Denko No.4

Jako, że mamusia przyjeżdża na weekend postanowiłam zrobić mały porządek i powywalać wszystko co jest mi zbędne. Przy okazji sprzątania zorientowałam się, że dawno nie było u mnie denka, więc proszę bardzo. Oto produkty, które udało mi się zużyć od ostatniego denkowego wpisu ;)



1. Żel pod prysznic Biały Jeleń o zapachu jagody i łopianu- bardzo lubię żele firmy Biały Jeleń, gdyż okazały się bardzo przyjazne dla mojej skóry. Więcej TU

2. Peeling cukrowy Perfecta SPA o zapachu czekolady i kokosa- pięknie pachnie...i to na tyle! Strasznie nie polubiłam tego produktu i ledwo go zmęczyłam! Po pierwsze, zawiera całą masę parafiny, która oprócz tego, że zostawia tłusty film na skórze (brrr! wstrętne uczucie) to niestety ale mnie zapychała! Poważnie! nie mogłam sobie poradzić z dekoltem i ramionami.
Nigdy więcej nie kupię żadnego peelingu z parafiną.


3. Serum intensywnie nawilżające BANDI- mój ulubieniec, którego bardzo chętnie odkupię. Pełna recenzja TU

4. Krem pod oczy Iwostin Oftalin- póki co, nie miałam lepszego kremu pod oczy. Rewelacyjnie nawilżał, łagodził i działał na okolice oczu. Recenzja TU

5. Płyn micelarny Uriage- był to całkiem pozytywny produkt. Dobrze zmywał, jednak miałam wrażenie, że nie poradził sobie w 100% z wodoodpornym eyelinerem. Nie szczypał ani nie wysuszał skóry pod oczami. Sprawdzę cenę w aptece i jeśli nie będzie zbyt wygórowana kupię pełnowymiarowe opakowanie.

6. Maseczka nawilżająca- średniaczek, więcej nie kupię.


7. Mleczko do ciała Yves Rocher-migdałowe-  Jak na produkt Yves Rocher muszę powiedzieć, że był to całkiem udany kosmetyk, który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Mleczko jest dość lekkie, szybko się wchłania-idealne na cieple dni. Nawilżanie jest optymalne, jednak dla osób z poważnymi przesuszeniami może okazać się za słabe. Ma dość intensywny zapach i rzadką konsystencję.

8. Krem do rąk (próbka) Yves Rocher- cytryna i wanilia- najwstrętniejszy zapach z jakim miałam "przyjemność" obcować. Jest bardzo słodki, intensywny i chemiczny a do tego utrzymuje się baaaardzo długo. Produkt zamiast nawilżać wysuszył moje dłonie. Całkowity niewypał.


9. Płyn do płukania jamy ustnej- WSTRĘTNY!!!! Dziewczyny! nie oszczędzajcie na płynach! Ledwo zużyłam, pomagał mi K. bo w innym wypadku poleciałby do kosza.

10. Antyperspirant Fa w sztyfcie- UWAGA BUBEL! Na moje gruczoły potowe nie podziałał ;) Co gorsza żółci ubrania! Zniszczyłam ulubione bluzki i za nic nie mogę ich doprać! Dziewczyny help me! macie jakieś patenty na  dopranie zabrudzonych "antyperspirantem" ??


11. Lakier Wellaflex najmocniejszy- jak na produkt drogeryjny był to całkiem przyzwoity lakier, nie utrwalał jakoś strasznie długo i mocno jednak nie tworzył kasku i łatwo dawał się wyczesać. Włosy były elastyczne.

12. Taft power- najmocniejszy- dobrze utrwala jednak tworzy kask...coś za coś:/ Dodatkowo mam wrażenie, że przetłuszczał mi włosy.




Możecie polecić jakiś faktycznie dobry lakier?



