Ulubieńcy listopada

Jako, że miesiąc listopad mamy już prawie za sobą, przyszedł czas na podsumowanie, zarówno kolorówki jak i pielęgnacji.
Wydaje mi się, że nie mam większego sensu ponownie pisać o produktach takich jak balsam do ust Tisane czy żel do mycia twarzy VICHY NORMADERM, które cały czas regularnie stosuję i są to moi stali ulubieńcy.

PIELĘGNACJA:

pielęgnacyjni ulubieńcy listopada
  1. W listopadzie jakoś wyjątkowo, jak na mnie, skupiłam się na maseczkach do twarzy :) możliwe, że był to wynik długich wieczorów i braku lepszego zajęcia ;)
    Maseczki, które szczególnie przypadły mi do gustu to GARNIER rozgrzewająca oczyszczająca poryZiaja nawilżająca lub regenerująca, która ma powalający zapach!
  2. Krem do rąk YVES ROCHER z edycji świątecznej o zapachu Wanilii z cytryną. Zapach jest przepiękny a sam produkt bardzo dobry, nawilża moim zdaniem wzorowo.
  3. Peeling do ciała z SEPHORY, o pięknym, cytrynowym zapachu, który jest naprawdę intensywny i jak na produkt do mycia utrzymuje się dość długo na ciele. Drobinki są, jak dla mnie, odpowiedniej wielkości, nie są zbyt ostre- czego nie lubię. Peeling ładnie się pieni, jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.






MAKIJAŻ:

  1. W tym miesiącu miałam straszna fazę na czerwone paznokcie i praktycznie cały czas malowałam je lakierem z Inglota w numerze 36.Jest to bardzo ładny ciemno czerwony kolor wpadający nieco w wiśnię.
    Ciekawostka:lakier ma już ponad rok i ciągle bardzo dobrze się go używa :)
  2. Namiętnie w ubiegłym miesiącu usta malowałam błyszczykiem z firmy Inglot nr.90 seria SLEEK CREAM, generalnie uważam, że owe błyszczyki są genialne. Uwielbiam je za ich zapach, konsystencję i to jak ładnie wyglądają na ustach :)
  3. Tusz do rzęs L'OREAL VOLUME MILLION LASHES, powiem Wam, że nie spodziewałam się tak dobrego rozdzielania rzęs. Tusz zdecydowanie zasługuje na uwagę i na miano ulubieńca :)
  4. Co do cieni to do upadłego używałam produktów Lily Lolo, o których możecie więcej poczytać tutaj: http://kosmetyczkaani.blogspot.com/2012/11/cienie-mineralne-lily-lolo.html
    zawsze, kiedy nie miałam pomysłu na "oko" cienie mineralne szły w ruch:)
  5. Ostatnim produktem jest korektor pod oczy, również z firmy Lily Lolo w odcieniu PEEPO. http://kosmetyczkaani.blogspot.com/2012/11/sobotnie-lenistwo-i-nowy-ulubieniec.html  Moim zdaniem produkt genialny, który zostanie ze mną już na stałe.

kolorowi ulubieńcy listopada
Błyszczyk do ust Inglot nr.90



Jacy są Wasi ulubieńcy? lubicie przedstawione przeze mnie produkty? 
Stosowałyście już nowe linie zapachowe z firmy Yves Rocher? Podobają się Wam nowe zapachy? Mnie osobiście kuszą "kandyzowane owoce"  jeszcze ich nie wąchałam, aczkolwiek strasznie kuszą i zastanawiam się czy nie zrobić z nich dodatku do tegorocznych prezentów ;)


Pozdrawiam A.




Recenzja lekkiego kremu VICHY ESSENTIELLES

Witajcie Kochane!

Dzisiejszy post będzie dotyczył kremu, który w końcu udało mi się skończyć. Mowa tu o VICHY ESSENTIELLES lekka emulsja do twarzy do cery normalnej i mieszanej.


Lekki krem Essentielles

Składnik aktywny serii Vichy Essentielles 

  • POLIFENOLE, które chronią kwiat, zapewniając jego świeżość. Pozyskiwane są w ekstrakcji płatków róży na zimno. Przeciwutleniacz zwalczający działanie wolnych rodników, posiada cenne właściwości chroniące skórę.
Pozostałe składniki aktywne gamy Vichy Essentielles:
  • Alantoina - łagodzi podrażnienia
  • Masło Karite - odżywia skórę
  • Woda Termalna z Vichy - wzmacnia i koi skórę.

Co twierdzi producent?

