Nowości w mojej kosmetyczce :)


Hej Dziewczyny!

Świąteczne zakupy ;)
Poległam dziś na całej linii, mój plan nie kupowania niczego nowego legł w gruzach;)
Pokusa była tak ogromna, że nie dałam rady się oprzeć ;) Otóż weszłam do Inglota a należę do osób, które nie potrafią wyjść z pustyki rękami ;)
Muszę przyznać, że najbardziej lubię robić zakupy właśnie w Inglocie, w mojej rodzinnej miejscowości, Panie są starsznie miłe i sympatyczne, zawsze doradzą mi coś fajengo.
Oto co kupiłam :)

nowa paletka cieni, lakier do paznokci, kredka do ust i eyeliner w płynie


Pełny opis pojawi się już po Świętach, podejrzewam, że nie będę miała czasu na pisanie dłuższych "poematów" :)

Trzymajcie się ciepło !

Życzę Wam wszystkim wesołych, pełnych miłej i rodzinnej atmosfery Świąt Bożego Narodzenia!

Pozdrawiam A.

Rozświetlacz MAC Mineralize skinfinish.


Hej Dziewczyny!

Podzielę się dzisiaj z Wam moimi wrażeniami związanymi z rozświetlaczem MAC Mineralize skinfinish.
Mój jest w kolorze Soft&Gentle i jest on częścią stałej kolekcji MAC.
Kupiłam go w te wakacje i od razu się w nim zakochałam!

MAC Mineralize skinfinish
Nie ma co ukrywać, kolor jest niesamowity,który określiłabym jako biszkoptowo-złoty- srebrny!
tak, tak !
Jest to niezwykłe połączenie, które sprawia, że produkt jest tak bardzo uniwersalny! Jestem pewna, że będzie pasował zarówno do brunetki jak i blondynki czy rudej :)
Powiem więcej, jak na mój gust, jest on jedyny w swoim rodzaju!


Soft&Gentle 


Rozświetlacz po nałożeniu na twarz mieni się tysiącem cudownych drobinek, jednocześnie nie zawiera on w sobie przesadnego brokatu,którego większość z nas nie lubi. Produkt daje efekt szykownego i eleganckiego rozświetlenia, które przypomina mieniąca się taflę wody :)
Nadmienię, że nie jest to zwykły efekt, który czasem dają nam perłowe cienie do powiek.

Rozświetlacz po roztarciu
Aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna, produkt mimo tego, iż jest w kamieniu łatwo nakłada się na pędzelek, nie musimy się tu jakoś specjalnie męczyć czy trzeć pędzlem o produkt. Wystarczy jedynie delikatnie "zamoczyć" pędzelek w rozświetlaczu, delikatnie strzepać nadmiar i już :)

Trwałość jest charakterystyczną cechą produktów MAC :)
Owy rozświetlacz nie odbiega od reguły :)
Trzyma się on na twarzy bardzo długo, co ważne w miejscu gdzie go nałożyłyśmy, absolutnie nie osypuje się!


MAC rozświetlacz Soft&Gentle


Gramatura jest imponująca, otrzymujemy bowiem aż 10 g produktu, które uwierzcie mi, starczy nam na bardzo długo. Ja mój egzemplarz używam, praktycznie każdego dnia, od sierpnia a zużycia nic a nic nie widać!

Minus to zdecydowanie cena oraz dostępność.



Podsumowując, uważam, że jest to produkt wart każdej złotówki!
Jeśli jesteście gotowe zainwestować pieniądze w rozświetlacz, polecam MAC-a Soft&Gentle.
Jedyna uwaga, jeśli lubicie zmieniać co pewien czas produkty do makijażu ostrzegam, że nie pozbędziecie się go tak łatwo! O nie!
produkt spokojnie wystarczy nam na rok a może nawet i dłużej! ;)



Pozdrawiam A.






p.s jeśli możecie odsyłam Was do posta , będę bardzo wdzięczna :)
http://kosmetyczkaani.blogspot.com/2012/12/mac-owy-dylemat-czyli-nietypowy-post.html

Korektor mineralny BELL

Cześć !