Uczę się obsługi eyelinera ;)

Tytuł dzisiejszego posta idealnie odzwierciedla poziom moich umiejętności "kreślarskich" ;) Otóż wstyd (a może i nie) się przyznać ale swój pierwszy eyeliner kupiłam jakieś 2 tygodnie temu, czyli w wieku 24 lat. Wcześniej, jeśli już wysuwałam kreski, robiłam to jedynie kredką. Jak się okazało jest to mega łatwe w porównaniu do eyelinera ;)



Dzisiejszy makijaż oka jest bardzo skromny, jedynie jasny, beżowy cień, który w słońcu cudownie się mieni oraz kreska. Resztę twarzy zrobiłam jak zwykle: troszkę podkładu, bronzera i różo.
Jako, że jestem prawdziwą przodowniczą pracy uciekam na uczelnię robić swoje...nawet w Boże Ciało  :/ 
Wam życzę udanego dnia i miłego wypoczynku :)



*****************************************************************************

Moje Drogie!
Dziękuję Wam serdecznie za świetne spotkanie blogerek w Lublinie! Gdy tylko znajdę troszkę czasu "ogarnę temat" i zrobię oddzielny wpis, jednak póki co muszę dokończyć sprawy mojej pracy mgr.
Dziewczyny! Wpadłam na taki pomysł, który Wam nieśmiało zapodam-Co Wy na to żeby zorganizować spotkanie (prywatne, bez komerchy) pod kątem warsztatów makijazowych? Może któraś z Was nauczyłaby mnie w końcu jak malować kreskę ;) :D


W roli głównej: On Line men&care, 3w1 żel pod prysznic orzeźwiający, wersja active

Moje Drogie przyszedł czas na pierwszą na moim blogu "gościnną recenzję" :) Wołajcie swoich mężczyzn, dziś będzie coś dla nich. Zwyczajem mojego K. recenzja szybka jak wiatr, napisana lotem trzmiela!
Co dziś bierzemy na tapetę? Żel pod prysznic 3 w 1 active; twarz, włosy, ciało, czyli coś, co mój K. lubi najbardziej.







Co twierdzi producent?                                                                                                            




Nowoczesna i praktyczna formuła żeli umożliwia jednoczesne mycie twarzy, ciała i włosów. Dzięki zastosowaniu alantoiny żele wygładzają i zmiękczają skórę. Dodatek gliceryny o właściwościach nawilżających czyni ją miękką i delikatną. Żele skutecznie myją całe ciało, pozostawiając je odświeżone i wypielęgnowane. Męskie aromaty preparatów zapewniają uczucie orzeźwienia i pobudzają do działania. Żele mają pH neutralne dla skóry. Zostały przebadane dermatologicznie. Nie zawierają parabenów. 

Żel pod prysznic dla mężczyzn Active z wyciągiem z guarany, który uelastycznia skórę, pobudza do działania i dodaje energii.

Opinia K.                                                                                                                                  

Cześć.
Omawianym produktem jest żel pod prysznic 3 w 1,  firmy On Line.



Zalety:
  • ładny zapach, który bardzo spodobał się Ani ( owszem, jest on bardzo świeży, energetyzujący, idealny na gorące dni)
  • zapach utrzymuje się na ciele dość długo, jednak nie jest zbytnio uciążliwy.
  • opakowanie jest wygodne, dobrze leży w dłoni. Nie ma żadnych problemów z otwieraniem, jest dość solidne więc nie wyleje się w kosmetyczce.
  • żel bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje
  • Największa zaletą jest jego wielofunkcyjność, można go stosować zarówno do mycia włosów jak i całego ciała. Nie trzeba zabierać ze sobą pod prysznic kilku butelek co oszczędza miejsce i czas.
  • Bardzo dobrze myje
  • Nie wysusza jakoś strasznie skóry oraz nie powoduje łupieżu 
  • Cena
  • Wydajność
  • Dobra korelacja ceny do jakości i wydajności

