Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty
Peelingi 3 na półce stały...

3/12/2013

Peelingi 3 na półce stały...


Peelingi trzy na półce stały...aż w końcu dna doczekały ;)

Skoro peelingi się skończyły, przyszła pora na ich podsumowanie. Jak widzicie, są to "reprezentanci" trzech poszczególnych rodzajów pellingów , jakie dostępne są na rynku kosmetycznym. 


  1. Lirene- peeling enzymatyczny
  2. Perfecta- peeling gruboziarnisty
  3. Yves Rocher- peeling drobnoziarnisty
Ad.1 Lirene- peeling enzymatyczny
Gramatura: 75 ml
Cena: ok 15 zł



Peeling enzymatyczny Lirene

Produkt ma bardzo przyjemną konsystencję (najrzadszą wśród wszystkich tu omawianych peelingów). Zapach jest dość delikatny, podejrzewam, że nie powinien nikomu przeszkadzać.
Dużą wadą, jest moim zdaniem brak dokładnej instrukcji na tubce, początkowo nie wiedziałam, czy nakładać go na wilgotną twarz i na jak długi czas.

Działanie jest dość przeciętne i bardzo, bardzo delikatne, przyznam, że początkowo zastanawiałam się czy ten peeling w ogóle działa ;)
Zdecydowany plus to brak podrażnień, nawet gdy przetrzymałam go na twarzy ponad 20 minut ;)
Kolejny plus, o którym muszę wspomnieć, to fakt, że buzia stawała się po nim zdecydowanie gładsza i milsza w dotyku a kremy zdecydowanie lepiej i szybciej się wchłaniały. Dodatkowo, miałam wrażenie, że koloryt cery delikatnie się wyrównywał, przynajmniej na jakiś czas.
Podejrzewam, że sprawdzi się on u osób z cerą naczynkową, wrażliwą i skłonna do podrażnień. W przypadku dużych problemu z suchymi skórkami, radzę poszukać czegoś silniejszego, gdyż u mnie efekty były średnie, aczkolwiek uważam, że jest to bardzo poprawny produkt.


Ad.2 Perfecta- peeling gruboziarnisty
Gramatura: 60 ml
Cena: ok 12 zł
Perfecta peeling gruboziarnisty

Peeling kupiłam bardzo dawno temu i byłam strasznie zadowolona z siebie, gdy udało mi się go zużyć.
Na początku, muszę powiedzieć, był to całkowicie nietrafiony zakup. Produkt, teoretycznie, przeznaczony jest dla cery mieszane i tłustej ...jednak jak dla mnie, jest to jedna wielka bzdura!
Drobinki są strasznie ostre i nie wyobrażam sobie, żeby osoby z problemami trądzikowymi katowały swoja twarz tak agresywnym produktem.
Fakt, likwidował suche skórki w mgnieniu oka, jednak przy okazji podrażniał moją buzię a co gorsze, rozdrapywał wszystkie możliwe strupki czy wypryski.
Efekt był fatalny, bo "rozniosłam" sobie wypryski po całej twarzy.
Plus, to zdecydowanie zapach i przyjemna konsystencja.
W sumie produkt zużyłam na piety ;)

Ad.3 Yves Rocher- peeling drobnoziarnisty
Gramatura: 75 ml
Cena: zapłaciłam ok 26 zł
Yves Rocher Nettete Vegetale peeling drobnoziarnisty

Co do tego produktu miałam mieszane odczucia, jest w nim kilka cech, które mi odpowiadały, jednak cały czas "to nie to".
Pierwsza rzecz, która wręcz uderza mnie po nozdrzach to mało przyjemny zapach ;)
Niestety, należę do osób wrażliwych na zapachy, przez co wiele produktów mi nie odpowiada.
Konsystencja jest dość gęsta, co troszkę mnie zdziwiło, jednak produkt łatwo się rozprowadza i rozsmarowuje. Kolor nie zachęca, przypomina raczej...kupę ;)
Uwaga! Zawsze "ześlizguje" mi się z palców i marnuje się w umywalce ;)
Samo działanie nie jest złe, drobinki są delikatne i bardzo malusie, nie ma tu obaw przed rozdrapywaniem strupków czy wyprysków. Co do usuwania suchych skórek, powiem tak, peeling jest bardzo delikatny i mimo moich wysiłków, nie likwiduje ich tak jak bym sobie tego życzyła.



Podsumowując, muszę przyznać szczerze, że żaden z nich, nie powalił mnie na kolana. Powiem więcej, jestem w 100% pewna, że nigdy już do nich nie wrócę i zdecydowanie będę szukała dalej "mojego ideału"
Z owej trójki, najbardziej odpowiadały mi peeling enzymatyczny Lirene, nie był om jakimś fenomenem, jednak cechy takie jak: delikatność, brak podrażnień, zapach i fakt, że buzia stawała się po nim zdecydowanie gładsza i milsza w dotyku, przeważyły na jego korzyść.