Postanowiłam napisać dziś kilka słów na temat korektora, który moim zdaniem jest bardzo niepozorny ;)
Mowa tu o produkcie firmy Bell Multi Mineral anti-age concealer

Korektor Bell Multi Mineral

Korektor kupiłam w wakacje i obowiązkowo muszę dodać, że używam go praktycznie dzień w dzień.
Cena to około 10 zł (wybaczcie nie pamiętam dokładnie) w każdym razie, jest taniutki.
Gramatura to 7,5 g
Docelowo jest to korektor rozświetlający pod oczy, jednak ja stosuję go również na inne niedoskonałości.
Mój jest w kolorze najjaśniejszym 01.
Od otwarcia mamy 6 miesięcy na zużycie.






Moja opinia:
  • jest to standardowy, płynny korektor w bardzo banalnym opakowaniu i ze zwyczajnym aplikatorem 
  • zapach nie jest dokuczliwy, uznałabym go za neutralny
  • konsystencja odpowiednia, nie jest zbyt rzadki ani za gęsty
  • BARDZO fajna i przyjemna aplikacja, nie trzeba się specjalnie spieszyć, bo produkt nie wysycha tak szybko jak np. MAC pro-longwear
  • Genialne jest w nim to, że nie tworzy skorupy pod oczami
  • ładnie wpasowuje się w strukturę cery
  • NIE wchodzi w zmarszczki pod oczami
  • krycie jest średnie, jeśli ktoś ma bardzo duże problemy z cieniami i chce je koniecznie w całości zamaskować, ten korektor może okazać się troszkę za słaby, jednak ja, na co dzień, lubię naturalny wygląd i nie przeszkadza mi taki stopnień krycia.
    Oczywiście jeśli szykuje mi się jakieś wyjście lub gdy ewidentnie chcę zamaskować oznaki "poprzedniego wieczoru" stosuje MAC pro-longwear ;)
  • Śmiało przyznaję się do tego, że stosuję go nawet częściej niż MAC-a!!
  • dobrze sprawdza się jako baza pod cienie
Bell Multi Mineral

A teraz kilka minusów (żeby nie było tak różowo )

  • trwałość jest średnia (oczywiście w porównaniu z MAC) jednak jak za taką cenę, nie ma się co dziwić.
  • jeśli nakładamy go na krem, który jeszcze się nie wchłonął  do końca, istnieje ryzyko, że korektor może się zważyć i zrolować a wtedy, niestety trzeba zaczynać od początku.

Korektor Bell nr.01


Produkt jest naprawdę warty uwagi i temu, żeby przyjrzeć mu się troszkę dłużej.


Generalnie jestem z niego naprawdę bardzo, bardzo zadowolona!
Za cenę kilku złotych otrzymujemy bardzo dobry jakościowo produkt. Ważne dla mnie jest to, że nie podkreśla moich mini zmarszczek, nie wchodzi w załamania i nie tworzy skorupy, której wręcz nie cierpię.
Kiedyś, kosmetyki Bell kojarzyły mi się wyłącznie z strasznie klejącymi błyszczykami, pudrowym zapachem i ogólnie produktami słabszymi, jednak dzięki temu korektorowi przełamałam te moje stereotypy!

Jestem pewna, że zostanę z nim już na zawsze. Zdecydowanie znalazłam produkt, którego długo szukałam!


Korektor mineralny Bell nr. 01 po roztarciu





Polecam go każdej z Was!


Pozdrawiam A.

Podkład mineralny Lily Lolo

Hej Dziewczyny!

 Przygotowałam dla Was recenzję podkładu mineralnego firmy Lily Lolo :)

Podkład mineralny Lili Lolo
Kosmetyki zamówiłam już jakiś czas temu, jednak nie chciałam wyciągać pochopnych wniosków, dlatego czekałam trochę z recenzją owego podkładu.

Pierwszym problemem związanym z zakupem był oczywiście problem z kolorem, niby na stronie, z której zamawiałam produkt, jest siatka kolorystyczna, jednak tak na prawdę zamówiłam go trochę w ciemno.

