HITY & KITY MARZEC 2014

W przeciwieństwie do minionych miesięcy, marzec obfitował w nowości- głównie z dziedziny makijażowej, jednocześnie muszę przyznać, że był to wyjątkowo pozytywny i udany czas. Niestety marzec praktycznie już za mną...a co za tym idzie kończę swój 6 miesięczny, bezpłatny staż w aptece...i jeśli wszystko dobrze się ułoży jutro idę do prawdziwej...czyli płatnej pracy. Mam nadzieję, że kwiecień przyniesie równie dużo sukcesów jak marzec :) Tymczasem zapraszam na marcowe HITY&KITY



URODA; MELISA BALSAM DO CIAŁA; HIT CZY KIT?

Po dość długiej nieobecności i przerwie w bloggowaniu  przygotowałam wpis, który jest poniekąd kontynuacją "serii" o kosmetykach firmy URODA Melisa. Dziś kilka słów o balsamie do ciała- skóra wrażliwa. Hit czy kit? Zapraszam do lektury!


MOJE KREDKI DO OCZU- CO MAM, CO LUBIĘ A CZEGO CHCIAŁABYM SIĘ JAK NAJSZYBCIEJ POZBYĆ

Kredki do oczu są produktem, który chyba każda z nas ma w nadmiarze. Zawsze gdy oglądam filmy na YouTube zastanawiam się kiedy dana osoba zużyje te wszystkie nagromadzone kredki? Czy mam dużo kredek? Wydaje mi się, że jeszcze mieszczę się w ryzach pewnych "norm". Wiem, że wiele dziewczyn rezygnuje z kreski w makijażu dziennym, osobiście uważam, że jest to kwestia przyzwyczajenia i- jak ja to nazywam- "opatrzenia się". Gdy przyzwyczaję się do tego, że mam "na oku kreskę" jest mi później ciężko ominąć ten krok- czuję się taka "niedokończona" ;) Jak widzicie w mojej kosmetyczce znajdziecie 6 kredek. Jakich? Zapraszam do lektury :)



PŁYN MICELARNY MELISA; CERA DELIKATNA...CZY ABY NA PEWNO?

O marce URODA i linii kosmetyków Melisa zrobiło się w ostatnim czasie dość głośno- reklamy w mediach, pozytywne opinie na blogach i forach kobiecych. Żal nie wypróbować, tym bardziej, że ceny produktów są bardzo racjonalne i chyba każda z nas mogłaby sobie na ich zakup pozwolić. Dostępność kosmetyków również jest dobra- można skorzystać ze sklepu internetowego lub przejść się po mniejszych drogeriach. Dziś chciałabym przedstawić Wam produkt, który jest ze mną od ładnych kilku tygodni- płyn micelarny Melisa, cera delikatna.



PHARMACERIS N, ŻEL DO MYCIA TWARZY, CZYLI DEMAKIJAŻ PRZY UŻYCIU WODY- MÓJ HIT!

Demakijaż jest dla mnie jedną z najważniejszych czynności w ciągu dnia. Każda z nas chce wyglądać olśniewająco- co robimy? Malujemy się, oczywista sprawa. Tu kreseczka, idealnie dobrany podkład, szmineczka, róż i tak dalej... a co ze zmywaniem makijażu? Uwierzcie mi, że wiele kobiet popełnia ogromy błąd i traktuje demakijaż z pewną opieszałością. Ostatnio utwierdziłam się w tym przekonaniu, gdy miła Pani uświadomiła mnie, że pełny make-up jest w stanie zmyć jednym wacikiem...i nie domywa resztek wodą, bo przecież woda szkodzi. Wśród nas są również kobiety, które nie wyobrażają sobie "wieczornej rutyny" bez tzw. demakijażu przy użyciu wody. Takim Paniom z czystym sumieniem polecam żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczy Pharmaceris N


