2/09/2014
O morelowym kremie matującym firmy Soraya, czyli dorzucam swoje 3 grosze do ogólnej opinii
Dzisiejszym wpisem zapoczątkowuję cykl postów odnośnie produktów firmy Soraya. Przyznam, że zwlekałam z tym dość długo, gdyż kosmetyki tej firmy trafiły do mnie już jakiś czas temu- podczas spotkania bloggerek zarówno w Zamościu jak i Kazimierzu Dolnym. Zapytacie skąd taka zwłoka? Otóż mam zasadę, że nie otwieram na raz trzech balsamów do ciała czy dwóch kremów do twarzy. Wykończę jeden- sięgam po następny...przynajmniej staram się trzymać tej zasady.
Na pierwszy ogień chciałam zaprezentować Wam bardzo przyjemny produkt, mianowicie krem do twarzy "Morelowy krem matujący" z serii Młoda Cera. Podejrzewam, że produkt nie jest dla Was niczym nowym aczkolwiek i ja chciałabym wtrącić swoje 3 grosze w tym temacie.
Po pierwsze szata graficzna produktów wchodzących w skład serii So Pretty jest urocza! Moim zdaniem jest to wabik, na który złapało się wiele kobiet. Pastelowe kolory jak i tłoczone serduszka przyciągają wzrok i zachęcają do zakupu. Jeśli jednak ten przemiły ( i troszkę przebiegły) chwyt marketingowy na Was nie podziała- bo jesteście twardo stąpającymi po ziemi realistkami, radzę popatrzeć na spód opakowania i przeczytać skład owego morelowego kremu matującego. Cóż ujrzymy? Przede wszystkim zadowolone będą te z Was, które unikają parafiny! Przyznam szczerze, że osobiście byłam w szoku, gdyż nie sądziłam, że drogeryjny kremik może być jej pozbawiony. Oprócz składników tworzących podłoże emulsji czy emulgatorów, krem zawiera (dość wysoko w składzie) płynny jedwab, tokoferol (wit.E)- będący silnym przeciwutleniaczem/witaminę młodości oraz pantenol, który ma działanie kojące i wspomagające regenerację naskórka. Sprawą oczywistą jest zawartość konserwantów, producenta zastosował estry kwasu para-aminobenzoesowego, do których ja nic nie mam.
Na zakończenie wspomnę również o niesamowicie przyjemnym zapachu! Osobiście lubię gdy krem ładnie pachnie i chyba nigdy w sobie tej tendencji nie zwalczę. Lubię tego morelowego przyjemniaczka otworzyć i ot tak sobie go wąchać :) Dodam również, że słoiczek, w którym znajduje się krem jest wykonany z plastiku co moim zdaniem ujmuje nieco elegancji jednakże jest to wyjście praktyczne w razie upadku czy podróży ;)
Osobiście uważam, że warto spróbować aczkolwiek zaznaczam, że jest to linia dedykowana dla kobiet do około 30 roku życia. Spotkałam się z kilkoma negatywnymi opiniami jakoby krem przesuszał- powiem tak, każda z nas jest inna, dodatkowo z wiekiem skóra staje się coraz bardziej wymagająca. Ważne żeby odpowiednio dobierać kosmetyki do naszych indywidualnych potrzeb i nie kierować się trendem.
Znacie linię So Pretty? Macie wśród niej swoich ulubieńców?
Co sądzicie o morelowym kremie matującym?