Typ skóry:
Kobiety o skórze od normalnej do wrażliwej. Bez specyficznych problemów.
Działanie:
Róża od zawsze ceniona i wykorzystywana przez farmaceutów zawiera polifenole, które w warunkach naturalnych chronią kwiaty przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i zapewniają im świeżość. Ekstrakcja na zimno z płatków róży umożliwia wyodrębnienie składników aktywnych z zachowaniem cennych właściwości ochronnych.
Rezultat:
Jakość produktów z gamy Essentielles została udowodniona. Badania potwierdziły ich skuteczność pod względem nawilżania oraz wysoką tolerancję. Wszystkie produkty były testowane na skórze wrażliwej pod kontrolą dermatologów.
VICHY ESSENTIELLES doskonały dla...:
Kobiety w wieku od 25 do 40 lat.


Skuteczność *:
  • skóra lepiej nawilżona 94%
  • skóra zregenerowana 89%
Efekt dla skóry*:

  • skóra bardziej miękka 100%
  • skóra bardziej promienna 89%
*test samooceny na grupie 53 kobiet po 4 tyg. stosowania


VICHY krem do cery normalnej i mieszanej
Moja opinia:

Krem kupiłam podczas pobytu nad morzem, gdyż jak na złość skończył mi się mój ulubieniec Uriage a nie zabrałam ze sobą żadnych próbek. Co do ceny, kupiłam go w Super-Pharm w promocji i o ile dobrze pamiętam zapłaciłam za niego coś koło 25 zł.
Krem stosowałam jedynie na dzień.

Zalety:
  • lekka formuła zapewnia dość szybkie wchłanianie
  • dość wydajny, starczył mi na około 3-3,5 m-c (stosowany rano)
  • konsystencja nie jest lepka, raczej wodnista
  • mała ilość wystarczyła na pokrycie całej twarzy
  • dość przyzwoita cena jak na produkt firmy VICHY
  • nie zawiera parabenów
  • produkt hipoalergiczny- nie uczulił mnie, jednak mam tu pewne zastrzeżenie, o którym dalej.
Wady:
  • niestety, zauważyłam, że zapchał moje pory
  • mimo pozorów wchłonięcia, musiałam odczekać swoje zanim położyłam podkład
  • z kilkoma podkładami, mimo tego, że czekałam i czekałam...aż się chłonie i tak nie współgrał- rolował się i ważył na buzi
  • mimo tego, że producent podaje, iż jest to krem do cery normalnej i mieszanej moja twarz się po nim świeciła
  • nawilżenie moim zdaniem na poziomie dość średnim
  • krem niby hipoalergiczny a na mojej buzi- w okolicy płatków nosa- delikatnie szczypał, co skutecznie zniechęciło mnie do ponownego zakupu
  • miałam wrażenie, że ten krem nie robił na mojej buzi kompletnie nic. Zapewnienia producenta o skuteczności i efektach dla skóry wydają mi się być wyssane z palca, w mojej opinii jest to zwyczajny chwyt marketingowy.
  • zapach, niestety to był przysłowiowy "gwóźdź do trumny", który upewnił mnie, że więcej tego kremu nie kupie. Jak dla mnie zapach bardzo chemiczny, sztuczny i wyjątkowo mało przyjemny.
Podsumowując, niestety krem mnie zupełnie nie powalił a wręcz przeciwnie, skutecznie zniechęcił. Ma on kilka zalet, jednak moim zdaniem minusy przechylają szalę na niekorzyść. Mnie osobiście najbardziej nie odpowiadał zapach, szczypanie w okolicach wrażliwych i zapychanie porów.

Czy kupię go ponownie? ZDECYDOWANIE NIE
Ocena 2,5/5


Macie jakieś wspomnienie odnośnie tego produktu? Lubicie czy wręcz przeciwnie, może podzielacie moje zdanie?


Pozdrawiam A.

Pomadka MAXFACTOR w kilku zdaniach.

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was min recenzję pomadki MAXFACTOR w kolorku 825 PINK BRANDY.

Szminka MaxFactor 
Zalety:
  • Opakowanie jest bardzo eleganckie i naprawdę solidne, nie ma możliwości, żeby samo otworzyło się w torebce.
  • piękny, czysty kolor, bez drobinek, o bardzo ładnym wykończeniu, które określiłabym jako kremowo-satynowe
  • ZAPACH-pierwsza perfumowana pomadka, która na prawdę mi się podoba!
  • genialna pigmentacja! Muszę Wam powiedzieć, że jest to jedna z najlepiej napigmentowanych szminek w mojej mini kolekcji.
  • Dobra trwałość, naprawdę bardzo długo utrzymuje się na ustach
  • ładnie, równomiernie się zjada.
  • konsystencja- przetrwała w letnie upały bez żadnego uszczerbku
  • wydajność, bardzo często aplikuję ją na usta tylko delikatnie wklepując palcem, dzięki temu mam ją już dłuższy czas a zużycie jest niewielkie.
MaxFactor Pink Brandy