 China Doll należy do gamy kolorów neutralnych, blady/jasny (jest to odcień drugi co do jasności w gamie neutralnych)


Lili Lolo podkład mineralny









Lili Lolo China Doll


 PLUSY:
  • jest to produkt w 100% ze składników naturalnych
  • zawiera filtry UV
  • jako, że jest to podkład w formie pudru logiczne, że nie zawiera parafiny.
    Muszę, przyznać, że jest to główny powód, dla którego go kupiłam. Podkład ABSOLUTNIE NIE zapycha porów, co jest w mojej opinii genialne.
  • NIE uwidacznia rozszerzonych porów ani nie podkreśla ewentualnych suchych skórek.
  • bardzo ładnie się rozprowadza na skórze, aplikacja jest szybka i przyjemna.
  • nie zostawia żadnych smug, nierówności
  • idealnie wpasowuje się w skórę, po chwili od aplikacji staje się całkowicie niewidoczny, genialnie zgrany z naszą karnacją
  • krycie możemy stopniować,gdyż zależy ono od ilości nałożonych warstw, po pierwszej warstwie określiłabym je jako lekkie
  • bardzo szeroka gama kolorystyczna
  • produkt jest miałko sproszkowany przez co jest strasznie wydajny, dodatkowo jest bardzo leciutki, nie obciąża cery.
  • trwałość jest dobra, utrzymuje się na twarzy około 6 godzin, co jak dla mnie jest zupełnie wystarczające.
Lili lolo China Doll gruba warstwa

Lili Lolo podkład roztarty, jedna warstwa


MINUSY:
  • niestety cena 69,90 zł



Podsumowując, wydaje mi się, że jest to bardzo dobry produkt mimo dość sporej ceny.
Osobiście zdecydowałam się na jego zakup, gdyż jestem w trakcie kuracji z TriAcnealem i co pewien czas, jak ja to mówię, przechodzę "wylinkę" i standardowe, płynne podkłady jak tylko mogą, podkreślają suche skórki a wiadomo, że nie wygląda to dobrze.

Lily Lolo jest w takich sytuacjach niezastąpiony.
Buzia wygląda promiennie, świeżo, koloryt jest wyrównany.
Dodatkowo urzekło mnie w nim to, że nie zapycha a także nie podkreśla porów.
Lili Lolo China Doll

Osobiście jestem całkowicie zachwycona tym produktem :)


Czy kupię go ponownie? TAK
Ocena: 5/5

MAC-owy dylemat, czyli nietypowy post :)

Hej Dziewczyny!

Przychodzę dzisiaj do Was z troszkę nietypowym postem.
Jak wiecie mieszkam w Lublinie i nie mam łatwego dostępu do kosmetyków marki MAC, gdyż muszę przyznać, że rzadko bywam w Warszawie...żeby nie powiedzieć, że bardzo rzadko.
Do zamawiania kosmetyków przez internet jakoś nie jestem przekonana z różnych względów.

Ostatnio, ku mojej radości, pojawiła się okazja wyjazdu do stolicy!

I tu pojawia się mini problem...zapewne uznacie go za banalny ;)
Otóż, mam do was pytanie:

Co tak na prawdę warto kupić w MAC-u??


Wiadomo, że chciałabym wszystko no ale cóż, finanse mi na to nie pozwolą, dlatego chciałabym dobrze ulokować pieniądze.

Zastanawiam się nad pomadką i cieniem "Satin Toupe", słyszałam o nich wiele dobrego.

Róży ani bronzerów z MAC-a nigdy nie miałam, tak samo jak podkładów.

Mam kilka produktów tej firmy : http://kosmetyczkaani.blogspot.com/2012/09/wszyscy-maja-mac-mam-i-ja.html
 jestem ich absolutna fanką, dlatego chciałabym zrobić racjonalne zakupy, kilka "kultowych" produktów. 

Póki co, na dzień dzisiejszy mam kompletny mętlik w głowie! Oglądam filmy, czytam Wasze blogi i ciągle się nad tym zastanawiam ;)
Normalnie fiksuję :P


Będę Wam niesamowicie wdzięczna, za każdą podpowiedź!
Jeśli możecie piszcie numerki produktów lub podsyłajcie linki do postów w tej tematyce na Waszych blogach.



Pozdrawiam i czekam na odzew :)



NUDziak od Golden Rose

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was małe co nieco, na temat pomadki z firmy Golden Rose.
Podejrzewam, że większość z Was, o ile nie wszystkie, dobrze znacie tą markę kosmetyków kolorowych...nie ma co ukrywać, mnie początkowo kojarzyła się ona z tanimi, bazarowymi mazidełkami, w tandetnych kolorach, często stojącymi na słońcu o wątpliwej jakości, więc omijałam je szerokim łukiem. 




Jakież było moje ogromne zdziwienie, gdy z powodu mojego zapominalstwa, musiałam kupić sobie pomadkę. Z braku laku padło na Golden Rose, pomyślałam, że 10 zł to  nie fortuna i najwyżej ją wyrzucę jeśli się nie sprawdzi.
Pomadka okazała się być, jak za taką cenę bardzo dobra!


