HITY & KITY LIPIEC '14

Muszę, się przyznać, że przez ostatnie weekendowe wyjazdy po raz kolejny nie wyrobiłam się na czas z Hitami & Kitami lipca. Miniony miesiąc chyba nie tylko mnie dał popalić- pozdrawiam wszystkie osoby pracujące w wakacje...bez klimy. Przyznam, że lipiec wyjątkowo mi się ciągnął, miałam nadzieję, że w sierpniu uda mi się wyskoczyć na kilka dni nad wodę, odpocząć, zrelaksować...ale figa z makiem, szefa nie przeskoczysz. Jeśli chodzi o strefę kosmetyczna, muszę powiedzieć, że kila produktów naprawdę mnie zaskoczyło! Pozytywnie zaskoczyło!


..::: HITY :::..














Kolor, który zawładnął moim makijażem w lipcu! Cudowne połączenie fuksji, fioletu i różu. Idealny zimny kolor, który świetnie podbije kolor każdej niebieskiej tęczówki. Oprócz koloru zachwyca mnie swoją konsystencją i fakturą- kremowa, bardzo wilgotna- idealna gdy macie problemy z przesuszoną skóra ust. Pomadka jest półtransparentna, idealna gdy lubicie połączenie błyszczyku/masełka z typową szminką. Dobra na początek, żeby przekonać się do mocniejszego koloru na ustach.

FLOS-LEK; NATURAL BODY MASŁO DO CIAŁA LICZI I ARBUZ

Masło, które wyjątkowo przypadło mi do gustu ze względu na świetne działanie i bajkowy zapach. Masło jest gęste, treściwe aczkolwiek przyjemne w aplikacji. Zapach- świeży z delikatną nuta słodyczy- przypadł do gustu mojemu K. co nie jest łatwe ;) 

URIAGE; WODA TERMALNA

Nie będę się tu zbytnio rozpisywać, bo wiele razy pisałam o tym, że lubię wody termalne...w szczególności wersję firmy Uriage. W upały była dla mojej twarzy istnym wybawieniem!

PUDER I PODKŁAD MINERALNY LILY LOLO

Cały czas nie wyobrażam sobie makijażu z tradycyjnym, płynnym podkładem. Produkty Lily Lolo zapewniają mi lekkość, świeżość i komfort wyrównanego kolorytu. Warto dodać, że są to również naturalne filtry VU.

LILY LOLO MINERALNY RÓŻ DO POLICZKÓW; 
OH LA LA; CHERRY BLOSSOM; DOLL FACE

Wrzuć na róż! Gdy patrze na te cudeńka własnie takie słowa przychodzą mi na myśl. Lubię je wszystkie i tak naprawdę nie mogę wskazać jednego, ulubionego koloru. Każdy z nich jest inny- Oh la la to typowy, chłodny, klasyczny róż dający satynowe wykończenie. Cherry Blossom to kolor brzoskwiniowo-różowy z delikatnymi, mieniącymi się drobinkami. Jest to kolor ciepły, który świetnie wygląda na delikatnie opalonej twarzy. Doll Face- nazwa idealnie oddaje kolor- cukierkowy róż, zdecydowanie jasny i mocno połyskujący, poniekąd taki różo-rozświetlacz. Idealny do delikatnego, pastelowego makijażu.

NYX; BRONZER/ RÓŻ W ODCIENIU TAUPE
PĘDZEL HAKURO H21

Ostatni ulubieniec nawet mnie zaskoczył...bo jeszcze miesiąc temu nie sądziłam, że kiedykolwiek "wrzucę" go do sekcji hitów. Mowa o bronzerze a właściwie różu do policzków NYX w kolorze Taupe. Produkt, który początkowo spisałam na straty nie schodził z mojej twarzy w lipcu. Co się zmieniło? Pędzel i sposób w jaki bronzer nabieram. Okazało się bowiem, że NYX Taupe dobrze współpracuje w pędzelkiem Hakuro H 21. Efekt jaki uzyskuję jest bardzo naturalny, do złudzenia przypomina naturalną opaleniznę. Lubię go!

