Produkty, których NIE kupię ponownie

Bardzo lubię czytać o tzw. ulubieńcach, czy to miesiąca czy roku. Sama wiem, że takowe posty pojawiają się u mnie dość sporadycznie. Powód jest prosty, jeśli jakiś produkt faktycznie mi się spodoba to używam go namiętnie i raczej nie zmieniam. Częściej niż ulubieńców natrafiam na różne buble i bubliki. Dziś chcę Wam przedstawić krótką listę bubli, na które ostatnio natrafiłam. Na początku zaznaczę, że to iż dany produkt mnie nie odpowiadał nie oznacza, że dla Was również będzie nieodpowiedni.


  1. Płyn 2-fazowy firmy Flos-Lek
    Po pierwszym zastosowaniu doznałam szoku i w sumie nie wiedziałam co się dzieje. Po przyłożeniu płatka do oka poczułam nieprzyjemne uczucie, które po chwili zmieniło się w niewyobrażalne pieczenie! Ze świadomością, że mam na oczach tusz wodoodporny, którego nie usunę micelkiem z Eveline, przytrzymałam płatek jeszcze przez chwilę...aż nie wytrzymałam. Oczy paliły mnie wręcz niewyobrażanie. Gdy tylko tusz troszkę puścił wkroczyłam z płukaniem oczu wodą...dużą ilością wody. Płukałam, płukałam...a oczy piekły i piekły. Pojawiło się zamglenie, czerwone spojówki...masakra, wyglądałam jak królik. Nigdy w życiu żaden płyn nie wywołał u mnie takiego podrażnienia oczu. Myślałam, że płyn wypali mi oczy!
  2. Płyn micelarny z arniką do cery naczynkowej Flos-Lek
    Kolejna Flos-Lek'owa porażka. Chęci miałam naprawdę dobre jednak mimo wszystko nie mogę się do niego przekonać. Mojej mamie odpowiada a mnie szczypie i delikatnie piecze w oczy. Czy zmywa? W porównaniu do np. płynu micelarnego firmy Dermedic (który genialnie się u mnie sprawdza) Flos-Lek wypada dość blado.
  3. Tusz do rzęs Eveline, Big Volume Lashes
    Dla wyjaśnienia, jest to tusz z "dziwna szczoteczką" ;) Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo długo uczyłam się obsługi tej maskary...i na dzień dzisiejszy chyba nie doszłam jeszcze do wprawy absolutnej. Tusz nie robi z moimi rzęsami kompletnie nic. Nie podkręca, nie wydłuża, skleja rzęsy- ogólnie ciężko się z nią pracuje. Na dodatek maskara osypuje się błyskawicznie, co zupełnie ja eliminuje.
  4. Cień MAC, Vanilla
    Rozczarowanie, do którego aż wstyd się przyznać...Niestety, ale cień jak na mój gust jest całkowitym niewypałem. Po pierwsze, kosztował majątek (50 zł); po drugie- kolor, który nijak ma się do słynnego pigmentu...tak, tak wiem. Moja wina. Nie sprawdziłam przed zakupem ale przyznam Wam, że sądziłam (ja głupia) iż cień i pigment o takiej samej nazwie będą identyczne. Otóż nie, cień Vanilla to zwykły "cielaczek", nic nadzwyczajnego. Dodatkowo irytuje mnie jego strasznie zbita, twarda konsystencja, przez co fatalnie aplikuje się na pędzelek. Ostatnio zaczęłam "zdrapywać" nieco cienia, nabieram na pędzelek, aplikuję i dopiero wtedy widać go na oku. Nie wiem czy tylko mój egzemplarz tak ma, jednak strasznie mnie to irytuje!
  5. Antyperspirant Rexona, long lasting protection
    Jestem totalnie zawiedziona! Moim zdaniem produkt nie powinien nazywać się antyperspirant a śmierdziel- dezodorant. Produkt zupełnie na mnie nie działa, podczas pryskania "pyli" okropnie, zapach jest duszący, drapiący i bardzo ciężki do określenia- dla mnie chyba w ogóle nie pachnie. Dodatkowo zauważyłam, że brudzi ubrania- szczególnie białe na żółto.
  6. Lakiery do paznokci Sephora
    Jest to mój najnowszy zakup....najnowszy i nietrafiony. Przyznam, że skusiła mnie promocja 3 w cenie 2, szukałam lakieru w kolorze ciemnego wina/bordo i takowy znalazłam w Sephorze. Dobrałam do niego 2 kolejne odcienie, wróciłam do domu i oniemiałam. Jak za takie pieniądze można wypuszczać taki szajs? Lakiery są geste, ciężkie w aplikacji, pędzelek niby szeroki jednak źle umocowany w nakrętce co przeszkadza w malowaniu. Po pierwsze warstwie lakier zostawia paskudne smugi, kolejna warstwa w większości załatwia sprawę...jednak nie zawsze. Dopełnieniem wszystkiego co słabe jest strasznie długi czas wysychania oraz cena 19 zł za 5 ml. :/ Nigdy więcej się nie skuszę.
  7. Maska do włosów Biovax proteiny mleka
    Mimo wielu pozytywnych opinii mnie kompletnie nie podeszła. Po pierwsze miałam wrażenie, że cała maska wchłania się w ręcznik, wiec bez "termokapu" ani rusz. Najczęściej trzymałam maskę około 30 minut, mimo to Biovax nie sprostał pokładanym w nim oczekiwań.  Włosy były co prawda łatwe do rozczesania jednak na tym plusy się kończą. Mam wrażenie, że maska nie robi z nimi kompletnie nic. Są sianowate, końce są suche, trudne w układaniu, sterczą na wszystkie strony świata. Zmniejszenia wypadania nie zauważyłam, Jedynym plusem jest piękny, mleczny, subtelny zapach :) W porównaniu z maską Pilowax, o której pisałam TU, Biovax proteiny mleka to cienkusz, na którego szkoda mi pieniędzy.