Wady:
  • minusem, który mnie osobiście nie przeszkadza jest  łatwość porysowania opakowanka, jednak wydaje mi się, że nie jest to jakaś straszna wada, bo ważne co jest w srodku.
  • cena, niestety nie jest to produkt niajtańszy (ok 40zł)
  • jesli ktoś ma dużą tendencję do suchych skórek ta pomadka może je podkreślić (aby temu zapobiec wystarczy posmarować usta balsamem np. Tisane przed aplikacja pomadki)
MaxFactor Pink Brandy

Podsumowując, wydaje mi się, że jest to całkiem dobra pomadka. Szczególną uwagę zwraca naprawdę bardzo dobra trwałość i pigmentacja, cechy te powodują, że szminka jest bardzo wydajna.
Cena regularna to ok 40 zł, jednak do 28.11 w Rossmanie możecie ją kupić w promocyjnej cenie -40%


MaxFactor Pink Brandy światło dzienne
MaxFactor Pink Brandy światło sztuczne


Ocena 4,5/5
odejmuję za wysoką cenę regularną i tendencję do delikatnego podkreślania suchych skórek.

Macie tą pomadkę? Lubicie a może wręcz przeciwnie?
 Macie swoje ulubione pomadki, które możecie polecić?

Pozdrawiam A.

Promocja = super udane zakupy :)

Hej Dziewczyny!

Dzisiaj taki post na szybko :)


Dzisiejsze zakupy :)

Wczoraj dowiedziałam się o promocji, którą szykuje Rossmann, mianowicie -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe. Po zajęciach, mimo zmęczenia i niesamowitego głodu pognałam do Rossmanna na łowy ;)
Oczywiście kolejki i cała masa "wygłodniałych promocji" kobiet okupowała stanowiska kosmetyczna, aczkolwiek po drobnych przepychankach koszykami, torebkami (cud, że mnie nie okradli ) i tym podobnymi rzeczami dopchałam się do kolorowych stanowisk.
Jak to magia tłumu i promocji zamiast z jedną małą szmineczką, wyszłam z Rossmanna z całkiem pokaźnymi zdobyczami ;)
Pomadki Maybelline 

Po drodze do domu zaszłam jeszcze do Golden Rose, oczywiście kupiłam nie ten kolor cienia, który miałam upatrzony bo jak to ja, żeby nie zapomnieć numerka zapisałam go na karteczce....i nie wzięłam karteczki ;)

Lakier i cień do powiek nr 125 Golden Rose


Skorzystałyście z promocji kosmetycznej w Rossmanie? 
Moim zdaniem całkiem opłacalna, kupiłam produkty, (szczególnie podkłady) na które w normalnych cenach bym się nie skusiła.


Bourjois Healthy mix kolor 51 Light vanila  oraz 123 perfect kolor 54 Beige


Oprócz kosmetyków kolorowych kupiłam również płyn do płukania ust i żel z mycia z ORIGINAL SOURCE z edycji świątecznej o zapachu pomarańczy z lukrecją, który zapewne urzeknie każdą z Was.


Original source ORANGE& LIQUORICE edycja świąteczna


 Generalnie jestem mega zadowolona z zakupów, myślę, że może jeszcze kiedyś podjadę na chwilkę po jakieś fajne cienie, bo dostałam zamówienie od mamy ;)

Pozdrawiam A.

Codzienna pielęgnacja mojej cery.

Hej!

Dzisiaj podzielę się z Wami sekretami mojej codziennej pielęgnacji.
Oglądałam i czytałam wiele Waszych filmików i wpisów na ten temat i wydaje mi się, że moja pielęgnacja to taki BASIC ;)
Nie stosuję, jakiejś ogromnej ilości kosmetyków, kremów i innych mazideł, gdyż wydaje mi się to zbyteczne

Moje ulubione kosmetyki pielęgnacyjne :)



Rano:
  1. Zmywam wszelakie zanieczyszczenia, krem nałożony wieczorem itp. za pomocą żelu Normaderm od Vichy
  2. Tonik Ziaja Bio aloesowy / woda termalna URIAGE
    Przyznam szczerze, że często, szczególnie gdy się śpieszę pomijam te punkt ;)
  3. Krem pod oczy Flos-Lek ze świetlikiem i babką lancetowatą.
    Jest to mój ulubieniec EVER :)
  4. Krem do twarzy Flos-Lek beECO głęboko nawilżający. Początkowo mnie oczarował natomiast obecnie mam do niego kilka uwag, jednak i tak sądzę, że jest to całkiem dobry produkt, który okazał się bardzo przydatny podczas kuracji z TriAcnealem.