Perfect Shine Lipstick Golden Rose

  1. Pomadka ma piękny kolor, jest to brudno-różowy NUDE, raczej chłodny.
  2. Konsystencja jest bardzo przyjemna, pomadka ładnie się aplikuje, rozprowadza na ustach.
    Ma ona kremowe, perłowe wykończenie.
    Co ważne, nie podkreśla suchych skórek oraz nie wysusza ust.
  3. Genialnie pasuje do mocniejszego makijażu oczu.
  4. Trwałość jest średnia, jednak nie oszukujmy się, jest to produkt, za który płacimy około 10 zł, więc nie oczekujmy mega długiej trwałości.
  5. Zjada się z ust bardzo ładnie i estetycznie, nie zostawia brzydkich "resztek" w kącikach ust, czego wręcz nie znoszę!
  6. Zapach mnie zaskoczył, ponieważ spodziewałam się takiego "pudrowego", jak ja to określam "babcinego" zapachu, jednak tu również Golden Rose zaskoczyło mnie na całej linii.
    Zapach jest bardzo przyjemny, niczym nie przypomina "starej szmineczki babuni "
  7. Kolejny plus to duży wybór, zarówno kolorów jak i wykończeń pomadek.
  8. Jedyne co mi się w niej nie podoba, to niestety mało eleganckie i jak dla mnie trochę tandetne opakowanie. Jednak jest to sprawa gustu ;)

Pomadka Golden Rose nr. 205

Osobiście, jestem nią całkowicie oczarowana i muszę się przyznać, że chyba zmienię zdanie o Golden Rose.
Szminkę oczywiście serdecznie polecam!



Ocena: 4.5/5

Znacie? Lubicie? Możecie polecić jakąś inną fajną szminkę na zimę?
Pozdrawiam A.

Sobotnie warsztaty z ECOSPA

Hej :)

Po dość intensywnym weekendzie w końcu udało mi się napisać nowego posta ;)

Jak wskazuje tytuł, w sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach z firmą ECOSPA 
Prowadzący byli przemili, tłumaczyli wszystko bardzo dokładnie i ewidentnie dało się wyczuć, że znają się na swojej pracy i lubią to co robią.
Ponad to, byli naprawdę dobrze przygotowani pod względem przywiezionych ze sobą "akcesoriów" i produktów potrzebnych do wykonania odpowiednich kosmetyków.


Podczas warsztatów zrobiłyśmy:

  • maseczkę oczyszczającą z glinką  GHASSOUL
  • tonik ze spiruliną
  • serum ze skwalanem, olejem z pestek granatu i wit.A


Prowadzący w bardzo fajny sposób pokazali nam w jaki sposób przygotowywać kosmetyki, opowiadali o właściwościach poszczególnych składników.
Powiem Wam, że zdecydowanie NIE ma się czego bać, przygotowanie maseczki czy serum jest dziecinnie proste i zajmuje parę minut.

Po powrocie z warsztatów weszłam na ich stronę internetową i muszę przyznać, że ceny są całkiem przystępne, tym bardziej pamiętajmy, że zamawiając półprodukty np.olejki eteryczne czy oleje (np. z pestek granatu)  na pewno, nie zużyjemy ich od razu na jeden kosmetyk. Olejek eteryczny/  starczy nam na bardzo długo, nie przekraczając przy tym daty ważności, co do oleju wystarczy odpowiednia higiena i przechowywanie półproduktu w chłodnym miejscu.

Robiąc same kosmetyk jesteśmy w 100% pewne co do jego składu a dodatkowo możemy kontrolować koszt danego kosmetyku, unikając jednocześnie przepłacania za produkt!
Wiadomą sprawą jest, że w wielu przypadkach 60 % ceny stanowi reklama, marketing firmy oraz "NAZWA"



Dziękuję, za możliwość uczestnictwa w warsztatach!
Dziewczyny jesteście przesympatyczne !

p.s zdjęcia zamieszczone w tym poście dzięki uprzejmości Agnieszki

Recenzja podkładu Vichy Aera Teint Pure do cery mieszanej.

Hej Dziewczyny!

Vichy Aera Teint Pure
Dzisiaj mam dla Was recenzję podkładu z firmy VICHY AERA TEINT PURE w wersji dla cery mieszanej i tłustej.
Mój kolorek to 23 Clair Ivory.