Wady:
  • standardowo szczypie w oczy


Na końcu muszę napisać kilka zdań od siebie, gdyż nie da mi to spokoju. Otóż nie sadziłam, ba nigdy w życiu nie przypuszczałam, że K. się tak przejmie pisaniem recenzji. Cały czas odganiał mnie od laptopa i jak mantrę powtarzał, ze to jego tekst, on testował i mam się nie wtrącać ;) Oj uwierzcie mi, co to był za widok :D Jak widzicie recenzja jest krótka, zwięzła i na temat ;) Jak zauważyłyście zniknęło różowe "podkreślenie"  a pojawiło się szare/niebieskie....no żeby nie było zbyt babsko ;)

Dziewczyny, jak to u was wygląda? Namawiacie swoich mężczyzn do testowania i "wypunktowania" cech produktu czy wolicie na własną rękę spróbować i same napisać kilka zdań?






W moim mydlanym domu...wszystko się zdarzyć może :)

"Co ty tak tyko te mydła i mydła?! już nie masz innych tematów?!"

Może i mam, ale terminy gonią więc kontynuujemy testowanie produktów marki The Secret Soap Store, które jak wiecie mam przyjemność testować dzięki uprzejmości firmy JM Spa&Wellness. Moje Drogie, krążąc w tematyce mydlanej, chcę Wam przedstawić naturalne mydełka Secret Soap Store. 
Darując sobie zbędne wstępy, przechodzimy do sedna! 
Ranking mydełek wygląda następująco :)



1. Mydło naturalne makowe peelingujące                                                                                               
Zdecydowanie najbardziej przypadło mi do gustu. Po pierwsze, zapach jest bajeczny, taki jak lubię najbardziej- delikatny, subtelny i jak na mój nos-bardzo mleczny. Kąpiel z tym mydełkiem była czystą przyjemnością. Nie żartuję! Dodatkowo zawartość drobnych ziarenek genialnie wpłynęła na moją skórę. Miałam ważenie, że po kąpieli była ona milsza i gładsza w dotyku. Drobinki złuszczające są na tyle delikatne, że spokojnie mogą je stosować osoby z wrażliwą i skłonna do podrażnień skórą. moim zdaniem, jest to bardzo dobry zdzierak, który dobrze spełnił swoje zadanie, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy-jak po peelingach z parafiną (brrr! nie cierpię tego uczucia) 
Zdecydowanie odkupię ponownie.


2. Argan&Goats soap bar                                                                                                                          

Miałam spory dylemat czy nie przyznać mu pierwszego miejsca, jednak marzenie o dobrym zdzieraku przeważyło ;)
Mydełko pachnie pięknie i jest to jego zdecydowany atut! Początkowo nie mogłam oderwać od niego...nosa ;) Kąpiel z wykorzystaniem mydełka arganowego była czymś więcej niż tylko zabiegiem higienicznym...była  chwilą relaksu, odprężenia oraz ukojeniem nerwów czy emocji przed snem. Jest to bardzo przyjemny produkt, który każdej z Was przypadnie do gustu. Miłym detalem jest fakt, że zapach utrzymuje się na ciele jeszcze przez pewien czas po kąpieli :) Stwierdziłam, że muszę sobie dokupić jakiś balsam do ciała w analogicznej linii zapachowej :)
Działanie jest jak najbardziej poprawne, mydełko genialnie oczyszcza skórę i tak jak jej poprzednik- nie wysusza ani nie powoduje uczucia ściągnięcia :) Skóra jest baaaardzo przyjemna w dotyku (oj bardzo, bardzo) oraz...uwaga- cudownie sprawdza się przy goleniu nóg (wiem, że powinno się stosować pianki do golenia, jednak ja zawsze zapominam ją zabrać z pokoju do łazienki ). Zero podrażnień i wrastających włosków a skóra jest jak aksamit!
Zdecydowanie kupię!




3. Bio mydło czarna porzeczka                                                                                                                

Na miejscu trzecim uplasowało się mydełko porzeczkowe. Zapach nie jest zły, jednak w obliczu tak potężnej konkurencji-odpada w przedbiegach ;)
Mydełko spełnia swoją funkcję myjącą jednak doznania "eteryczno-duchowo-zapachowe" są o wiele mniejsze. Produkt dość dobrze się pieni i równie sprawnie spłukuje. Nie wiem czemu, ale miałam wrażenie, że lekko ściągnęło moją skórę więc szybki zastosowanie balsamu było niezbędne.
Raczej nie odkupię, gdyż o wiele bardziej przypadło mi do gustu mydło arganowe.