Wieczór:
  1. Demakijaż!!
    Często wykonuję tą czynność zaraz po powrocie z uczelni. Używam płynu micelarnego z BIODERMY sensibio. Napiszę jedynie, że faktycznie podzielam bardzo pozytywne zdanie na jej temat, jednak cena jak dla mnie zbyt wygórowana jak na tak szybko zużywający się kosmetyk.
  2. Żel do mycia twarzy Normaderm Vichy- strasznie lubię ten produkt, oczyszcza zawodowo :)
  3. Tonik/ woda termalna- wieczorem obowiązkowo. Osobiście należę do zwolenników wody termalnej, szczególnie z La Roche-Posay. Obecnie stosuję Uriage...no nie zakochałam się w niej ;)
  4. Krem pod oczy Flos-lek
  5. TriAcneal na strefę T
  6. Krem Flos-lek beEco. Nakładam go na resztę twarzy, zawsze min. 15 min po nałożeniu TriAcnealu, jednak jeśli strefa T jest bardzo wysuszona krem nakładam na całą buzię.


  7. Avene TriAcneal

    Jak widzicie kosmetyki są bardzo wydajne i starczają na dość długo, szczególnie żel do Normaderm :)


    Pozdrawiam A.

Liebster Blog


Zostałam nominowana przez kabodreams za co bardzo serdecznie dziękuję :)




Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.


Pytania:

  1. Ulubiona marka kosmetyków kolorowych?
    Oj strasznie ciężko wybrać mi jedną konkretną markę, wśród faworytów zdecydowanie MAC, Inglot i Lily Lolo :)
  2. Piwo czy wino?
    Zdecydowanie piwko, żurawinowy Redd's
  3. Sałatka czy pizza?
    Definitywnie sałatka, jestem typowym sałatkoholikiem ;) moja ulubiona to klasyczna grecka...i każda inna byle z sosem winegret
  4. Styl ubioru elegancki czy sportowy?
    Trochę tego i tego ;) za nic nie zrezygnuję z wygodnych butów i jeans-ów :)
  5. Więcej czasu poświęcasz na pielęgnację włosów czy twarzy?
    Zdecydowanie twarzy!
  6. Styl muzyki Rock&Roll czy R&B?
    Rock&Roll
  7. Coś co zawsze wprawi mnie w dobry nastrój to...?
    Miły sms na dzień dobry od mojego Lubego :)
  8. Więcej pieniędzy wydajesz na kosmetyki czy ubrania?
    Hmmm... chyba pół na pół :)
  9. Najładniejszy komplement jaki usłyszałaś to...?
    Szczerze powiem, że mam pustkę w głowie ;)
  10. Wypoczynek aktywny czy na lenia?
    Aktywny! na lenia od razu się nudzę ;)
  11. Cecha, którą najbardziej cenię u innych to...?
    Szczerość.

Moje pytania:
  1. Blog warty polecenia to...?
  2. Ulubiona pora roku?
  3. Ulubiony podkład?
  4. Szpilki czy adidaski ;) ?
  5. Książka warta przeczytania?
  6. Poranny makijaż zajmuje mi...?
  7. Ulubiony kosmetyk kolorowy to...?
  8. Perfumy, do których chętnie wracam to...?
  9. Wymarzony prezent pod choinką to...?
  10. Muzyka, która mnie relaksuje to...?
  11. Najlepszy lakier do paznokci to...?

Do zabawy zachęcam:

http://www.iwetto.com/
http://nailaveyy.blogspot.com/
http://gingerscosmetics.blogspot.com/
http://kosmetycznie-u-iss.blogspot.com/
http://make-your-life-beautiful.blogspot.com/
http://dorotabeauty.blogspot.com/
http://poziomkowapanienka.blogspot.com/
http://w-mojej-kosmetyczce.blogspot.com/
http://pink-pocket.blogspot.com/
http://sanctuaryofbeauty.blogspot.com/
http://malinowyswiat.blogspot.com/



Pozdrawiam A.


Cienie mineralne Lily Lolo.

Hej!

Witam Was serdecznie :)

Dzisiaj postanowiłam napisać małe co nieco  na temat cieni mineralnych firmy Lily Lolo.

Cienie mineralne Lily Lolo

Pierwszym zamówionym przeze mnie cieniem był  CREAM SODA.
Kolejne kolorki, które zamówiłam to HUSH i PARMA VIOLET.




Aplikacja: niewielką ilość produktu wysypujemy na wieczko i pędzelkiem nabieramy odpowiednią ilość a następnie lekko otrzepujemy nadmiar.
Co do aplikacji, moim zdaniem nie są problematyczne, nie zauważyłam jakiegoś przesadnego osypywania pod oczami
 (wiadomo, są to cienie sypkie więc coś może nam opaść, jednak znam wiele cieni prasowanych, które osypują się w sposób tragiczny)

Cienie są bardzo drobno przemielone, ładnie napigmentowanie i naprawdę bardzo bardzo wydajne :) !