Podkład kupiłam w promocji w Super-Pharm za około 60-70 zł ( nie pamiętam dokładnie, gdyż było to już jakiś czas temu)
Cena regularna owego podkładu to około 80-90 zł

Kolor nr 23 Clair Ivory

  • Produkt ma dość rzadką jak na podkład konsystencję, określiłabym ją wręcz jako lejącą
  • Krycie jest lekkie do średniego,które moim zdaniem, możemy uzyskać aplikując go za pomocą pędzla.
  • Podkład reguluje wydzielanie sebum, całkiem dobrze matuje.
  • Odzienie wpadają w beże, nie ma mowy o pomarańczowych czy różowawych tonach
  • Odcień najjaśniejszy 12 OPAL jest faktycznie bardzo jasny.

Vichy Aera Tein Pure nr. 23 - konsystencja
PLUSY:

  • bardzo łatwa i przyjemna aplikacja, nie musimy się specjalnie spieszyć, gdyż podkład nie zasycha szybko.Podkład nie tworzy smug, plam itp.
  • Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, delikatnie, lekko rozświetla, nadaje satynowe wykończenie.
    Produkt bardzo ładnie wyrównuje koloryt twarzy
  • nie jest wyczuwalny na twarzy, bardzo szybko wpasowuje się w cerę
  • podkład dobrze utrzymuje się na twarzy, nie waży się zbyt szybko ;) spokojnie wytrzyma około 7-8 godzin
  • NIE tworzy efektu maski, produkt wygląda bardzo naturalnie
  • NIE zapycha porów (nie jest komodogenny)
  • NIE podkreśla porów, nie podkreśla wyprysków, które często występują w strefie T u osób z mieszaną/tłustą cerą
  • hypoalergiczny, NIE podrażnia,  posiada filtr SPF 20
  • dobrze współgra z kremami
  • jest bardzo wydajny (dzięki swojej konsystencji)


KOLOR 23 CLAIR IVORY światło dzienne  ! GRUBA WARSTWA !

po rozsmarowaniu ! GRUBA WARSTWA!
MINUSY:
  • Pachnie alkoholem (jednak mimo tego nie wysusza skóry)
  • może podkreślać suche skórki- jako, że jest to produkt przeznaczony do cery mieszanej/tłustej
  • cena, cóż nie ma się co oszukiwać, jest to podkład apteczny i kosztuje swoje.
  • stosunkowo mała gama kolorystyczna, ponad to istnieje dość spora różnica między odcieniem 12 OPAL a 23 CLAIR IVORY, przydałby się odcień "pomiędzy"
  • Czasem mam wrażenie, że produkt delikatnie ciemnieje na twarzy.
  • Nie wytrzyma 12 godzin, które obiecuje producent.

Podsumowując, uważam, że jest to bardzo dobry podkład, który wart jest swojej ceny.
U mnie sprawdza się genialnie- mimo kilku minusów, które wymieniłam.
Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych podkładów płynnych, uwielbiam w nim to, że nie zapycha i wygląda bardzo naturalnie na buzi.
Ocena: 5/5

Znacie? Lubicie? a może możecie polecić jakiś fajny podkład do cery mieszanej?

Pozdrawiam A.

zDENKowany Flos-lek i jego następca.

Hej Dziewczyny!

Dzisiejszy post zgodnie z tytułem będzie dotyczył kremu Flos-lek,jako, że udało mi się zużyć go do końca, postanowiłam napisać parę słów na jego temat.
Będzie to takie mini podsumowanie, ponieważ kiedyś już o nim wspominałam http://kosmetyczkaani.blogspot.com/2012/10/recenzja-flos-lek-krem-geboko.html

Flos Lek BeEco krem głęboko nawilżający
Po zużyciu go do ostatniego grama, stwierdzam, że potwierdza się stare powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce " tak dziś mogę śmiało powiedzieć: 
"Nie oceniaj kremu po 2 tygodniach stosowania" ;)

Początkowo produkt mnie oczarował, zarówno skład jak i cena przyciągały,również na działanie nie mogłam narzekać, jednak później coś przestało mi pasować.