MAKIJAŻ Z VERONA COSMETICS

Korzystając z wolnego dnia, postanowiłam w końcu zabrać się za zaległe recenzje. Dzięki pięknej pogodzie udało mi się w końcu zrobić całkiem przyzwoite zdjęcia, które w miarę możliwości mojego aparatu, dość dobrze oddają kolory. Dzisiejszy post będzie poświęcony produktom do makijażu marki Ingrid Cosmetics, które wpadły w moje łapki przy okazji spotkania bloggerek w Zamościu oraz Kazimierzu Dolnym. Na pierwszy ogień pójdą kosmetyki, z którymi wiązałam największą nadzieję- róż do policzków Satin Touch w odcieniu  nr. 12 oraz TRIO cieni do powiek nr.44 Przyznam szczerze, że bardzo długo zbierałam się do napisania tej recenzji, głównie dlatego, że mam nieco mieszane odczucia co do produktów. Przede wszystkim- przynajmniej moim zdaniem- opakowania, zarówno różu jak i cieni, pozostawiają wiele do życzenia. Plastikowe, leciutkie, mało atrakcyjne, podatne na uszkodzenia...Cóż, nie jest to to co lubię. Szata graficzna również nie zachwyca i jeśli mam być szczera, nie wiem czy z własnej woli sięgnęłabym po nie w sklepie.


LA ROSA, CIEŃ MINERALNY OLIVINE NR.22- ISTNA BOMBA!

Spotkania bloggerek, co by o nich nie pisać, maja jedną bezapelacyjna zaletę- można poznać nowe marki i produkty, o których istnieniu nawet nie miało się pojęcia! Tak jest i w moim przypadku, dzięki spotkaniu, które miało miejsce prawie miesiąc temu odkryłam istną bombę kosmetyczną! Firma La Rosa (Futurosa) jest dla mnie całkowitą nowością, z której produktami w przyszłości ( już na własna rękę) bardzo chętnie zapoznam się nieco bliżej. Dziś chcę pokazać wam produkt, który całkowicie mnie oczarował i zwalił z nóg! Sypki cień mineralny w numerze 22 Olivine...bajka!



WIOSNA W PARYŻU? TYLKO Z ISADORA TWIST-UP BLUSH&GO!

Wiosna. Zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Czemu? Po pierwsze, jestem zodiakalnym byczkiem...więc koniec kwietnia to mój czas... w tym roku będzie to moja (dosłownie) 25 wiosna ;) "Ćwierćwiecze"- jak to brzmi ;) Poza tym wiosna jest czasem gdy wszystko budzi się do życia, pojawiają się kolory- bajeczna, świeża zieleń- zdecydowanie mój ulubiony kolor. Cieplejsze promyki słońca przyjemnie pieszczą lico a ja zazwyczaj patrzę na świat bardziej optymistycznie. Nie zapominajmy, że wiosna to również rewolucja w naszych szafach...oraz w makijażu!




W MOIM RÓŻANYM OGRODZIE; BARWA- MASŁO RÓŻANE DO CIAŁA

Przygody z kosmetykami firmy BARWA ciąg dalszy. Po rewelacyjnym mydełku przyszedł czas na równie udane masło do ciała. Swoją drogą, muszę powiedzieć, że seria Barwy Harmonii wyjątkowo przypadła mi do gustu. Nie ukrywam, że wcześniej kosmetyki Barwy kojarzyły mi się raczej z towarem tańszym, średniej jakości...jednym słowem kosmetykami niszowymi. Jakoś nie byłam do nich przekonana, dziś z czystym sumieniem przyznaję, że zdanie zmieniłam. Zapraszam do pełnej recenzji!


BARWY HARMONII; MYDEŁKO OLIWKOWE

Do tradycyjnych mydeł w kostce mam sentyment i już. Gdy byłam mała, mama zawsze wkładała mydełka do szafy, pod ubrania dzięki temu te, które leżały bezpośrednio przy mydełkach zawsze przesiąkały ich zapachem :) Po dziś dzień lubię wąchać zamknięte kartoniki :) Mydła w płynie powoli wypierają tradycyjne mydła w kostce...nad czym głęboko ubolewam, gdyż mało kto zdaje sobie sprawę, że w większości przypadków, standardowe mydło w płynie bardziej wysuszy Waszą skórę niż mydło w kostce.


ODROBINA MATU, CZYLI POMADKA SEPHORA COLOR LIP LUST No. 07

Od kiedy zaczęłam regularnie peelingować usta doszłam do wniosku, że matowe/ półmatowe pomadki są genialne! Nie przestałam lubić pomadek a'la błyszczyk, ślicznych, wilgotnych i bajecznie nawilżających ale uważam, że stonowane satyny, maty i półmaty maja w sobie coś tajemniczego i eleganckiego! Dziś chcę pokazać Wam sztyft, który mam w swoich zbiorach od ładnych kilku miesięcy a dopiero teraz odkrywam jego uroki. Mowa o trwałej pomadce SEPHORA COLOR LIP LUST w odcieniu 07