Cień Lily Lolo Cream Soda

Muszę powiedzieć, że CREAM SODA jako cień bazowy spisuje się genialnie. Bardzo ładnie ujednolica koloryt powieki, maskuje drobne żyłki czy inne przebijające przebarwienia.

Cień Lily Lolo-HUSH
Pozostałe kolorki są matowe, również o bardzo ładnym wykończeniu.
HUSH to śliczny, delikatny pudrowy, przydymiony róż, idealny do makijażu dziennego. Jest to kolorek bardzo uniwersalny, podejrzewam, że sprawdzi się zarówno dla osób z jasną jak i ciemniejszą karnacją.
Ja osobiście nie przepadam za różami na oczach, gdyż wydaje mi się, że wyglądam w nich  nieco tandetne, jednak ten kolor przekonał mnie w 100% :)

PARMA VIOLET w opakowaniu wygląda na ciemniejszy, jednak na oku po roztarciu jest również delikatny. Początkowo troszkę bałam się go zamówić, jednak zaryzykowałam i również, podobnie jak HUSH, cień okazał się strzałem w dziesiątkę!
Na oku kolor wygląda ślicznie, dobrze roztarty daje wrażenie eleganckiego i szykownego makijażu.

Cień Lily Lolo Parma Violet
Współpracuje się z nimi bardzo przyjemnie, łatwo można je rozblendować i stopniować gradient koloru.
Co do samego koloru i trwałości- nałożone na bazę utrzymują się cały dzień w- co fajne- niezmienionym kolorze.

Pojemność : 2g CREAM SODA
                    1,5 g HUSH, PARMA VIOLET

Cienie mineralne Lily Lolo
1-HUSH
2-CREAM SODA
3-PARMA VIOLET

 Lubicie produkty Lily Lolo?
Macie jakieś doświadczenia z tymi produktami albo możecie polecić coś wartego uwagi?

Pozdrawiam A.






Nawilżający fluid antyoksydacyjny z sylimaryną od Pharmaceris.


Hej Dziewczyny!

Wróciłam i postaram się nadrobić zaległości, niestety w ostatnich dniach komputer całkowicie odmówił mi  posłuszeństwa, cóż złośliwość rzeczy martwych ;)

Pharmaceris fluid nawilżający

Ostatnio mam spore problemy z cerą ( które zapewne wynikają z kuracji TriAcnealem ) , a że mam "ruchliwe ręce" na widok różniastych krost zrobiłam sobie na buzi niezłe kuku ;)

Jako, że mój podkład z VICHY podkreśla w takich sytuacjach wszystko co suche, postanowiłam ponownie dać szansę nawilżającemu fluidowi z Pharmaceris.

Zdaniem producenta:

NAWILŻAJĄCY FLUID ANTYOKSYDACYJNY z sylimaryną i zaawansowaną Technologią
SoFT-BaseTechnology.

Nowość w serii Pharmaceris F: specjalistyczny fluid nawilżający, dostępny w trzech odcieniach: ivory (kość słoniowa), natural (naturalny) i tanned (opalony).

Polecany do każdego rodzaju skóry, w tym również problemowej wrażliwej, suchej i bardzo suchej,
ze skłonnością do przesuszania.

• doskonale wyrównuje koloryt skóry
• maskuje niedoskonałości cery
• długotrwale nawilża głębsze warstwy naskórka
• neutralizuje wolne rodniki
• zapewnia ochronę przed UVA i UVB.

Fluid zawiera sylimarynę i tioprolinę, które stanowią zgłoszony do opatentowania kompleks, dla którego wykazano efekt synergii:
• działa fotoochronnie, zwiększa odporność skóry na promieniowanie UV - komórki skóry nie ulegają zniszczeniu po działaniu promieni ultrafioletowych
• wzmaga syntezę glutationu - kluczowego antyoksydantu chroniącego komórki przed wolnymi rodnikami
• wyłapuje wolne rodniki i jest skutecznym ich "zmiataczem".

BEZ PARABENÓW, ALERGENÓW I KOMPOZYCJI ZAPACHOWEJ

01 IVORY

Moje wrażenia:
POZYTYWNIE :)
  1. Podkład jest dość gęsty jak na produkt tego typu, jednak wbrew pozorom jest całkiem wydajny. Mała ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy, ja nakładam go pędzlem z Hakuro i muszę przyznać, że nie mam większych problemów z aplikacją.
  2. Nie tworzy smug, nakłada się całkiem równomiernie.
  3. JEST BEZZAPACHOWY, TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE, BEZ PARABENÓW- nie spowodował u mnie żadnej reakcji alergicznej.
  4. Co do zawarości sylimaryny...nie będę się zagłębiać w ten temat, gdyż możliwe, że zrobię o niej osobny post, natomiast jej dodatek na pewno nikomu nie zaszkodzi :)
Pharmaceris 01 ivory