Oceny:
Lirene: 4- /5  
Perfecta: 1,0 /5
Yves Rocher: 3,0 /5



Znacie te peelingi? Lubicie czy podzielacie moje zdanie?
Możecie polecić jakiś dobry i skuteczny peeling?




 Pozdrawiam Ania!





Moje kremy na zimę-recenzja Uriage i Perfecty.

1/22/2013

Moje kremy na zimę-recenzja Uriage i Perfecty.


Hej!

           Jak wiecie, jakiś czas temu napisałam cykl postów, odnośnie podstaw teoretycznych co do pielęgnacji cery zimą. Dziś postanowiłam napisać coś więcej odnośnie siebie, czyli co osobiście stosuję zimą.


1.Perfecta WinterCare
2. Uriage Tolederm Riche



          Pierwszym kremem, który kupiłam z myślą o zimie była Perfecta WinterCare, zimowy krem ochronny. 

Cena: ok 15 zł
Gramatura: 50 ml

Perfecta WinterCare

Co twierdzi producent?

Ochronno-pielęgnacyjny krem, przeznaczony do intensywnego nawilżenia skóry w warunkach zimowych, szczególnie gdy temperatura spada poniżej 0 C.
Polecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Krem gwarantuje skuteczną ochronne przed mrozem i wiatrem oraz poprawia elastyczność skóry przyczyniając się tym samym do jej wygładzenia. Przy cerze szczególnie suchej krem można stosować również na noc.Zawiera Pro-lipid Factor-składniki odbudowujące płaszcz lipidowy, wzmacniające naturalną barierę ochronną, która również zabezpiecza odpowiedni poziom nawilżenia skóry poprzez zatrzymanie wilgoci w naskórku. Działanie nawilżające wzmacnia naturalny czynnik nawilżający NMF (Natural Moisturizing Factor) niezbędny do absorpcji wilgoci i utrzymywania jej w skórze



Skład:

Aqua, Petrolatum, Ozokerire, Polyglycerol-3 Oleate, Paraffinum Oil, Glycerin, Fructose, Urea, Niacinamide, Inositol, Lactic acid, Magnesium Sulfate, Methylparaben, Parfum.

Petrolatum=wazelina
Ozokerire=wosk ziemny (wosk z przerobu ropy naftowej)
Niacinamide=wit.PP (większając syntezę ceramidów, kwasów tłuszczowych i cholesterolu w przestrzeni międzykomórkowej, zwiększa nawilżenie i zwartość skóry)


Perfecta WinterCare Pro-LipidFactor

Moja Opinia:

           Zacznijmy od zalet, po pierwsze, produkt, ma bardzo krótki i prosty skład, na drugim miejscu znajduje się wazelina, która uznawana jest za składnik niekomodogenny. 
W kremie znajdziemy mocznik, glicerynę a także popularny inozytol ( buduje wraz z choliną-lecytynę, o której nie będę się tu rozpisywać, jeśli miałybyście ochotę troszkę o niej poczytać, dajcie mi znać)

Nie ukrywam ,że krem zawiera przetwory, znienawidzonej przez wiele z Was,  ropy naftowej, czyli parafinę płynną oraz tzw. wosk ziemny.
Jednak, ja podchodzę do tego z dystansem. Wiadomo, że kosmetyki tłuste, przeznaczone do zimowej pielęgnacji, w większości, będą zawierały parafinę, gdyż jest to tani i skuteczny składnik, jeśli chodzi o ochronę skóry, przed zbytnią utratą wody.
Ponad to, wydaje mi się bezcelowe szukanie kremu bez owej parafiny, a następnie nakładanie na twarz płynnego pokładu, który jak wiadomo, zawiera jej duże ilości.
Jest to zwykłe błędne koło, za które często przepłacamy.

Wracając do meritum, krem bardzo dobrze się aplikuje i wbrew pozorom, ładnie się wchłania.
Zapach jest nieco chemiczny, jednak nie jest zbyt uciążliwy.
Krem dobrze współgra z podkładem, dzięki temu dobrze spisuje się jako baza pod makijaż.