*****************************************************************************
Poza klasyfikacją znalazło się mydło ekskluzywne męskie perfumowane z tego prostego względu iż nie było testowane bezpośredni przeze mnie ;) Recenzje przygotował dla Was K. więc będzie ona iście "męska", rzeczowa i chyba taka jak faceci lubią najbardziej ;)
Zaczynamy! Niczym wojskowy rygor ;)
  • ładnie pachnie (tu muszę wtrącić swoje trzy grosze; otóż mydełko pachnie BAJECZNIE!!! tak jak każdy mężczyzna pachnieć powinien!!! Panowie! uwielbiamy ten zapach! Męski, silny...oj od razu mam w wyobraźni widok tych silnych, męskich ramion...)
  • pieni się (odkrył Amerykę :D )
  • szkoda, że nie można zastosować do mycia głowy (mój K. jest fanem wszystkiego co wielofunkcyjne)
  • Myje (od siebie dodam, że po tygodniu stosowania polepszył się stan przesuszonej na maxa skóry na ramionach-zdecydowanie widzę różnicę)


******************************************************************************
Podsumowując, uważam, że produkty dostępne w sklepie prowadzonym przez JM Spa&Wellness są godne wypróbowania. Jak wspominałam, najbardziej upodobałam sobie makowe mydełko peelingujące, które jest dla mnie idealnym zdzierakiem, który nie zostawia na skórze wstrętnej, tłustej powłoczki. Mydełko arganowe jest idealnym umilaczem wieczornych kąpieli. Jestem pewna, że zauroczy Was zapach i delikatne działanie mydełka :)

                                        
Jakie są Wasze ulubione naturalne mydełka?          








Mydełko borowinowe od The Secret Soap Store

Moda na naturalne mydełka trwa na całego i trzeba przyznać, że wybór jest ogromny! Chciałoby się powiedzieć, dla każdego coś miłego...jednak jak w tym gąszczu odnaleźć swego rodzaju perełki? Wiadomą sprawą jest to, że potencjalny konsument...zwłaszcza kobiety...w dużej mierze kieruje się względami estetycznymi produktu. Nie ma co się okłamywać  większość z nasz to stoczki, które uwielbiają gdy kosmetyk pięknie pachnie i ma cudowne opakowanie. Ja jestem 100% sroczką i się tego nie wstydzę, dlatego tym bardziej się cieszę, że dzięki uprzejmości firmy JM Spa&Wellness miałam możliwość przetestować produkt, który na pierwszy rzut oka może nie zachwycać.


Dzisiejszy wpis poświęcony będzie naturalnemu mydełku z borowiną. Podejrzewam, że część z Was zna dobroczynne, regenerujące działanie produktów zawierających w swym składzie borowinę. Kąpiele borowinowe cieszą się wciąż rosnącą popularnością, zwłaszcza wśród osób dotkniętych problemem suchej, szorstkiej skóry. Borowina będzie również adekwatna dla osób zmagających się z cellulitem, przebarwieniami, bruzdami lub dla tych z Was, które chcą opóźnić procesy starzenia.


Co twierdzi producent?                                                                                                                       



Tradycjna receptura, naturalne składniki. Mydło naturalne na bazie naturalnych olejów roślinnych z dodatkiem borowiny.
Naturalne mydło z dodatkiem borowiny nadaje skórze lekko kwaśny, korzystny odczyn wspomagający naturalny płaszcz wodno-lipidowy skóry. Działanie sorpcyjne kwasów humusowych pochodzących z torfu, którego pochodną jest borowina powoduje głębokie oczyszczanie skóry i jej długotrwałe nawilżanie. Fitohormony pobudzają metabolizm i procesy energetyczne komórek, co stymuluje syntezę kolagenu odpowiedzialnego za sprężystość skóry.
Mydło zawiera oryginalny wyciąg borowinowy będący skarbnicą substancji aktywnych torfu. Wyciąg borowinowy, poprawia stan suchej, łuszczącej się skóry i zmniejsza jej szorstkość, posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne, oraz glicerynę, która delikatnie nawilża i wygładza.