MINUSY :(
  1. Krycie jest średnie, jesli macie jakieś większe zmiany do zakrycia nie ma się co łudzić, że ten fluid je zakamufluje.
  2. Za taki ogólny minus, który mnie najbardziej odpycha od tego podkładu, jest jedo ogólne zachowanie na mojej twarzy.
  • po nałożeniu fluidu cała buzia się świeciła, nie ma tu mowy o nie zastosowaniu pudru.
  • mimo, że czekałam całkiem długo podkład i tak się nie zgrał z moją buzią i w ciągu dnia ewidentnie było go widać, po potarciu palcem po czole miałam od niego brudne palce!
  • wchodzi w rozszerzone pory
  • szybko i co gorsze nierównomiernie się ścierał, szczególnie w okolicy czoła, między brwiami i na policzkach




Co do nawilżania nie jest źle, podejrzewam, że armagedonu, który sobie zrobiłam żaden podkład nie nawilżyłby w stopniu zadowalającym ;)

Jednak nie miejcie złudzeń, moje suche skórki i tak było widać ;)

Podsumowując, mnie ten produkt nie przekonał w 100% wydaje mi się, że jest on po prostu nie odpowiedni dla mojej cery (mieszanej). Nie wykluczam, że osoby z suchą skórą i ograniczoną ilością niedoskonałości będą zadowolone.

Czy kupię go ponownie? NIE
Cena: ok 35-40 zł

Pharmaceris fluid nawilżający z sylimaryną



Macie jakieś doświadczenia z tym produktem albo pozostałymi dwoma podkładami z Pharmaceris?
Możecie coś polecić?


Pozdrawiam A.






Przegląd bronzerów.

Hej Dziewczyny!

Jako, że róże już były, dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami na temat mojego ulubionego rodzaju kosmetyków, czyli bronzera.
Bronzery pokochałam jakiś rok temu, wczesniej używałam jedynie różu, gdyż wydawało mi się, że na wszelakie przyciemnianie twarzy mam za jasną karnację. Wydawało mi się, że nie będę wyglądała dobrze w makijażu z użyciem tego typu kosmetyków.
Otóż nic bardziej mylnego, sztuką jest jedynie dobór odpowiedniego koloru, który nie może być za ciemny ani pomarańczowy (niestety na mojej twarzy bardzo widać pomarańczowe tony).



Pierwszym tego typu produktem były kuleczki z Vipery (o zgrozo, gdzie ja miałam oczy!), okazały się one zupełną pomyłką, więc pozbyłam się ich szybciutko.

Pierwszym idealnym bronzerem, który udało mi się kupić były produkty z The Body Shop, o których juz Wam kiedyś pisałam.
Odcienie są śliczne, delikatne i idealne dla jasnej karnacji :)


TBS od lewej 02, 01

Szczególnie polecam odcień 02- zupełnie pozbawiony pomarańczowych tonów, czysty kolor o matowy, pozbawionym drobinek wykończeniu.


TBS odcień 02
Kolejnym całkiem fajnym duetem jest podkład z KOBO nr.405 SUNTANNED w połączeniu z pędzlem firmy EcoTools. Na pierwszy rzut oka podkład wydaje się bardzo ciemny i pomarańczowy, jednak używając do jego aplikacji i rozcierania puchacza z EcoTools możemy uzyskać bardzo ładny efekt.



Natężenie koloru możemy łatwo stopniować, powiem więcej, powinnyśmy nakładać go powoli i stopniowo, żeby nie przedobrzyć. Dodatkowo, wspomnę, że produkt jest bardzo wydajny.


Ostatnim nabytkiem jest moja mała perełka...Hoola z firmy Benefit. Słyszałam o nim wiele dobrego i marzyłam o nim od dłuższego czasu, aż w końcu zdecydowałam się!
Kolor jest przepiękny, nie ma w nim ani grama pomarańczowych tonów. Pigmantacja jest bardzo dobra, przez co produkt jest bardzo wydajny.

Hoola Benefit
Bardzo dobrze się z nim pracuje! Muszę potwierdzić, to co o nim wcześniej słyszałam- nie robi plam, wszystko możemy genialnie rozetrzeć.

 
 
Minus?
Niestety zdecydowanie cena.

 

Jakie są Wasze ulubione bronzery?
Możecie polecić coś dobrego w rozsądnej cenie?



Pozdrawiam A.

Sobotnie lenistwo i nowy ulubieniec :)

Hej Dziewczyny :)

Przy okazji odrobiny wolnego czasu postanowiłam napisać w końcu nowego posta ;)
Ostatnio zupełnie nie mam czasu na opisywanie moich "kosmetycznych spostrzeżeń" niestety studia na farmacji są bardzo absorbujące.

