Post inny niż wszystkie, czyli o uzależnieniu.


Nieznośne tupanie i ciągłe trzaskanie drzwiami moich współlokatorów obudziły mnie dziś wczesniej niż planowałam. Po pierwszej złości pomyślałam, że może to i dobrze bo będę miała troszkę więcej czasu dla siebie zanim pójdę na zajęcia.                                                                                                                                                 




Zrobiłam pyszne śniadanko i jeszcze lepszą kawę a nastepnie siadłam przy laptopie żeby podzielić się z Wami moimi ostatnimi spostrzeżeniamia

Nie wiem jak wy ale ja gdy wstaję rano zawsze muszę mieć dla siebie te 30-35 minut na poranny prysznic, ułożenie niesfornych włosów i zrobienie makijażu...













Czy 30 minut poświęcone na wykonanie tych wszystkich czynności to az tak dużo?
Czy jest coś złego w tym, że najzwyczajniej w świecie lubię sie rano umalowac?
Lubię nałożyć podkład, róż i oczywiście mój ulubiony kosmetyk- bronzer. Do tego dochodzi jakiś cień na oku- gdy mam więcej czasu kładę na oko dwa kolorki, czasem trzy, odwrotnie gdy się śpieszę- wystarczy mi cień bazowy, kolorowa kredka, troche tuszu i mknę na zajęcia.

Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że to bezsensowne marnowac tyle czasu na makijaż i co więcej tyle pieniędzy na kosmetyki.
Moja koleżanka podsumowała moją "toaletkę" słowami : " Matko! Anka ile ty tego masz! po co Ci to wszystko? Mnie wystarczy podkład i tusz do rzęs."

Po jej słowach zastanowiłam się nad sobą. Czy faktycznie coś jest nie tak?
Wydaje mi się, że wcale nie mam dużo kosmetyków. Oglądając wiele filmików i przeglądając blogi natrafiam na TAG-i "moja toaletka" i wtedy sobie myślę, że dzieczyny dopiero mają różnych kosmetyków.


Czy kosmetyki uzależniają?
Kiedy przekraczamy magiczną barierę kontrolowanej przyjemności zakupów?



Jesteśmy kobietami i niektóre zachowania (dla mężczyzn nie zrozumiałe) leżą w naszej naturze ;)
Wszystkie lubimy kosmetyki, jedne z nas mniej inne bardziej. Niektóre z nas bez mrugnięcia okiem kupią nowe perfumy za 300zł a inne kolejną szminkę.





Kiedy należy zacząć się zastanawiać nad sobą? Czyli kiedy rozum przegrywa  z nieodpartą chęcią.
Uzależnienia dzielimy na dwie grupy fizyczne (np. od heroiny) a także na psychiczne (np. marichuana). Każdy mechanizm uzależnienia związany jest z wyrzutem dopaminy w jądrze półleżącym ( w mózgu). Wyrzut dopaminy powoduje wystąpienie uczucia euforii/ ekscutacji/ podniecenia...
Czym będzie uzależnienie od zakupów? Uzależnieniem psychicznym, czyli nieodparta chęcią zakupu/sięgnięcia po "substancję", która wywoła przyjemne doznania,pomimo wiedzy i świadomości, że jest szkodliwa. W przypadku kosmetyków-"szkodliwość" należy roumieć jako zbyteczność. Kupujemy wciąż nowe cienie choć wiemy, że mamy ich już dwa pudełka ale nie możemy się powstrzymać. Kupujemy dla samego kupowania, aby odczuć ekscytację, podniecenie. Biegniemy szybko do domu aby wypróbować nową "zdobycz" a następnie odkładamy do pudełek z cieniami....i kupujemy kolejne.

Innym objawem uzależnienia jest zubożenie emocjonalne, nie interesuje nas nic prócz poszukiwania nowych kosmetyków. Wieczorem gdy mamy wolne zamiast iść spotkać się ze znajomymi osoba uzależniona będzie patrzeć w ekran w poszukiwaniu nowych, jeszcze nie wypróbowanych kosmetyków, często kosztem rodziny, znajomych.

W końcu dochodzimy do kwestii finansowej, wydawania pieniędzy na nowe mazidła, mimo świadomości, że mnie na nie nie stać. Często osoba taka ma zapasy na dobry rok a mimo to kupuje dalej.

Moje przemyślenia zakończyły się całkiem optymistycznie ;)
Moja kolekcja ogranicza się do kilku kosmetyków, nie mam dziesięciu podkładów czy bronzerów. Potrafię sobie odmówić zakupu nowych rzeczy gdy wiem, że ich nie zużyję.

Co do finansów. Wydaje mi się, że nie wydaje znowu tak dużo. Jestem typem oszczędzającym i strasznie nie lubię wydawać swoich pieniędzy. Za każdym razem długo zastanawiam się czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzebna. Nigdy nie kupuję kosmetyków pod wpływem emocji i pierwszej ekscytacji prodktem, zawsze wole się z tą myślą "przespać".
Ktoś może powiedzieć po co w ogóle wydawać kasę na takie 'pierdoły" ?



W takim razie moje pytanie: po co wydawać kase na fajki? Paczka fajek kosztuje średnio 10 zł, zakładając jedną paczkę dziennie wychodzi 300 zł miesięcznie !!!!
Wyobrażacie sobie co to znaczy wydawać co miesiąc 300zł na nałóg niszczący zdrowie? Takich osób się nie rozlicza z ich wydatków, natomiast gdyby jakaś dziewczyna sobie odłozyła te pieniądze i wydała na zakupy kosmetyczne...oooo no to byłoby marnotrawstwo.

Czasem zastanawiam się co mogłabym kupować za 300 zł miesiąc w miesiąc, to by był szał! :D
Niestety jestem jeszcze studentką i wydatki tego kalibru są mi obce ;)

A Wy co sądzicie o uzależnieniu od kosmetyków?
Czujecie się troszkę złapane w sidła mazideł, kolorowych szmineczek i błyszczyków?

Moim zdaniem najważniejsze aby nie przesadzić, bo jak we wszystkim trzeba zachować umiar :)

Pozdrawiam A.




6 komentarzy:

  1. Ja kiedy widzę, że za dużo wydaję na kosmetyki to idę zwyczajnie na odwyk i nie ma wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe robię podobnie i w tym czasie staram się wykorzystać to co mam ;)

      Usuń
  2. Ja zwykle kupuję tylko to, co jest mi potrzebne. A jeśli akurat mam ochotę kupić sobie coś ponad programem, swoje wyrzuty sumienia tłumaczę stwierdzeniem, że inwestuję w siebie. A to najlepsza inwestycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda :)
      Najważniejsze to nie popaść w skrajności, czasem fajnie kupić sobie coś extra ;)

      Usuń
  3. zgadzam się z Tobą w stu procentach, pieniądze wydawane na papierosy to dla mnie wielka strata, i dlatego kupuję kosmetyki, ubrania, książki, składniki do wypieków :)
    zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału w moim jesiennym tagu - szczegóły w moim wpisie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. NIektórzy mają po prostu skłonność do uzależnień. W przypadku wielu uzależnień bardzo często schemat jest podobny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.