..::: KITY:::..

KOLASTYNA; EMULSJA DO OPALANIA SPF 30 (WODOODPORNA)

Największym bublem miesiąca okazała się emulsja do opalania firmy Kolastyna; ochrona + opalenizna z SPF 30. Emulsja okazała się bublem miesiąca i skutecznie zniechęciła do produktów tej marki, przynajmniej tych do opalania. Emulsja ma rzadka konsystencję, dość przyjemny zapach, jest bardzo wydajna- uwierzcie mi, że chwilami nie wiedziałam co z nią zrobić. Emulsja pozornie szybko się wchłonęła...by później jeszcze szybciej spłynąć! Byłam w ogromnym szoku gdy widziałam co się dzieje! Produkt w mgnieniu oka "wyszedł" na powierzchnię skóry a spływając pobrudził mi kostium. Szok! Nigdy nie miałam takiej sytuacji a w nakładaniu produktów do opalania jestem bynajmniej starym wyjadaczem (z racji bardzo jasnej karnacji). Jaki był efekt? Opalenizna w plany i zużycie prawie całej tubki kremu do opalania z Avene :/

NUXE AROMA-PERFECTION; THERMO-ACTIVE MASK

Maseczka, o której pisałam jakiś czas temu. Zdania nie zmieniłam i powiem więcej- utwierdziłam się w przekonaniu, że maseczki nie lubię. Uważam, że mimo kilku zalet, produkt jest mocno przereklamowany. Zdecydowanie nie warto wydać na nią około 60 zł, przede wszystkim ze względu na bardzo słaba wydajność, trudność w wydobyciu produktu z tubki a przy tym dość przeciętne działanie. Maska owszem oczyszcza, jednak nie jest to efekt długotrwały, szczerze Wam powiem, że lepsze rezultaty otrzymywałam po maseczce rozgrzewającej Garniera (7 zł w Rossmanie ).

Ciekawa jestem na jakie kosmetyki Wy postawiłyście w upalnym lipcu?

36 komentarzy:

  1. Liczi i arbuz? Moje dwa przenajulubieńsze zapachy kosmetyków do ciała:) Mam nadzieję, ze go dorwę gdzieś w Hebe.
    A co do tej Kolastyny to nie dziwię się, że tak Cię rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolastyna była koszmarna a masło radze powąchać przed zakupem :)

      Usuń
  2. A ja tych maseł Flos Lek wprost nienawidzę :( Mam już drugie opakowanie o kompletnie skrajnym zapachu, a zdanie wciąż to samo... Tragiczne, chemiczne zapachy, które szybko drażnią nos, lepka nie do zniesienia konsystencja... W porównaniu do maseł Organique to zwykły badziew... No ale jak widać istnieją także zwolennicy tacy jak Ty i Twój K . :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zapach odpowiada, samo masło jest treściwe, gęste owszem pozostawia warstwę ale powiem Ci, że dzięki temu rano moje łydki nie są przesuszone. Masło z Organique miałam- oj cudne...ale drogie :/

      Usuń
  3. Nie miałam ani żadnego hitu, ani wyżej pokazanych bubelków kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jakoś nie mogę przekonać się do minerałów. Mam korektor i podkład właśnie z LilyLolo, do aplikacji podkładu(na razie próbowałam tylko na sucho) używam flat topa z Sunshade minerals. Mimo trzech warstw krycie jest minimalne, mam poczucie jakbym tylko przypudrowała twarz. :/ Staram się działać tak, jak radzi się w przypadku tego typu kosmetyków (dokładne wmasowanie proszku we włosie, stuknięcie rączką o blat, koliste ruchy), ale efekt wciąż mnie nie zadowala. Początkowo tłumaczyłam sobie, że przyzwyczajona do płynnych, dość konkretnie kryjących podkładów po przejściu na minerały nie czuję satysfakcji z uzyskanego efektu.
    I dlatego też w lipcu najczęściej sięgałam po krem BB z Under20, który niestety jest dość tłusty i świeci się, dlatego koniecznie muszę go przypudrować. Tutaj doskonale sprawdza się mój ostatni ulubieniec - puder bambusowy Paese. Natomiast krycie jakie zapewnia ów krem jest dobre jak na krem BB, więc sprawdza się w upalne dni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, mnie stopień krycia podkładu mineralnego Lily Lolo zupełnie odpowiada, przy 2 warstwach jestem calkowicie usatysfakcjonowana. Wiesz, ja osobiście nie lubię i w sumie nie potrzebuję mocno kryjacych podkładów- oczekuję przede wszystkim naturalności i wyrównania kolorytu...no chyba, że mam jakieś specjalne wyjście wtedy w ruch idzie Revlon. Generalnie nie lubię tłustych i ciężkich produktów.