Do produkcji mydła naturalnego wykorzystywane są wióra mydlane z olejów roślinnych, pochodzących  z upraw kontrolowanych biologicznie. Podstawą wysokiej jakości mydła naturalnego jest wyjątkowe połączenie oleju palmowegooleju kokosowego oraz oliwy z oliwek. W mydłach naturalnych zamknięty jest czar gajów oliwnych i urok palm kokosowych.


Składniki (INCI):
Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerin, Palm Acid, Sodium Chloride, Palm Kernel Acid, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Peat, PPG-5 Ceteth-20, Olea Europaea Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum.

Moja opinia:                                                                                                                                         

Po pierwsze, trzeba przyznać otwarcie, że wizualne walory mydełka nie są zachęcające. Generalnie jakoś zawsze obawiałam się mydeł/kosmetyków o ciemnej barwie, gdyż kojarzyły mi się z błotem i brudem ;) Mimo moich początkowych oporów odważyłam się i wypróbowałam mydełko borowinowe na własnej skórze i okazało się, że "nie takie mydło straszne, jak się go spróbuje" ;)
Zapach był kwestią dyskusyjną, gdyż mojej mamie nie przypadł do gustu, natomiast mnie kompletnie nie przeszkadzał a nawet stwierdziłam, że jest on całkiem przyjemny. Mydło ma kształt prostopadłościanu dzięki czemu bardzo wygodnie i pewnie leży w dłoni. Produkt całkiem dobrze się pieni i równie sprawnie się spłukuje.


Działanie mydełka jest fenomenalne! Po raz kolejny przekonałam się do słuszności stosowania kosmetyków naturalnych zamiast sztucznych i chemicznych żeli. Mydło nadaje się zarówno do mycia ciała jak i twarzy. Mydełko bardzo dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją miłą aksamitną w dotyku. W porównaniu do żeli pod prysznic, mydło borowinowe nie wysusza ani nie powoduje uczucia ściągnięcia. Dzięki lekko kwaśnemu pH mydełko nie narusza naturalnej bariery lipidowej skóry (nasza skóra woli nieco kwaśne pH  ). Kondycja skóry mojej mamy ewidentnie się poprawiła i komisyjnie stwierdziłyśmy, że przerzuca się na kosmetyki borowinowe.
Na koniec, muszę wspomnieć o wpływie mydełka na twarz. Wielkie chapeau bas, za działanie osuszające i przyśpieszające gojenie się wyprysków! Moim zdaniem jest to niekwestionowany atut mydła borowinowego.


Podsumowując, uważam, że jest to genialny produkt, który przypadł do gustu zarówno mnie jak i mojej mamie. Mydełko pozostawia skórę dobrze oczyszczoną, gładką i aksamitną w dotyku. W porównaniu do tradycyjnych żeby pod prysznic, nie wysusza i nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Nadaje się zarówno do mycia twarzy jak i całego działa. Zapach jest kwestią dyskusyjną, gdyż mnie nie przeszkadzał a nawet wydał mi się całkiem przyjemny ;)
Mydełko polecam szczególnie tym z Was, które mają skórę suchą gdyż dzięki lekko kwaśnemu pH produkt nie narusza naturalnej bariery lipidowej skóry.