  1. Zapach, który od początku nie przyciągał, stał się intensywniejszy, nawet mój Luby zwrócił na to uwagę ;)
  2. Mniej więcej w 3/4 zużycia krem zaczął się delikatnie rozwarstwiać- zawarta w nim faza wodna zaczęła delikatnie "uciekać". Z tym poradziłam sobie szybciutko, bo jest to proces odwracalny- wystarczy emulsję zmieszać.
  3. Mam cerę mieszaną i jednak musiałam trochę odczekać zanim położyłam na niego podkład, gdyż nie wchłaniał się z zawrotną szybkością.
  4. Jak wiecie jestem w trakcie kuracji z TriAcnealem i jeśli początkowo krem sobie radził, tak później moja buzia potrzebowała czegoś mocniej nawilżającego- przynajmniej na noc.
Generalnie, wydaje mi się, że krem nie jest zły, plus to zdecydowanie rozsądna cena- na pewno nie przepłacamy za produkt!
Wydaje mi się, że dla osób, które nie zwracają większej uwagi na zapachy czy też nie potrzebują jakiegoś drastycznego nawilżenia na pewno się sprawdzi.
Poleciłabym go również tym z Was, które mają cerę normalną w stronę suchej, podejrzewam, że wtedy nie będzie problemu z czasochłonnym wchłanianiem.

Czy kupię go ponownie?
Nie wiem, gdyż mam co do niego mieszane uczucia, szczególnie dokuczliwy był zapach. 


Krem głęboko nawilżający Flos-lek


Ogólna ocena: 3.5/5


Zastępcą wykończonego Flos-leku będzie kremik z VICHY AQUALIA THERMAL w wersji lekkiej, zobaczymy jak będzie się spisywał :)

Vichy Aqualia Thermal wersja lekka


Co sądzicie o kremie z Flos-lek? Warty uwagi, czy wręcz przeciwnie?

Pozdrawiam A.

Aktualna pielęgnacja włosów.

Hej!

Postanowiłam napisać co nieco na temat sposobu w jaki dbam o moje włosy.
Generalnie od kilku miesięcy dołączyłam do grona krótkowłosych, aczkolwiek swego czasu miałam włosy prawie do pasa ;)
Co było przyczyną mojej decyzji? Pani fryzjerka, która nieumiejętnie zrobiłam i pasemka, po których moje włosy...zwyczajnie się "rozpuściły"
Serio dziewczyny, nie żartuję!
Głupie babsko położyło mi tak silny rozjaśniacz, że włosy odchodziły razem ze sreberkami a siedząc na fotelu podczas aplikacji farby z tych oparów spłynął mi tusz z rzęs.
Masakra! nawet sobie nie wyobrażacie co przeżyłam! Za usługę oczywiście nie zapłaciłam, ale włosów nikt mi nie zwrócił. W efekcie weszłam do salonu z włosami do pasa a wyszłam z rzadką czupryną do ramion. Wiadomo, że włosy jakoś tam sobie rosły, ale to nie było to samo co wcześniej.Później jeszcze kilka razy farbowałam odrosty u fryzjera, następnie sama w zaciszu domowym, aż w końcu doszłam do wniosku, że wracam do naturalnego koloru!
I udało się :)
Oczywiście etap pomiędzy jest tragiczny i nie ma co ukrywać, chodzenie z odrostami do połowy długości jest mało estetyczne no ale cóż.

Mgiełka Radical, Szampon i olejek z GF, odżywka biosilk

1.Szampon:
Zawsze wybieram te, które przeznaczone są do włosów osłabionych, wypadających lub ewentualnie szampony nadające objętości.
Jakoś wychodzę z założenia, że nie ma co przesadzać z wydawaniem pieniędzy na tego typu produkty, aczkolwiek z droższych lubię Pharmaceris p/wypadaniu włosów.
Obecnie stosuję szampon Green Pharmacy z żeń-szeniem do włosów tłustych u podstawy a suchych na końcach i póki co jestem z niego bardzo zadowolona :)

2.Odżywka:
Męczę się z Biosilkiem już chyba z rok. Kupiłam kiedyś w promocji z szamponem, napakowana silikonami, ładnie wygładza,włosy są miłe w dotyku, jednak przynajmniej moje włosy szybciej się po niej przetłuszczają.

3.Ampułki:
Obecnie Radical, jednak nie będę się za szybko wypowiadała na ich temat bo dopiero zaczynam kurację.
Oczywiście moimi ulubionymi ( i skutecznymi! ) są Vichy Dercos jednak ze względu na cenę szukam innej alternatywy.
Dodam tylko, że Vichy ratowały mnie w najbardziej krytycznych chwilach ;)

Ampułki Radical 15 szt. 