      Usuń
  5. Ale bubel z tej Kolastyny... Ja generalnie za tą firmą nie przepadam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że zmienili formułę kosmetyków bo swego czasu miałam ich emulsje i nie mogłam powiedzieć złego słowa!

      Usuń
  6. Wodę Uriage i masła Flos - Lek - UWIEBIAM!!!!
    Mam jednak tą maseczkę z Nuxe :) Jest przyjemna w używaniu, ale efekty nie są jakieś spektakularne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam w głównej recenzji- moja jest przeterminowana, lubi się rozwarstwić więc może dlatego efekt jaki daje jest słaby- a wiesz, w takiej cenie oczekiwałam o wiele wiecej.

      Usuń
  7. Nie przypuszczałam, że Nuxe okaże się kitem ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Róże są przepiękne chętnie bym jakiś przygarnęła, ale przy moich zapasach nie powinnam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja róże uwielbiam, juz mam chrapkę na trio ze Sleeka ;)

      Usuń
  9. Bardzo lubię tego typu posty, wiadomo na co postawić a czego lepiej unikać :) U mnie hitem lipca jest emulsja matująca Vichy Capital Soleil, spf 50 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam NYX Taupe, służy mi głównie do nauki konturowania i ja też jestem pozytywnie zaskoczona - fajnie wygląda na twarzy, na pędzel nakłada się go w sam raz (używam pędzla do różu Eco Tools), cena super - rewelacja :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się akurat z Toba zgodzę- do nauki jest idealny :)

      Usuń
  11. nie znam żadnego z tych kosmetyków, mam wielką chrapkę na ten pędzel Hakuro, muszę go sobie sprawić w końcu ;)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię go, jest dość uniwersalny no i jest to jedyny, który "współgra" z różem NYXa

      Usuń
  12. Ja co prawda pracuje w miejscu gdzie jest klima, ale powrót samochodem bez klimy - niby 15 minut a czuję jak wieczność.
    Żadnego z prezentowanych kosmetyków nie używałam, ale czaję się na pędzle..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja wczoraj zwątpiłam- płynęłam cała :/

      Usuń
  13. Kolastyny do opalania na szczęście nie miałam ale hitów niestety też nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  14. róże z lily lolo chciałabym mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wodę termalną znam, róż NYX do mnie jedzie:) Mam nadzieję, że się polubimy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wchodzę tu zwykle przez kity :D Wiem czego potem się wystrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W lipcu z pielegnacji to nie rozstawałam się z ziają :) a z kolorówki to różnie, zależy na co mam ochotę. Ale te róże kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Minerały to dobry wybór;) A masła czy balsamy przy takim cieple jedynie na noc:p

    OdpowiedzUsuń
  19. Poluję na ten "róż" z NYXa. Myślę, że przy następnym zamówieniu z Minti w końcu wpadnie mi do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor jest bardzo fajny ale musisz mieć jakiś dobry pędzel, tak jak kiedyś pisałam- mój egzemplarz jest wyjątkowo twardy i mocno sprasowany- nabranie go na pędzelek miękkim włosiu graniczyło z cudem.

      Usuń
  20. Kiedyś przejechałam się na emulsji do opalania Kolastyny i od tej pory jakoś mi nie po drodze do ich jakiegokolwiek produktu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.