To by było na tyle. Jak wygląda Wasza "lista niewypałów", przed czym ostrzegacie?

40 komentarzy:

  1. a u mnie ta Rexona się sprawdziła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie ta maskara Eveline całkiem dobrze się sprawdzała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mi o dziwo nie trafił się w ostatnich czasach żaden bubel:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to już wiem co będę omijać na kilometr ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię mleczka do demakijażu Pharmaceris A - strasznie zapycha i micela z Biedrony, bo szczypie mnie w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie również ta maska z L'biotici z proteinami mlecznymi się nie sprawdziła. Włosy miałam mega obciążone i jakby od razu po umyciu brudne i nie świeże. Również nie kupię ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam tą maskę z Biovax'u i też nie zauważyłam żadnych plusów oprócz lepszego rozczesywania. Pół godzinowe trzymanie maski na włosach nie daje nic więcej i równa się dwu-minutowemu trzymaniu maski. Naprawdę jak w tej cenie to mogliby dać coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. biowax late lubię u mnie się sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam żadnego z nich :) I pewnie nie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widocznie Twoje włosy nie lubią takich protein, jakie zawiera ten Biowax, ja tak miałam ze słynnym Kallosem, którym się wszyscy zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie maska z proteinami się sprawdziła, ale wiadomo kazdy ma inne potrzeby..

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię takie posty z ciekawości, chociaż u mnie opinia bardzo często się nie pokrywa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupilam wczoraj maskę Biovax do włosów zniszczonych, mam nadzieję, że się sprawdzi. Innych produktów nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie płyn dwufazowy z flosleku jest ok, nic mi się po nim nie dzieje....

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam tusz z tą dziwaczną szczoteczką ale do mnie nie przemówił ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba najbardziej irytują te kosztowne buble. Pięć dych za cień który się nie sprawdził, chyba bym się wściekła. Współczuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam żadnego i widzę że to dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już nie pamiętam na czym się tak naciełam:P W pamięci mam głównie 2 fazówkę Marion, nadawała się jedynie do zmywani a lainera z pędzelka:p

    OdpowiedzUsuń
  19. zgadzam się co do Antyperspirant Rexona ;>

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też nie jestem zadowolona z Biovax-a ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie stosuję ta maskę z Biovax i również nie jestem nią zachwycona...

    OdpowiedzUsuń
  22. całkowicie się z tobą zgadzam jeśli chodzi o rexone...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja również nie przepadam za tymi antyprespirantami z REXONY - są kiepskimi sprzymierzeńcami w walce w potem.

    OdpowiedzUsuń
  24. zdziwiłam się, ze Biovax się nie sprawdził, ale o lakierach Spehory czytałam same kiepskie opinie...

    OdpowiedzUsuń
  25. W opisie masz nazwę Bell, a na zdjęciu Eveline ;) Przypuszczam, że chodzi o eveline. Mnie ten tusz z kolei się podoba. Nie jest szałowy, ale na dzień sprawdza się bardzo dobrze, a szczoteczkę lubię, ponieważ dobrze wyciąga rzęsy w zewnętrznych kącikach.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie wszystkie Rexony po prostu śmierdzą XD

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam z tego tylko maskę Biovaxa, i również się u mnie nie sprawdziła ;/

    OdpowiedzUsuń
  28. rexonę musisz potrząsnąć przed psikaniem - wtedy nie bieli

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja właśnie skończyłam ten tusz z Eveline ale czerwony i sprawdził sie super ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam kupić ten tusz Eveline ale wybrałam z tej serii koralowy - również bez rewelacji. Co do lakierów Sephorowych, nie miałam ale specjalnie mnie nie zachęcały no i Twoja opinia, że to buble całkowicie mnie pocieszyła :)) Biovax Latte to jedna z moich ulubionych masek ale stosuję ją na swój sposób ;) Pisałam nawet niedawno o tym na blogu...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja nie przepadam za dezodorantami Rexony także nie dziwię się, że się u Ciebie nie sprawdził. Podobnie z maską z Biovax.

    OdpowiedzUsuń
  32. płyn do oczu tez u mnie masakra,, on cos w sobie mam co praktycznie na kazdego zle dziala!

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale już wiem, żeby nie kupować:)

    OdpowiedzUsuń
  34. jeśli chodzi o maskę to raczej też nie kupię jej ponownie........dobrze że skusiłam się na ni a w okresie promocji :))) z Mackiem tak jest, że albo się go kocha albo nie.....niestety nudziaki moja kiepskie.

    OdpowiedzUsuń
  35. nie znam żadnej pozycji z powyższej listy
    może to i dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. rexone miałam i nawet była ok :)

    OdpowiedzUsuń
  37. A mi się płyn dwufazowy bardzo spodobał i nie wywołał żadnego podrażnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  38. potwierdzam tusz i lakiery z sephory... strata czasu, pieniędzy i co najwazniejsze nerwów... jedno się mazało, sklejało, pozniej kruszyło podrażniając oczy - drugie odpryskiwało po kilku godzinach.... płynu dwufazowego nie uzywałam , od dawna stosuje jeden produkt któremu jestem wierna, podobnie jest w przypadku dezodorantów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za odwiedzenie mojego bloga!

Zawsze czytam pozostawione przez Was komentarze i staram się na nie odpisywać.
Bardzo cieszy mnie, gdy widzę, że zostawiacie po sobie ślad, daje mi to możliwość poznania Was i odwiedzenia Waszych blogów :)
Pozdrawiam A.