowne klejone ;)



Poza tym muszę się strasznie nachodzić, żeby przesyłkę odzyskać- tak jak w przypadku Maliny, którą oficjalnie przepraszam, za zwłokę z recenzją maseczki.
Gdy tylko się przeprowadzę i odbiorę z domu paczuszki, cyknę fotki i nadrobię wszystkie zaległości.

Pozdrawiam A.

29 komentarzy:

  1. 109 jest moim Jewelsowym ulubieńcem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, to nieźle z tymi właścicielami mieszkania. Świństwo po prostu!!!

    GR JJ - mam 4, ale inne, chociaż te 2 też bardzo mi się podobają :) szczególnie różowy jest uroczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało sympatycznie, ale tak to jest, jak ludzie są zbyt zachłanni i chcą się za wszelką cenę nachapać kasy, wtedy nawet poczta przeszkadza ;)

      Usuń
  3. Wow, masakre masz z tymi właścicielami!!! Wyprowadzaj sie szybko, bo po prostu szkoda Twoich nerwów. A lakiery śliczne, szczególnie ten fiolet plus złoto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę nikomu takich przejść, ale jeszcze troszkę i uciekam ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Podzielam zdanie!
      112 bardziej przypadł mi do gustu :)

      Usuń
  5. śliczny są te lakiery ;), a co do właścicieli to współczuję ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mi się podobają te lakiery, jednak jeszcze żadnego z nich nie mam w swojej kolekcji .. ale na pewno to nadrobię :)
    mimo, że wiem jak trudno zmywa się brokaty paznokci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długo się wzbraniałam ale w przypływie euforii skusiłam się na dwa odcienie ;)

      Usuń
  7. 112 jest przepiękny. Ja swoje JJ nakładam na bazę Essence peel off- jak mi się znudzą to po prostu ściągam je z paznokcia- wiele blogerek już o niej pisało, to prawdziwe wybawienie w usuwaniu brokatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę się za nią rozejrzeć.

      Usuń
  8. Dziękuje za odwiedziny i pozdrowienia - również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U Ciebie tez tak kiepsko z ich trwałością na paznokciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak, nałożyłam jedną warstwę, paznokcie malowałam w środę popołudniu a pierwsze odpryski pojawiły się jakoś w piątek, więc jak na to co o nich słyszałam, wydaje mi się, że i tak długo wytrwały ;)

      Usuń
  10. Witam Malinowa kolezanke:) wspolczuje Ci strasznie!skad sie tacy ludzie biora zeby cudza korespondencje czytac???niemiesci mi sie to w glowie .
    Lakiery cudne tylko to zmywanie...
    Ale jest na to jedna rada:) nasacz waciki zmywaczem ,przyloz do paznokcia i oklej folia spozywcza (sreberkiem) -szczelnie i zostaw na kilka minut.Wszystko piekniw schodzi samo:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale chamstwo z tymi wlascicielami... Nie ma to jak tajemnica korespondencji :/ a lakiery cudowne :) szczegolnie ten rozowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko, moja przyjaciółka też miała takich "właścicieli" :/. Oszczędzali na ogrzewaniu, palili śmieci, przyjaciółce z wilgoci zapleśniały kapcie, a facet jej powiedział, że brudno miała. Paczki przychodziły do jej narzeczonego bo inaczej nie było szans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie "przygody", widać co niektórzy, nie grzeszą kulturą ;)

      Usuń
  13. Bardzo ładne kolory:) bardzo lubię takie brokaty:)
    Współczuję, to musi być bardzo uciążliwe. Ja zawsze miałam problem ze współlokatorami...
    Dziękuję za odwiedziny:) Bardzo podoba mi się Twój blog i obserwuję:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.