Krem idealny? Tak! ale tylko z kremidealny.pl ;)

Czy macie swój krem idealny? taką perełkę, której nigdy w życiu nie zamienicie na nic innego?
Ja jeszcze nie znalazłam takiego wymarzonego kremu do twarzy...no może oprócz Uriage, który wspominam z dużym sentymentem ;) 
Jakiś czas temu otrzymałam wspaniała przesyłkę, która wręcz zaparła mi dech w piersiach. Mowa o cudownym prezencie od firmy KremIdealny.pl których produkty będę miała możliwość testować. Jako, że sama nie mam takiej mocy przerobowej, postanowiłam, że Krem Złoty powędruje do mojej mamusi. W końcu Dzień Matki zbliża się wielkimi krokami :)


Do wypróbowania otrzymałam dwa pełnowymiarowe kremy oraz Pigment, który już zdążył skraść moje serce :)
Jesli macie ochotę zapoznać się nieco bliżej z opisem poszczególnych produktów wystarczy kliknąć ;)





Jaka jest filozofia marki KremIdealny.pl ?                                                                                                    

"Im mniej kremów, tym lepiej!"

KremIdealny jest owocem wielu doświadczeń -  tych związanych z wrażliwą naczynkową skórą i tych wynikających z pracy zawodowej w przemyśle kosmetycznym.
Myślą przewodnią było znalezienie receptury ponadczasowej, czyli takiej, która przede wszystkim zapewni skórze ukojenie i nawilżenie.
Oba kremy, złoty i różowy, stworzone są bez emulgatorów i mają strukturę ciekłokrystaliczną, tak jak skóra.  Struktura ciekłokrystaliczna i składniki dzięki którym możliwe jest jej stworzenie, są odpowiedzialne za świetne właściwości nawilżające kremów.  Mimo, że niektórzy po aplikacji odczuwają lekkie ściąganie, badania stanu nawilżenia skóry wskazują, że jest ona dobrze nawodniona.  
Kremy nadają się dla bardzo odwodnionej cery, nie zostawiają tłustego filmu, a po aplikacji skóra jest plastyczna i miękka w dotyku.
Te dwa kremy to nasze rogi obfitości: różowy pięknie łagodzi i likwiduje zaczerwienienia, a złoty karmi i dopieszcza.  Oba są skutecznymi pułapkami wody. Tworzymy je na bieżąco, według zamówień,, także za każdym razem dostajesz świeży produkt.


Na dzień dzisiejszy już wiem, że będzie to genialne "testowanie". Tak jak w przypadku serum firmy Bandi, już teraz wiem, że kosmetyki są warte zainteresowania i rozważenia zakupu :)
Zapraszam do zapoznania się ze stroną producenta.



Pharmaceris T, seria SEBOSTATIC, krem przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący

O zmianach w mojej pielęgnacji pisałam już dość dawno. Zrezygnowałam z kuracji TriAcnealem, który nota bene, nie sprostał moim wymaganiom. Postanowiłam zamienić go na produkty ze słynnej już serii Pharmaceris T. Mój wybór padła na krem peelingujący (I stopień złuszczania) 5% kwas migdałowy i krem na dzień przeciwtrądzikowy matująco-normalizujący. Na pierwszy rzut poszedł krem na dzień.


Co twierdzi producent?                                                                                                                          


Wybierz linię dermokosmetyków Pharmaceris T, jeżeli Twoja skóra ma skłonność do przetłuszczania się, pokryta jest zmianami zapalnymi i zaskórnikami oraz ma rozszerzone pory. Poczujesz się pewniej, gdy stanie się gładka, oczyszczona i uwolniona od wszystkich niedoskonałości. 
Dermokosmetyki z linii Pharmaceris T do pielęgnacji twarzy i ciała powstały w oparciu o substancje aktywne regulujące pracę gruczołów łojowych. Zawierają również substancje o działaniu antybakteryjnym. Preparaty mają bezpieczne, hipoalergiczne formuły. 