          Drugi produkt, na który postawiłam tej zimy, to krem URIAGE TOLEDERM Riche.
Jest to wersja kojąco-odżywacza.
Cena: około 80 zł (kupiłam go jakiś czas temu w promocji, i przyznam szczerze, że nie pamiętam ile dokładnie mnie kosztował)
Gramatura: 50 ml


Uriage Tolederm Rich  kojąco-odżywczy

Co twierdzi producent:

Odżywczy to krem o formule specjalnie opracowanej, aby zaspokoić potrzeby skóry suchej, szczególnie wrażliwej, alergicznej i nadreaktywnej. Łagodzi uczucie dyskomfortu (ściągnięcie, pieczenie, zaczerwienienie) nawilża i odżywia. Sprawia, że skóra jest bardziej odporna i lepiej chroniona przed drażniącym wpływem czynników zewnętrznych. Zmniejsza podrażnienie naskórka dzięki połączeniu specyficznych składników aktywnych z alg i wody termalnej Uriage. Dzięki właściwościom przeciw podrażnieniowym, ochronnym i w szczególności odżywczym Tolederm Riche zapewnia optymalną tolerancję (bez substancji zapachowych, bez parabenów, bez środków koloryzujących) i długo utrzymujący się efekt ukojenia. Doskonały pod makijaż. 

Skład:

Aqua, hydrogenated polydecene, Uriage thermal spring water, cetearyl isononanoate, squalane, glycerin, cetyl alcohol, pentylene glycol, glyceryl stearate, PEG-100 stearate, dimethicone, tromethamine, acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, chlorphenesin, sodium acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, benzoic acid, isohexadecane, disodium EDTA, polysorbate-80, sorbitan oleate, hydrolyzed algin



Moja opinia:

       Po pierwsze produkt nie zawiera parafiny, nie zapycha porów ani nie powoduje nadmiernego świecenia skóry. Jest bezwonny, hypoalergiczny i nie zawiera parabenów.
Konsystencja jest dość gęsta, jednak krem bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy i  ku mojemu zaskoczeniu, okazał się bardzo wydajny!

Uriage  Tolederm RICH

Uriage krem koląco-odżywczy


              Osobiście byłam bardzo zdziwiona jego działaniem i zachowaniem się na mojej twarzy. Jak wiecie, mam cerę mieszaną, czyli przetłuszczającą się w strefie T. Sądziłam, że krem tego typu (odżywczy, przeznaczony do skóry,raczej suchej,) na pewno będzie za ciężki, otóż nic bardziej mylnego! 
Produkt, nie spowodował u mnie żadnego świecenia czy nadmiernego przetłuszczania.
Krem genialnie się wchłania, pozostawiając buzię milutką w dotyku, wręcz aksamitną!
Dodatkowo zauważyłam, że twarz jest faktycznie ukojona, uczucie ściągnięcia jest zniwelowane a moje zaczerwienienia nie są tak widoczne. 
Odczucie komfortu utrzymuje się na prawdę długo.

Powiem, Wam szczerze, że krem Uriage przerósł moje oczekiwania! Nie sądziłam, że tak dobrze zaspokoi potrzeby mojej kapryśnej cery. Zdecydowanie, jest to moje odkrycie roku oraz bezapelacyjny ulubieniec!


Jak stosuję kremy?

Perfectę stosuję zawsze " na dzień" gdy wiem, że wychodzę z domu i nakładam podkład, który jak wcześniej wspomniałam i tak zawiera parafinę.

Uriage stosuje zawsze na noc a na dzień, wtedy gdy wiem, że nie będę wychodziła z domu. Oczywiście wiadomo, że jeśli mi coś wypadnie i pilnie muszę wyjść, nie idę myć twarzy i nie nakładam Perfecty, tylko zwyczajnie nakładam podkład.

Czemu nie stosuję go na dzień?
Odpowiedź jest banalna, szkoda mi go!
 Jest on drogi, bez parafiny, moja buzia bardzo dobrze na niego reaguje. Jest to jedyny krem odżywczy,jaki stosowałam, który mnie nie zapycha.
Stosowanie preparatu bez parafiny "aby nas nie zapchał " a następnie i tak nakładani podkładu, jest moim zdaniem, bezcelowe.

         

               Podsumowując,  oba kremy są godne polecenia! Perfecta, jest na prawdę bardzo poprawnym produktem. Przekonuje mnie jego skład, adekwatna cena oraz działanie. Jest to krem, za który w żadnym wypadku, nie przepłacamy. Uriage, jest wyższa półką cenową, mimo iż jest to wersja Rich, nie zawiera parafiny, co jest jego ogromnym plusem.

Pielęgnacja zimowa zdecydowanie poprawiła kondycję mojej buzi! Stała się ona bardziej napięta, elastyczna i miła w dotyku. Absolutnie, nie mam problemu z szorstkością, ściągnięciem czy "grą naczynek". Mam zdecydowanie mniejsze problemy z suchymi skórkami, buzia wygląda zdrowo i promiennie. Przyznam Wam się, że czasem nawet nie nakładam podkładu, zwyczajnie nie mam takiej potrzeby.


Jaka jest Wasz zimowa pielęgnacja? Jesteście zadowolone? Na jakie kremy postawiłyście?

Pozdrawiam A.




Copyright © 2017 AnnaBlog