Jakiś czas temu zamówiłam kilka produktów z firmy Lily Lolo, mianowicie kilka cieni, podkład i...korektor.
Jak to Ja, długo myślałam nad podkładem- to miał być zakup docelowy, potem w oko wpadły mi cienie a korektor był jedynie "dodatkiem", gdyż brakowało mi kilka złotych do bezpłatenj przesyłki ;)

Tak jak do podkładu i cieni cały czas się przekonuję, tak korektor od razu podbił moje serce!

Mowa tu o mineralnym korektorze pod oczy (maskującym cienie pod oczami) o wdzięcznej nazwie PEPO.

Lily lolo PEPO

Zdaniem producenta:

Żółty, kamuflujący, matowy korektor to idealny wybór dla osób, które chcą zamaskować fioletowe, ciemne cienie pod oczami. Kolor żółty harmonizuje się z fioletem i niebieskimi tonami (żółty znajduje się po przeciwległej stronie względem fioletu na palecie kolorów), dzięki czemu PeepO natychmiast rozjaśni Twoje spojrzenie i sprawi, że cienie pod oczami staną się mniej widoczne. Nakładaj go cienkimi warstwami przed aplikacją podkładu.
 
Uwaga – intensywnie napigmentowany, wybierz PeepO jeśli Twoje cienie pod oczami są wyraźnie fioletowe.
 
nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów
bezzapachowy
lekka, jedwabista konsystencja i beztłuszczowa formuła
naturalne składniki
matowe wykończenie
100% naturalny
może być używany przez wegan i wegatarian


Lily Lolo PEPO


Moja opinia


Cena: 39.90 zł za 4g produktu

Postać: Korektor jest bardzo miałko przemielonym proszkiem o bardzo miłej, pudrow-aksamitnej  konsystencji. Bardzo przyjemnie się go aplikuje, korektor nie wchodzi w zmarszczki.

Wydajność: Produkt jest naprawdę bardzo wydajny, stosuję go już ponad miesiąc i nie zauważyłam praktycznie żadnego zużycia.

Krycie: Korektor ma bardzo intensywny, żółty kolor, pigmentacja jest bardzo dobra dlatego wystarczy niewielka ilość produktu żeby zakryć cienie pod oczami.
Bardzo podoba mi się to, że możemy stopniować intensywność krycia- nakładamy go warstwami aż do uzyskania pożądanego efektu.


Dodatkowo, korektor jest bezwonny, nie wysusza okolicy oka, utrzymuje się dość długo jak na produkt sypki.

Początkowo przeraził mnie jego intensywnie żółty kolor, jednak już po pierwszej aplikacji oniemiałam! Naprawdę nie ma się czego bać!
Korektor idealnie dopasowuje sie do karnacji, juz po chwili wtapia się w skórę i genialnie tłumi fioletowe/ niebieskie tony "worków" .

Lily Lolo korektor pod oczy

Podsumowując, muszę przyznać, że jest to najlepszy korektor pod oczy jaki kiedykolwiek stosowałam. W moim odczuciu przebił nawet MAC PRO LONGWER CONCEALER, który w moim przypadku nałożony pod oczy nieco wchodzi w mini zmarszczki.

Co do ceny, niektórym może wydać się drogi, jednak zapewniam Was, że jest to inwestycja długoterminowa. Sądząc po jego niesamowitej wydajności, starczy mi na bardzo bardzo długo.

Następnym plusem jest jego naturalny skład, nie zapycha porów, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż mam niesamowitą tendencję do wągrów.

Ocena: 5/5

Lubicie ten korektor a może macie jakieś doświadczenia z innymi produktami  Lily Lolo?
 Możecie coś polecić?

Pozdrawiam A.

Różowo mi, czyli przegląd moich różów do policzków

Hej!

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi " różowymi skarbkami". Każda z nas ma zapewne swój ulubiony kosmetyk, bez którego nie wyobraża sobie makijażu. Takimi moimi ulubionymi kosmetykami są róże i bronzery. Uwielbiam je! :)

Róże: Inglot, The Body Shop, Yves Rocher, Lily Lolo

1. Yves Rocher w kolorze średnia morela.

Genialny zarówno dla jasnej jak i ciemniejszej karnacji, bardzo ładnie wtapia się w skórę i idealnie z nią współgra. Pigmentację określiłabym jako umiarkowaną, przy czym moim zdaniem, jest to jak najbardziej plus tego produktu. Kolor możemy z łatwością stopniować aż do uzyskania pożądanego efektu. Róż pozbawiony jest drobinek.