wskazania:
Codzienna pielęgnacja skóry z nasilonym trądzikiem i z już istniejącymi zmianami, ze skłonnością do łojotoku, powstawania zmian zapalnych i zaskórników, przetłuszczającej się. Krem rekomendowany na dzień. 
działanie:
Zawarte w kremie Octopirox® i Tamarynda działają przeciwtrądzikowo i zapobiegają powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Dzięki specjalistycznemu połączeniu kompleksu wyciągu z łopianu, biotyny i jonów cynku z mikrogąbeczkami o silnych właściwościach absorbujących, krem skutecznie redukuje wydzielanie sebum i skutecznie matuje skórę w ciągu dnia. Glucam® o silnych właściwościach nawilżających, wygładza i przywraca skórze utraconą elastyczność i miękkość naskórka. Dzięki zastosowaniu filtrów UVA i UVB krem rekomendowany jest do stosowania na dzień jako skuteczna ochrona skóry trądzikowej. Zawiera hipoalergiczną kompozycję zapachową. 


Skład:
Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetyl Alcohol, Ethylhexyl Triazone, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Titanium Dioxide, Di-C12-13 Alkyl Tartrate, Octocrylene, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Piroctone Olamine, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Propylene Glycol, Butylene Glycol, Allantoin, Alumina, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Arctium Majus (Burdock) Extract, Simethicone, Zinc PCA, Biotin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Parfum

Moja opinia:                                                                                                                                           

Produkt zamknięty jest w bardzo wygodnym i praktycznym opakowaniu. Trzeba przyznać, że jest to zdecydowanie mocna strona kosmetyków firmy Pharmaceris. Opakowania posiadają pompkę, która działa na podobnej zasadzie do tłoka, dzięki czemu mamy pewność, że zużyjemy krem do ostatniej kropelki. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę względy higieniczne, gdyż nie babramy się-często brudnymi-palcami w kremie. Niestety minusem pompki jest dozowanie zbyt dużej ilości produktu.


Konsystencja była dla mnie sporym zaskoczeniem, otóż krem jest dość gęsty i zawiera w sobie...nie bardzo wiem jak to określić- " grudko-podobne-coś". Na pierwszy rzut oka myślałam, że kupiłam produkt przeterminowany, który zwyczajnie się zważył. Krem ma kolor biały jednak czasami opalizuje na żółto/ecru.
Zapach jest trudny do określenia, typowo chemiczny.
Aplikacja nie była czystą przyjemnością ;)



Po pierwsze, jak wspomniałam wyżej, pompka dozuje za dużo produktu. Jako, że jestem osobą oszczędną postanowiłam, że wsmaruję całość w twarz i szyję...niestety był to zły pomysł. Krem się nie wchłonął,  był wysuwalny i rolował się pod palcami...o bieleniu twarzy nie wspomnę. Dałam mu druga szansę i następnym razem zadozowałam go mniej, jednak efekt był podobny. Krem bieli skórę, dość długo się wchłania a jeśli nie odczekamy swego i nałożymy podkład- macie jak w banku, że się zroluje.
Działanie normalizująco-matujące?
Średnie.
Jeśli "książę-pan" raczy się wchłonąć, faktycznie zmatowił nieco skórę. Czy normalizuje? Szczerze powiem, że mam co do tego wątpliwości. Dobrze sprawdzał się w duecie z maseczkami Normativ z Dermedic-i faktycznie nie miałam wtedy problemów skórnych, jednak nie wiem czy była to bardziej zasługa kremu czy raczej maseczek... a może doszło do synergizmu działania obu produktów.


Podsumowując, wydaje mi się, że chyba nigdy więcej się na niego nie skuszę. Nie był to produkt zupełnie zły, jednak nie zachęcił mnie do ponownego zakupu. Dużym minusem była dla mnie konsystencja, która zawierała opisywane wcześniej "grudko-podobne-coś". Nie przekonała mnie również efekt bielenia twarzy i średniej jakości matowienie. Zdecydowanie w cenie około 44 zł można spodziewać się lepszych efektów i bardziej zachęcającej formuły.
Przyznam, że pokładałam w nim duże nadzieję, czytałam wiele Waszych opinie i wiem, że byłyście z niego zadowolone, dlatego szkoda, że nie mogę napisać tego samego. 



Ocena: 2,5/5
Czy kupię ponownie? NIE