Farmona ampułki Radical



4. Mgiełka do włosów Radical- czy działa? Ciężko mi stwierdzić, jednak bardzo ją lubię, włosy są bardziej puszyste i nie przetłuszczają się tak szybko jak bez tego produktu.

5.Olejek:
Obecnie stosuję olejek łopianowy z Green Pharmacy przeciw wypadaniu włosów.
Pierwsze co zauważyłam po jego użyciu to genialna miękkość włosów! co do docelowego działania czas pokaże, bo stosuję go od niedawna.

******Suplementacja: 
Vitapil 1 tabl. dziennie, moim zdaniem jedne z lepszych suplementów ( jednak na 1 miejscu zdecydowanie Merz Special).
Od czasu do czasu herbatka z pokrzywy- oprócz zawartości tzw. rozpuszczalnej krzemionki zawiera dużo żelaza więc dodatkowy korzystny wpływ na stopień hemoglobiny (fix-y do kupienia w aptece)

Ciekawostka: Nie wiem czy wiecie, ale żelazo pochodzące z produktów mięsnych jest przyswajalne w o wiele większym stopniu  niż z produktów roślinnych np. słynnego szpinaku i tak mimo tego, że szpinak jest bogatym źródłem żelaza, niewiele z niego jest przyswajane przez nasz organizm.

Swego czasu gdy moje włosy leciały na potęgę stosowałam również naftę kosmetyczną, która moim zdaniem  również jest produktem genialnym i kultowym, aczkolwiek kłopotliwym. Do dziś pamiętam ból kiedy wpadła mi do oka...nie życzę nikomu ;)


Stosujecie któryś z tych produktów? Możecie polecić coś fajnego i wartego uwagi?
Może macie jakieś sposoby na wypadanie włosów?
Piszcie :)
Buziaki :*


Pozdrawiam A.

Wyjazdowe MUST HAVE, czyli co pomieści moja kosmetyczka.

Hej Dziewczyny!

Pomysł na dzisiejszy wpis powstał pod wpływem mojego pobytu w domu i konieczności dosunięcia kosmetyczki ;)
Mam nadzieję, że Wasz "andrzejkowy" weekend był udany :) 
Jak wiecie, ja andrzejki odbyłam w tamtym tygodniu, natomiast miniony weekend minął mi pod znakiem siedzenia w kuchni i szykowania imieninowej imprezy mamusi ;)

Kolorowa kosmetyczka wyjazdowa


To chyba tyle tytułem wstępu a przechodząc do sedna oto jak wygląda moja kosmetyczka wyjazdowa ;)
Oczywiście nie zabierałam ze sobą niczego do pielęgnacji bo i po co? w domu mam wszystko czego mi potrzeba :)


Pędzle:

Wyjazdowe pędzelki
  1. Hakuro H21 skośny do różu
  2. Maestro 497 n.12 
  3. EcoTools
  4. SEPHORA brow 10 (do brwi)
  5. Maestro 180 nr.24 wielofunkcyjny, ostatnio lubię nakładać nim bronzer.


Makijaż:
  1. Podkład Lily Lolo w odcieniu China Doll
  2. Korektor Lily Lolo PEEPO
  3. Cienie mineralne LilyLolo PARMA VIOLET
  4. Paletka Sleek " Au naturel"
  5. Bronzer The Body Shop 01
  6. Róż do policzków Yves Rocher średnia morela (mój ulubieniec )
  7. Rozświatlacz MAC mineralize skinfinish kolor: SOFT ANG GENTLE
  8. Próbka maskary CLINIQUE
Makijażowy niezbędnik
Wydaje mi się, że nie ma tragedii :)
Paletkę Sleeka "Au naturell" uważam za genialne rozwiązanie, jest ona na tyle uniwersalna, że pozwala nam wyczarować makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy, a w moim przypadku przydaje się również do wypełnienia brwi, natomiast w kosmetyczce nie zajmuje za dużo miejsca :)



Róż, bronzer i rozświetlacz są dla mnie kosmetykami bez których nie wyobrażam sobie makijażu! 
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale mnie na oczach wystarczy tusz na rzęsach, natomiast ww. trio zawsze nakładam...taki mój mały bzik :P

Macie jakieś swoje ulubione kosmetyki wyjazdowe? Możecie coś polecić??





Pozdrawiam A.