Yves Rocher róż średnia morela



2.The Body Shop nr 03

Jest to bardzo ładny zimny kolor, który określiłabym jako brudno-różowy a w zależności od słońca wpadający w fioletowe tony . Róż jest bezzapachowy, pozbawiony drobinek o typowo matowym wykończeniu. Pigmentacja jest moim zdaniem delikatna, dobry dla osób zaczynających przygodę z różami gdyż ciężko z nim przedawkować. Produkt jest dość dobrze sprasowany, dzieki czemu jest bardzo wydajny.

TBS nr 03

3.Lily Lolo Cherry Blossom

Lily Lolo Cherry Blossom


Sypki róż mineralny w ślicznym brzoskwiniowym kolorze z maluteńkimi drobinkami, które mienią się na różowo. Najcieplejszy ze wszystkich posiadanych przeze mnie róży.
Niektóre z Was mogą przestraszyć się drobinek, ale muszę Wam powiedzieć, że są one bardzo urokliwe, dodają buzi świeżości i ładnego blasku.
Stosuję go bardzo często, zwłaszcza gdy się śpieszę i nie mam czasu nakładać rozświetlacz.
Pigmentacja idealna, nie jest zbyt mocna ani za słaba, przy czym produkt jest bardzo wydajny.





4.Inglot Freedom System AMC 67

Róż kupiłam w tamtym roku, kiedy kolor koralowy stał się hitem. Niestety była to kompletna pomyłka kolorystyczna. Kolor zupełnie nie mój, pigmentacja jest dość mocna dlatego należy z nim uważać, bo bardzo łatwo można przedobrzyć.
Co do wydajności niestety nie mogę powiedzieć za dużo, gdyż stosuję go sporadycznie.

Inglot Freedo System 67


Kolory ww róży
Jakie są Wasze ulubione róże? Możecie polecić coś ciekawego i odpowiedniego dla jasnej karnacji??
Macie swoich pupili?

Moim marzeniem jest (ostatnio bardzo populatna ) Hervana i róż z MAC-a Well Dressed, macie jakieś róże na swojej "WISH LIST" ??

Pozdrawiam A.

Spóźnieni ulubieńcy października.

Witajcie!

Dzisiaj mam dla Was nieco spóźnionych ulubieńców października, chciałam wrzucić tego posta już kilka dni temu, ale niestety mój domowy internet nie był w stanie sprostać temu zadaniu, więc musiałam poczekać z publikacją do czasu powrotu do Lublina ; )

Ulubieńców podzieliłam na dwie kategorie: pielęgnacja i makijaż.

PIELĘGNACJA:


ulubieńcy 10.12 pielęgnacja
1. Mleczko pod prysznic z Yves Rocher o zapachu owsa. Bardzo kremowe, wydajne i o ślicznym zapachu.

2.Z tej samej serii: mleczko do ciała z YR również o zapachu owsa. Uwielbiam ten kosmetyk, pięknie pachnie, genialnie się wchłania, nie zostawia tłustej powłoczki. Zapach utrzymuje się dość długo.

flos-lek żel pod oczy
3. Żel pod oczy z Flos-leku ze świetlikiem i babką lancetowatą. Bardzo wydajny i miły produkt, fajnie nawilża, nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy.

4. Żel do mycia twarzy NORMADERM VICHY. Produkt ma kilka zalet, za które go uwielbiam, przede wszystkim dobrze oczyszcza, fajnie się pieni, nie wysusza (w porównaniu do innych produktów) i jest bardzo wydajny.


5. Dobrze znana wszystkim Bioderma Sensibio . Produkt kultowy, o którym myślę, że nie trzeba wiele pisać :)

MAKIJAŻ:


 
1. Pierwszym i bezapelacyjnym ulubieńcem jest róż z Yves Rocher, o którym pisałam już wcześniej. Powiem Wam, że im dłużej go stosuję, tym bardziej jestem nim zachwycona. Kolor jest przepiękny i śmiało mogę powiedzieć, że uniwersalny, zawsze gdy nie wiem jaki róż wybrać-używam właśnie średniej moreli z YR :)

2. Tusz do rzęs- był genialny, pięknie rozczesywał i podkręcał rzęsy. Spotkacie się z nim już niedługo w projekcie denko.

3. Pomadko-błyszczyk z Celii nr 512. Śliczny kolorek z delikatnymi drobinkami. Uwielbiam ją za jej genialną formułę- nie podkreśla suchych skórek, do których niestety mam tendencję a przy tym daje ładny, półtransparentny kolor.

4. Rewelacyjny pędzelek z EcoTools, powiem Wam szczerze, że żałuję iż nie kupiłam go wcześniej.

5.Balsam do ust Tisane. Genialny kosmetyk, który ratuje moje usta. Sprawdza się zarówno w dzień jako podkład pod pomadkę oraz na noc jako "maska" na usta.



Macie swoich ulubieńców?
Pozdrawiam A.